Chorwacja od C do Z: 7 miast w 7 dni

Przemierzając brzeg chorwackiego rogala co krok natkniemy się na jakiś cud architektury i sztuki
Najlepiej zwiedzać je przed sezonem lub po. Wiadomo - mniej turystów, łatwiej o nocleg, a i ceny niższe. Chorwackie miasta to poważna konkurencja dla morza i plaż.

Chorwacja - Cavtat

Zaczynamy od samego południa. Na wąskim, wciskającym się w Adriatyk cyplu 20 km w dół od Dubrownika (po drodze same serpentyny) leży starszy od niego Cavtat, antyczne Epidaurum. Schodzę do miasteczka po... schodkach, wprost z hotelu Croatia na sąsiednim wzgórzu. Wspaniały poranek, świeżo po burzy. Otacza mnie tuman zniewalających, ciepłych zapachów: sosna, jaśmin, lawenda, oleander, hortensja, pelargonia... Na początku czerwca zieleń jest niezwykle soczysta, wszystko kwitnie. Nawet białe, skaliste pagórki, z których zdaje się składać ta część Chorwacji, żółcą się potężnymi krzakami żarnowca (niezwykły widok!).

Cavtat da się przejść w parę minut. To parę uliczek na krzyż, z deptakiem wzdłuż morza, przy nim dwa kościoły (przyciągają wzrok z daleka - z wierzchu gotyk, w środku oszczędny barok i piękne kamienne kropielnice), bary i conoby (tawerny), no i pamiętające czasy Republiki Dubrownickiej palazzi. Ale łatwo dać się wciągnąć w małe, biegnące w górę od promenady zaułki. Toną one w plątaninie elektrycznych kabli, kwiatów, winorośli i zarośli. Mnóstwo kotów. Co krok napis APARTMAN - w Chorwacji prawie każdy dorabia wynajmowaniem turystom pokoi i apartamentów (ceny od dziesięciu do kilkudziesięciu euro za noc). Między starymi, niskimi domkami niczym plomby tkwią małe kapliczki, w środku święty obraz i co najwyżej parę ławek.

Woda w Adriatyku - choć jest i port - przezroczysta, ani jednego śmiecia! Przyjemnie wędruje się ścieżką wzdłuż poszarpanego brzegu, mijając poskręcane od wiatru potężne pinie, podziwiając widoki (liczne wysepki na horyzoncie).

Na dobrą sprawę niewiele więcej tu do roboty (chyba że lubimy conoby). Aha, na samym końcu cypelka są jeszcze pozostałości Epidaurum z I w. n.e. W pachnących zaroślach natkniemy się na połamane kolumny, kawałki tympanonu, jakieś murki. Niestety, wygląda na to, że od dawna nikt o nie nie dba, sterczą resztki ławek i tablic z opisami.

http://www.tzcavtat-konavle.hr

Chorwacja - Dubrownik

O tym mieście napisano już wszystko (jego portret zamieściliśmy również w "Turystyce" nr 21 z 23 maja 2004 r.), ale jak pominąć perłę Adriatyku? Odwiedzony po raz drugi po kilkunastu latach Dubrownik zaskoczył mnie morzem nowiutkich, rdzawoczerwonych dachówek, które aż rażą wśród resztek tych wiekowych, spłowiałych, szarożółtych. W 1991 r. jugosłowiańska armia przez siedem miesięcy ostrzeliwała starówkę ze szczytu góry Srdj i z krążących po Adriatyku okrętów. Stąd 80 proc. nowych dachów - wyjaśnia nasza przewodniczka Regina Lotko (Polka, od 30 lat w Chorwacji). Na Dubrownik spadło 2 tys. pocisków, zginęło 200 osób. Mapę uszkodzeń oglądamy u wejścia do starego miasta, a ślady kul - na ścianach wielu zabytkowych budowli z jasnego kamienia.

Zaskoczyła mnie też niezliczona liczba figur św. Vlaha, czyli Błażeja, patrona Republiki Dubrownickiej (to jego proroczy sen miał niegdyś uratować miasto przed napadem). Najwspanialsze są chyba te, które sterczą w niszach legendarnych, ponoć najlepiej na świecie zachowanych murów. Długie na 2 km, te od lądu są grube na 6 m, od morza na 3, a wysokie na 25 (zwiedzanie od godz. 8 do 19, wstęp 30 kun, dzieci 10), trzymają się świetnie może dlatego, że do spajania kamiennych bloków użyto mocnej zaprawy - z jajek, koziej sierści i odchodów gołębi. Idzie się jakby kanalikiem pomiędzy dwoma ściankami, wysokim i szerokim na metr (z trudem mijają się dwie osoby). Czasami Błażeje wystają nad turkusowe morze na "wysięgnikach" z wchodzących w Adriatyk bastionów. Wszędzie wdziera się kwitnący właśnie bladożółty zatrwian - wyrasta wprost z murów, dachów i ze stromych skał.

W kościele św. Błażeja spoczywają jego relikwie (pozłacane i posrebrzane kości zanurzone w emalii). 3 lutego są niesione w procesji. Kto dotknie krzyża z nimi, nie będzie chorował na gardło. W skarbcu katedry Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny spoczywa zaś głowa, ręka i noga świętego. Moją uwagę przykuł w katedrze wizerunek Matki Boskiej Portowej cuda czyniący, do niej kierowano modlitwy o deszcz i o szczęśliwy powrót mężów i braci z morza (w potrzebie wynoszono ją na brzeg Adriatyku w procesji).

No i jeszcze trzy motta miasta na fasadach głównych budowli: "Wolności nie sprzedaje się za żadne złoto świata", "Zapomnij o sprawach prywatnych, myśl tylko o sprawach państwowych", "Nasze odważniki nie oszukują" (u wejścia do Sponzy, dawnej mennicy i siedziby urzędu ceł).

Placa, czyli Stradun, czyli corso, czyli główny deptak, jak zawsze lśni w słońcu wielkimi, błyszczącymi płytami z jasnego kamienia (300 m długości). Boczne uliczki idą odeń ostro w górę, między nimi gąszcz markiz, knajpianych stolików, w górze na sznurkach powiewa pranie, a w głębi, za bramami, można podglądać pełne zieleni wirydarze. Oszczędne, zwarte mury palazzi zdobią za to pyszne portale i obramowania okien.

Na nowo zachwycił mnie krajobraz wokół miasta, esencja śródziemnomorskich klimatów - z ostrymi cyprysami wśród białych, skalistych wzgórz (gdzieniegdzie także poskręcane oliwki i figi), kępami żarnowca i lawendy oraz kwitnącymi na landrynkowo kupulastymi krzakami oleandrów.

http://www.visitdubrovnik.hr

Chorwacja - Orebicć

To miasto kapitanów na półwyspie Pelješac czasy największej świetności przeżywało w XIX wieku, tutejsi armatorzy mieli wówczas ponad 60 wielkich żaglowców. W 1870 r. na 500 mieszkańców niemal połowę stanowili właśnie kapitanowie (na starych zdjęciach w muzeum są brodaci i wąsaci, w eleganckich tużurkach). Wzdłuż nabrzeża biegnie uliczka zdobna w palmy i kwitnące na fioletowo bugenwille. Przy niej wspaniałe fasady kapitańskich rezydencji, całe w kamieniu (jak prawie wszystko w Chorwacji). Toną w ogrodach, skryte za wysokimi żelaznymi ogrodzeniami, ale widać, że zazwyczaj prowadziły do nich paradne, szerokie schody z amforami i rzeźbami po bokach (wiele w remoncie). Jest tu również długa, malownicza plaża cała w kamykach.

Nad miastem góruje potężny masyw św. Ilija (961 m) . Na jego stoku 150 m nad poziomem morza usadowił się gotycki klasztor (po chorwacku samostan) i kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Anielskiej, to on przyciąga do Orebicia gości (mnichów jest dziś tylko dwóch). Morze wyrzuciło tu kiedyś na plażę ikonę, która została patronką klasztoru. Od wieków żeglarze składali jej dary w podzięce za szczęśliwe rejsy - tak powstał największy w Chorwacji zbiór wot. Są wśród nich liczne obrazy (najczęstszy motyw - cudowne uratowanie w czasie morskiej burzy), srebrne przedmioty, a nawet wspaniały żyrandol ze szkła z weneckiego Murano.

Kwadratowy wirydarz otacza krużganek z cienkich kolumienek. Na jednej ze ścian jest zegar słoneczny, wśród klombów wiekowe kamienne studnie i takież garnki na oliwę (rozmiarów sporych baryłek, z uszami i pokrywami).

Obok klasztoru rozłożył się niezwykły cmentarz z nagrobkami kaplicami. Wszyscy kapitanowie chcieli na nim spoczywać. Mamy stąd wspaniały widok na jeden z najpiękniejszych chorwackich kanałów oddzielający Pelješac od wyspy Koreula, no i na samo miasto Koreula (opisaliśmy je w "Turystyce" z 9 lipca) na jajowatym cypelku vis-a-vis.

http://www.tz-orebic.com

Chorwacja - Trogir

Jest cały biały, romańsko-gotycki, znakomicie zachowany. Nie bez kozery mówi się o nim miasto muzeum (od 1997 r. na liście światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO), a także "mała Wenecja" (swoją drogą przez kilka wieków był pod panowaniem Republiki Weneckiej). Uliczki na szerokość rozłożonych ramion wykładane są wyślizganymi przez stulecia prostokątami jasnych kamieni. Ruch tylko pieszy.

Trogir to przede wszystkim Trg Ivana Pavla II z katedrą św. Wawrzyńca z 1468 r. Niestety, jej niezwykłą fasadę z rozetą i romańskim portalem mistrza Radovana z połowy XIII w. wciąż skrywają rusztowania. Za to w środku podziwiamy arcydzieło - renesansową kaplicę błogosławionego Ivana z Trogiru z marmurowym ołtarzem sarkofagiem w centrum, z drugiej połowy XV w., całą w rzeźbach. Stworzyli je Nicola Firentinac i Andrij Aleši. Na ścianach zza rzeźbionych kotar, drzwi i skrzyń wysuwają się aniołki grające na instrumentach. Dwa potężne anioły z białego marmuru strzegą sarkofagu.

Za dnia przewijają się przez miasteczko tłumy turystów, stąd pełno tu nastawionych na ich obsługę sklepików i lokali.

http://www.adriatica.net

Chorwacja - Primošten

Przycupnął na szczycie wysuniętego w morze cypelka (niegdyś była to osobna wysepka, ale oddzielający ją strumień zasypano). Charakter nadają mu dachy z wielkich, płaskich kamieni układanych na sucho, beż żadnej zaprawy. Robią niesamowite wrażenie. Kilka minut wspinaczki wąziutkimi ulicami i jesteśmy na szczycie pagórka, gdzie stoi kościół św. Jura (w jednym z barokowych ołtarzy niezwykła Matka Boska w bombiastej srebrnej sukience), a za nim, tuż na skraju urwiska - cmentarz.

Można wędrować wśród malowniczych domostw ocienionych dorodnymi figowcami, niestety, wiele najstarszych wali się pod naporem ciężkich, kamiennych dachów, a nowe plomby pozbawione są wdzięku. Dawna rybacka wioska zamieniła się w kurort, są tu winiarnie z potężnymi beczkami i surowymi szynkami (z kością, tzw. prsut) dojrzewającymi pod sufitem, sklepiki z miodem, oliwą i pamiątkami oraz sporo restauracji (niestety, dość drogie).

U podnóża tego mikromiasteczka ciągnie się wąska plaża cała w kamieniach.

Chorwacja - Szybenik

W hotelu Jadran, w którym nocujemy, wisi na ścianie obraz, który znakomicie oddaje charakter miasta: niby-wyspa (u jej stóp morze) złożona z romańskich i gotyckich budowli z jasnego kamienia, które trochę się rozłażą na boki. Leżący w zatoce u ujścia rzeki Krka do Adriatyku Szybenik należy do najbardziej malowniczych chorwackich miast (ja przedkładam go nad wszystkie inne).

Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1066 r. Wyrasta amfiteatralnie na zboczu góry w otoczeniu trzech twierdz. Najwyżej ulokowała się twierdza św. Mihovila, czyli Michała. Wspinamy się do niej cyprysową aleją, ale późnym popołudniem jest już zamknięta (można za to podziwiać niezwykły, pełen wiekowych nagrobków i tablic cmentarz u jej wrót, na stromym cypelku z widokiem na Adriatyk). Od niej splot wąskich uliczek, schodków i przejść prowadzi w stronę wybrzeża i symbolu Szybenika - wspaniałej, gotycko-renesansowej katedry św. Jakuba z marmuru i ciosanego kamienia, z widoczną z daleka kopułą (od 2000 r. na liście UNESCO). Najcenniejszy zabytek miasta zachwyca niezwykłą harmonią rzeźby i architektury. Na zewnętrznym fryzie biegnącym wokół absydy mistrz Jurij Dalmatinac umieścił 72 głowy - każda jest inna (ich kopie można kupić w sklepikach z pamiątkami, stały się symbolem Szybenika).

A przy placu tuż obok - przylegająca do ratusza wspaniała loggia w stylu weneckim.

Szybenik to liczne kościoły i klasztory, gęsto przylegające do siebie wysokie domy i pałace, a na nich ozdobne portale i herby. Wąskie przejścia łączą w górze sklepione wykusze. Na miniplacykach wciąż stoją wysokie kamienne studnie sprzed wieków (już nieczynne). Na każdym kroku gotyk harmonijnie splata się z renesansem.

Niestety, tutaj - jak i w innych zabytkowych miejscowościach Chorwacji - w paradę wchodzi plątanina kabli, plastikowe okna w starych murach i blaszane drzwi.

Wydaje się, że życie wakacjuszy skupia się na nabrzeżu, gdzie roi się od barów i restauracji (plaże są dość daleko). To i dobrze - stary Szybenik pozostał dzięki temu bardziej prawdziwy, niezepsuty przez turystyczny blichtr. Polecam zwłaszcza spacery o poranku, z nieodzowną przerwą na pyszne espresso w jednym z barów.

Niedaleko stąd do dwóch (z ośmiu) chorwackich parków narodowych - spływającej kaskadami i kanionami rzeki Krka i złożonego z ok. 140 bezludnych wysepek archipelagu Kornati. 80 km w dół od Szybenika leży Split, jego portret ukazał się w "Turystyce" nr 23 z 11 czerwca

http://www.sibenik-tourism.hr

http://www.summernet.hr/sibenik-knin

Chorwacja - Zagrzeb

Co prawda leży daleko od Adriatyku, ale to przecież stolica, więc na koniec i o niej.

Zagrzeb to morze pomarańczowych i rdzawych dachów, zazwyczaj w rybią łuskę. Niestety, wiele ze starych domów i budowli chyli się (dosłownie) ku upadkowi. Z czasów pierwszej wizyty w tym mieście niemal 20 lat temu zapamiętałam przede wszystkim katedrę św. Stefana na wzgórzu, a teraz - lapidarium na tyłach Muzeum Archeologicznego (ul. Ljudevita Gaja 10), w którym ulokowała się - signum temporis! - kafeteria Bareca. Pośrodku sporego trawnika pod płóciennymi daszkami stoliki i bar, a tuż obok stele nagrobne, resztki kolumn, głowy, a nawet całe sarkofagi. Z czasów Trajana, Hadriana, Karakalli... Spod Zagrzebia, Osijeka, Sisaka... Popijając espresso (7 euro) można zachwycać się finezją ozdobnych girland czy analizować łacińskie maksymy.

Dzisiejszy Zagrzeb to miasto niezliczonych lokali i radosnego życia nocnego (był początek czerwca, ale coś mi mówi, że tak jest niemal na okrągło). Zasypany u schyłku XIX w. strumień, który niegdyś oddzielał wzgórza Kaptol i Gradec (dzisiejsza starówka), zamienił się w ulicę Tkaleicieva, a ta z kolei - w niekończący się ciąg obleganych knajpek i barów. Takich miejsc wprost stworzonych do spacerów i spotkań z przyjaciółmi jest więcej - całe fragmenty ulic wyłączono z ruchu (robiąc czasem wyjątek dla tramwajów), wszędzie szerokie pasaże, a bary i restauracje prześcigają się w aranżacji ogródków. Z tych najpopularniejszych życie wylewa się na trawniki i chodniki - goście popijają piwo lub wino z rowerem czy hulajnogą przy boku. Szczególnie wysokie notowania mają w sferach towarzyskich okolice hotelu Dubrovnik i Trgu Petra Preradovica - tzw. Špica.

Umawiać się najlepiej na centralnym Rynku Miejskim, pod zegarem lub ogonem konia, na którym siedzi ban Jelaeić z szablą w dłoni (słynny wojewoda z czasów węgierskiego panowania, m.in. zniósł pańszczyznę). Dziś ban ma na sobie czerwony krawat - w ramach akcji promującej przedsięwzięcia kulturalne (jak pewnie wszyscy wiedzą, Chorwacja to również ojczyzna krawata).

Za dnia Zagrzeb to przede wszystkim doskonały przykład XIX-wiecznego miasta, z Teatrem Narodowym, Pawilonem Artystów, Akademią Sztuki i Nauki, Biblioteką Uniwersytecką i słynną podkową Lenuziego, czyli wianuszkiem ośmiu parków. No, ale to już materiał na osobną opowieść.

Chorwackie Anioły

Informacja turystyczna na obszarze całej Chorwacji (po chorwacku, angielsku, niemiecku i włosku): +385 62 999 999.

W sieci

http://www.chorwacja.hr - Chorwacka Wspólnota Turystyczna

http://www.summernet.hr