26 lat podróży dookoła świata. Gunther Holtorf zjechał 177 krajów i 884 tysięcy kilometrów - jednym samochodem

Pierwotnie podróż miała trwać 18 miesięcy. Po drodze jednak plany się zmieniły i Gunther wrócił do domu dopiero po 26 latach. Podróż zaczął ze swoją żoną i starym terenowym mercedesem Ottonem, wrócił z nim już tylko Otto. Bez zbędnej elektroniki, bez sponsora i drogich noclegów zjechali świat - w przeliczeniu na kilometry aż 20 razy.
Podróż życia

W 1988 roku, jeszcze zanim upadł Mur Berliński, dziś 76 letni Gunther Holtorf wyruszył w podróż życia wraz ze swoją żoną Christine. Pojechali do Afryki, a w trasie mieli być przez kolejne 18 miesięcy. Po drodze plany się zmieniły. Zjechali świat swoim Mercedesem Benz G Wagon, którego pieszczotliwie nazwali Otto. Otto to nie lada podróżnik, na liczniku ma ponad 800 tysięcy kilometrów - to tak, jakby przemierzył Ziemię 20 razy.

Gunther był wcześniej dyrektorem generalnym Lufthansy, ale rzucił pracę, kiedy zebrał odpowiednią ilość pieniędzy, żeby móc ruszyć w drogę. Miał wtedy 51 lat. Zarówno on, jak i Christine, jego druga żona, byli przekonani, że wrócą za rok, najwyżej dwa. Życie potoczyło się inaczej, jak podkreśla Gunther w wywiadzie dla outsideonline.com : "Krok po kroku wrastaliśmy w to. Im więcej podróżujesz, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, jak mało widziałeś. A im więcej widziałeś i doświadczyłeś, tym bardziej nie chcesz przestawać widzieć i doświadczać".

Podróż zaczęła się od Afryki, gdzie spędzili pięć lat, potem Otto dotarł do Ameryki Południowej, następnie Północnej, a później reszty świata. Najtrudniejsze i najbardziej kosztowne było transportowanie Ottona na statkach, z kontynentu na kontynent i z wyspy na wyspę. Podróżnicy byli w Tybecie, Sudanie, Iraku i Afganistanie, wszędzie w okresach konfliktu. W 2012 roku Gunther był pierwszą osobą z zachodu, która wjechała do Korei Północnej.

Gunther i Christine świętują 500 tysięcy kilometrów/ Fot. Printscreen youtube.com

Jedna kwestia w tej wspaniałej historii budzi jednak pewne wątpliwości. Kiedy Gunther i Christine wyruszyli w świat ich syn, Martin, miał 10 lat. Zostawili go pod opieką siostry Christine i przyjaciół, później wysłali do szkoły z internatem. Gunther komentuje sprawę bardzo oszczędnie. Dla niego i dla Christine najważniejsza była edukacja syna. Trudno powiedzieć czy Martin miał to za złe rodzicom, Gunther wspomina, że było to dla niego bardzo trudne, ale jakoś dali radę. Po śmierci matki dołączył do ojca w podróży po Chinach i Tybecie.

Dwie Leiki, 4 paszporty, żadnego telefonu

Gunther twierdzi, że w trakcie podróży nie musiał nikogo przekupywać ani nigdy nie został okradziony. Ma 4 paszporty i tylko 2 z nich mają jeszcze jakieś 2-3 strony wolne. Większość nocy spędzili wraz z żoną w hamakach albo w samochodzie. Nigdy nie wydawali ogromnej ilości pieniędzy na jedzenie; żywili się przeważnie na miejscowych bazarach. Nie zabrali ze sobą w podróż żadnej elektroniki, jedynym sprzętem którym dysponowali były analogowe aparaty fotograficzne Leica. Utrzymywali się z zaoszczędzonych pieniędzy i tworzonych po drodze map, oboje bowiem byli kartografami.

Zobacz zdjęcia z filmu o Guntherze >>>



W 2010 roku Chrisitne zmarła na raka. Jeszcze w latach 2008 i 2009 towarzyszyła Guntherowi w podróżach, dojeżdżała do niego w przerwach od leczenia. A kiedy już nie dawała rady, prosiła Gunthera by jechał z powrotem do Ottona. Nie chciała, by samochód zostawał na dłużej w jakimś niepewnym miejscu, z dala od nich. Po jej śmierci Gunther kontynuował podróż, a ostatni jej odcinek, zanim wrócił do Berlina, przejechał z zapoznaną w Tokio wdową. W Wietnamie dołączył się do niego także kanadyjski fotograf, David Lemke. Na podstawie jego zdjęć powstał film o niezwykłej, 26-letniej podróży Gunthera.

Wierny towarzysz podróży, Otto, przeżył wyprawę bez większych awarii, a wszystkie jego części są nadal oryginalne. Gunther i Christine wielokrotnie otrzymywali propozycje sponsoringu, m.in. od Mercedesa właśnie. Każdą z nich odrzucali, nie chcieliby Ottona "zdobiły" jakieś naklejki, co było ważne również ze względów bezpieczeństwa.

W czasach, kiedy Gunther wyruszał nie było facebooka, maili ani smartfonów. Czasy się zmieniły, a on nadal nie ma ani Iphona ani Ipada, nie prowadzi bloga i nie wrzuca zdjęć na instagrama, żeby pochwalić się przed znajomymi. Gunther to podróżnik starej daty.

Zobacz film Davida Lemke o Guntherze Holtorfie:



Oni objechali busem świat bez pieniędzy i doświadczenia. Przeczytaj książkę >>



Komentarze (116)
26 lat podróży dookoła świata. Gunther Holtorf zjechał 177 krajów i 884 tysięcy kilometrów - jednym samochodem
Zaloguj się
  • wowo_32

    Oceniono 254 razy 220

    Za dokonania i decyzje wielki szacun, ale nie potrafilbym na tak dlugo dziecka zostawic. A najbardziej uderza mnie ten fragment:
    "A kiedy już nie dawała rady, prosiła Gunthera by jechał z powrotem do Ottona. Nie chciała, by samochód zostawał na dłużej w jakimś niepewnym miejscu, z dala od nich."

    Czyli dzieciak mogl zostac sam przez dlugie lata ale do samochodu im sie spieszylo. Dla mnie niepojete.

  • baba67

    Oceniono 342 razy 136

    Ta kobieta nie miala instynktu macierzynskiego. zostawic 10 latka,no szok dla mnie.
    Jacys dziwni ludzie albo ta historia jest dziwacznie opisana. Nie mieli domu w Niemczech?Nie wracali co pewien czas chocby po to zeby zobaczyc sie z synem? Gdzie oni te mapy kreslili- w samochodzie?W hotelach?Nic nie rozumiem.

  • joankb

    Oceniono 166 razy 124

    Jakoś trudno mi podziwiać, wiedząc że porzucił dziecko, a potem i chorą zonę.
    Egocentryk to najłagodniejsze określenie.

  • kzet69

    Oceniono 174 razy 122

    "Gunther był pierwszą osobą z zachodu, która wjechała do Korei Południowej." Co wy ćpacie w redakcji??? Ale zmieńcie dilera.... Stado gimbusów - analfabetów.

  • oassd

    Oceniono 102 razy 88

    (...) W 2012 roku Gunther był pierwszą osobą z zachodu, która wjechała do Korei... [przypuszczam, że chodziło o] "Północnej".

  • osmanthus

    Oceniono 92 razy 72

    "a ostatni jej odcinek, zanim wrócił do Berlina, przejechał z zapoznaną w Tokio wdową."

    "zapoznaną"?

    Ewidentnie Michnik czuje sie lepiej zatrudniajac reprezentantow wiochy.

  • dom-arte

    Oceniono 74 razy 62

    Błąd: nie chcieliby Ottona "zdobiły" jakieś naklejki, co było ważne również ze względów bezpieczeństwa.
    Powinno być napisane : nie chcieli by Ottona (...)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX