Wyprawa nad jezioro Czorsztyńskie - na prawo Gorce, na lewo Pieniny

Płyniemy kajakiem do zamku Tupaca Amaru. Zaczynamy w swojskich Kluszkowcach. Znów pójdziemy na Turbacz? Pomysł niby dobry: to najwyższy szczyt Gorców, 1311 m n.p.m. Szybkim krokiem z Nowego Targu wchodzi się dwie godziny.
Znów pójdziemy na Turbacz? Pomysł niby dobry: to najwyższy szczyt Gorców, 1311 m n.p.m. Szybkim krokiem z Nowego Targu wchodzi się dwie godziny. Zanim dotrzemy na hale pod szczytem z panoramą Podhala i Tatr, czeka nas żmudne podejście przez sosnowy bór (kto, do diabła, sadził te bory, dziesiątkami kilometrów ciągnące się przez Gorce?). Rezygnujemy...

A może w Pieniny? Samochodem z Nowego Targu jedzie się do Krościenka niecałą godzinę. Pieniny to jakby Tatry w miniaturce (makieta w skali 1:4) - białe wapienne skały ze stromymi ścianami. Najwyższy szczyt, Trzy Korony, ma zaledwie 982 m n.p.m. I wszędzie blisko - szlaki można przejść w jeden dzień. Już to zrobiliśmy...

Do trzech pomysłów sztuka - może więc, będąc w górach, spłynąć kajakiem? Między Gorce a Pieniny wciska się Jezioro Czorsztyńskie. Długie na 12,5 km, w najszerszym miejscu ma 1,7 km, a kończy się zaporą na Dunajcu (400 m długości i 52 m wysokości). Ten sztuczny zbiornik budowano przez 20 lat. Został oddany do użytku dopiero w latach 90. mimo protestów ekologów. Zatopioną wieś Maniowy zastąpiły wybudowane nieco wyżej Nowe Maniowy - niezły koszmar gospodarki planowej, z domkami pod sznurek. Mijamy je, kierując się na Krościenko.

Reklama: Sprawdź ofertę internetu mobilnego na wakacje!



Co 2-3 km od szosy odbijają dróżki nad jezioro. Zjeżdżamy koło Kluszkowców, mniej więcej w połowie jeziora - droga porządna, asfaltowa, na pewno na końcu będzie przystań. I jest (tak jak przy następnym i poprzednim zjeździe; biznes wodniacki w górach kwitnie - kiedy turyści przyjeżdżają na wędrówki, miejscowi wyrywają się nad jezioro)! Za 7 zł za godzinę można wypożyczyć kajak, za 10 - rowerek. Są też łódki, a nawet żaglówki. Niestety, mamy pecha - dostajemy kajak tak nadsterowny, że po dziesięciu uderzeniach wioseł trzeba hamować i łapać kurs.

W pół godziny docieramy z zatoczki na środek jeziora. Napawamy się widokiem Gorców, które wyglądają stąd jak pagórki: lasek, trawka, grzbiecik (gdybyśmy się po nich wcześniej nie wspinali, trudno byłoby uwierzyć, że można się tam spocić bardziej niż przy wiosłowaniu!). Od południa sterczą z wody wysokie na kilkadziesiąt metrów skały (tak wyobrażam sobie Chorwację w miniaturze). To początek Pienin Spiskich, więc skały bieleją wapieniem. Ale las nie daje za wygraną, sosny wrastają w każdy skrawek ziemi. Tam, gdzie stoki łagodniej opadają do wody, ciągną się zielone łąki i pola. Co kwadrans mija nas motorowa łódź "Biała dama" - wozi turystów.

Kiedy zbliżamy się do zachodniego krańca jeziora, pokazują nam się dwa zamki (to właśnie między nimi kursuje "Biała dama"). Na północnym brzegu, na tle Gorców, ze stumetrowej skały wyrastają ruiny zamku w Czorsztynie. Czas pourywał mu baszty, ale po mocnym korpusie widać, że musiała to być trudna do zdobycia warownia. Zamek wystawiony w połowie XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego spłonął niemal równo z końcem I Rzeczypospolitej - w 1795 r. - od uderzenia pioruna. Malowniczo zarastał aż do początku III RP. W 1992 r. ruiny odrestaurowano - można wejść na taras widokowy albo, przy gorszej pogodzie, posiedzieć w kawiarni w piwnicy.

My jednak kierujemy się ku zamkowi w Niedzicy, na południowym brzegu jeziora. W końcu uchodzi za największą atrakcję historyczną polskich Karpat.

Po półtorej godzinie wiosłowania cumujemy przy brzegu. Można wyjąć koc i się opalać (bez koca się nie da, bo plaża kamienista) albo popływać (woda ciepła jak w jeziorze, a zarazem krystaliczna jak w górskim potoku; konieczne klapki z uwagi na kamienie). Odrestaurowany zamek stoi na 80-metrowym skalnym cokole. Powstał między 1320 a 1325 rokiem (zbudowali go Węgrzy, Dunajec był wtedy granicą polsko-węgierską). U jego podnóża wyrósł las, więc kamienna budowla wygląda naprawdę bajkowo.

Przeciskając się między jedną wycieczką a drugą, przechodzimy przez salę tortur, salę rycerską, pozostałości gotyckiej kaplicy. Na górze taras i widok, dla którego warto było tu przypłynąć: zamkowa baszta, jezioro w dole i zamykające horyzont góry. Tak jest od północy. Od południa mamy zaporę, a za nią wżynający się w Pieniny Dunajec (to tu zaczynają się słynne spływy).

Z Niedzicą wiąże się tajemnicza historia skarbu Inków. W XVIII wieku Sebastian Berzeviczy, potomek budowniczych zamku, wyjechał do Ameryki Południowej, tam się ożenił, a jego córka wyszła za Tupaca Amaru, bratanka wodza o tym samym imieniu - tego, który stanął na czele inkaskiego powstania przeciwko Hiszpanom. Po klęsce wódz został stracony, a reszta rodziny, zabierając część swoich bogactw, schroniła się w Europie. Zamieszkali w Wenecji. Gdy Tupac junior został w niewyjaśnionych okolicznościach zamordowany, Sebastian Berzeviczy z córką Uminą i wnukiem Antonim schronili się w Niedzicy. Tu jednak nieznani sprawcy zasztyletowali Uminę, ale jej syn ocalał. W 1946 r. jego potomek Andrzej Benesz ze schowka pod progiem zamku wyciągnął - w obecności świadków - testament sporządzony indiańskim pismem węzełkowym. Czy to wskazówka, jak znaleźć skarb? Nie wiadomo. Testament gdzieś przepadł, a Benesz zginął później w wypadku samochodowym.

Wyciągamy kurtki i wracamy do Kluszkowców. Nad Jeziorem Czorsztyńskim jak to w górach - czyste niebo może w pół godziny zachmurzyć się i wtedy wodę będziemy mieć nie tylko pod sobą, ale i nad sobą...



Sprawdź w sieci

•  http://www.niedzica.com.pl

•  http://www.czorsztyn.info.pl

•  http://www.turbacz.net.pl



Wstęp do zamku w Czorsztynie 3 zł, w Niedzicy 7. Dwie godziny na spływie Dunajcem - 39 zł. Noclegi w schronisku na Turbaczu i w gospodarstwach agroturystycznych. Dookoła jeziora dużo barów i zajazdów

Skomentuj:
Wyprawa nad jezioro Czorsztyńskie - na prawo Gorce, na lewo Pieniny
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX