Wojsławice

Chyba żadne arboretum w Polsce nie jest tak oblegane jak dolnośląskie Wojsławice
Kaskady kolorowych kwiatów: żółtych, amarantowych, białych, fioletowych, kremowych, w kolorze fuksji, różowych, łososiowych. Różaneczniki są zachwycające. W tym roku zaczęły kwitnąć trochę później niż zwykle, więc do Wojsławic warto się wybrać na początku czerwca. Choć arboretum nie jest duże (ok. 7,5 ha), po alejkach przecinających pagórkowaty teren spaceruje się dość wolno. Za każdym zakrętem, górką, za kępą drzew kryją się rododendrony - każdy inny. Wszyscy robią zdjęcia. - Szkoda, że nie da się sfilmować zapachów - żalą się niektórzy. Słodko pachną rododendrony, zwłaszcza żółte.

Przypałacowy park w Wojsławicach swoją sławę zawdzięcza miłośnikowi rododendronów, czyli różaneczników i azalii, Fritzowi von Oheimb, śląskiemu ziemianinowi, który 126 lat temu zaczął tu sadzić te niełatwe w uprawie rośliny. Wprowadził się do majątku w 1881 r. Wcześniej należał on do rodu von Anlock, to oni założyli tu pierwszy park. Von Oheimb w ciągu 53 lat zgromadził imponującą kolekcję rododendronów - ponad 4 tys. krzewów w około trzystu odmianach. W Wojsławicach rododendrony udają się, bo sprzyja im kwaśna ziemia i wyjątkowy mikroklimat. Von Oheimb był bardzo dumny ze swoich różaneczników. W porze ich kwitnienia osobiście oprowadzał gości po parku. Tak się temu poświęcał, że na posiłki wzywano go przez megafon!

Skąd ta miłość Fritza do roślin, a szczególnie do rododendronów? Dlaczego zerwał z tradycją rodzinną i nie został wojskowym, jak jego trzej bracia? W młodości był bardzo chorowity, cierpiał na astmę. Często wyjeżdżał na leczenie do Szwajcarii. Legenda rodzinna głosi, że rododendrony pokochał podczas jednej z wędrówek po Alpach. Któregoś dnia spadł z wysokiej, pionowej ściany. Przed śmiercią uchroniły go zarośla "róży alpejskiej", czyli różanecznika alpejskiego (Rhododendron ferrugineum).

W Wojsławicach rosną nie tylko rododendrony. Do zasadzonych przez poprzednich właścicieli dębów, buków i lip von Oheimb dosadził drzewa iglaste w taki sposób, by zestawiając ciemnozielone drzewa z jasnozielonymi, pogłębić perspektywę i upiększyć park. Zbierał też byliny. Zgromadził imponującą liczbę piwonii - w latach 20. miał ponad 500 odmian. Jedną z osobliwości arboretum jest mamutowiec olbrzymi (Sequoiadendron giganteum) - sekwoja z gór Sierra Nevada w Kalifornii. Jej wygięte konary przypominają mamucie kły. Sekwoje są bardzo wrażliwe na zimno, więc w Polsce rośnie ich zaledwie kilka.

Pan na Wojsławicach roślinom ofiarował całe swoje życie. Nie rozstał się z nimi nawet po śmierci. Zmarł 10 października 1928 r. i został pochowany w ukochanym parku. Jego dzieło kontynuował najstarszy syn Arno.

Druga wojna światowa szczęśliwie ominęła park w Wojsławicach. Jednak rodzina von Oheimbów musiała opuścić rodzinny majątek w 1946 r.

W latach 20. ubiegłego wieku park w Wojsławicach stał się placówką doświadczalną Niemieckiego Towarzystwa Dendrologicznego. Fritz von Oheimb został doceniony za swoją pasję uprawy różaneczników na Dolnym Śląsku. W 1906 r. hodowca T.J. Rudolf Seidel nazwał jego imieniem jedną z późno kwitnących odmian różanecznika fioletowego - Rhododendron Von Oheimb Woislowitz.

***

Po wojnie park zmieniał właścicieli. Należał m.in. do rolnika, do pegeeru, Urzędu Gminy w Niemczy, Kombinatu Hodowli Zwierząt Zarodowych w Dzierżoniowie. Zabudowania dworu, oczka wodne, a przede wszystkim rośliny nie najlepiej znosiły częste zmiany zarządców.

W latach 70. Komisja Ogrodów Botanicznych i Arboretów w Polsce nadała parkowi rangę Arboretum, a w latach 80. wpisano go do rejestru zabytków kultury. Od 1988 r. Arboretum w Wojsławicach jest filią Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Botanicy sadzą nowe rośliny, powiększając kolekcję Fritza. Powstał też nowy system oczek wodnych i nowe alejki. Prof. Tomasz Nowak, dyrektor Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu, przejął zabudowania dawnego folwarku von Oheimbów, gdzie tworzy skansen, w którym stają zabytkowe zabudowania z dolnośląskich wsi, m.in. karczma, szkoła i zagroda wiejska. Budynki trzy lata temu przekazało arboretum Muzeum w Lubiążu. Na razie trwa tam remont.

- Wokół dawnych zabudowań posadzimy stare odmiany drzew owocowych, ale to jeszcze odległa sprawa - opowiada prof. Tomasz Nowak, dyrektor Ogrodu Botanicznego.



Korzystałam z monografii "Arboretum w Wojsławicach" Tomasza i Hanny Nowaków



Z Wrocławia drogą E67 na Kudowę (ok. 50 km), trzeba skręcić na Niemczę - do arboretum kierują tablice ze strzałkami. Czynne w dni powszednie maj-30 wrzesień, 9-18, w maju i czerwcu także w weekendy i święta 8-20, bilet 7 zł, ulgowy 5 zł (uczniowie i studenci), tel. (0-74) 837 64 69.

Na miejscu: punkt sprzedaży roślin, zadaszone miejsce na piknik przy ognisku, kolekcja budek lęgowych dla ptaków.