Büyükada: popatrzeć z oddali na Stambuł

Powodów, dla których warto się wybrać na Wyspy Książęce, jest kilka. Z promu, który nas tam zawiezie, można z oddali popatrzeć na Stambuł. Uciekniemy od zgiełku, spalin i samochodów (każdy, kto był w Stambule, wie o czym mowa). Odnajdziemy skrawek Riwiery Francuskiej między Bosforem a Dardanelami i ormiańsko-otomański świdermajer
Na punkcie świdermajera (zwyczajowa nazwa drewnianej letniskowej architektury podwarszawskiej) mamy bzika. Ich wysyp na tzw. linii otwockiej w kierunku południowo-wschodnim trwał od końca XIX w. do ostatniej wojny. Dziś na ogół popadają w ruinę. Gdy przeczytaliśmy, że na Wyspach Książęcych w XIX w. budowali letnie rezydencje stambulscy kupcy: Grecy, Turcy, Żydzi i Ormianie, rzuciliśmy się na pierwszy z brzegu prom (kursują często) i znaleźliśmy się na Büyükadzie.

Wyspy Książęce - turecka nazwa Kizil Adalar, czyli Wyspy Czerwone od złóż wydobywanej tu niegdyś miedzi - to niewielki archipelag na Morzu Marmara, zaledwie 20 km od Stambułu. Składa się z dziewięciu wysepek, z których tylko cztery największe są zamieszkane (Kinali, Burgaz, Heybeli, Büyükada). W czasach Bizancjum zsyłano tu niesubordynowanych poddanych. Do dziś zachowało się z tamtego okresu kilka monasterów - przez wieki mieszkali na wyspach mnisi. Docierali tu także genueńscy korsarze. Od połowy XIX w., kiedy uruchomiono regularne połączenia drogą morską ze Stambułem, wyspy, a zwłaszcza największa z nich Büyükada, stały się ulubionym miejscem jednodniowych wypadów przebywających w Stambule Francuzów i Anglików.

Właśnie na Büyükadzie znajdziemy najwięcej dawnych hoteli i pensjonatów. Prom dociera tu po niecałej godzinie. Turyści biegną od razu w poszukiwaniu bryczki. Na wyspie nie zobaczymy samochodu - od 1928 r. obowiązuje całkowity zakaz ruchu kołowego. Poruszamy się więc pieszo, albo na wynajętym rowerze. Omijamy najniżej położoną dzielnicę handlową, knajpki i kafejki (uwaga: wyspa nie ma własnego źródła wody pitnej, jest raczej drogo) i wybieramy trasę pod górę po Nisan Caddesi.

W czerwcu przed sezonem okiennice większości domów i pensjonatów były jeszcze pozamykane. Wyspa nadal jest letniskiem chętnie odwiedzanym przez stambulskich Ormian i społeczność żydowską (są trzy synagogi i koszerne sklepy). Mieszanka wyznaniowo-kulturowa letników (dawnych i współczesnych) nie przekłada się na styl budowania. Tak jak w większości europejskich nadmorskich kurortów i tu spotyka się drewniane repliki murowanych, kilkupiętrowych, eklektycznych budynków, tylko w mniejszej skali. Katalog dostępnych na przełomie XIX i XX w. ornamentów i motywów: łuk tudorów, neogotycki ostrołuk, secesja i neobarok. Otomańsko-wiktoriański melanż, popis miejscowej snycerki, konkurs piękności na koronkowe balkoniki.

Z głównego traktu (im wyżej, tym mniej turystów) warto skręcić w jakąkolwiek boczną uliczkę, byle wiodła pod górę. Tam nie ma już ludzi. Wśród architektury zdarzają się prawdziwe perły, np. mackintoshowska [Charles Rennie Mackintosh 1868-1928, jeden z twórców stylu Art Nouveau - red.] secesja, większość willi robi jednak wrażenie opuszczonych. Pomalowane na biało lub platynowo ściany łuszczą się, niegdyś zadbane ogrody z różami, liliami i jaśminem, dziś pozwalają tylko domyślać się dawnego przepychu. W rozżarzonym słońcu sami na wąskiej, zapomnianej uliczce czujemy się trochę nieswojo. Poszturchiwani wrzaskiem rybitw (one tutaj rządzą) - schodzimy na dół. Faetony mkną na plac przy dokach. Ich pasażerowie zaliczyli już klasztor św. Jerzego z X w., opowieści o Lwie Trockim (był rezydentem wyspy w latach 1929-33) i schadzkach Edwarda VIII z panią Simpson w hotelu Splendid. Pora odpocząć.

Ktoś porównał tę wyspę do muzeum na wolnym powietrzu, do ekskluzywnego skansenu. Dla nas ma ona klimat bardzo nostalgiczny i bardzo kolonialny. Trochę żałuję, że dałam się przepłoszyć rybitwom (skojarzenie z "Ptakami" Hitchcocka jest bardzo na miejscu). Ale to ich królestwo. Strzegą domów, które już dawno przestały tęsknić do ludzi.

Promy z doku Sirkeci Adalar Iskelesi w Stambule - od 7 rano do 22.30, kursuje ich co najmniej 10. Nie zostaliśmy na noc - w najbardziej nobliwym hotelu Splendid drogo. Najwięcej restauracji ormiańskich serwujących ryby - na nadbrzeżu

http://www.turkishtravel.org