Na północ od Ankary. Brama do Paflagonii

Stare domy Safranbolu, szczyty Gór Pontyjskich, białe plaże i serdeczni ludzie
Ankara nie cieszy się opinią perły architektury (i słusznie). Nielicznym turystom służy głównie za punkt przesiadki w podróży na wschód i trzeba przyznać, że nowoczesny dwupoziomowy dworzec autobusowy jest imponujący. Jedynymi obiektami godnymi wzmianki są bizantyjska cytadela i Muzeum Kultur Anatolijskich, bogate w zbiory dokumentujące rozwój cywilizacji na terenach obecnej Turcji od czasów prehistorycznych do współczesności. Na północ od stolicy rozciąga się jednak kraina, którą turyści zaczynają dopiero powoli odkrywać - środkowe wybrzeże Morza Czarnego, w starożytności zwane Paflagonią.

Bramą do niej jest miasteczko Safranbolu u stóp Gór Pontyjskich, wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Nierzadko wita przyjezdnych deszczem, co nie zmniejsza zbytnio przyjemności błądzenia w labiryncie wąskich uliczek między starymi budynkami, kilkoma niewielkimi meczetami, zajazdem i łaźnią. To jedyne miasto w Turcji z zachowaną na tak wielką skalę zabytkową zabudową. Domy Safranbolu, niektóre nawet z XVIII w., są zachwycające: kamienne lub ceglane, często o konstrukcji szachulcowej, z drewnianymi okiennicami i framugami okien, kryte czerwoną dachówką. Większość jest otynkowana, z reguły na biało, ale zdarzają się też żółte i liliowe. Obszerniejsze piętra często wystają poza obręb parteru, co jest charakterystyczne dla architektury osmańskiej. Znaczna część budynków jest odnowiona, ale to właśnie te zaniedbane wydają się autentyczniejsze i chyba nawet piękniejsze.

W Safranbolu jest sporo zieleni, wrażenie robi też dość głęboki wąwóz przecinającej miasto rzeczki. Piękny jest widok starówki z jednego z okolicznych wzgórz.

***

Z Safranbolu można udać się dalej na północ, do leżącej już nad samym morzem Amasry. Po drodze warto się zatrzymać na przełęczy Ahmetusta (1030 m n.p.m.) i ruszyć na zdobycie któregoś z pobliskich szczytów, z których najwyższe przekraczają 1700 m. Nie jest to łatwe, gdyż Turcy w trosce o bezpieczeństwo narodowe w ogóle nie publikują map swoich gór, a jedyny w kraju oznaczony górski szlak turystyczny znajduje się w Licji, kilkaset kilometrów na południe. Pod względem rzeźby terenu i roślinności ta część Gór Pontyjskich bardzo przypomina nasze Beskidy. Wierzchołki zwykle nie wystają ponad linię lasu, ale widoki odsłaniające się ze stoków i polan są godne polecenia.

Góry bardzo gwałtownie, białymi, wapiennymi skałami schodzą do Morza Czarnego, co czyni wybrzeże pięknym i dzikim (niewiele tu naturalnych portów). Od razu zmienia się też flora - zieleń po prostu kipi.

Nadmorski kurort Amasra (starożytna Amastris) wcina się malowniczym półwyspem między dwie zatoki i łączy się mostem z częściowo zabudowaną wysepką. Znajdują się tu resztki cytadeli i kilka interesujących zabytków, m.in. meczet w dawnej cerkwi. Co ciekawe, leżące się na obrzeżach miasta odkrywkowe kopalnie węgla czynią Amasrę kto wie, czy nie najpiękniejszym na świecie miastem górniczym, a pomnik górnika dumnie zdobi jeden z deptaków. We wschodniej zatoce leży plaża, na którą rybacy wyciągają wieczorem kolorowe łodzie. Owoce ich pracy serwuje tu prawie każda restauracja.

Z Amasry warto wrócić w góry, tym razem do Parku Narodowego Siedmiu Jezior. Aby się tam dostać, najlepiej przenocować w Düzce, Bolu albo Yigilcy, a następnie wynająć na cały dzień taksówkę (równowartość kilkudziesięciu euro). Położone w wysokich górach jeziora (a raczej stawy, największy nie przekracza 2,5 ha) nie są może główną atrakcją regionu, ale jest to miejsce urocze - krystalicznie czysta woda jak lustro odbija najdrobniejszy szczegół wyrastającej nad nią ściany zieleni. Bardzo ciekawy jest też sam dojazd górskimi bezdrożami doliną rzeki Köknarlik.

***

W tej części Turcji jest znacznie więcej bardzo ciekawych miejsc, jak choćby Park Narodowy Soguksu, ruiny starożytnej Heraklei, jaskinie w okolicy miasta Zonguldak, słynące z urody górskie jezioro Abant czy najdłuższa w kraju piaszczysta plaża wokół Akçakocy. Ale największą zaletą tych okolic jest dziewiczość. Turyści bardzo rzadko je odwiedzają, więc nie są jeszcze dotknięte tak dokuczliwą gdzie indziej komercjalizacją, a ich mieszkańcy są serdeczni i ciekawi przybyszów z dalekich stron.

W sieci

http://www.allaboutturkey.com/safranbolu.htm