Od Piasków po Świnoujście, czyli raport z Wybrzeża

Najładniejsza jest Krynica, najelegantszy Puck, a na Helu zawsze wieje
Szykując ten nadmorski raport, zjechałem półtora tysiąca kilometrów, od rosyjskiej granicy aż po rogatki Świnoujścia. Ile miejscowości! Dużych i małych, eleganckich i podłych. Ile mól, portów, nabrzeży i pomostów zobaczyłem, szukając nadbałtyckich atrakcji - sam już nie zliczę. Nie było plaży (no, prawie), której bym nie złaził, deptaku, którego bym nie deptał...

Zatoka Gdańska i Pucka

Kończą się czasy, gdy kąpiel w Trójmieście była ryzykowna, a nad plażami unosił się obrzydliwy fetorek. Jak zapewniał mnie Ryszard Strzemieczny z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku, z każdym rokiem jest lepiej - powstają nowe oczyszczalnie, a nadmorskie gminy kanalizują się, likwidując przy okazji nieszczelne szamba.

W tym sezonie nad Zatoką Gdańską będą zamknięte tylko trzy plaże: w Rzucewie koło Pucka, w pobliskim Osłoninie i Mechelinkach na Kępie Oksywskiej. Co prawda nad zatokami zdarza się gwałtowny wykwit sinic, a prądy nanoszą mnóstwo wodorostów (zwłaszcza do Sopotu), ale naszemu zdrowiu rośliny te raczej nie zaszkodzą.

Na Mierzei Wiślanej najładniejsza jest Krynica Morska, z rozrzuconymi w lesie stylowymi pensjonatami. Plaża jest dość szeroka, ale nie wydała mi się zbyt czysta. Z piaskiem na Mierzei jest różnie - od wody do mniej więcej połowy plaży jest gruby i nieprzyjemny, a bliżej wydm złocisty i drobny. Jest tu niewielka latarnia morska, a nad Zalewem Wiślanym - przystań jachtowa (można wyczarterować żaglówkę), obok zaś rusza wypożyczalnia desek windsurfingowych. Z pomostu odbijają statki do Fromborka, Elbląga i Kaliningradu.

W pobliskich Piaskach (12 km na wschód od Krynicy), poza ładną, zazwyczaj pustą plażą, przystanią rybacką nad zalewem i rozproszonymi po lesie domostwami nie ma dosłownie nic. I to właśnie chwalą sobie bywalcy tego odludzia.

Wybierając się do leżących na zachód od Krynicy wiosek, jak Skowronki, Kąty Rybackie, Sztutowo i Stegna, trzeba pamiętać, że do morza jest spory kawał, nawet 3 km. Blisko plaży mogą być kłopoty z parkowaniem, radzę zabrać rowery. W Kątach jest małe muzeum rybackie, w Sztutowie obiekty hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof, a w Stegnie piękny ryglowy XVIII-wieczny kościół, z podwieszonym na stropie modelem żaglowca z 1872 r.

http://www.stegna.ug.gov.pl/

http://mierzeja.com.pl/

Z plaż Trójmiasta tubylcy najwyżej cenią sobie Sobieszewo, Jelitkowo i Stogi. Co ciekawe, Port Północny osłania plażę od zachodu i prądy morskie nanoszą tu dużo mniej wodorostów niż gdzie indziej.

http://www.stegna.ug.gov.pl/

Z miejscowości leżących na północ od Trójmiasta koniecznie odwiedźmy Rzucewo. Co prawda kąpać się tu nie wolno, ale za to jest neogotycki zamek z XIX w. otoczony starym, dochodzącym prawie do morza parkiem. Goście zamienionego na luksusowy hotel zamku mają do dyspozycji korty tenisowe i stadninę koni.

http://zameksobieski.pl/

Niewielka plaża w Pucku nikogo wprawdzie nie zachwyci, ale jest to miłe miasteczko z kolorowymi kamieniczkami na rynku, z zabytkowym gotyckim kościołem św. św. Piotra i Pawła o niebywale szerokiej masywnej wieży i... z dwujęzycznymi, polsko-kaszubskimi szyldami na knajpkach. Puck szczyci się wielkim, chyba najładniejszym w Polsce, drewnianym molem zwieńczonym stylową okrągłą knajpką Bursztynia, która wznosi się nad pomostem zamocowana na palach. Obok jest port jachtowy z dziesiątkami jachtów i czymś w rodzaju mola, tyle że na lądzie. Naprawdę jest elegancko. Nieopodal leży przystań Harcerskiego Ośrodka Morskiego, gdzie możemy wyczarterować łódkę i podpatrywać, jak młodzież radzi sobie z trudnym manewrem przybijania do nabrzeża.

W leżącym nieopodal Władysławowie plaża jest szeroka, ale długa tylko na kilometr, dalej zaczynają się klify. Z główki potężnego falochronu możemy popatrzeć na port rybacki albo połowić ryby na wędkę (biorą tam podobne do pocisku spiczaste belony i dorsze). Wspaniała panorama Półwyspu Helskiego i Zatoki Gdańskiej rozpościera się z wysokiej wieży Urzędu Miejskiego. Na tarasie widokowym zamocowano kilka artyleryjskich lunet z demobilu o 40-krotnym powiększeniu.

Półwysep Helski

Krowi ogon Rzeczypospolitej - tak zwano niegdyś długą na przeszło 30 km, lecz bardzo wąską Mierzeję Helską. Szosa przez półwysep jest bardzo malownicza, czasami biegnie niemal samym brzegiem Zatoki Puckiej. Co tu mówić - najszersze i najładniejsze plaże mamy właśnie na Helu. Inna sprawa, że prawie zawsze mocno tu wieje, jak nie z jednej, to z drugiej strony.

http://www.polwysep.pl/

Na kilkukilometrowym odcinku od Władysławowa do Chałup nad brzegiem Zatoki Puckiej rozłożyły się kempingi. Dawna stolica polskich naturystów wabi zwolenników windsurfingu, bo w całym kraju nie ma lepszego akwenu do uprawiania tej dyscypliny. Jest płytko, ale nieźle wieje. Przy kempingach działają szkółki windsurfingu i wypożyczalnie sprzętu pływającego. Od niedawna można tu uprawiać kitesurfing - deskarz zamiast żagla trzyma w ręku coś w rodzaju latawca, za pomocą którego wykonuje skoki po wodzie. - Wbrew pozorom jest to łatwiejsze od windsurfingu - zapewnia Robert Sobociński, instruktor i organizator kursów kitesurfingu pod Chałupami - Ale pod jednym warunkiem. Nawet gdy jesteśmy zmęczeni, nie możemy dopuścić, by zniosło nas na ląd, bo mogą być kłopoty.

http://kite.pl/

W okolicy Kuźnicy mamy plażę dla psów, betonowe stanowiska bojowe polskich obrońców Helu z 1939 r. W Jastarni jest port rybacki i przystań jachtowa oraz szkoły windsurfingu. Pobliska Jurata uchodzi za jeden z najbardziej ekskluzywnych polskich kurortów. Leży w sosnowym lesie, nad zatoką wybudowano długie molo oświetlone lampionami. Jest wieża widokowa, minigolf pod dachem przy jednym z hoteli, parę kortów tenisowych, szkoła windsurfingu. Ładnie, ale nic nadzwyczajnego.

W samym Helu ładny widok na port rybacki mamy z wieży kościoła zamienionego na muzeum rybołówstwa. Możemy w nim zobaczyć stare łodzie, sieci i inne narzędzia pracy rybaków. A obok portu coś specjalnego - fokarium. Za jednego złocisza obejrzymy żyjące w Bałtyku foki szare. Morskie ssaki pływają tuż pod powierzchnią, a czasami wystawiają mordki z wody (warto poczekać na porę karmienia). Na Wiejskiej, głównej ulicy Helu, stoi trochę ładnych domów o ryglowej konstrukcji. Z portu kursują statki i wodoloty po Zatoce Gdańskiej do Trójmiasta i Kaliningradu.

Od Helu do Darłowa

W Chłapowie, na zachód od Władysławowa, zaczynają się malownicze, urwiste klify z dziuplami setek ptaków. Blisko stąd do przylądka Rozewie, gdzie na nadmorskim wzniesieniu stoją dwie latarnie. Pokryte bukowym lasem zbocza dochodzą do brzegu pełnego głazów. Obok zaś pływają stada łabędzi.

Klify są również w sąsiedniej Jastrzębiej Górze, gdzie od niedawna stoi obelisk Gwiazda Północy oznaczający najbardziej na północ położony punkt Polski. Stosowny certyfikat, zaświadczający, że się tu było, można wykupić w informacji turystycznej.

Nieprzyjemne wrażenie robi natomiast duża wieś Karwia. Wielkie jak stodoły pensjonaty to wzór bezguścia, w dodatku zabudowa nie układa się w żadną sensowną całość. O tym, że jesteśmy na Kaszubach, możemy się przekonać, słuchając, jak tubylcy rozmawiają między sobą w tym pięknym języku.

Aby dojechać do Dębek, trzeba trochę nadłożyć drogi. Warto. Częściowo schowana w lesie miejscowość jest czyściutka, ze świeżo położonymi alejkami i ładnymi domkami. W lesie stylowy kościół z 1935 r. Polecam!

Łeba ma szeroką, ładną plażę i port, skąd odbija wycieczkowy statek stylizowany na łódź Wikingów. W centrum na czas wakacji otwarto wystawę motyli. Ze znalezieniem noclegu nie powinno być kłopotów, co krok są pensjonaty (od 30 zł).

Od kilku lat Łeba, Ustka i Darłowo mają nową ofertę dla turystów - wyruszają stąd w morze kutry na rejsy wędkarskie (od 100 do 150 zł). Wyprawa trwa od rana do wieczora, kuter zabiera zazwyczaj kilkunastu wędkarzy, czasami jest wyposażony w echosondę do wykrywania dorszy. Nie trzeba mieć specjalnych umiejętności. Wyrzucamy blachę z haczykami do wody i "pompujemy" wędką w górę i w dół. A dla odważnych i z uprawnieniami płetwonurka Łeba ma coś specjalnego - z bazy nurkowej organizowane są wyprawy z przewodnikiem do spoczywających na dnie Bałtyku wraków.

http://www.bazanurkowa.diesel.com.pl

W Rąbce, kilka kilometrów na zachód, zaczyna się szlak ruchomych wydm - największa atrakcja Wybrzeża. To naprawdę niesamowite zjawisko - ogromna góra piasku na naszych oczach zasypuje nadmorski las. Aby nie zabłądzić na tej minipustyni, wbite w piasek tyczki wyznaczają szlak.

Do wydm można też dopłynąć statkiem z centrum Łeby.

Na wschód od Słowińskiego Parku Narodowego leży kilka małych, spokojnych miejscowości jak Rowy, z małym portem rybackim (ryba prosto z łodzi!), Poddąbie i Orzechowo.

Ustka ma chyba najładniejszy na całym Wybrzeżu nadmorski deptak pełen zieleni, z knajpkami, muszlą koncertową i placami zabaw dla dzieci. Przy nabrzeżu portowym stoi statek wycieczkowy "Lew", zbudowany na wzór galeonu. W Ustce są sanatoria i zakłady przyrodolecznicze wykorzystujące źródła solankowe i pokłady borowiny.

http://www.ustka.pl/ustka.html

Leżący kilkanaście kilometrów na zachód Jarosławiec cenią sobie naturyści, choć plaża nie jest tu szeroka. We wsi niewielka przystań rybacka i latarnia morska.

W Darłówku ładna plaża rozciąga się na zachód od portu. Możemy spacerować po falochronie u ujścia rzeki, wdrapać się na latarnię lub wypłynąć w morze na 45-minutowy rejs. W razie niepogody schronimy się w aquaparku z podgrzaną morską wodą, zjeżdżalniami i saunami.

Darłowo z zamkiem króla Eryka I, starówką i zbudowanym na wzór skandynawski pięknym kościołem św. Gertrudy to prawdziwa gratka dla miłośników historii. Od 24 do 27 czerwca odbędzie się tu Międzynarodowy Zlot Historycznych Pojazdów Wojskowych. Będzie 600 motocykli, samochodów i czołgów (w tym niemiecki Leopard z 1965 r.).

http://zlot.darlowo.info/

Wybrzeże Zachodnie

Na zachód od Darłowa leżą dwa duże nadmorskie jeziora oddzielone od morza wąskimi mierzejami. Wczasowicze z Dąbek, Dąbkowic i Unieścia mają więc wodę z dwóch stron. Po prawej stronie drogi przed Unieściem zobaczymy wielkie, porośnięte trawą kopce. To zamaskowane hangary opuszczonej jednostki wojskowej.

Mielno to ulubione kąpielisko mieszkańców pobliskiego Koszalina. W sezonie raczej tu głośno, pełno handlarzy, lokali, dyskotek. Nad jeziorem jest wypożyczalnia sprzętu wodnego. Niedaleko w Gąskach stoi latarnia morska.

Ustronie Morskie ma co prawda aż dwa mola, ale ponieważ morze pożera w tym miejscu ląd, plaża jest wąska, a miejscami nie ma jej wcale. Fale biją w sterty betonowych bloków usypanych dla ochrony brzegu. Może coś się poprawi, bo ostatnio wójt kazał wbić kilka tysięcy sosnowych pali, które mają łamać fale i zatrzymywać piasek. Z plażą bieda, ale poza tym bez przerwy coś się tu dzieje. W lipcu będą Mistrzostwa Polski w Piłce Siatkowej Mężczyzn, Motolotniowe Mistrzostwa Polski o Puchar Bałtyku, wybory Miss Lata i Piknik Rodzinny. A w sierpniu - zlot sobowtórów muzycznych, zlot motocykli oraz festiwal kultury Indii.

W sąsiednich Sianożętach jest odwrotnie - plaży nie brakuje, ale za to niewiele się dzieje. I właśnie do tej spokojnej i, jak podkreślają mieszkańcy, bardzo bezpiecznej miejscowości najczęściej wybierają się rodziny z dziećmi i osoby starsze.

http://www.ustronie-morskie.pl/

Inf. turystyczna (0-95) 351 55 35

Obok, przy drodze na Kołobrzeg, leży lotnisko w Bagiczu, gdzie można wykupić lot widokowy samolotem lub motolotnią. Szeroka plaża z chodzącymi po piasku łabędziami, duże, niestety płatne, molo, latarnia morska i deptak - to zaledwie kilka atrakcji Kołobrzegu. Z położonego u ujścia Parsęty portu wypływają statki wycieczkowe, żaglowe i motorowe. Ale uwaga! Bywa, że złośliwe prądy morskie przynoszą tu wyjątkowo zimną wodę i z kąpieli nici.

Słynna jest kołobrzeska starówka, choć zaczęła powstawać dopiero w latach 90. Ale jest to architektura pierwszej klasy - pełna fantazji i jednocześnie stylowa. Co ważne, starówka żyje, pełno tu spacerowiczów, czynne są stragany i knajpki. Położone w centrum miasta Muzeum Wojska Polskiego przechowuje unikatowe eksponaty: od uzbrojenia piastowskich wojów po czołgi i działa z II wojny. Kołobrzeg, z racji klimatu, pokładów solanki i borowiny jest uzdrowiskiem, działa tu kilka zakładów przyrodoleczniczych. W leżącym nieopodal morza amfiteatrze zawsze coś się dzieje. Polecam zwłaszcza festiwal folklorystyczny Interfolk z udziałem zespołów z całego świata (17-21 sierpnia).

http://www.uzdrowisko.kolobrzeg.pl/

W położonym na uboczu Rogowie do niedawna stacjonowało wojsko. Jedynymi letnikami byli wojskowi i ich rodziny, a wjazdu strzegł wartownik. Mamy tu szeroką, pustą zazwyczaj plażę z czyściutkim piaskiem, a we wsi trochę stylowych domków z tzw. muru pruskiego. W Rogowie znajdziemy opuszczone hangary niemieckiej jednostki hydroplanów. Leżące obok rozległe jezioro Resko uchodzi za rybne, jest też staw dla wędkarzy. Cztery kilometry dalej, w Mrzeżynie, porcie rybackim u ujścia Regi, możemy kupić rybę prosto z burty. Tutejsi rybacy najczęściej łowią flądry. Za kilogram tej płaskiej ryby, jakby stworzonej przez naturę do patelni, zapłacimy 3 zł.

Okolice Rewala to kraina malowniczych klifów - spacer bądź przejażdżka rowerem ścieżką wzdłuż urwiska dostarczy nam niezapomnianych wrażeń. W Trzęsaczu stoi jeszcze ostatnia ściana pochłoniętego przez morze kościoła. Tutejsze urwiska upodobali sobie paralotniarze i na pewno zobaczymy, jak baraszkują w powietrzu. Przez Trzęsacz, Rewal i Niechorze przebiega trasa wąskotorowej parowej ciuchci.

W Niechorzu jest latarnia morska i działa muzeum rybołówstwa. W czasie wakacji w akwariach zobaczymy rekina i inne egzotyczne ryby. Minilotnisko oferuje loty widokowe. W okolicy jest kilka ośrodków jazdy konnej, a w samym Rewalu duża hala sportowa z siłowniami i kort tenisowy. Tego roku w gminie nie sposób się nudzić. Zapowiada się przeszło 60 imprez, w tym festyn historyczny w Niechorzu (2-4 lipca), koncert "Budki Suflera" (24 lipca), wybory miss Bałtyku (31 lipca).

http://www.rewal.net.pl/

Do gwarnego Pobierowa, w którym nie ma nic prócz plaży, wczasowicze walą tysiącami. Dlatego ceny noclegów wołają o pomstę do nieba. Za 4-osobowy drewniany domek, i to daleko od morza, właściciele żądają 200 zł za noc. Niedaleko w Łukęcinie jest duże pole golfowe.

Dziwnówek to popularne miejsce na kolonie. Na ulicach i plaży pełno tu dzieci, a w sąsiednim Dziwnowie nad Zalewem Kamieńskim jest nabrzeże z przystanią rybacką i statkami wycieczkowymi.

Wyspy Wolin i Uznam

Największą atrakcją Wolina są ciągnące się na wschód od Międzyzdrojów najwyższe w Polsce, klify (dochodzą nawet do 90 m), z Kawczą Górą i Gosaniem. W Kołczewie na wyspie Wolin można zagrać w golfa. W kurorcie Międzyzdroje, obok przedłużanego właśnie mola, mamy deptak, który latem zamienia się w hałaśliwy jarmark. Jest tu sporo eleganckich pensjonatów sprzed 100 lat, a w lesie, dwa kilometry od miasta, rezerwat żubrów. Odległe o 10 km Świnoujście ma świetną, bardzo szeroką plażę ciągnącą się aż do granicy z Niemcami. Z centrum kursują statki do kurortów w niemieckiej części wyspy Uznam. Polecam odległą o 3 km na wschód od centrum okolicę ujścia Świny. Plaża ciągnąca się aż do Międzyzdrojów jest prawie pusta. Betonowym falochronem można wejść ponad kilometr w głąb morza, można wdrapać się na najwyższą w Polsce latarnię morską lub pomyszkować po XIX-wiecznym pruskim zamku otoczonym fosą.

http://swinoujscie.com.pl/

http://www.fortyfikacje.pl/

***

Wnioski z tej podróży? Powoli, bo powoli, ale idzie ku lepszemu. Woda i plaże są coraz czystsze, a pozaplażowe rozrywki bardziej urozmaicone. Zamiast do niedawna wszechobecnych tandetnych bud kempigowych z dykty rosną budowle o niebo solidniejsze i estetyczniejsze, wyższy jest standard kwater. Gdzie więc jechać? Snob niech wybierze Juratę lub Międzyzdroje, osoby żądne sportowych wrażeń niech ruszą na Hel, zwolennicy spokoju do Dębek, miłośnicy historii do Darłowa, a imprezowicze do Ustronia Morskiego czy Mielna.

A pływakom mimo wszystko radzę wybrać inne akweny. Strasznie zimne to nasze morze...