5 niesamowitych miejsc w Hiszpanii. Są jak ze snu, ale istnieją naprawdę! [GALERIA]

Jeśli byłeś tylko w Madrycie i Barcelonie, zdecydowanie nie możesz powiedzieć, że znasz Hiszpanię. Jeśli widziałeś pięć niesamowitych miejsc z tej listy, też jeszcze nie możesz tego powiedzieć. Ale to już świetny początek dla poznawania jednego z najpiękniejszych, a turystycznie wręcz bajkowych, krajów Europy.

Albarracin (Aragonia)

„Najpiękniejsze miasto Hiszpanii” - takie oficjalne imię od 2005 roku nosi Albarracin. Idąc za tą rekomendacją, co roku kamienne, wzniesione na górskich zboczach miasto u zbiegu Aragonu, Walencji i Kastylii odwiedza 100 tysięcy turystów (czyli 100 razy więcej niż miejscowość liczy mieszkańców). To i tak niewiele - przed prawdziwą hordą chroni Albarracin pewna odległość od wielkich ośrodków turystycznych Hiszpanii. Kto tu dotrze, będzie mógł nacieszyć się średniowiecznym klimatem, oryginalnymi zabytkami i zapierającymi dech w piersiach krajobrazami pasma Sierra de Albarracin.

AragoniaIAKOV FILIMONOV (istock)

Park Narodowy Timanfaya (Lanzarote)

Timanfaya bardziej niż raj przypomina piekło (wjeżdżających do parku nie przez przypadek wita drewniana postać diabła, zaprojektowana przez najsłynniejszego mieszkańca Lanzarote - artystę Cesara Manrique), ale wielbiciele księżycowych i marsjańskich krajobrazów uznają to miejsce za jedno z najpiękniejszych na naszej planecie, a i pozostali będą zmuszeni pochylić się nad jego majestatem. Do 1730 roku na tym terenie leżały zwykłe wioski - potem, w wyniku trwającej 6 lat potężnej wulkanicznej erupcji, teren zamienił się w olbrzymie pole lawy, która zalała wszystko, co spotkała na swej drodze. Dziś Timanfaya to ścisły rezerwat biosfery, który oglądać można tylko z okien autobusu (tzw. Ruta de Los Vulcanes). Na jednym z wulkanicznych stożków znajduje się punkt widokowy i restauracja El Diablo (mięso grilluje się tu w gorącu buchającym z wnętrza ziemi), a pracownicy pokazują turystom geotermalne „sztuczki” (np. wlewając do otworów w ziemi wodę, która natychmiast wystrzeliwuje jako gejzer).

Lanzarotefot. istock

Gaztelugatxe (Kraj Basków)

Pomiędzy Bilbao i San Sebastian leży Gaztelugatxe - mała wysepka połączona ze stałym lądem fantastycznym - kamiennym i pofalowanym - mostem. Do pokonania jest ponad 230 krętych schodów - spacer niedługi, ale niezapomniany. O brzegi Gaztelugatxe uderzają z impetem morskie fale Morza Kantabryjskiego (pod którymi woda jest krystalicznie czysta), a na końcu czeka Emita de San Juan - X-wieczna kaplica wzniesiona jeszcze przez Zakon Templariuszy. Podobno już samo piesze dojście do kaplicy ma cudowne właściwości dla pielgrzyma, chętnych więc nie brakuje - nawet gdy pada deszcz (jest wtedy nawet bardziej tajemniczo i romantycznie).

Kraj Baskówfot. istock

Setenil de Las Bodegas (Andaluzja)

Niektórzy mieszkańcy Setenil de Las Bodegas bez wątpienia mogą powiedzieć, że żyją inaczej niż wszyscy, bo - dosłownie - pod olbrzymią, ważącą miliony ton skałą. Słońce świeci tu niemalże przez okrągły rok, co tylko potęguje koloryt miasteczka - Setenil de Las Bodegas to jedno z 'pueblo blancos', białych miast typowych dla południa Półwyspu Iberyjskiego. Miejsce oszałamia jednak przede wszystkim niesamowitym położeniem - w skalistym kanionie rzeki Rio Trejo. W niektórych miejscach stroma skała wąwozu dosłownie nachodzi na domy - te uliczki są najbardziej malownicze, pełne barów i restauracji, ciągnących się przez całe miasto.

Andaluzjafot. istock

Ronda (Malaga)

Ronda, miasto w Andaluzji w prowincji Malaga, wygląda tak, jakby wymyślił je co najmniej J.R.R. Tolkien - jest przedzielone głębokim wąwozem, dosłownie przekrojone na pół. Stara część jest muzułmańska, co widać niemal na każdym kroku. Nowa powstała już po rekonkwiście. Przez środek przebiega wąwóz El Tajo ze słynnym kamiennym mostem. Pod nim leniwie przepływa rzeka Guadalevin (można tu zejść pokonując 360 stromych stopni). Most ma prawie 100 km wysokości, jego budowa trwała ponad 40 lat (to już drugi, poprzedni zawalił się i zginęło 50 osób). Niezapomniane wrażenia spoglądania w otchłań można mieć na moście za darmo, a jeszcze więcej emocji czeka tych, którzy zatrzymają się w luksusowym państwowym hotelu sieci Parador Nacional. Raz w roku do Rondy ściągają najlepsi torreadorzy z całej Hiszpanii i walczą w tutejszej korridzie (ceny biletów przekraczają wówczas 100 euro).

Malagafot. JAVIER SANCHEZ MINGORANCE (istock)