Podróże ze sztuką. Bruksela - wyprawa w stylu retro

Bruksela konkuruje z Wiedniem o tytuł europejskiej stolicy secesji. Ma do tego pełne prawo
Spacery w poszukiwaniu śladów Art Nouveau (jak z francuska nazywa się w Belgii secesję) są fascynującą, pełną niespodzianek przygodą. Secesyjne domy w Brukseli można znaleźć wszędzie: w centrum i w dzielnicach poza petit ringiem. Ta stylowa architektura kwitła bujnie na przełomie XIX i XX w. za panowania Leopolda II, kiedy Bruksela konkurowała z Paryżem w nowych prądach w sztuce. Zbudowano wtedy ok. 2 tys. domów w modnym secesyjnym stylu. Do dziś w całym mieście pozostało ich ponad 500.

***

Wyprawę w stylu retro zaczynam od południowych dzielnic St Gilles i Ixelles, czyli od "podróży do źródeł" belgijskiej secesji. W słoneczny dzień idę niemal pustymi ulicami St. Gilles, pełnymi solidnych burżuazyjnych domów. W kawiarniach widać trochę artystycznej młodzieży. Ale prawie ani śladu turystów, jakby wszyscy zostali w centrum, na zawsze tłocznym i gwarnym Grand Place. Kiedy dochodzę do Rue Americaine, wyłania się jednak grupa niezawodnych Japończyków z kamerami. To znak, że dotarłam do celu - domu-studia Victora Horty, "manifestu architektury Art Nouveau". Zbudował go dla siebie w latach 1898-1908.

***

Na gęsto zabudowanej ulicy trudno o perspektywiczny widok. Przechodzę więc na drugą stronę, aby ogarnąć spojrzeniem całość. Dom składa się z dwóch połączonych dwupiętrowych kamienic (lewą podwyższa mansarda). Balkony i duże okna otaczają charakterystyczne dla Horty metalowe wsporniki, przypominające wybujałe trawy i finezyjnie plecione kratownice w kolorze ochry. W środku pomieszczenia płynnie się łączą. Niewielkie różnice poziomów między kondygnacjami kamienic wyrównują dodatkowe schody i podesty, przez co ulegam złudzeniu, że cały dom liczy więcej pięter niż w rzeczywistości. Pokoje wypełniają jasne, drewniane meble o secesyjnych płynnych liniach. Wnętrze w ogóle jest pełne światła, wpadającego nie tylko przez okna, ale i filtrowanego przez słoneczny witraż na suficie klatki schodowej. Schody zdobią finezyjnie powyginane balustrady z kutego żelaza. Drzwi obramowane witrażami otwierają się na przestronne wnętrza. Każdy detal osobiście projektował Horta (wtorek-niedziela 14.30-17, wstęp 5 euro). To kwintesencja Art Nouveau, od 2000 r. na liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO wraz z trzema innymi brukselskimi domami Horty: Hotel Tassel, Hotel Solvay i Hotel van Eetvelde.

***

Hotel Tassel odnajduję przy rue Paul-Emile Janson 6 w tej samej dzielnicy. Ten jeden z pierwszych secesyjnych budynków na świecie zaprojektował Horta w 1893 r. dla swego przyjaciela, profesora geometrii, Emile Tassela. Dom wciśnięty między sąsiednie kamienice z zewnątrz wygląda dość skromnie. Fasadę wyróżniają duże, wygięte w łuk okna i falujące linie balustrad - elegancja bez ornamentacyjnego rozpasania. Secesja w całej swej bujności ujawnia się dopiero na fantazyjnej klatce schodowej. Wspierają ją lekkie metalowe kolumny, podobne do łodyg kwiatów i dekorują arabeski wirujących linii na ścianach i posadzce.

Stąd mam już tylko parę kroków do Avenue Louise, bulwaru z witrynami eleganckich sklepów, noszącego imię najstarszej córki Leopolda II. Tu zaczyna się już dzielnica Ixelles. Przy tej długiej alei pod numerem 224 wznosi się Hotel Solvay zbudowany przez Hortę w 1894 r. dla przemysłowca Ernesta Solvaya. Okazały budynek ma dość przestrzeni, by chlubić się fasadą oplecioną dekoracyjnymi balkonami. Wstęgi metalu przemieniają się w fantazyjne rośliny, zadziwiając giętkością materiału. Zarazem metal jest konstrukcyjnym elementem ścian z kamienia i szkła.

Najwięksi brukselscy "poeci" architektury, jak Horta, mimo wzlotów wyobraźni, nie tracili poczucia rzeczywistości. Szukali piękna, pamiętając o wygodzie i funkcjonalności. Przy całej dekoracyjności, na ogół budowali nie pałace, lecz domy. Dlatego belgijska secesja nie tylko tchnie klimatami retro, lecz zapowiada współczesność.

Czwarty budynek Horty z listy UNESCO - Hotel van Eetvelde zbudowany w 1898 r. dla sekretarza stanu z czasów Leopolda II, znajduje się we wschodniej części miasta przy Avenue Palmerston 4. Od zewnątrz secesyjne elementy są dość oszczędne, za to wewnątrz znów piękna schodowa klatka z wyrafinowaną grą światła.

W czasach Art Nouveau, w latach 1893-1905, Horta zaprojektował ponad 40 budynków. Do najbardziej znanych należał dom towarowy Magasin Waucquez, zbudowany w 1906 r., dzisiaj siedziba muzeum komiksu (Centre Belge de la Bande Dessinée, Rue des Sables 20, wtorek-niedziela 10-18, wstęp 6,20 euro; stała wystawa poświęcona Horcie).

Horta dożył osiemdziesiątki, więc projektował domy także w innych stylach, m.in. Palais des Beaux-Arts z salą koncertową w stylu art deco.

***

Drugi wybitny belgijski twórca secesyjnej architektury Paul Hankar żył o połowę krócej, ale też zdążył stworzyć dzieła w wielkim stylu. Wracam do Saint Gilles, aby przy rue Defacqz 48 zobaczyć dom Ciamberlaniego. Hankar zbudował go w latach 1897-98. Krytycy ekscytowali się nim, pisząc, że to " prawdziwe delirium manii oryginalności". Trochę przesadzali, chociaż oryginalności nie można mu odmówić. Typowo secesyjne jest pierwsze piętro, gdzie okna mają kształt stylizowanych podków, otoczonych ażurowym metalowym balkonem. Jednocześnie fasada stylistycznie nawiązuje do czasów włoskiego renesansu. U szczytu dekorują ją złocone malowidła, przedstawiające epoki w życiu człowieka.

Po przeciwnej stronie ulicy pod numerem 71 stoi własny dom Hankara o wąskiej, zaledwie 7-metrowej fasadzie, zaznaczającej mocniej swą obecność ceglastym kolorem. Secesyjnej finezji tej nieco surowej kamiennej fasadzie nadają lekkie metalowe balkony w geometryczno-roślinne wzory. Pod szczytem dachu akcent malarski - dzieło Adolphe Crespina przedstawiające pory dnia. Nad oknem pierwszego piętra, wśród dekoracyjnych esów floresów odczytuję datę: 1893. Dom Hankara jest obok Hotelu Tassel jedną z najwcześniejszych secesyjnych budowli w Brukseli.

***

Secesyjne malowidła zamieniały ulice w otwarte muzea. Freski na secesyjnych domach były równie modne jak rzeźbiarskie dekoracje w metalu. Na pobliskiej rue Faider 38 stoi dom zaprojektowany przez Armanda Waesberghe'a ozdobiony stylizowanymi kobiecymi portretami w technice sgraffiti (tynk nakłada się warstwami, a potem artysta wyskrobuje na nim dekoracyjny motyw czy rysunek, odsłaniając kolor spodniej warstwy).

Najsławniejsze malarskie dzieło w Brukseli dekoruje dom Paula Cauchie na Rue des France 5, niedaleko Parc du Cinquantenaire (Parku Pięćdziesięciolecia), którym Leopold II uczcił rocznicę niepodległości Belgii. Maison Cauchie zbudował dla siebie w 1905 r., zdobiąc fasadę grupą stylizowanych figur kobiecych w duchu prerafaelitów (otwarte podczas wystaw czasowych, wstęp 4 euro).

Piękne ścienne malowidła zdobią też niejednokrotnie wnętrza, jak np. w Hotel Hannon przy Avenue de la Jonction 1, gdzie klatkę schodową dekoruje wielki symboliczny fresk Paula Alberta Baudouina. Ten dom, zbudowany przez Julesa Brunfauta w 1903 r. dla inżyniera Eduarda Hannona, pasjonata fotografii, w całości jest secesyjnym arcydziełem. Łatwo dostępnym, bo dzisiaj mieści się w nim centrum fotograficzne organizujące wystawy (środa-piątek 11-18, weekend 13-18, wstęp 2,5 euro).

***

Najwspanialsze domy Art Nouveau w Brukseli są odnowione i zadbane, ale mijam też wiele pięknych kamienic, które powoli niszczeją. Zwłaszcza w pobliżu dworca Gare du Midi, w dzielnicy zamieszkałej przez imigrantów, skąd rodowici brukselczycy dawno się wyprowadzili.

Pora wracać do centrum, gdzie wśród dopieszczonych zabytków różnych epok, koniecznie chcę zobaczyć słynny secesyjny dom towarowy Old England na Rue Montagne-de-la-Cour 3. Zaprojektował go w 1899 r. architekt Paul Saintenoy. Okazałą budowlę ze szkła i żelaza przykrywają fantazyjne kopuły. Dziś nie jest to już siedziba wielkiego magazynu, ale bogatego Musée des Instrumentes de Musique (wstęp 5 euro).