Saga szczawnicka. Jak Szczawnica stała się polskim Baden-Baden

Trudno powiedzieć, co sprawia, że wzrok Józefiny Szalay pada na grunty szczawnickie. Przypadek? Przeczucie? Niezwykły talent do interesów? A może fatum? W połowie XIX wieku, kiedy Józefina, głowa rodu Szalayów, postanawia ulokować kapitał zbity przez męża, c.k. urzędnika, Szczawnica nie wydaje się atrakcyjna inwestycyjnie. Zwykła pasterska wioska pomiędzy górami: kurne chaty, stada owiec i kóz. Wprawdzie na łące jednego z gospodarzy - Jana Kutschery - spod ziemi sączą się kwaśne wody, ale miejscowi dają je do picia tylko chorym zwierzętom. Nic nie wskazuje na to, że Szczawnica może stać się modnym uzdrowiskiem, polskim Baden-Baden.
Głowa do interesów

Józefina inwestuje jednak.

Przez pośrednika licytuje byłe dobra królewskie, należące do starostwa czorsztyńskiego. Od Kutschery odkupuje łąkę ze źródłami i na wiele kolejnych lat - na dobre i na złe - wiąże losy rodu Szalayów ze Szczawnicą. Szalayowie wywodzą się z Węgier. Do Galicji przybywają wraz z austro-węgierską administracją. Jako pierwszy na ziemiach polskich rodzi się Stefan, mąż Józefiny. Szalayowie przenoszą się do nowo nabytych dóbr szczawnickich w latach 30. W "wyżnej wsi" budują drewniany dwór, koszą łąkę Kutschery, ujarzmiają kwaśne źródła szczawy i nadają im swoje imiona. W świat idą pierwsze butelki "Józefiny" i "Stefana".



Budynek Inhalatorium/ Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Narodowe Archiwum Cyfrowe. Sygnatura: 1-C-598-1

Kiedy Stefan Szalay umiera, w 1838 roku, jego syn Józef jest naczelnikiem cesarsko-królewskiego urzędu skarbowego w Brodach na Ukrainie. Lecznicze zdroje, parkowe aleje i całe sanatoryjne przedsięwzięcie rodziców, których spadkobiercą właśnie został, nigdy go nie interesowały. Dopiero na usilne prośby matki w 1838 roku Józef przybywa do Szczawnicy. Przepada na dobre. Świeże powietrze i opary kwaśnych wód uderzają mu do głowy - odtąd stworzenie w Szczawnicy kurortu na światowym poziomie stanie się pasją i celem jego życia. Kiedy zostaje włodarzem uzdrowiska, Józef Szalay ma 37 lat, dwóch synów (starszy Michał jest prawdopodobnie owocem poprzedniego związku) i brzemienną żonę Matyldę. Nad potokiem Grajcarek wznosi dla siebie i rodziny zgrabny pałacyk. Projektuje i zleca wszystko to, co duszy i ciału kuracjuszy niezbędne: kaplicę, restaurację, park zdrojowy i stylowe pensjonaty.

Spływ Dunajcem z Czorsztyna do Szczawnicy, rok 1930/ Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Narodowe Archiwum Cyfrowe. Sygnatura: 1-G-2712-5

Tym, którzy szukają bardziej ekstremalnych wrażeń, oferuje nowość: spływ przełomem Dunajca. Rozumie moc prasy i reklamy. Wydaje własny przewodnik po Szczawnicy, sprasza lekarzy i uczonych, a chemikom posyła do analizy butelki z "Józefiną", "Stefanem" i "Józefem". Zaprzyjaźnia się z doktorem Józefem Dietlem i zaraża go miłością do Szczawnicy, a potem - w uznaniu zasług - wystawia mu w kurorcie pomnik. Nawet najmniejsze szczegóły nie umykają gospodarskiemu oku Józefa. Nie dość, że namawia górali do przebudowy chałup, tak by dało się w nich kwaterować gości, to jeszcze sam projektuje godła, którymi (zamiast numerów) oznacza się domy.

Wielki sukces

Praca i pasja procentuje. Wkrótce Józef Szalay odnosi wielki sukces. O Szczawnicy mówi się i pisze. W Szczawnicy bywa się (bywają: Lubomirscy, Sapiehowie, Tarnowscy, Radziwiłłowie, Norwid, Sienkiewicz, Matejko, Asnyk, Konopnicka). Co sezon do wód Szczawnicy przyjeżdża ok. 1200 osób.

Z sukcesem zawodowym nie idzie jednak w parze szczęście rodzinne. Czy to zwykła różnica charakterów, czy Matylda ma już dość tego, że Józef więcej uwagi poświęca źródłom "Aniela" i "Helena" niż własnej żonie (której imienia nie nosi żaden zdrój)? W każdym razie dziesięć lat po ślubie Matylda decyduje się na separację. Wyjeżdża ze Szczawnicy i zabiera z sobą synów: Władysława i Tytusa. Zamieszkają u brata Matyldy, bajecznie bogatego naftowca Karola Klobassy.

To jednak nie koniec ciosów, które spadną na Józefa. W 1855 roku na cholerę umierają jego matka i siostra. Kilkanaście lat później najstarszy syn, Michał, kona w Szwajcarii rażony obłędem. Kiedy w latach 70. sam Józef zaczyna czuć, że nawet kwaśne wody Szczawnicy nie uleczą go już z porażenia ośrodków nerwowych w mózgu, nie wie jeszcze, że zbliża się koniec zdrojowego imperium rodu Szalayów.

Wnętrze Inhalatorium/ Narodowe Archiwum Cyfrowe, Narodowe Archiwum Cyfrowe. Sygnatura: 1-C-598-3

Ku upadkowi

Tytus i Władysław, dorośli synowie Józefa, są przy nim od lat 60. Styl życia ojca nie pociąga ich jednak. Wychowani w dostatku i beztrosce nie cenią mineralnych zdrojów ani cienistych parkowych alejek. Za nic mają górskie wycieczki i spływy Dunajcem. Kochają pieniądze, lecz bez wzajemności. Długi młodych panów Szalayów rosną i to pomimo że zapobiegliwy ojciec przed śmiercią zobowiązał Akademię Umiejętności, której zapisał w testamencie Szczawnickie Zakłady Zdrojowe, by przekazywała synom połowę dochodu z sanatorium. Już sześć lat po śmierci ojca Tytus bierze pożyczkę pod zastaw swojej części majątku. To nie może skończyć się dobrze - i nie kończy się.

W 1879 roku sąd wyznacza Tytusowi kuratora z powodu marnotrawstwa. Niedługo potem ten sam los spotyka Władysława, który coraz wyraźniej popada w obłęd. W ciągu kilkunastu kolejnych lat szczawnickie imperium Szalayów coraz mocniej się chwieje i w końcu upada. Władysław umiera w 1880, Tytus w 1890 roku. Ich synowie dziedziczą po ojcach wszystkie złe skłonności. Żonę jednego z nich, Czesławę, porzuconą przez męża i obłąkaną, przygarną górale. Zapamiętają, jak błąka się po wsi w towarzystwie oswojonej świni, Czesława umrze w 1936 roku. Będzie ostatnią osobą pochowaną w rodzinnej kaplicy.

Losy Szalayów i szczawnickiego uzdrowiska rozchodzą się już na zawsze.

***

Tekst pochodzi ze strony Małopolska to Go



Komentarze (30)
Saga szczawnicka. Jak Szczawnica stała się polskim Baden-Baden
Zaloguj się
  • kolumb2

    Oceniono 70 razy 50

    A jesienią cala Szczawnica przykryta jest kołderką z dymu.Dymu z pieców i kominków,czasami nie ma czym oddychać-oto wielkie uzdrowisko.

  • nickkr2013

    Oceniono 55 razy 45

    Teraz do ożywienia Szczawnicy trzeba wybudować Baseny Mineralne. Inwestycja zwiększy atrakcyjność kurortu i wniesie nowe możliwości rozwoju.

  • Marek Kowalczyk

    Oceniono 39 razy 31

    Szczawnica się zmienia z roku na rok na lepsze. Szkoda tylko, że stała się tak popularna i latem ciężko tam nogę wcisnąć. Jesienią - klasyka, kolorowe Pieniny i święty spokój.
    Ciekawostką Szczawnicy jest przystąpienie ponad podczas wojny 90% ludności do Goralenvolku (czyli kolaborujących z Niemcami góralami). Uroki uzdrowisk, jak wiatr zawieje...

  • slmako

    Oceniono 49 razy 27

    A w sraczyku kolo galerii nie ma zarowki, jest ciemno i sika sie na podloge gdzie popadnie.
    Brodzi sie w fekaliach po kostki. Kto zasponsoruje i uprzatnie to miejscze.
    To wszystko w Szczawnicy latem 2014

  • ubqdax

    Oceniono 22 razy 18

    ponoć jest taka zasada: 2 pokolenia gromadzą majątek po to by 3 pokolenie je rozwaliło... hmm fortuna kołem się toczy ....

  • aelmira

    Oceniono 22 razy 12

    czy fakt, że wszyscy w szczawnicy koncza jako oblakani nie jest najlepsza rekomendacja uzdrowiska

  • pawelekok

    Oceniono 17 razy 9

    Nie da się ukryć, że picie w Szczawnicy jest bardziej kulturalne od szczania w piwnicy

  • caesar_pl

    Oceniono 71 razy 9

    Szczawnica to polskie Baden Baden..?Szczawnica to wiocha,do Baden Baden to jak 126p do Merca.Warszawa to Paryz polnocy,Sopot to Rimini polnocy czy cos podobnego,Drezno to Wenecja polnocy,Sandomierz to Florencja polnocy.Petersburg to nastepna Wenecja polnocy....ha,ha,ha....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX