Tanie latanie, drogie przygody

Zaginiona trumna, opróżniony bagaż, ściąganie z karty kredytowej zawyżonej sumy, podwójne opłaty za bilet, a zamiast hotelu nocleg na lotnisku - ?Gazeta? dotarła do raportu Europejskiego Centrum Konsumenckiego o błędach i uchybieniach linii lotniczych korzystających z polskiego nieba.
Centrum w ciągu roku udzieliło ponad 100 porad prawnych, w 44 sprawach skierowało skargi do przewoźników. W większości dotyczyły one tanich linii.

•  Styczeń 2006. Polka, której córka zmarła we Włoszech, postanowiła sprowadzić zwłoki samolotem. Włoska tania linia Meridiana zgubiła jednak trumnę. W końcu dotarła ona do Warszawy z dwudniowym opóźnieniem. Koszty związane z przesunięciem pogrzebu Polka wyceniła na 800 euro. Do dzisiaj linia nic jej nie zwróciła.

(Luty 2006. Konsument wykupił lot w Sky Europe, ale linie ściągnęły z karty kredytowej większą kwotę niż wartość biletu (o 40 zł). Linia odmówiła przyjęcia reklamacji. Zdaniem Centrum - bezzasadnie.

•  Marzec 2006. Mieszkaniec centrum Polski zamówił w call center Wizz Air bilet na samolot. Po kilku minutach zorientował się, że podał złe nazwisko osoby, która miała lecieć. Natychmiast zadzwonił i poprosił o korektę. - Linie ściągnęły mu jednak z karty pieniądze za dwa bilety i odmówiły przyjęcia reklamacji - mówi Karolina Towińska z Centrum.

Biżuteria nie do walizki

Z raportu wynika, że najwięcej skarg dotyczy bagażu. Tu zastosowanie ma konwencja montrealska, która mówi, że "przewoźnik ponosi odpowiedzialność za szkody powstałe na skutek zniszczenia, zaginięcia lub uszkodzenia towaru, który został mu powierzony". Linie odpowiadają za bagaż do 1000 SDR (specjalna jednostka rozliczeniowa), czyli około 1200 euro na osobę. Pasażer ma siedem dni na zgłoszenie braków w bagażu lub jego uszkodzenia, jeśli dotarł na czas, i 21 dni w przypadku bagażu opóźnionego. Trzeba jednak uważać, co wkładamy do walizki. Małżeństwu z Warszawy podczas lotu liniami KLM z USA do Polski zginęła biżuteria. Nie odzyskają jej, ponieważ w umowach każda linia zastrzega, że nie bierze odpowiedzialności za cenne przedmioty. Nie dostaną więc odszkodowania pasażerowie, którym zginęła kamera, laptop czy nawet elektryczna szczoteczka do zębów (jeden z podróżnych kilka dni temu poskarżył się ECK na właśnie taką zgubę).

Jedzenie za opóźnienie

Wiele skarg dotyczy opóźnień lotów. Jedną z nich złożyła mieszkanka Warszawy. 27 kwietnia 2005 r. kupiła bilet lotniczy na lot Warszawa - Amsterdam - Pekin. Odprawa odbyła o godz. 11. Linia KLM przyznała, że są drobne problemy techniczne i będzie półgodzinne opóźnienie. Podobny komunikat był wygłaszany jeszcze wiele razy. W końcu odlot nastąpił siedem godzin po czasie. - Byliśmy traktowani nonszalancko, usłyszeliśmy, że nic się nam nie należy - wspomina pasażerek. O godz. 23 samolot dotarł do Amsterdamu. Na lotnisku linie rozdały pasażerom... koce. Mieli się nimi przykryć, śpiąc na lotniskowych krzesełkach. Niektórzy zamówili taksówki i na własną rękę znaleźli miejsce w hotelu. Do Pekinu dotarli z półtoradniowym opóźnieniem. Pasażerom należy się odszkodowanie. Dlaczego? Przedstawiciele Centrum wskazują unijne rozporządzeniu: WE 261/2004. Gdy odlot opóźnił się co najmniej o jeden dzień, rozporządzenie daje pasażerom prawo do bezpłatnego zakwaterowania w hotelu i darmowego transportu między lotniskiem a hotelem. W przypadku kilkugodzinnego opóźnienia przewoźnik musi zapewnić napoje, posiłek, dwie rozmowy telefoniczne, możliwość wysłania dwóch faksów lub dwóch e-maili. Olivier Benoit z KLM tłumaczy: - To był błąd, że nie wydaliśmy napojów i posiłków, ale co pół godziny nasz mechanik zapewniał, że odlot będzie za chwilę. Mówi, że firma rozdała koce, bo nie znalazła wolnych miejsc w hotelach (później oddała pieniądze za nocleg pasażerom).

Jednemu z pasażerów tanie linie sprzedały pod koniec ub.r. bilet z terminem o tydzień późniejszym. Przewoźnik upierał się, że taki termin wybrał pasażer. Gdy ten chciał odsłuchać nagraną przez centrum telefoniczne rozmowę, odmówiono mu.

- Linie nie mają obowiązku pozwalać pasażerowi na odsłuchanie rozmów, jednak może tego zażądać sąd, gdy klient napisze pozew. Wtedy będzie to jeden z decydujących dowodów - mówi Karolina Towińska.

Europejskie Centrum Konsumenckie zbiera skargi konsumentów dotyczące konfliktów transgranicznych (gdy polski pasażer leciał zagraniczną linią lub obcokrajowiec leciał polskimi linami). Sprawy rozpatruje średnio w dwa tygodnie. Gdy przewoźnik nie chce się porozumieć, Centrum przekazuje sprawę do Komisji Ochrony Praw Pasażera przy Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. Tu postępowanie jest bardziej skomplikowane. Trwa średnio dwa miesiące.

Adres Europejskiego Centrum Konsumenckiego: plac Powstańców 1, 00-950 Warszawa, tel.: 0 22 556 01 18