Szkocja pieszo i na rowerze
01.05.2007
, aktualizacja: 13.06.2008 10:24
Chcesz w kilka dni poznać legendarną szkocką krainę? Odwiedź Edynburg, Glasgow i malutką wyspę Arran
GALERIA ZDJĘĆ
- Ucieczka na koniec świata (10-09-09, 10:00)
Soczyście zielone wzgórza i zamglone, skaliste góry Szkocji w V wieku były areną walk Celtów z Piktami, Normanami, Rzymianami i Anglami. Po wygranej bitwie Celtowie urządzali wielką ucztę, która trwała kilka dni, a pieśniarze opiewali męstwo wojowników. Echa tej celtyckiej dumy, ale i radość życia można dziś odnaleźć w tradycyjnej muzyce - Szkoci chętnie raczą gości grą na dudach. Oczywiście w tradycyjnych kraciastych kiltach, które noszą od XVI w.
Ten pięciomilionowy, nowoczesny kraj wydaje się być pełen kontrastów. Rzekomo skąpi Szkoci, zamiast ciułać, lubią luksus, a ich pomysłowość i gospodarność tworzą klimat przyjazny dla pracy i działań artystycznych (nawet jeśli na początku pozornie coś jest nie tak).
***
W 1996 r. w zimnym Edynburgu (stolica Szkocji) słynnej dziś powieściopisarki Joanne Kathleen Rowling nie było stać na ogrzewanie mieszkania, a w dodatku grasowały w nim szczury. Całe dnie przesiadywała więc w kawiarni The Elephant House przy 21 George IV Bridge. Ze stolika w środkowej części lokalu doskonale widziała wzgórze zamkowe. Tu właśnie w jej wyobraźni narodziła się Szkoła Magii i Czarodziejstwa zamku Hogward, do której trafił Harry Potter. "Na tle gwiaździstego nieba wznosił się ogromny zamek z wieloma basztami i wieżyczkami" - pisała w pierwszym tomie przygód młodego czarodzieja "Harry Potter i kamień filozoficzny".
Monumentalny, romański zamek powstał 800 lat temu na szczycie wygasłego wulkanu w zachodniej części starego miasta. Dziś to koszary połączone z muzeum wojskowym. A przede wszystkim jeden z najwspanialszych punktów widokowych Edynburga. Przez wieki był siedzibą władców Szkocji i obronną warownią. W skarbcu (Crown Room) można zobaczyć insygnia szkockich królów - korony i miecze oraz dwa największe narodowe skarby: Kamień Przeznaczenia - głaz, przy którym od XII w. byli koronowani, oraz pierścień koronacyjny Roberta I "Bruce'a" z 1306 r. (to on w 1328 r. wyzwolił Szkocję po 38 latach angielskiego panowania).
Na przełomie XVIII i XIX w. zamek był m.in. więzieniem wojskowym. W 1781 r., gdy Wielka Brytania była w stanie wojny z Francją, Hiszpanią i Holandią, wtrącono tu blisko tysiąc przechwyconych na morzu jeńców. W zakamarkach lochów, na drewnianych drzwiach cel obok rysunków okrętów można odczytać wydrapane przez nich przesłania do świata za murami. Na ścianach wiszą hamaki, w których spali więźniowie do czasu uwolnienia w 1814 r.
Podobnych mrocznych miejsc jest w Edynburgu więcej. Wewnątrz wzgórza Castle Hill, na którym stoi starówka, w 1645 r. wieku rozegrał się dramat mieszkańców zarażonych dżumą. W obawie przed rozprzestrzenianiem się choroby całą dzielnicę przeniesiono do podziemi. The Real Mary King's Close to multimedialna pamiątka po tamtych czasach. Po podziemnych ulicach, nad którymi wisi pranie, oprowadzają odziani w XVII-wieczne stroje przewodnicy. Z wykutych w skałach domów dobiegają odgłosy bawiących się dzieci, rodzinnych kłótni, skargi umierających. - Rezyduje tu wiele duchów - wyjaśnia przewodniczka, kiedy w jej dłoniach gaśnie świeca, a z ciemnych czeluści zaczynają dobywać się jęki ( bilety po 6,25 funta).
Z kolei trasa wycieczkowa Mercat Tours prowadzi m.in. śladami Dr. Jekylla i Mr Hyde'a. Wędrując w stronę głównego dworca Waverley Station, wstąpmy do pubu "Deacon Brodie" przy Royal Mile, gdzie przesiadywał Robert Luis Stevenson. To właśnie tu poznał historię Williama Brodie, diakona-schizofrenika żyjącego w Edynburgu w latach 1741-88. W dzień pobożny i pogodny, w nocy przeobrażał się w rozpustnika, złodzieja, hazardzistę. Dla Stevensona stał się inspiracją do stworzenia thrillera o człowieku o dwóch obliczach.
***
Edynburg nad zatoką Firth of Forth mimo swoich 400 tys. mieszkańców jest kameralnym, niezwykle zielonym zakątkiem. Dzieli się wyraźnie na dwie części: Nowe Miasto z czasów oświecenia powstało w stylu greckiego klasycyzmu, Stare Miasto z ciemnego kamienia zachowało średniowieczny charakter. Kusi, by się w nim na kilka chwil zagubić. Miło jest schować do plecaka mapę, podążyć spod zamku na wschód i zatopić w wąskich uliczkach. Pełno tu kafejek, minigalerii, sklepików z pamiątkami. W sprzedaży obowiązkowo kraciaste kilty (od 30 funtów, wszystkie rozmiary i kolory, m.in. w Scottish Crafts przy 328 Lawnmarket). Przy Royal Mile jest minikino, gdzie można odbyć multimedialną podróż w poszukiwaniu słynnego potwora z jeziora Loch Ness.
Ivonne Press z biura promocji turystyki zachęca do wizyty w Museum of Scotland przy Chambers Street, gdzie zgromadzono 10 tys. najważniejszych narodowych pamiątek. Wśród nich m.in. gilotyna Maiden z XVI w., którą ścinano czarownice i pierwszy na świecie odbiornik telewizyjny wykonany w 1924 r. przez Szkota Johna Logie Bairda. Warto też wstąpić do jednego z licznych pubów, gdzie odbywają się koncerty muzyki celtyckiej z popisami dudziarzy; wieczorami występy przeradzają się w głośne imprezy taneczne ( zapowiedzi i terminy).
Stary Edynburg zamyka od wschodu sąsiadujący z łąkami i wzgórzami futurystyczny gmach szkockiego parlamentu z 2002 r., projekt katalońskiego architekta Enrica Miralesa. Wyraźnie odcina się od reszty miasta - jasny beton i ostro zakończony spadzisty dach przypominają ekstrawagancki dworzec kolejowy Oriente w Lizbonie. Dla Szkotów to ważne miejsce. Po faktycznym uzależnieniu Szkocji od Korony Brytyjskiej i upadku tutejszego parlamentaryzmu w 1707 r. przez blisko 300 lat domagali się możliwości samostanowienia. Udało się to dopiero w 11 września 1997 r., kiedy 60 proc. obywateli Wielkiej Brytanii wyraziło na to zgodę w referendum. Posłowie decydują tu m.in. o edukacji, rolnictwie, zdrowiu, sporcie, dziedzictwie historycznym, turystyce. Parlament można zwiedzać za darmo, a nawet zasiąść na widowni, by przysłuchiwać się obradom 129 posłów.
Połacie zieleni przy głównej ulicy Princess Street stanowią od wiosny do jesieni miejsce spotkań muzyków, aktorów i kuglarzy z całego świata. Najwięcej zjeżdża ich na słynny festiwal teatru, piosenki, tańca i sztuki ulicznej, który od 1947 r. w sierpniu ożywia miasto i okolicę. O szczegóły można pytać przez cały rok w biurze festiwalu przy Royal Mile. Nietrudno doń trafić, bo mieści się w dawnym anglikańskim kościele. Ten powstał w XIX w. i działał tylko kilkanaście lat. - Zabrakło wiernych. Nie było dla kogo odprawiać nabożeństw - wyjaśnia Lorna Hutchison, miejska przewodniczka.
Na świątynie w nowej roli natkniemy się Szkocji często. W monumentalnych budowlach są kawiarnie, restauracje, a nawet luksusowe apartamentowce (przeszklone mieszkania tworzone w nawach bocznych osiągają zawrotne ceny, nawy główne pełnią rolę dziedzińców). - W XIX w. wybudowano za dużo kościołów. Bywają skrzyżowania, przy którym stoją nawet trzy, a w okolicy tylko garstka mieszkańców. Zamiast je burzyć, postanowiono przerabiać - mówi Lorna.
***
Pociągiem z Edynburga do Glasgow dotrzemy w 45 minut. Za oknem migają zamglone wzgórza, sadzawki, soczyście zielone łąki. Pociąg zatrzymuje się przy głównym placu miasta, George Square. Otoczony neoklasycystycznymi kamienicami z centralnie usytuowanym wiktoriańskim ratuszem (City Chambers) jest jednym z symboli potęgi XIX-wiecznego Zjednoczonego Królestwa.
Ale to tylko przedsmak architektonicznej wiktoriańskiej uczty, która czeka nas w rozległym, starym Glasgow. Kamienice z ciemnoszarego kamienia ciągną się wzdłuż deptaku Buchanan Street, tworzą sąsiednie ulice i zaułki, które przyjemnie zwiedza się wieczorem, gdy wszystko jest podświetlone. Całość tworzy jedną z najmodniejszych w Wielkiej Brytanii strefę zakupów - Golden Z.
Jednak styl tego miasta to przede wszystkim Mackintosh, odmiana art nouveau. Stworzył go pod koniec XIX w. ekscentryczny artysta Charles Rennie Mackintosh (1868-1928). Dom-muzeum Hunterian Gallery na terenie uniwersytetu jest przykładem jego niepowtarzalnego spojrzenia na świat. Cechą charakterystyczną są nienaturalnie wysokie elementy zdobień łagodzone podłużnymi liniami i kropkami. Prócz architektury i mebli styl ten znalazł odbicie w unikatowym liternictwie - kaligrafia "Mackintosh" jest w Glasgow bardzo modna.
Można zwiedzać miasto szlakiem architektonicznych dzieł projektanta: w Domu-Latarni przy 11 Mitchell Lane mieści się Mackintosh Interpretation Centre, a herbatę warto wypić w Willow Tea Room przy 217 Sauchielhall Street. Jednak przede wszystkim nie wolno pominąć Glasgow School of Art przy 167 Renfiew Street - pierwszego w Wielkiej Brytanii budynku w stylu art nouveau.
Z kolei styl Glasgow to wymyślne połączenie architektury klasycyzmu z XX-wieczną nowoczesnością. A więc sala koncertowa Armadillo, Fabryka Dywanów Templetona, metro Clockwork Orange (Mechaniczna Pomarańcza)... To również i moda - m.in. łączenie ubrań Armaniego czy Versace z dodatkami z tanich sklepów, noszenie sukienek z butami Martensa (tak ubierała się m.in. słynna wokalistka Shinead O'Connor).
Ten pięciomilionowy, nowoczesny kraj wydaje się być pełen kontrastów. Rzekomo skąpi Szkoci, zamiast ciułać, lubią luksus, a ich pomysłowość i gospodarność tworzą klimat przyjazny dla pracy i działań artystycznych (nawet jeśli na początku pozornie coś jest nie tak).
***
W 1996 r. w zimnym Edynburgu (stolica Szkocji) słynnej dziś powieściopisarki Joanne Kathleen Rowling nie było stać na ogrzewanie mieszkania, a w dodatku grasowały w nim szczury. Całe dnie przesiadywała więc w kawiarni The Elephant House przy 21 George IV Bridge. Ze stolika w środkowej części lokalu doskonale widziała wzgórze zamkowe. Tu właśnie w jej wyobraźni narodziła się Szkoła Magii i Czarodziejstwa zamku Hogward, do której trafił Harry Potter. "Na tle gwiaździstego nieba wznosił się ogromny zamek z wieloma basztami i wieżyczkami" - pisała w pierwszym tomie przygód młodego czarodzieja "Harry Potter i kamień filozoficzny".
Monumentalny, romański zamek powstał 800 lat temu na szczycie wygasłego wulkanu w zachodniej części starego miasta. Dziś to koszary połączone z muzeum wojskowym. A przede wszystkim jeden z najwspanialszych punktów widokowych Edynburga. Przez wieki był siedzibą władców Szkocji i obronną warownią. W skarbcu (Crown Room) można zobaczyć insygnia szkockich królów - korony i miecze oraz dwa największe narodowe skarby: Kamień Przeznaczenia - głaz, przy którym od XII w. byli koronowani, oraz pierścień koronacyjny Roberta I "Bruce'a" z 1306 r. (to on w 1328 r. wyzwolił Szkocję po 38 latach angielskiego panowania).
Na przełomie XVIII i XIX w. zamek był m.in. więzieniem wojskowym. W 1781 r., gdy Wielka Brytania była w stanie wojny z Francją, Hiszpanią i Holandią, wtrącono tu blisko tysiąc przechwyconych na morzu jeńców. W zakamarkach lochów, na drewnianych drzwiach cel obok rysunków okrętów można odczytać wydrapane przez nich przesłania do świata za murami. Na ścianach wiszą hamaki, w których spali więźniowie do czasu uwolnienia w 1814 r.
Podobnych mrocznych miejsc jest w Edynburgu więcej. Wewnątrz wzgórza Castle Hill, na którym stoi starówka, w 1645 r. wieku rozegrał się dramat mieszkańców zarażonych dżumą. W obawie przed rozprzestrzenianiem się choroby całą dzielnicę przeniesiono do podziemi. The Real Mary King's Close to multimedialna pamiątka po tamtych czasach. Po podziemnych ulicach, nad którymi wisi pranie, oprowadzają odziani w XVII-wieczne stroje przewodnicy. Z wykutych w skałach domów dobiegają odgłosy bawiących się dzieci, rodzinnych kłótni, skargi umierających. - Rezyduje tu wiele duchów - wyjaśnia przewodniczka, kiedy w jej dłoniach gaśnie świeca, a z ciemnych czeluści zaczynają dobywać się jęki ( bilety po 6,25 funta).
Z kolei trasa wycieczkowa Mercat Tours prowadzi m.in. śladami Dr. Jekylla i Mr Hyde'a. Wędrując w stronę głównego dworca Waverley Station, wstąpmy do pubu "Deacon Brodie" przy Royal Mile, gdzie przesiadywał Robert Luis Stevenson. To właśnie tu poznał historię Williama Brodie, diakona-schizofrenika żyjącego w Edynburgu w latach 1741-88. W dzień pobożny i pogodny, w nocy przeobrażał się w rozpustnika, złodzieja, hazardzistę. Dla Stevensona stał się inspiracją do stworzenia thrillera o człowieku o dwóch obliczach.
***
Edynburg nad zatoką Firth of Forth mimo swoich 400 tys. mieszkańców jest kameralnym, niezwykle zielonym zakątkiem. Dzieli się wyraźnie na dwie części: Nowe Miasto z czasów oświecenia powstało w stylu greckiego klasycyzmu, Stare Miasto z ciemnego kamienia zachowało średniowieczny charakter. Kusi, by się w nim na kilka chwil zagubić. Miło jest schować do plecaka mapę, podążyć spod zamku na wschód i zatopić w wąskich uliczkach. Pełno tu kafejek, minigalerii, sklepików z pamiątkami. W sprzedaży obowiązkowo kraciaste kilty (od 30 funtów, wszystkie rozmiary i kolory, m.in. w Scottish Crafts przy 328 Lawnmarket). Przy Royal Mile jest minikino, gdzie można odbyć multimedialną podróż w poszukiwaniu słynnego potwora z jeziora Loch Ness.
Ivonne Press z biura promocji turystyki zachęca do wizyty w Museum of Scotland przy Chambers Street, gdzie zgromadzono 10 tys. najważniejszych narodowych pamiątek. Wśród nich m.in. gilotyna Maiden z XVI w., którą ścinano czarownice i pierwszy na świecie odbiornik telewizyjny wykonany w 1924 r. przez Szkota Johna Logie Bairda. Warto też wstąpić do jednego z licznych pubów, gdzie odbywają się koncerty muzyki celtyckiej z popisami dudziarzy; wieczorami występy przeradzają się w głośne imprezy taneczne ( zapowiedzi i terminy).
Stary Edynburg zamyka od wschodu sąsiadujący z łąkami i wzgórzami futurystyczny gmach szkockiego parlamentu z 2002 r., projekt katalońskiego architekta Enrica Miralesa. Wyraźnie odcina się od reszty miasta - jasny beton i ostro zakończony spadzisty dach przypominają ekstrawagancki dworzec kolejowy Oriente w Lizbonie. Dla Szkotów to ważne miejsce. Po faktycznym uzależnieniu Szkocji od Korony Brytyjskiej i upadku tutejszego parlamentaryzmu w 1707 r. przez blisko 300 lat domagali się możliwości samostanowienia. Udało się to dopiero w 11 września 1997 r., kiedy 60 proc. obywateli Wielkiej Brytanii wyraziło na to zgodę w referendum. Posłowie decydują tu m.in. o edukacji, rolnictwie, zdrowiu, sporcie, dziedzictwie historycznym, turystyce. Parlament można zwiedzać za darmo, a nawet zasiąść na widowni, by przysłuchiwać się obradom 129 posłów.
Połacie zieleni przy głównej ulicy Princess Street stanowią od wiosny do jesieni miejsce spotkań muzyków, aktorów i kuglarzy z całego świata. Najwięcej zjeżdża ich na słynny festiwal teatru, piosenki, tańca i sztuki ulicznej, który od 1947 r. w sierpniu ożywia miasto i okolicę. O szczegóły można pytać przez cały rok w biurze festiwalu przy Royal Mile. Nietrudno doń trafić, bo mieści się w dawnym anglikańskim kościele. Ten powstał w XIX w. i działał tylko kilkanaście lat. - Zabrakło wiernych. Nie było dla kogo odprawiać nabożeństw - wyjaśnia Lorna Hutchison, miejska przewodniczka.
Na świątynie w nowej roli natkniemy się Szkocji często. W monumentalnych budowlach są kawiarnie, restauracje, a nawet luksusowe apartamentowce (przeszklone mieszkania tworzone w nawach bocznych osiągają zawrotne ceny, nawy główne pełnią rolę dziedzińców). - W XIX w. wybudowano za dużo kościołów. Bywają skrzyżowania, przy którym stoją nawet trzy, a w okolicy tylko garstka mieszkańców. Zamiast je burzyć, postanowiono przerabiać - mówi Lorna.
***
Pociągiem z Edynburga do Glasgow dotrzemy w 45 minut. Za oknem migają zamglone wzgórza, sadzawki, soczyście zielone łąki. Pociąg zatrzymuje się przy głównym placu miasta, George Square. Otoczony neoklasycystycznymi kamienicami z centralnie usytuowanym wiktoriańskim ratuszem (City Chambers) jest jednym z symboli potęgi XIX-wiecznego Zjednoczonego Królestwa.
Ale to tylko przedsmak architektonicznej wiktoriańskiej uczty, która czeka nas w rozległym, starym Glasgow. Kamienice z ciemnoszarego kamienia ciągną się wzdłuż deptaku Buchanan Street, tworzą sąsiednie ulice i zaułki, które przyjemnie zwiedza się wieczorem, gdy wszystko jest podświetlone. Całość tworzy jedną z najmodniejszych w Wielkiej Brytanii strefę zakupów - Golden Z.
Jednak styl tego miasta to przede wszystkim Mackintosh, odmiana art nouveau. Stworzył go pod koniec XIX w. ekscentryczny artysta Charles Rennie Mackintosh (1868-1928). Dom-muzeum Hunterian Gallery na terenie uniwersytetu jest przykładem jego niepowtarzalnego spojrzenia na świat. Cechą charakterystyczną są nienaturalnie wysokie elementy zdobień łagodzone podłużnymi liniami i kropkami. Prócz architektury i mebli styl ten znalazł odbicie w unikatowym liternictwie - kaligrafia "Mackintosh" jest w Glasgow bardzo modna.
Można zwiedzać miasto szlakiem architektonicznych dzieł projektanta: w Domu-Latarni przy 11 Mitchell Lane mieści się Mackintosh Interpretation Centre, a herbatę warto wypić w Willow Tea Room przy 217 Sauchielhall Street. Jednak przede wszystkim nie wolno pominąć Glasgow School of Art przy 167 Renfiew Street - pierwszego w Wielkiej Brytanii budynku w stylu art nouveau.
Z kolei styl Glasgow to wymyślne połączenie architektury klasycyzmu z XX-wieczną nowoczesnością. A więc sala koncertowa Armadillo, Fabryka Dywanów Templetona, metro Clockwork Orange (Mechaniczna Pomarańcza)... To również i moda - m.in. łączenie ubrań Armaniego czy Versace z dodatkami z tanich sklepów, noszenie sukienek z butami Martensa (tak ubierała się m.in. słynna wokalistka Shinead O'Connor).
- hotele
- loty
- noclegi
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
- Oferty Meteor
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletter

















