Z kompasem przez Ałtaj i Gobi... Byliśmy w Mongolii

Przemierzyliśmy Mongolię z zachodu na wschód i z południa na północ, pokonując blisko 6,5 tys. km
Odwiedziliśmy ten ogromny kraj (pięć razy większy od Polski) jako uczestnicy Wyprawy Śladami Benedykta Polaka, franciszkanina, który 750 lat temu wraz z wysłannikiem papieskim Giovannim de Pian del Carpine wyprawił się z Europy do Azji. Było to ćwierć wieku przed sławną podróżą Marco Polo, który korzystał z relacji Polaka. Przygotowanie ekspedycji trwało dwa lata. Aż nadszedł czas, gdy pięciu śmiałków w trzech samochodach terenowych wyruszyło w podróż liczącą ponad 22 tys. km (pod patronatem MSZ i Ambasady Mongolii w Polsce).



Jechaliśmy przez pustkowia, gdzie jurtę od jurty dzieli dzień, a często tydzień drogi konno. Niewielu turystów zapuszcza się samochodem w potężne góry Ałtaju, w bezkresną pustynię Gobi, a tym bardziej w niedostępną dziewiczą tajgę. Toteż i my, i nasz mercedes wzbudzaliśmy duże zainteresowanie. Każdy spotkany Mongoł pozdrawiał nas, a wielu przyjaznym gestem zapraszało do swoich jurt, w których każdy domownik ma swoje określone miejsce: gospodarz na wprost wejścia, gospodyni po prawej, a dzieci po lewej stronie. W środku stoi piec - koza - wokół którego toczy się codzienne życie. Ludzie są tu serdeczni i niezwykle gościnni. Częstowali nas cierpkim w smaku, ale orzeźwiającym ajrakiem z kobylego mleka, kozim serem, masłem z mleka jaków i wyśmienitym chlebem własnego wypieku. Popijaliśmy sute caj, herbatę z mlekiem zaprawianą baranim łojem, delikatną w smaku, pożywną i sycącą.

Mongołowie prowadzą pasterski, koczowniczy tryb życia, bez prądu, gazet i telewizji. Hodują i wypasają kozy, owce i jaki. Spotykaliśmy również tabuny setek koni i duże stada wielbłądów.



Drogi przypominające asfaltowe są tylko w Ułan Bator i w okolicach. Resztę kraju pokrywają bezdroża i koleiny, które zanikają po zimie lub większym deszczu. Podróżować trzeba więc z kompasem. Szczyty gór Ałtaju pokrywają wieczne śniegi. Choć w lipcowe dni grzaliśmy się w słońcu w temperaturze 35 st. C, nocą i nad ranem były przymrozki. Górskie potoki i rzeki wiją się malowniczo wśród gór. Pokonywanie kolejnych kilometrów kamienistych szlaków dawało nam wiele radości. Jazda po wysokich wąskich półkach skalnych kilkanaście metrów nad rwącymi potokami wymagała sporej odwagi, doświadczenia i precyzji w kierowaniu.



Odmienne oblicze ma pustynia Gobi. W większości to wyżynna równina, kamienista i żwirowa. Piaszczyste wydmy występują rzadko. Brak tu wyjeżdżonych i utartych szlaków, a wszędobylski pył i kurz bardzo utrudniają życie. Różnorodność nawierzchni i form skalnych jest zdumiewająca. Napotykaliśmy różnego koloru i wielkości kamienie, żwir i wyschnięte koryta potoków. Zapuszczając się (z zapasem wody i paliwa) w głąb pustyni, podglądaliśmy życie koziorożców i dzikich wielbłądów. Wszędzie ogromne przestrzenie, doskonała przejrzystość powietrza, a nocami rozgwieżdżone niebo.

Samochodowa wyprawa do Mongolii wymaga dobrej kondycji, odwagi, hartu, a nierzadko zuchwałości. Jest to trudne przedsięwzięcie techniczne, nawigacyjne i wytrzymałościowe. Takie cechy jak koleżeńskość, odpowiedzialność i umiejętność łagodzenia konfliktów są nieodzowne. Nagrodą za wszystkie trudy są cudowne widoki, obcowanie z dziką naturą i poznanie wielu wspaniałych ludzi. Choć ich życie nie jest łatwe, jesteśmy przekonani, że są wolni i szczęśliwi.

Wizę dostaniemy w ambasadzie Warszawie. Dojazd samolotem lub koleją transsyberyjską. Noclegi w Ułan Bator od 5 do 100 dol. Między dużymi stolicami ajmaków (województw) niedroga i sprawna komunikacja autobusowa. W stepie można nocować w jurtach lub zabrać namiot