Sejneńszczyzna: Gdzie Marycha jest granicą

W lasach grzyby aż do listopada, w jeziorach pełno ryb, a w Sejnach litewskie rarytasy
Idea agroturystyki jest prosta: podróżując po kraju, zatrzymujemy się w wiejskich domach. W ten sposób można spędzić urlop, przenosząc się niespiesznie z miejsca na miejsce i zwiedzając okolice. Daje to większą mobilność - nie jesteśmy przywiązani do jednego miejsca. Ale można też zdać się na żywioł - zrezygnować z wcześniejszego planu i rezerwacji, zostając dłużej tam, gdzie nam się szczególnie spodoba. Ryzykuje się pewne niedogodności, a zyskuje - poczucie pełnej swobody. W lipcu i sierpniu zwykle wszystko jest zajęte i dla wędrowców nie ma już miejsca. Gospodarze wolą wiedzieć wcześniej, kiedy i na jak długo przyjedziemy. To jasne, że bardziej im się opłaca wynajmowanie pokojów na dłużej. Tylko że wtedy są to tradycyjne pobyty wypoczynkowo-letniskowe, a nie prawdziwa turystyka agroturystyczna.

***

Gospodarze Sejneńszczyzny oferują przede wszystkim możliwość stołowania się na miejscu, co oznacza poznanie regionalnych atrakcji kulinarnych. W gospodarstwach, położonych najczęściej nad jeziorem, można wynająć łódki i kajaki, łowić ryby, urządzać jedno- lub dwudniowe spływy, przejażdżki konne lub bryczką, a w zimie kuligi.

Ziemia sejneńska, część Suwalszczyzny, to kraina polodowcowa, o pofałdowanym terenie, pełna ukrytych wśród wzgórz, większych i mniejszych, wciąż czystych jezior. Pozostałości puszcz tworzą mroczne ostępy leśne, pełne prastarych świerków, dębów i słynnych tutejszych sosen - strzelistych, o idealnie prostym pniu, z których od niepamiętnych czasów robiono maszty do okrętów żaglowych. Wśród nich leżą zagubione przygraniczne wsie, z bagiennych jeziorek o zupełnie płaskich brzegach, zwanych tu sucharkami, wypływają strumyki wpadające do wartko płynących rzek przecinających pagórkowaty, poszatkowany zielono-żółtymi polami krajobraz.

Suwalszczyzna to "polski biegun zimna". Rzeczywiście, wiosna przychodzi tu z dużymi oporami. W maju jest jeszcze chłodno, ale kiedy wyjrzy słońce, grzeje jak w lecie. Tutaj najpóźniej w Polsce zakwitają drzewa owocowe. Ale wiosną... Dzikie kaczki, mącąc ciszę, startują ze środka jeziora, rozbryzgując skrzydłami wodę, słychać wrzask żurawi, widać ich godowy taniec, lekki, dostojny i wyrafinowany. W powietrzu skrzydlaty ruch.

Okolica jest ekologicznie czysta, schludna, krajobrazu nie szpeci przemysł, jedynie gdzieniegdzie natkniemy się na opuszczony pegeer.

Poza niepowtarzalną przyrodą, znajdziemy tu zabytki architektury sakralnej i wiejskiej.

***

Z okolic Krasnopola jest blisko do Sejn, Puńska, nad Wigry i do Puszczy Augustowskiej. Wygodnie zwiedza się te okolicce mając bazę w jednej z zagród agroturystycznych we wsi Jeziorki, w Głuszynie czy w Sumowie.

Tutejszym hitem jest mało znany rezerwat - Ostoja Bobrów "Marycha". Dostaniemy się doń przez Krasnopol w drodze do wsi Murowany Most i osady Rutka Pachuckich. W lesie wokół rzeki Marychy między Stabieńszczyzną a Gremzdelem trudno o ślady ingerencji człowieka w przyrodę, wszędzie natomiast są ślady bobrów - podkopana nadrzeczna ziemia, wysokie, precyzyjnie zbudowane z objedzonych patyków kopcowate żeremia i tamy (nad jeziorem Boksze jest rezerwat Bobruczek, a nad Wigrami Ostoja Bobrów "Stary Folwark" i Ostoja Bobrów "Zakąty"). Oczerety i zapadliska, przez które wije się Marycha, mają charakter niemal puszczański. Niedostępność terenu, mroczna poświata, bagienny zapach, dzikość i tajemniczość.

Gospodarze we wsiach Jeziorki i Głuszyn doskonale znają miejsca, gdzie są żeremia bobrowe. To naprawdę duża przyjemność łapiąc ryby o świtaniu, usłyszeć z łódki chlapnięcie bobrowego ogona w nadbrzeżnych chaszczach. A przy odrobinie szczęścia można ujrzeć przy burcie okrągły, lśniący, jakby obleczony czepkiem kąpielowym bobrzy łeb sunący bezszelestnie i dostojnie w poprzek jeziora w oparach mgły.

Wracając z rezerwatu, przy szosie prowadzącej do Sejn warto zatrzymać się we wsi Babańce. Zobaczymy tam typowe dla tych terenów drewniane domy z pięknie rzeźbionymi, oszklonymi gankami. Niestety, coraz mniej zostaje w niezmienionym kształcie. XIX-wieczne chałupy, przykłady artystycznej ciesielskiej roboty znikają na naszych oczach lub zostają ukryte pod plastikowym sidingiem. To chyba ostatni moment, by je podziwiać.

***

Jadąc dalej wzdłuż Marychy, koniecznie zatrzymajmy się w Sejnach. Nad miastem górują widoczne z daleka bladoróżowe wieże barokowej bazyliki - kościoła Nawiedzenia NMP, z potężnym podominikańskim zespołem klasztornym. Kremowo-białe wnętrze kościoła oblepione stiukami, z bogactwem bielonych i złoconych ołtarzy w dzień rozświetlają żółto-fioletowe witraże. Wygląda to nierealnie, przypominając drgający, oprawiony w białe srebro bursztyn. (Całą urodę i bogactwo kresowego baroku można podziwiać w Wilnie, w Sejnach mamy jej przedsmak) W Bazylice zobaczymy też gotycką figurę Madonny z Dzieciątkiem w formie tzw. rzeźby szafkowej. Po otwarciu dwuskrzydłowych drzwi ukazuje się Duch Święty pod postacią gołębicy i Bóg Stwórca trzymający w rękach krzyż z ukrzyżowanym Chrystusem. Wśród drzew przed Bazyliką stoi niemal naturalnej wielkości pełna prostoty drewniana figura św. Agaty, patronki ognia. W kościele odbywają się koncerty muzyki poważnej, głównie organowej, z racji świetnego instrumentu.

Bazylika z czworobocznym kompleksem klasztornym zamyka perspektywę głównej ulicy miasta. Na drugim jej końcu stoi jesziwa i Biała Synagoga, odrestaurowane dzięki działalności Ośrodka Pogranicze - Sztuk, Kultur i Narodów. W synagodze odbywają się sympozja, imprezy kulturalne i wystawy. W wakacje prawie co tydzień można wysłuchać rewelacyjnego koncertu tutejszej kapeli klezmerskiej - zespołu młodych sejnian, którzy porywająco interpretują odnalezione przez siebie ślady żydowskiej muzyki ludowej. W jesziwie znajduje się biblioteka Pogranicza i druga sala wystawowa oraz pracownie plastyczne.

W Sejnach warto zatrzymać się na posiłek w świetnej restauracji w Domu Litewskim serwującej kartacze, kołduny, kiszkę ziemniaczaną, soczewiaki, kindziuk, czenaki, pierogi żmudzkie, sękacza. W sklepach kupimy różne gatunki miodu dostarczanego przez okolicznych pszczelarzy. Na tyłach synagogi znajduje się sklep z wędlinami i pieczywem litewskim prosto z Puńska.

***

Gospodarstwa agroturystyczne w Zelwie, Dubowie, Gibach leżą na obrzeżach Puszczy Augustowskiej. Rzeka Marycha staje się tu granicą między Polską a Litwą. Po polskiej stronie płynie wśród uprawnych pól, kwietnych łąk i puszczańskich wsi. Po litewskiej opiera się o dzikie chaszcze nie do przejścia. Nad rzekę dojedziemy przez rezerwat torfowo-leśny Kukle kryjący w wysokopiennym lesie dwa niewielkie szmaragdowe jeziorka - Przystaje i Dzieżgonis. Potem po krańce horyzontu (i jeszcze dalej) jest tylko Puszcza sięgająca po dolinę Czarnej Hańczy i drogę wodną Kanału Augustowskiego. Od niedawna Czarną Hańczą i Kanałem Augustowskim można wpłynąć na Białoruś, a w przyszłości na Niemen i - jak to czyniono przed wojną - do Morza Czarnego.

W lasach grzyby aż do listopada w ogromnych ilościach i wszelkie inne runo leśne. Leśno-puszczański raj dla wędrowców, entuzjastów samotności, fanatyków nieskażonej przyrody. Wysoki Most, Studziany Las, Tartaczysko, Okółek, Dworczysko, Mikaszówka i Rygol to wsie położone na brzegach Czarnej Hańczy. Widać je z poziomu wody w czasie spływu kultową dla wodniaków, niezwykle malowniczą rzeką.

Duże skupisko gospodarstw agroturystycznych znajduje się na północ od Sejn. Żegary i Radziucie leżą nad brzegami jeziora Gaładuś, dużego, podłużnego, o przejrzystej wodzie i piaszczystym dnie, przez którego środek biegnie granica z Litwą. Wieś Hołny Mejera leży nad jeziorem Hołny niedaleko przejścia granicznego. Na tych terenach warto zwiedzić dwa dwory szlacheckie. W Krasnogrudzie spędzał wakacje Czesław Miłosz (należała do jego dziadka) - odrestaurowany przez Pogranicze jest stałą siedzibą ośrodka. W Hołnach Mejera stoi, niestety, tylko murowana replika dawnego dworu, przebudowanego od fundamentów w latach 70. Na szczęście resztki parku to nie atrapa. Cała okolica jest warta obejrzenia, a widoki na jeziora z pobliskich wzniesień wyjątkowo piękne.

We wsiach nad Gaładusiem i Hołnami mieszkają głównie Litwini. Nazwy: Burbiszki, Skarkiszki, Wiłkopedzie, Wojtokiemie czy Jodeliszki mówią same za siebie. We wszystkich kościołach (tak jak w Sejnach) msze odprawiane są w języku litewskim.

Odkąd granica z Litwą nie dzieli, tylko łączy, Sejny nabrały nowego znaczenia - to ostatni w Polsce przystanek przed wjazdem na Litwę.





Sprawdź w sieci

biuro@ziemia-sejnenska

http://ziemia-sejnenska.pl/cgi-local/a.cgi