Podróż w 21 odsłonach po winnych Unii regionach

Wejście do Unii Europejskiej to dla miłośników wina w Polsce powód do wyjątkowej fety. Od 1 maja możemy kupić za granicą i przywieźć do domu bez cła 90 litrów wina do konsumpcji własnej, czyli 21 kartonów po sześć butelek plus jeszcze dwie flaszki. Dokąd pojechać? Co wybrać? Za ile?
1. Niemcy - Eiswein z Hesji Nadreńskiej

Nasz zachodni sąsiad jest w winiarskim świecie potęgą - znaną nie tylko z produkcji kiepskiego Lieubfraumilch, ale i znamienitych win jakościowych. Winną latorośl nad brzeg Renu i Mozeli sprowadzili Rzymianie. Z biegiem wieków powstało ponad 20 tys. apelacji, z których dziś zostało "tylko" 2600. Dominują wina białe (ponad 85 proc. produkcji), o niewielkiej zawartości alkoholu - 8-11 proc. - lekkie, wytrawne, owocowe i subtelne. Ja wybieram deserowy Eiswein, tłoczony z winogron zmrożonych na krzakach. Wino naturalnie słodkie, o smaku suszonych owoców i akacjowego miodu. Eiswein Bereich Nierstein rocznik 2002 kosztuje 14,65 euro. Dobra jakość do ceny.

2. Luksemburg - mozelskie Pinot Gris

Ma swoje winnice najmniejsze dotąd z państw Unii, szumnie zwane Wielkim Księstwem. Na lewym brzegu Mozeli królują tu wina białe. Zamiast słynnych szczepów Riesling czy Gewürztraminer, które i tak lepiej udają się w Niemczech lub Alzacji, wolę Pinot Gris, zwane Rülanderem. Dość mocne, 11,5 proc. alkoholu, korpulentne, o owocowych dominantach, choć niezbyt wyrafinowane. Pinot Gris, rocznik 2001, z piwnic Wellenstein, Premier Cru kosztuje 6,2 euro. Słusznie. W sam raz do ryb i dań z owoców morza.

3. Belgia - Kluisberg z Hageland

Belgowie krzywią się na wino własnej produkcji, twierdząc, że bez tzw. szaptalizacji (dosładzania) do niczego się nie nadaje. Moim zdaniem są nazbyt krytyczni. Winna latorośl rosła tu świetnie w średniowieczu, ale wraz z ochłodzeniem klimatu w XVII w. wyginęła. Obecne ocieplenie daje szansę, że i do Belgii wrócą jej wina. W 1997 r. region Hageland we Flandrii jako pierwszy w kraju zyskał prawo do własnej apelacji. Tutejszy Kerner daje wino owocowe i kwaskowate, do ryb z rusztu i sałaty z kozim serem. Cena 6,30 euro - zawyżona.

4. Anglia

Upalne lato 2003 r. dało w Anglii "wino wszech czasów". Choć i tu wino znane było przed najazdem Normanów, to po (przejściowym) podboju Akwitanii i winnic bordoskich Anglicy dali sobie z wyrobem własnego trunku spokój: tak dobrego wina jak we Francji nie mieli szans wytłaczać. Winna latorośl przetrwała jako roślina oplatająca wiktoriańskie domy i tajemnicze ogrody. Od II wojny próby odbudowy produkcji wina się nasilają, dając coraz ciekawsze wyniki. Żadnego z win Anglii nie polecam, bo ich nie degustowałem. W supermarketach są po 3-4,5 funta. Uwaga, omijać butelki oznaczone "wino brytyjskie" - to rozlewane ze skoncentrowanego soku sprowadzanego na Wyspy z zagranicy.

5. Francja - Taittinger z Szampanii

Najbardziej luksusowe wino musujące na świecie pochodzi z pagórków nieopodal Reims - miasta koronacyjnego królów Francji i turystycznego hita wycieczek na trasie do Paryża. Warto zatrzymać się i za opłatą ok. 6-8 euro (z degustacją) zwiedzić którąś ze słynnych piwnic, gdzie szampan leżakuje w kredowych grotach. Wybieram tylko jedną butelkę, za to jaką! Z kolekcji Taittinger, rocznik 1998, butelka zdobiona przez słynnego chińskiego malarza Zao Wou-Ki. Jest tylko 5 tys. numerowanych, ozdobnie pakowanych takich flaszek. Cena - 300 euro - już za kilka lat będzie śmiesznie niska. To inwestycja, a szampan otwarty za 15-20 lat zadziwi nutami kawy, przypalanych tostów, orzechów laskowych i egzotycznych owoców.

6. Francja - "małe wino" z Medoc

W równie słynnej z drogich win bordoskiej apelacji Medoc proponuję coś znacznie tańszego - Chateau Haut-Blaignan, rocznik 1999 (dość przeciętny) tzw. cru artisan. Wino jest obecnie w swoim apogeum i dłużej nie powinno czekać. Pochodzi z niewielkiej, dziewięciohektarowej posiadłości, w której dominuje szczep Cabernet Sauvignon. To typowe "małe wino" - do codziennych posiłków, choć nada się i na bardziej wykwintną kolację z daniami z wołowiny i dziczyzny. Cena 5,95 euro - umiarkowana.

7. Francja - Corton Gracey z Burgundii

W trzecim i ostatnim z wybranych regionów kraju słusznie uważanego za winny raj sięgam po butelkę z wyższej półki: Chateau Corton Gracey, Grand Cru. Wino rzadkie i wyśmienite, koloru głębokiej wiśni i smaku czerwonych owoców ze słodkawym, waniliowym finiszem. Do wykwintnych dań mięsnych i ostrych serów. Rocznik 1998 składowany w dobrych warunkach żyć będzie przez 20-30 lat. 45 euro to naprawdę okazja.

8. Hiszpania - Rioja

Czym dla Francji Bordeaux, tym dla Hiszpanii Rioja, gdzie wina o kolorze głębokiej czerwieni wytłaczane z gron szczepów Tempranillo i Garnacha leją się szerokim strumieniem na rynki całego świata. Robione na bordoską modłę, składowane w dębowych beczkach coraz skuteczniej wypierają średniej klasy wina francuskie, dla których są wielką cenową konkurencją. Rioję Reserva 1996 Cruz del Castillo wyceniono w Brukseli na 9,70 euro. W Hiszpanii jest pewnie o połowę tańsza. Do polędwicy wołowej.

9. Hiszpania - Cava z Penedes

Region Penedes w Katalonii rozsławiła rodzina Torresów, ale ja polecam tutejsze wina musujące cava, rywalizujące z szampanami i zwykle dwa razy tańsze. Choć Hiszpania kojarzy się ze słońcem, gdy byłem parę dni w Penedesie, snuły się tam wieczne mgły i mżyło - w takim klimacie tylko wina białe mają szansę. Po słońce wracamy do Barcelony i próbujemy tam Cavy słynnych firm Freixenet lub Codorniu do miejscowych tapas. Cena ok. 8-10 euro za butelkę. Na aperitif.

10. Portugalia - Douro

Ten region to przede wszystkim słynne porto. Powstało, gdy wojująca z Francuzami Anglia zakazała importu win z Akwitanii i tak zaczęto sprowadzać do Londynu beczki z Porto. By lepiej znosiły podróż, doprawiano je alkoholem - i to się spodobało. W Douro są także wina niewzmacniane, czerwone, jak np. Mateus Signature, rocznik 2000. Nie jest zbyt zrównoważone, ale bogate w taniny, pełne słońca, gorące. Cena zalecana - 4 euro (powinno być nawet tańsze).

11. Włochy - Barolo z Piemontu

Barolo i Barbaresco z leżącego u stóp Alp Piemontu to jedne z najbardziej znanych win czerwonych świata - pierwsze uważane jest za "męskie", mocno garbnikowe, bardziej drapie w gardło, a drugie za "kobiece", bardziej aksamitne. Od ok. 20 do 100 euro i więcej. Tanich lepiej unikać (sikacze) i warto popytać o rocznik, gdyż to wino do leżakowania. Potrawy mięsne.

12. Włochy - Chianti z Toskanii

Na "każdą kieszeń" jest toskańskie Chianti - produkuje się go tak wiele, że z jakością różnie bywa. Teoretycznie nazwa Chianti Classico winna gwarantować jakość. Wybierzmy np. Chianti Villa Paradiso, rocznik 2002, za 5,10 euro (w sam raz). Lepiej nie leżakować, ale wypić od razu. Do makaronów.

13. Malta

Od 1 maja wypiera Luksemburg jako najmniejszy kraj Unii, ale w winach konkurencji mu raczej nie zrobi. Przewodniki turystyczne zachwalają wino firmy Palazzo Verdala - czerwone, białe, różowe i półsłodki Muscat. "Przemysłowa" etykietka trochę odstrasza, ale nie sądźmy wina, póki go nie spróbujemy.

14. Grecja - Retsina z Halkidiki

Receptura jest starożytna, a polega na dodaniu do fermetującego moszczu żywicy sosnowej. Kiedyś można to było zrozumieć - by wino lepiej się przechowywało, wazy, amfory i dzbany powlekano warstwą żywicy, ale dzisiaj, przy współczesnych technikach winiarstwa? Wino stołowe jest bez wyrazu. Nic dziwnego, że Grekom mimo handlowego geniuszu nie udało się Retsiną zawojować świata. Ich własne lokale podbijają dziś niemieckie piwa, które wolą turyści. A szkoda. Retsina Tsantali - 3,30 euro (jeszcze za drogo!).

15. Cypr - Commandaria św. Jana

To na Cyprze dawno, dawno temu narodził się sposób wyrobu wina z podsuszanych na słońcu winogron. Namę, bo tak tradycyjnie zwie się najsłynniejszy cypryjski trunek, doceniali kolejni zdobywcy wyspy, a swą obecną nazwę - Commandaria - zawdzięcza Templariuszom. Legenda mówi, że gdy Sulejman II podbił Cypr, uczynił dla tego wina odstępstwo od reguł islamu i zezwolił na produkcję. Brązowej barwy (powstaje ze zmieszania soku czerwonego i białego) jest naturalnie tak przesłodkie, że czasem rozrzedza się je wodą.

16. Słowenia - Podravje

Wino uprawiano tu, nim zjawili się Rzymianie, jednak nigdy nie przekroczyło swą sławą granic regionu. Najbardziej znane jest Podravje.

17. Węgry - Tokaj św. Stefana

Król win i wino dla królów - jak oświadczyć miał pani Pompadour Ludwik XIV. Mają nasi bratankowie najbardziej słynne na świecie słodkie wino, którego owiany tajemnicą wyrób to skutek działalności sił przyrody - szlachetnej pleśni (Botrytis cinarea) jeszcze na krzakach oraz pokrywającego średniowieczne piwnice czarnego grzybka (Cladosporium cellere), gdzie w beczułkach (gönci) drzemie ten wspaniały trunek. Im więcej Tokaj ma puttonyos - dosłownie to znaczy wiadro, a chodzi o zawartość esencji w moszczu - tym lepszy i mocniejszy. Tokaj Aszu o nazwie Korona św. Stefana, trzyputtonowy, znalazłem za 9,89 euro. Są lepsze i nie droższe.

18. Austria - Grüner Vetliner

Najbardziej chyba znany z białych szczepów austriackich, dominuje w Dolinie Wachau, jednej z najbardziej widowiskowych tras winiarskich na świecie. Można zeń tworzyć zarówno wina lekkie, łatwe i przyjemne, jak i dużo bardziej wyszukane, złożone, odsyłające do przepychu byłej monarchii Habsburgów. Ma tam swoje ulubione miasto - Langelois - gdzie za każdą wizytą odkrywam inne, ciekawe wina. Są w tak różnych cenach, że warto spróbować i dobrać pod własny gust. Do ryb i drobiu.

19. Czechy i Morawy

Mają nasi południowi sąsiedzi wina podobne do niemieckich (Riesling, Traminer, Sylvaner, Blauer Burgunder) i austriackich (Grüner Vetliner). Przewodniki radzą, by spróbować także białej Plavy i czerwonego St. Laurent. Dotąd delektowałem się głównie czeskimi piwami - przygoda winna wciąż przede mną.

20. Słowacja

Wyśmienita bywa słowacka Frankovka, nie gorzej niż na Węgrzech w regionie Tokajska udają się Furmint czy Muscat. Ale jednak winom słowackim wciąż czegoś brakuje - nie lekkości, ale kręgosłupa, złożoności, struktury. Mimo wszystko warto popróbować.

21. Polska - Jasło

Cudze chwalicie, swego nie znacie... Chwalił swego czasu wina z Polski szef francuskiego MSZ Hubert Vedrine, co poczytano mu za faux-pas, bo przecież win u nas nie ma. Nieprawda! Pod Jasłem nasz rodzimy Dionizos, pan Roman Myśliwiec w winnicy Golesz, robi wina gronowe wręcz wyśmienite, m.in. ze szczepów Rondo, Sibera i Hybernal, które wytrzymują mrozy, a potem pięknie owocują. Nowa ustawa winna otwiera przed zapaleńcami szansę na wejście z nimi na rynek - na razie niech będzie to chociaż polski, nim trunek spod Jasła zawojuje Europę.

Ceny orientacyjne z brukselskich supermarketów