W stolicy piwa

Monachijczycy nie wyobrażają sobie miasta bez tutejszego święta piwa, czyli Oktoberfestu, które wbrew nazwie rozpoczyna się już w drugiej połowie września i trwa 16 dni. Termin tegoroczny to 20 września - 5 października
Rok w rok do Monachium przyciągają z całego świata rzesze miłośników piwa i dobrej zabawy. W ostatnich latach przez wesołe miasteczka i namioty stawiane przez niemieckie browary przewijało się nawet siedem milionów osób. Wśród mnóstwa turystów przybywających do Monachium na Oktoberfest liczni są także Polacy.

Jak w ulu

"O zapft is!" - wykrzykuje burmistrz Monachium ubrany w tradycyjny bawarski strój, otwierając pierwszą beczkę piwa, a tym samym rozpoczynając oficjalnie Oktoberfest, czyli największe święto piwa na świecie. Wielka parada bawarskich browarów wyrusza z centrum Monachium w asyście wiwatujących tłumów.

Tegoroczny Oktoberfest będzie już 170. imprezą z kolei. Na gigantycznej łące Theresienwiese liczącej 42 hektary rozstawiane są wielkie namioty mieszczące po kilka tysięcy osób, karuzele i jarmarczne budy. Piwo leje się strumieniami z ogromnych, litrowych kufli, które nazywa się potocznie Mass. W ubiegłym roku podczas Oktoberfest wypito (uwaga!) prawie 60 tysięcy hektolitrów piwa! Piwne namioty teoretycznie otwarte są od godz. 10 do 22, ale piwo leje się najczęściej do 22.30. Kelnerki niosące często naraz kilka ogromnych kufli wzbudzają nasz podziw. W każdym z namiotów znanych browarów - Paulaner, Tegernsser, Augustiner, Löwenbräu - czy w którymkolwiek innym w centralnym miejscu znajduje się podwyższenie dla orkiestry, która gra bawarską muzykę ludową, a wokół ustawione są drewniane ławy i stoły. Pod ścianami przygotowane są lepsze miejsca (z obrusami na ławach) - to przede wszystkim dla tych, którzy miejsce przy stole zarezerwowali dużo wcześniej. Wszyscy bawią się wspaniale przy skocznej bawarskiej muzyce i wznoszonych przez kapelmistrza co kilka minut toastach. Nastrój jest niezwykły i ma się wrażenie, że jesteśmy w ulu. Z reguły w namiocie mieści się od dwóch do trzech tysięcy osób. Często zdarza się, że już od godz. 14 nie wpuszcza się kolejnych osób, bo namiot jest pełny. Zanim wszyscy rozejdą się do domów, bywa, że zbliża się północ. Oczywiście w miarę jak poziom alkoholu we krwi licznych smakoszy piwa niebezpiecznie wzrasta, zaczynają się harce i śpiewy. Tańce na stołach należą już do oklepanego repertuaru Oktoberfestu.

Piwo nie jest tanie. W tym roku za litrowy kufel musimy zapłacić od 6,30 do 6,80 euro. Ceny wahają się w zależności od namiotu należącego do różnych bawarskich browarów. Bawarczycy twierdzą, że piwo to nie alkohol, lecz żywność. Stosownie do tej zasady konsumpcja złocistego trunku to rytuał celebrowany przede wszystkim w czasie Oktoberfestu. Wyśmienite bawarskie piwo jest słynne na całym świecie. I nie zapomnijmy: "Na zdrowie" to po niemiecku "Prost!", zaś do piwa - jeśli nam się uda - zamówmy koniecznie białą gotowaną kiełbasę ze słodką musztardą. Prawdziwi Bawarczycy nie kroją jej w kawałki, tylko głośno wysysają ją ze skórki!



A po piwie...

Monachium to nie tylko Oktoberfest i piwo. Stolica Bawarii, najbardziej na południe wysuniętego kraju związkowego Niemiec, ma wszystko, co jest potrzebne, by zaspokoić gust najbardziej kapryśnego turysty i uchronić gościa metropolii nad rzeką Izarą od nudy. Jeśli mamy chwilę wolnego czasu, zwiedźmy przynajmniej jego centrum. Widoczne przy dobrej pogodzie Alpy nadają Monachium wyjątkowy i niepowtarzalny charakter. Jest piękna i ruchliwa starówka, wspaniałe muzea, parki i ogrody, zamki, kościoły i pałace.

Monachium jest miastem kontrastów. Z jednej strony żyje prawdziwą bawarską tradycją. W stolicy Bawarii możemy rzeczywiście zobaczyć na ulicy Bawarczyka w kapeluszu z kitką i w skórzanych, wyszywanych spodniach. Narodowym napojem jest oczywiście piwo, a w restauracji zamawia się Schweinhaxe, czyli grillowaną, wysokokaloryczną golonkę z knedlem. Z drugiej strony Monachium to centrum niemieckiego przemysłu, produkcji samochodów BMW, samolotów Airbus i wielu znanych też w Polsce banków. Będąc w najbardziej znanym miejscu w mieście - Marienplatz - czy też podziwiając futurystyczną architekturę stadionu olimpijskiego 1972 roku, łatwo zapomnieć, że zaledwie godzina jazdy samochodem dzieli nas od podalpejskich wiosek, ślicznych jak z pocztówki, z pasącymi się na zielonych łąkach krowami - chociażby uroczych miejscowości położonych nad jeziorem Tegernsee.



Informacje praktyczne

Dojazd: Samolotem: bezpośrednio z Warszawy oraz Wrocławia samolotami LOT-u lub Lufthansy. Najtańszy bilet od 149 dol. Autobusem: codzienne połączenia z każdego większego miasta w Polsce. Bilet w obie strony od 270 zł

Poruszanie się po mieście: Warto skorzystać ze znakomitej sieci komunikacji miejskiej. Sieć monachijskiego metra (U-Bahn) jest bardzo rozbudowana. Dociera ono praktycznie do każdego zakątka. Połączenia z okolicznymi miejscowościami (do 50 km) zapewnia szybka kolejka (S-Bahn). Kursują też autobusy i tramwaje

Internet: www.muenchen-tourist.de, www.oktoberfest.de