Zostawiać napiwek czy nie? To się może różnie skończyć! Napiwki dookoła świata

Co kraj, to obyczaj - żadne powiedzenie nie oddaje lepiej zamieszania, które w niektórych miejscach na świecie mogą wywołać napiwki. Nie zostawimy napiwku, a okaże się, że jest równie oczywisty jak sam rachunek, zostawimy napiwek, a przecież dla miejscowego to największa obraza! A jak już wiemy, że jednak wypada, to teraz: ile? Co jeśli zapłacimy za mało? Albo za dużo? I komu? Czemu kelner popatrzył na nas wymownie, skoro w teorii wszystko było ok.? Jak połapać się w tych niepisanych zasadach?
W Polsce zwyczajowo zostawia się 10% sumy na rachunku. Zwyczajowo, to znaczy nie zawsze. Zazwyczaj wtedy, kiedy obsługa wyjątkowo przypadła nam do gustu albo po prostu czujemy się w obowiązku napiwek zostawić. Co oczywiście nie znaczy, że taki obowiązek mamy. To taki wyraz wdzięczności i uznania dla kelnera (czy innej osoby obsługującej), który sprawdził się w swojej roli. W różnych krajach na świecie sytuacja ta nie jest jednak aż tak oczywista. Po pierwsze, napiwek może wahać się od 5 do 25% od sumy na rachunku, po drugie, w niektórych krajach rozumie się sam przez się, w innych uznawany jest za zniewagę. W jeszcze innych napiwki zostawia się nie tylko kelnerom, ale też boyom hotelowym, taksówkarzom, przewodnikom, a nawet kierowcom autobusów.

Pieniądze na piwo

Zwyczaj zostawiania napiwków narodził się prawdopodobnie w XVII- wiecznej Anglii. Wtedy to klienci barów i pubów podrzucali kelnerom pieniądze, żeby zapewnić bezzwłoczność, czyli: "to insure propmtitude", w skrócie: T.I.P. I tak właśnie zostało, "tip" po angielsku znaczy napiwek. Zwyczaj przyjął się potem w Stanach Zjednoczonych zaraz po Wojnie Secesyjnej. Bogaci Amerykanie, podróżujący do Europy, podpatrzyli tę praktykę u mieszkańców Starego Kontynentu i przywieźli ją do Ameryki. Mimo protestów, które wybuchły pod koniec XIX wieku - napiwki rozdawali przecież tylko przedstawiciele klasy wyższej, godząc w ten sposób w idee równości, którymi szczyciło się młode państwo, zwyczaj nie zniknął. Wręcz przeciwnie, w USA jest do tej pory bardzo powszechny. Słowem, tam wypada zostawiać napiwek za wszystko i wszędzie.

Napiwek niejedno ma imię. Słowo "napiwek" oznacza po prostu pieniądze "na piwo". Na Węgrzech wcale nie dostaje się napiwku, a "nawinek" (borravaló), czyli tam kelnerzy po pracy chodzą na wino. W krajach muzułmańskich napiwek to bakszysz, czyli rodzaj jałmużny związanej z religią islamską, nakazującej wiernym dzielenia się dochodem z biedniejszymi. Dziś przybrał formę przymusowego napiwku albo nawet łapówki, której mieszkańcy krajów oczekują od turystów nawet za usługi, które w każdym innym miejscu na świecie są bezpłatne. W Hiszpanii natomiast napiwek to propina. Słowo to wywodzi się ze starożytnej Greki, gdzie propinein znaczyło "pić za czyjeś zdrowie". Później propina przeistoczyła się w zwyczaj kupowania komuś napoju, wznoszenia toastu - wypijało się połowę kubka, a resztę oddawało się osobie, za której zdrowie się piło. Podobnie, w języku niemieckim trinkgeld dosłownie oznacza "pieniądze na picie", we francuskim pourboire, które oznacza "do picia". W portugalskim mamy słowo gorjeta, które pochodzi ze staroportugalskiej formy gorja, oznaczającej napój na wzmocnienie gardła albo pieniądze na zakup napoju.

Kto najczęściej zostawia napiwki?

Z różnych badań wynika, że wcale nie ci najbogatsi, a średniozamożni są najhojniejsi. Jeżeli zaś chodzi o narodowości, najbardziej skąpi w dodatkowym wynagradzaniu dobrej obsługi są Francuzi, Hiszpanie, Portugalczycy i Włosi. Najwięcej natomiast zostawiają Amerykanie i Rosjanie.

Jak należy zostawiać napiwek?

W wielu krajach ważna jest dyskrecja (kraje muzułmańskie, Tajlandia, Włochy). W większości przypadków płacąc za rachunek możemy od razu zaokrąglić rachunek w górę albo też już po opłaceniu rachunku, przy odejściu ze stolika zostawić na nim odpowiednią kwotę. Istnieje także opcja zostawienia napiwku przy płaceniu kartą, terminal zada pytanie, czy chcemy dodatkowo zostawić napiwek za dobrą obsługę. Jak się okazuje, w wielu krajach opłata ta wliczona jest z góry do rachunku.

Trzeba także wiedzieć, że napiwki nie zawsze trafiają w ręce kelnerów, z których obsługi byliśmy zadowoleni. Zdarza się, że w niektórych restauracjach menadżerowie zatrzymują pieniądze dla siebie, często łatają one dziury w rachunkach, jeżeli ktoś popełnił błąd albo też są rozdzielane po zmianie - niekoniecznie sprawiedliwie. Stąd też ważna jest dyskrecja- wielu gości po prostu woli zostawić pieniądze naprawdę temu i tylko temu kelnerowi/ tej kelnerce, który/a ich obsługiwał.

Przyjrzyjmy się zatem jakie zasady w panują w poszczególnych krajach.

Napiwki nie tylko w restauracji/ Fot. Shutterstock

USA, Czechy, Słowacja

W Stanach Zjednoczonych rozdawanie napiwków zaczynamy już po wyjściu z lotniska. Zwyczajowo daje się po 1-2 dolary bagażowemu, a także kierowcy, który zajeżdża Waszym samochodem pod drzwi hotelu. W hotelu powinno się obdarować podobną sumą boya, który dostarcza bagaże do pokoju, natomiast pokojówkom zostawia się ok. 2-5$ i w zamian każdego dnia możemy się spodziewać coraz lepszej obsługi. Napiwki daje się też taksówkarzom (około 10-15%), w restauracjach jest podobnie. Natomiast siedząc przy barze zostawia się barmanowi dolara za każdego zamówionego drinka. Napiwki daje się także przewodnikom, w zależności od długości wycieczki i poziomu sympatyczności przewodnika wynosi to ok. 5-10$.

Podobnie jak w Stanach Zjednoczonych zostawianie napiwku leży w zwyczaju Czechów, Słowaków i Kanadyjczyków, a jego nie pozostawienie będzie świadczyło o braku ogłady. W tych krajach także zostawia się ok. 10-15% wartości rachunku, ale 20% nikogo nie zaskoczy ani nie urazi. Bywa również tak, że jeśli nie docenimy usług kelnera czy taksówkarza, ten śmiało o należny mu napiwek się upomni.

Chiny i Japonia, Finlandia, Korea Południowa, Izrael, Singapur

Tutaj mieszkańcy poczują się urażeni, jeśli będziecie chcieli zostawić im napiwek. Niemile widziane jest również zaokrąglanie rachunku - w końcu kelnerzy, taksówkarze i inni usługodawcy dostają swoje wypłaty i taki napiwek jest po prostu nieuczciwy.

Holandia

Tutaj zostawianie napiwków nie jest obowiązkowe i jeśli już, to jest to 10% od sumy na rachunku. Zasady są podobne jak w Polsce, czyli można ale nie trzeba i zależy to wyłącznie od nas.

Hiszpania

W restauracjach i barach zostawia się zazwyczaj 5-10% od rachunku, w taksówce 10-15%. Sami Hiszpanie jednak gardzą zwyczajem, postrzegając zostawianie napiwku jako łapówkarstwo.

Portugalia, Austria, Niemcy

Tutaj napiwek jest często z góry włączony do rachunku (5-10% sumy), gdzie nie jest, tam mile widziane jest także zaokrąglanie w górę - także w taksówkach.

Drobne euro na stół!/ Fot. Shutterstock

Szwajcaria

W tym kraju napiwki zostały zniesione i zamiast nich automatycznie dodaje się opłatę za obsługę w wysokości 15% od rachunku w restauracjach, hotelach i taksówkach.

Wielka Brytania

W niektórych restauracjach do rachunku automatycznie dodawana jest opłata za obsługę w wysokości 12,5% od rachunku. Niektóre internetowe źródła donoszą, że nie powinno się zostawiać napiwku w gotówce w pubach i barach - jednocześnie mile widziane jest zaoferowanie barmanowi drinka. Inne źródła z kolei twierdzą, że barman nie może się napić w miejscu pracy, więc obiecany drink automatycznie przechodzi w nagrodę pieniężną.

Meksyk

Tutaj dodatkowa opłata dla obsługującego jest częścią kultury. Napiwki to tak naprawdę większa część zarobku osób pracujących w szeroko pojętym sektorze usług. Należy pamiętać, że średni dzienny zarobek w Meksyku to ok. 5$, a i mieszkańcy są przyzwyczajeni do przyjeżdżających tutaj Amerykanów, którzy, jak wiemy, zostawianie napiwków mają we krwi. Nikt jednak nie będzie za Wami ganiał, jeżeli napiwku nie zostawicie, nie będzie też pogardliwych spojrzeń ani wyrzutów.

Francja

We Francji napiwek jest automatycznie dodawany do rachunku (12-15%) w droższych restauracjach i hotelach. W barach i taksówkach powinno się zaokrąglać sumę w górę.

Włochy

Często do rachunku automatycznie dodaje się 10% wydanej kwoty za obsługę, jeśli nie, dobrze widzianym jest zostawienie tej sumy dobrowolnie. Tak sprawa wygląda w restauracjach, w innych miejscach zwyczaj się nie przyjął, a za domaganie się napiwku nawet grożą kary. Słowem, napiwek we Włoszech to sprawa delikatna - w rejonach wiejskich zostawianie napiwku jest wręcz niegrzeczne.

Egipt, Tunezja

Tutaj wspomniany wcześniej bakszysz jest częścią kultury. Zwyczaj trochę nadużywany zakłada zostawianie drobnych kelnerom, pokojówkom, portierom, taksówkarzom, kierowcom na wycieczkach, a nawet za parking i toaletę.

Australia i Nowa Zelandia

W większości zostawianie napiwku odbierane jest jako obraza, nie wliczając w to miejsc bardzo popularnych wśród turystów, gdzie zwyczaj zdążył się przyjąć.

RPA

W restauracji zostawia się od 10 do 20% sumy na rachunku. Przyjęte jest także dokładanie przewodnikom i pokojówkom oraz boyowi hotelowemu w hotelu. Taksówkarze dostają zazwyczaj 10% za usługę.

Tajlandia

Zostawianie napiwku nie jest w zwyczaju Tajów, ale nie spotkacie się z niechęcią, jeżeli postanowicie jednak coś zostawić. Wręcz przeciwnie, dodatkowe pieniądze zostaną chętnie przyjęte. Ważne jest jednak, żeby zachować dyskrecję.

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Choć od nikogo nie oczekuje się napiwków, są one doceniane przez miejscowych pracowników i nie spotykają się ze sprzeciwem.

A Wy, zostawiacie napiwki? Macie inne doświadczenia? Może brakuje Wam czegoś w naszym zestawieniu? Czekamy na Wasze komentarze!

Komentarze (68)
Zostawiać napiwek czy nie? To się może różnie skończyć! Napiwki dookoła świata
Zaloguj się
  • mleczar

    Oceniono 127 razy 105

    W Polsce napiwki to wytlumaczenie wlascicieli knajp do placenia mniejszej pensji "bo i tak na napiwkach zarobia". To jest bycie sknera a nie dawanie napiwkow.

  • malaczyleniczka88

    Oceniono 91 razy 69

    Oczywiście, jest prawda w tym, że płacąc napiwki "wyręczamy" pracodawce. Ale weź idź i to człowieku zmień. Jestem pewna, że każdy kelner zrezygnowałby z napiwków, gdyby dostawał stałą, zadowalającą pensje, a nie pracuje na głodowej stawce minimalnej i każdego dnia jest ryzyko "ile zarobi". Dodajmy do tego, że zazwyczaj na śmieciówce!. Opłaty i wydatki są stałe, a napiwki różne i nieregularne. To nie jest wina kelnerów, tylko chorego systemu, który pozwala na takie zachowania pracodawców... bo po co płacić więcej, skoro można mniej. I naprawdę chciałabym wejść do restauracji na której widnieje napis; "Drogi gości u nas nie musisz płacić napiwków, bo nasz personel ma godziwe płace za swoją. Obsłużymy Cię z czystą przyjemnością, tak jak my chcielibyśmy być obsłużeni."

  • arius9

    Oceniono 90 razy 62

    Jadac do biedniejszych krajow jak Tajlandia, Egipt czy Indonezja, zawsze zabieram plik 1-dolarowek tylko na napiwki. Dla nas to kwestia 50-100 zl na caly pobyt, a dla tych ludzi to czesto utrzymanie rodziny.

  • jar00s

    Oceniono 62 razy 52

    A jakby tak wprowadzić napiwki w urzędach i na poczcie?Za obsługę - napiwek. Albo u nauczcieli - poprowadził lekcję, to każde dziecko zostawia napiwek.
    Powinno się też, wzorem mechaników, elektryków, hydraulików, żądąć 50 złotych za dojazd do pracy (no i napiwek też oczywiście) .

  • student_zebrak

    Oceniono 89 razy 45

    zona twierdzi, ze napiwek ode mnie, to minimum 50% dochodu. Pranie, sprzatanie, gotowanie, obowiazki malzenskie, ......, nie mam wyjscia, bo moze zmienic lokal, albo mnie wysle do baru mlecznego.

  • bosman1

    Oceniono 104 razy 42

    Napiwek to wyręczanie właścicieli lokali!!! Z jakiej racji mam dawać komuś za co dostaję pensje.Nigdy nie daję ja też dostaje pensje i nikt mi nie dokłada za każdą wykonaną prace w danym dniu. Bo i z jakiej racji

  • bobbin_threadbare

    Oceniono 68 razy 40

    "Zwyczajowy" wyraz szacunku. A może po prostu świadectwo obłudy współczesnego społeczeństwa?

  • armittesek

    Oceniono 44 razy 34

    Francuzi nie daja napiwkow, bo u nich jest panstwowy zakaz wykorzystywania ludzi. Legalnie zatrudniony pracownik zarabia rownowartosc minimum 5500 zl miesiecznie i pracuje 35 godz. tygodniowo. Za kazda nadgodzine nalezy mu sie zaplata.

    Gdy jakies panstwo, tj. rzad, pozwala na wykorzystywanie ludzi, to potem pojawiaja sie artykuly, zeby koniecznie dawac napiwki. Na poczcie moze tez? I pani w kasie? To tez uslugi i tez fatalnie zarabiaja.

    Czekam na medialna akcje, "napiwek w kazdym miejscu". Juz teraz w barach samoobslugowych takich knajp dla lemingow) stoja miski na jalmuzne dla wykorzystywanej biedoty, ktora sie "zatrudnia" na... smieciowkach. Kawa tam kosztuje 15 zl., ale nie ma kasy dla pracownikow, a rzad nie gwarantuje ludziom pensji za ktora da sie skromnie, ale normalnie zyc.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX