Kijów: Cerkwie na wzgórzach

To miasto jest po trosze ruskie, rosyjskie, radzieckie i - rzecz jasna - ukraińskie
Pałac z sierpem i młotem na fasadzie, stare cerkwie z bizantyńskimi freskami, nowoczesna szklana piramida i muzeum Lenina... Miasto kontrastów i estetycznych zgrzytów, gdzie obok odrapanych XIX-wiecznych kamieniczek stoją socrealistyczne molochy, przy których Pałac Kultury to pestka. Większość zabytków znajduje się na prawym brzegu Dniepru, malowniczym i pagórkowatym, ale odległości między nimi są spore, więc najlepiej korzystać z (taniej!) komunikacji miejskiej, również nocnej. Niezawodne jest metro (3 linie, ok. 54 km), marszrutki (prywatne busy) i trolejbusy. Instytucja przewodnika nie jest tu popularna, trzeba samemu przygotować się do zwiedzania. Warto podpytywać przechodniów albo współpasażerów - kijowianie są bardzo otwarci i bezinteresowni. Na co dzień mówią po rosyjsku, ukraiński słyszy się raczej rzadko, choć jest językiem oficjalnym.



***



Sercem i dumą Kijowa jest plac Niepodległości (Majdan Niezależnosti), miejsce pełne symboli. To właśnie tu w ostatnich tygodniach tworzyła się historia. Majdan stał się centrum pomarańczowej rewolucji, gościł polityków z całej Europy, dawał schronienie koczującym w namiotach Ukraińcom, którzy zjechali się, by wspólnie wspierać Juszczenkę. Plac zdobi malachitowa wysoka kolumna ze złotą personifikacją wolnej Ukrainy. Naprzeciw niej łuk triumfalny z postacią Archanioła Michała, opiekuna stolicy. Pomiędzy nimi nowoczesna szklana piramida prowadzi do podziemnego miasta, w którym pełno ekskluzywnych pasaży, fontann, barów i salonów gier. Plac zamyka szereg socrealistycznych kamienic, którym nie można odmówić swoistej urody, rozświetlonych przez kolorowe szyldy McDonalds'a i zagranicznych banków. Majdan o każdej porze dnia i nocy tętni życiem. Zbiera się tu młodzież, deskorolkowcy wywijają salta. Można kupić stare książki, rosyjskie elementarze, ludowe instrumenty.



***



Z Majdanu wychodzi Chreszczatyk - najbardziej reprezentacyjna ulica Kijowa, która w weekendy zamienia się w istny Broadway. Ruch kołowy jest zakazany, z głośników rozstawionych wzdłuż ulicy sączy się muzyka. Przedwojenna architektura została niemal w całości zniszczona. Dziś główny deptak miasta okalają socrealistyczne molochy z markowymi sklepami i dobrymi restauracjami. A na chodniku przemiłe, życzliwe staruszki sprzedają ziarna słonecznika i dyni w papierowych torebkach, bądź słynne pierogi (zawsze ciepłe) z grzybami, kapustą lub mięsem. Zdarza się, że zapakują pieroga na wynos w gazetę.

W pobliżu Bulwaru Szewczenki w majestatycznym jaskrawoczerwonym budynku z pierwszej połowy XIX w. mieści się Uniwersytet Kijowski. Naprzeciw w parku stoi pomnik jego patrona Tarasa Szewczenki, wystawiony w 125. rocznicę urodzin poety. To najlepsze miejsce, żeby odpocząć trochę od gwaru centrum i... zjeść pieroga.



***



Pejzaż stolicy Ukrainy rozświetlają lśniące w słońcu kopuły cerkwi. Kijów to jeden z najstarszych ośrodków religijnych Europy Wschodniej, choć dziś - paradoksalnie - jedno z najbardziej zateizowanych miast w kraju. Tu Ruś w 988 r. przyjęła chrzest, tu powstawały pierwsze centra kultury skupione wokół średniowiecznych monastyrów.

Największa jest słynna Ławra Peczerska z XI w., pięknie położona na wzgórzu nad Dnieprem. Stąd roztacza się jeden z najlepszych widoków na miasto - z jednej strony historyczne stare dzielnice, z drugiej część lewobrzeżna, płaska i usiana monotonnymi blokowiskami.

Początki monastyru sięgają 1051 r. i wiążą się z działalnością mnichów Antoniego i Teodozego. Klasztor był ogromny, ale dużą część zniszczono w okresie komunizmu. Częściowo go odbudowano i obecnie Ławra składa się z kilkunastu budowli. Jest wśród nich cudowny Sobór Uspieński, cerkiew św. Ducha i nadbramna barokowa cerkiew Troicka. Nad nimi dominuje piękna barokowa dzwonnica, wystawiona w XVIII w. przez hetmana Ivana Mazepę. Koniecznie trzeba na nią wejść, by zobaczyć niezapomnianą panoramę Kijowa z wysokości 96 metrów.

Ławra zachowała charakter centrum kultury i religii. Są tu muzea, m.in. Muzeum Książki i Muzeum Sztuki Dekoracyjnej, działa Akademia Teologiczna.

Nazwa klasztoru pochodzi od podziemnych pieczar, w których grzebano mnichów. Dziś to jedno z najświętszych miejsc Ukrainy, cel pielgrzymek. Zwiedzenie pieczar - w ciszy i ze świecą w ręku - dostarcza nieopisanych, wzruszających przeżyć. Warto też przyjść do Ławry wieczorem na nabożeństwo w cerkwi. Prawosławna liturgia to prawdziwy teatr, z mnóstwem płonących świec i chóralnymi śpiewami mnichów.

Podążając szlakiem klasztorów i cerkwi, nie można ominąć Wydubickiego Monastyru, żeńskiego klasztoru św. Flory z barokową zabudową, czy XII-wiecznej cerkwi św. Cyryla, gdzie na wyblakłych już freskach wciąż pobrzmiewa atmosfera średniowiecznego Kijowa.



***



Zyskał on sławę jako stolica Rusi w XI w. za panowania Jarosława Mądrego, kiedy stał się potęgą i artystyczną perłą - architektów i malarzy sprowadzano z samego Bizancjum. Złota epoka nie trwała długo. W XIII w. miasto spustoszyły wojska Batu-chana i nigdy nie powróciło do dawnego blasku. Przetrwały jednak miejsca, w których widać minioną świetność.

Koniecznie trzeba zobaczyć Sobór Sofijski, ufundowany w XI w. przez Jarosława Mądrego, wspaniałe dzieło sztuki bizantyńskiej. Tu odbywały się książęce koronacje i pogrzeby. Rozłożystą budowlę zdobi trzynaście lśniących kopuł, a wewnątrz olśniewające mozaiki i freski. Warto kupić dodatkowy bilet i wejść na emporę, gdzie zasiadała podczas uroczystości rodzina książęca (stąd najlepiej widać unikalny fresk, który ją przedstawia). Ideowym wzorem dla tej budowli był kościół Mądrości Bożej (Hagia Sophia) w Konstantynopolu, skąd książę Włodzimierz przyjął chrzest.

W pobliżu Soboru znajduje się słynna Złota Brama, która wiodła do miasta. Nad nią wznosiła się niewielka cerkiew św. Trójcy. Na murach wieszano ikony, które symbolicznie brały miasto w opiekę. To właśnie na tej bramie, jak głosi tradycja, Bolesław Chrobry wyszczerbił swój miecz. Ale nie zobaczymy śladów po Szczerbcu, bo Złota Brama jest rekonstrukcją.

Naprzeciw Soboru Sofijskiego po drugiej stronie placu (w centrum stoi pomnik Bohdana Chmielnickiego) wznosi się bajkowy w barwach Monastyr o Złotych Kopułach z cerkwią św. Michała Archanioła z XII w., niemal doszczętnie zniszczoną w latach 1932-33 na rzecz budowy Centralnego Komitetu Komunistycznej Partii Ukraińskiej. Socrealistyczny gigant miał przyćmić jej blask, co niestety w dużej mierze się udało (paskuda stoi do dziś jako siedziba biur rządowych). Fragmenty oryginalnej świątyni zobaczymy przez szklaną taflę na dziedzińcu.

Nieopodal na niewysokim wzgórzu znajdują się relikty kaplicy pałacowej, nazywanej cerkwią Dziesięcinną (książę przeznaczał 1/10 swych dochodów na jej budowę). To jeden z najstarszych śladów "perły Rusi" - średniowiecznego Kijowa. Stąd można wyruszyć na spacer po Andrzejewskim Zjeździe (Andrijiwskyj Uzwiz), uliczce, na której czas zatrzymał się w XIX w.



***



Andrzejewski Zjazd łączył niegdyś Górne Miasto z Podołem, dzielnicą kupiecką. Spacer rozpoczynamy od Soboru św. Andrzeja, zbudowanego w 1754 r. przez Bartolomeo Rastrellego, w miejscu, gdzie według legendy przemawiał apostoł św. Andrzej. Lubił tu przychodzić Mikołaj Gogol, a w domu nr 13 w latach 1906-16 i 1918-19 mieszkał Michał Bułhakow (jest tu niewielkie muzeum).

Andrzejewski Zjazd to dziś swoisty Montmartre. W starych kamienicach pełno przytulnych kafejek i galerii. Artyści wystawiają obrazy na ścianach, straganach i trawnikach. Można być muzą dla portrecistów (oczywiście za opłatą) i kupić dosłownie wszystko: grafiki z widokami Kijowa, pudełeczka z motywami z rosyjskich bajek, tradycyjne hafty i matrioszki z twarzą ulubionego (lub przeciwnie) polityka. Nie brakuje rozłożonych na chodniku stoisk z pamiątkami z czasów sierpa i młota: plakatów z Leninem, wojskowych czapek, starych pocztówek.

Z Andrzejewskiego Zjazdu ruszamy w stronę Podołu i jego wąskich, przytulnych uliczek. Przed rewolucją mieszkali tu kupcy i rzemieślnicy, w centrum, na placu Kontraktowym odbywały się targi. W pobliżu mieści się słynna Akademia Mohylańska założona w 1632 r. przez metropolitę kijowskiego Piotra Mohyłę jako pierwsza wyższa uczelnia w Europie Wschodniej (funkcjonuje do dziś).

Kijów to także świetne muzea. Najcenniejszą kolekcją pochwalić się może Muzeum Sztuki Ukraińskiej ze zbiorem ikon od XIV do XX w. czy Muzeum Sztuki Rosyjskiej z dziełami m. in. Riepina i Wereszczagina.



***



W gwarze miasta, którego centrum roi się od ekskluzywnych sklepów i dobrych samochodów z czarnymi szybami, trwa ciągle aura Kijowa sprzed lat. Wieczorami na stacjach metra można pobawić się na zorganizowanej spontanicznie potańcówce - wystarczy, że ktoś zagra na akordeonie. Pełno tu drobnych handlarzy zwykle dorabiających do niskich emerytur. Babcie sprzedają ręcznie dziergane ubranka dla lalek, ktoś inny reklamówki i długopisy, wszyscy wdają się w pogawędki z przechodniami. Podobna atmosfera panuje w pobliżu domów handlowych na osiedlach. Przekupki, siedząc na małych krzesełkach, zachęcają do kupna świeżych jajek, kur czy kłębiących się w wiaderkach raków (popularne tutaj menu). Do picia jest kwas chlebowy, symbol kulinarny kraju.

Osiedlowe zwyczaje niewiele się zmieniły. Wciąż w wielu blokach najważniejszą postacią jest dozorca (chranitiel), któremu trzeba się meldować, idąc w odwiedziny (do kogo, który numer itd.).

Na koniec przejdźmy się do parku Kultury i Wypoczynku, gdzie w pobliżu stadionu Dynamo Kijów wznosi się gigantyczna betonowa tęcza, pod nią radosne postacie trzymające się za ręce - symbol pokoju i zjednoczenia Ukrainy z Rosją. Mimo wszystko to świetne miejsce, a zza tęczy rozciąga się przepiękny widok na Dniepr.