Barcelona: miasto niepokornych

Dudnią bębny, świszczą piszczałki, po twarzach i ramionach cieknie pot. Jesteśmy w sercu Katalonii i jednej ze stolic europejskiej awangardy
Barcelona. Miasto ludzi niepokornych, poszukujących, zaklinowanych między Francją i Hiszpanią. Miasto artystów, którzy zmienili oblicze współczesnej sztuki: Dali, Picasso, Miró, Gaudi, Tapies. Miasto imigrantów wspierających konserwatywne władze stolicy w obronie autonomii. Miasto uparcie używających języka katalońskiego mieszczan i zagranicznych studentów, dla których kataloński jest niegroźnym wariactwem. Miasto wir, które pochłania bez reszty. Tutaj w 1493 r. Kolumb ogłosił odkrycie Indii Zachodnich. Tutaj przygotowuje swoje tajemnicze dania Ferran Adria, specjalista od gastronomii molekularnej, najbardziej wzięty obecnie kucharz świata. Tutaj odbyły się jedne z najliczniejszych wieców przeciwko wojnie w Iraku. Alterglobaliści trzymają się mocno. Ich bard Manu Chao, który osiadł na małym placu w środku Bario Gótico, jest jednym z przywódców tego nieustającego ruchu.

Barcelona to nie tylko Gaudi

Wasze podróże do Barcelony w serwisie Kolumber.pl

***

Spontaniczność, jaka cechuje Katalończyków, łatwo zrozumieć, zważywszy na mocno zakorzenione wspomnienia terroru, jaki panował tu za czasów Franco. Sekowano wszystko, co miejscowe, szczególnie język. Jedynym wyjątkiem pozostawało Camp Nou - stadion słynnej Barçy. W tamtych czasach rywalizacja ze stołecznym Realem stała się symbolem aspiracji Katalończyków do samostanowienia. Faszyzm przeminął, ale rywalizacja trwa dalej, a Barça pozostaje ucieleśnieniem autonomii, wybuchowej mieszanki patriotyzmu i kosmopolityzmu. Swoją drogą ciekawe, czy to tylko zbieg okoliczności, że od wielu lat trenerzy i część piłkarzy słynnej drużyny pochodzi z Holandii znanej z liberalnych obyczajów. Bo związków między obydwoma krajami jest więcej i dotyczą nie tylko historii (Niderlandy były kiedyś częścią Korony Hiszpańskiej): od zamiłowania do sztuki awangardowej do marihuany. Chociaż nie sprzedaje się jej legalnie jak w Amsterdamie, to nikt nie chowa się po kątach, by wypalić skręta. Władze przymykają oko. W dwóch miejscach słodki zapach dymu unosi się szczególnie intensywnie - na campusie Uniwersytetu Autonomicznego i w parku Ciutadella.

***

Historia parku sięga początków XVIII w. W roku 1714 król Filip V po zdobyciu miasta w trakcie wojny o sukcesję hiszpańską wyburzył pół dzielnicy Ribera i zbudował w tym miejscu cytadelę - największą wówczas tego typu budowlę w Europie - by trzymała w ryzach niepokornych jak zawsze barcelończyków. W połowie XIX w. po odbiciu miasta forteca została niemal doszczętnie zniszczona. Ocalały tylko trzy budynki, m.in. arsenał, w którym obecnie mieści się Parlament Katalonii. Niebawem zaczęto przekształcać to miejsce w park, ale energicznie prace ruszyły dopiero w 1885 r., by zdążyć przed Wystawą Światową, która odbyła się trzy lata później. Właśnie w tym okresie park uzyskał swój obecny kształt. Powstał Zamek Trzech Smoków (Castel dels Tres Dragons, dawniej restauracja, dziś Muzeum Zoologii) oraz Cascada - wielka pseudobarokowa fontanna wzorowana na rzymskiej Fontanna di Trevi autorstwa Josepa Fontsere, którego asystentem był nieznany wtedy nikomu Antonio Gaudi.

Chociaż Barcelona chwali się posiadaniem stu kilkudziesięciu parków, w centrum tylko tu i na przeciwległym wzgórzu Montjüic odetchniemy od zgiełku pięciomilionowej metropolii. Można się tu dostać metrem (linia czerwona), ale najlepiej zejść długim Passeig de Sant Joan od strony Sagrady Familii, przejść pod Arc de Triomf (pamiątka po Napoleonie) i mijając starszych panów zaciekle walczących o prymat w petance (bule), dotrzeć do północnej bramy.

Do parku najlepiej wybrać się w niedzielę. Już od rana ściągają tu młodzi ludzie, dla których świt to znak, że wreszcie będzie można odpocząć. Leżą na trawie, śpią, jedzą, całują się. Koło południa atmosfera stopniowo się rozkręca. Coraz więcej osób wyciąga przyrządy akrobatyczne i zaczyna ćwiczyć. Fruwają piłki, piłeczki, kręci się hula-hop. Jedni żonglują, drudzy wydmuchują ogień z ust. Jakaś grupa ustawia się w altance i tańczy capoeirę. Leniwi pływają łódeczkami po stawie albo spacerkiem idą do pobliskiego zoo. Zwierząt nie brakuje też w samym parku, ale żeby zobaczyć dzikie papugi, które osiedliły się tu niedawno, czy spotkać wielką rodzinę kotów, lepiej przyjść innego dnia. W niedzielę im później, tym większy ruch. Zaczyna się pchli targ. Każdy sprzedaje, co chce, co ma, a większość towarów jest ręcznej roboty. Na ziemi leżą sukienki, chusty, czapki: króluje zielony, żółty i czerwony - kolory rasta (barwy flagi Etiopii, kolebki rastafarianizmu). Na stolikach biżuteria i jedzenie - ciasta i ciasteczka. Te podejrzanie drogie to wypieki z haszyszem, tańsze - tylko z czekoladą.

Im głębiej w noc, tym silniejsza woń kadzideł i marihuany. Tłum dzieli się na grupki, które falują wokół muzyków. Orkiestry liczą kilka lub kilkanaście osób, przeważnie ciemnoskórych, i grają nieprzerwanie przez kilka godzin. Dudnią bębny, świszczą piszczałki, po twarzach i ramionach cieknie pot. Publiczność wspiera ich klaskaniem, a odważniejsi tańcem. Zwykle orkiestry konkurują ze sobą, ale czasem łączą się i wtedy może powstać superorkiestra, której rytm ogarnie cały park. Wśród ciżby przeciskają się sprzedawcy napojów, czasem z ciemności wyłoni się "patrol ekologiczny" (tak się tu mówi o małych śmieciarkach), a nawet przedstawiciele władzy - niezbyt lubiana guardia urbana. Ale mimo rosnącego jak gorączka harmidru policjanci nie mają wiele roboty. Można być pewnym, że i oni, i śmieciarze, choć przybyli tu z obowiązku, nie będą nikogo aresztować za głośne śpiewanie czy używanie ognia. Raczej skupią się na oglądaniu występów tancerek.

Niedzielna noc skończy się koło trzeciej, dość wcześnie jak na śródziemnomorskie zwyczaje, ale przecież to tylko dogrywka po nieprzespanym fin de semana (weekend). Park ogarnie cisza. Z kryjówek wyjdzie kocia rodzina, a z gniazd uwitych na palmach wyfruną papugi. Do następnej niedzieli, kiedy cytadelę znów przejmą w posiadanie młodzi.

Ciekawe adresy

http://www.bcn.com - oficjalna strona miasta

http://www.uab.es - Uniwersytet Autonomiczny

http://www.fcbarcelona.com - strona klubu piłkarskiego

http://www.firabcn.com - wystawy

http://www.fundacio.lacaixa.es - wystawy - za darmo, polecam!

http://www.fjmiro.es - fundacja J. Miró, muzeum

http://www.bcn-housing-students.com ,

http://www.barcelona-home.com - noclegi