Na seks bez zobowiązań i emerytalny kontrakt. Jak kochają i podrywają za granicą? [ROZMOWY]

10.02.2015 13:14
Fot. Shutterstock

Fot. Shutterstock (Fot. Shutterstock)

Francuz raczej coś ugotuje, niż ofiaruje kobiecie kwiaty i czekoladki, Chińczyk - obsypie prezentami, a Indus - zabierze w daleką podróż lub po prostu popatrzy w oczy. Jak podrywają Francuzi, Chińczycy i Indusi? Jak myślą o miłości, małżeństwie i seksie? I jak spędzą dzisiejsze święto zakochanych? Zapytaliśmy o to trzy mieszkające za granicą Polki.
Jak podrywają Francuzi?

Tajniki francuskich podrywów zdradziła nam Magda, aktualnie mieszkająca w Belgii, wcześniej kilka lat we Francji, w długoletnim związku z Francuzem, z którym od niedawna jest zaręczona.

Magda: Francuzi różnią się od Polaków tym, ze potrafią być romantyczni, bardzo romantyczni, bez wielkich gestów i przesadnej egzaltacji. Traktują kobietę jak równą sobie partnerkę. Nie padają przed nią na kolana, nawet, kiedy proszą o rękę. I to nie z braku szacunku, wręcz przeciwnie - jest to oznaka równego traktowania kobiet. We Francji nie obchodzi się dnia kobiet, mężczyźni nie otwierają kobietom drzwi, nie całują w rękę i nie przynoszą ogromnych bukietów. Ale za to zabiorą kobietę do naprawdę dobrej restauracji, zamówią najlepsze wino i najlepsze foie gras. "Kawa i ciacho" w kawiarni nie wchodzą w grę, bo przecież deser je się dopiero po dobrej kolacji, przy białym winie.

We Francji wszystko kręci się albo wokół jedzenia, albo wokół palenia, więc standardem jest podryw przy papierosie i potem kolacja. Francuz szybciej Ci coś ugotuje, niż przyniesie kwiaty i czekoladki.

Polacy mało mówią, dużo robią - często rzeczy spektakularne. Francuzi na odwrót. Mówią dużo i pompatycznie, tak, że aż kręci ci się w głowie, ale francuski chłopak nie zaniesie ciebie na rękach do domu. W ostateczności, jeśli będzie ci zimno, rozważy pożyczenie ci swojej marynarki, żebyś mogła się okryć. Jak podrywają Chińczycy?

Opowiada Aleksandra, blogerka (http://pojechana.pl/), w Chinach mieszka od 2012 roku.

Aleksandra: Mężczyźni w Chinach przede wszystkim muszą spełnić wymogi finansowe (w dzisiejszych czasach panny z miasta oczekują od mężczyzny, że wniesie do związku mieszkanie) i zaskarbić sobie sympatię przyszłych teściów. Te kwestie decydują o chińskich sposobach "na podryw", których kluczowym elementem są prezenty. Im droższe tym lepsze, choć mile widziane są również drobne upominki (z uwagi na rosnącą w Chinach w siłę kulturę "lolitek", często są to pluszowe maskotki), których jednak powinno być odpowiednio dużo.

Nie będzie przesadą jeśli powiem, że w Chinach adorowane kobiety są dosłownie obsypywane prezentami. I to nie tylko kobiety, ale również ich rodzice. Wszak to o ich zgodę musi zabiegać kandydat. W dobrym tonie są też kwiaty, najlepiej czerwone (czerwień symbolizuje w Chinach szczęście). Młode Chinki twierdzą też, że mężczyzna powinien być szarmancki - według moich obserwacji pojęcie to oznacza dla nich tyle co "nosić swojej kobiecie torebkę".

Jak podrywają Hindusi? Mówi Karolina, która mieszka i pracuje w Indiach, jej mąż jest Hindusem.

Karolina: Sztuka podrywu w Indiach? Indie to nadal bardzo konserwatywny kraj, choć wiele się tu zmienia: młodzi podróżują, poznają inne kultury, poszerzają horyzonty. Z całą pewnością modelem nie są"szybkie randki" albo randkowanie dla zabawy. Spotkanie z drugim człowiekiem to raczej odpowiedzialność - celem jest stworzenie rodziny, wychowanie dzieci, zbudowanie więzi, wzajemnej pomocy i opieki. Inaczej jest w wielkich miastach, tam młodzi swobodnie randkują, flirtują, żyją tak, jak na Zachodzie. Uciekają od rodzin, od tradycji i walczą o wolność.

Myślę, że młodzi Indusi uczą się tego, czego pragnie kobieta, jak powinna być traktowana, a młode Induski - jak być niezależną i mieć prawo wyboru.

Podryw wśród młodych ludzi w Indiach często opiera się na wzajemnym dokuczaniu sobie, grze słownej, wymianie ciętych ripost. Podryw nieco starszych - na bollywoodzkim scenariuszu o księciu z bajki, czyli rozpieszczaniu kobiet: kwiatami, kolacjami, podróżami. Indie lubią romantyczne historie, właśnie takie jak z Bollywood. Kobiety oczekują od mężczyzn dużo opieki, uwagi, adoracji (oczywiście te z większych miast, gdzie edukacja, rodzina lub filmy nauczą je tego).

To, co ja najbardziej cenię w wielu tutejszych mężczyznach to to, że są naprawdę troskliwi, opiekuńczy, traktują kobietę jak boginię. Ale są też tacy, którzy nie akceptują nas jako partnerek do rozmowy, nie potrafią spojrzeć nam w oczy czy podać dłoni. Wielu moich hinduskich kolegów potrafi schować swoje ego, rozumiejąc emocje kobiet. Są bardzo solidni i wspierający jako partnerzy. Są spontaniczni i lubią obdarowywać. Według tutejszej tradycji każdy człowiek to mieszanka męskiej i żeńskiej energii, więc wielu mężczyzn jest bardzo wrażliwych, delikatnych, nie wstydzą się płakać. Kobiecość jest świętością, żona jest boginią.

Seks

Magda: We Francji podejście do seksu jest bardzo liberalne. Seks nie jest oznaką żadnego zaangażowania, tu nie sypia się ze "swoja miłością", tylko z tym, z kim się da.

Aleksandra: Seks przedmałżeński w Chinach dawniej był prawnie zakazany. Potem (kiedy zgodę na małżeństwo wydawała partia) w przypadkach, gdy zdarzyła się nieślubna ciąża, wydawano czasem zgodę na małżeństwo, czasem zmuszano do aborcji. Z tego, co czytałam, to Chińczycy coraz częściej wydają moralne przyzwolenie na seks przed ślubem, ale jak wynika z moich doświadczeń - temat seksu w wielu środowiskach wciąż jest tematem tabu. Czasami spotykam dorosłe kobiety, które na sam dźwięk słowa "penis" czerwienią się i zaczynają piszczeć jak dzieci.

Karolina: W starych bollywwodzkich filmach, kiedy nadchodzi scena pocałunku, na ekranie pojawia się róża symbolizująca happy end walczących o miłość kochanków. Dziś Bollywood wydaje się bardziej otwarte, choć wciąż sceny intymne młodzi Indusi oglądają głównie w filmach zachodnich. Paradoksalnie, Bollywood to wielka fabryka romantycznych historii, ale nie znajdziesz tu sceny łóżkowej. Zdarza się fragment ręki i ujęcie prześcieradła, ale realistyczne sceny miłosne są zakazane. Taniec wyraża uczucia częściej niż dosłowność. Bohaterowie szukają wielkiej, prawdziwej miłości, uwikłani jednak w zależności kastowe, rodzinne... czyli tak, jak w życiu.

Małżeństwo

Magda: Od mojego narzeczonego usłyszałam: "Wiem, że muszę się z tobą ożenić, bo chcę mieć z tobą dzieci a bez ślubu ty nie będziesz chciała ich mieć ". We Francji znam bardzo mało młodych ludzi, którzy są małżeństwem. Dzieci - tak, ślub - niekoniecznie. Tutaj ludzie mają inne niż w Polsce podejście do posiadania dzieci. Chcesz mieć dzieci? To miej! Nikt nie naciska, by wcześniej skończyć studia, znaleźć pracę. Dużym wsparciem jest państwo.

Inaczej jest ze ślubem, naprawdę niewiele par się na to decyduje. Raczej zawiązuje się tak zwany "pakt solidarnościowy", czyli cywilną umowę rejestrująca związek partnerski bez względu na płeć. PACS pozwala na składanie wspólnych deklaracji majątkowych, dziedzicznie, opiekę społeczną oraz współodpowiedzialność za długi. Nie pozwala on jednak na wspólna adopcję dzieci. Dlaczego PACS cieszy się taką popularnością? Dużo łatwiej się z niego wycofać. Tak naprawdę wystarczy, by jeden z partnerów wysłał do odpowiedniego urzędu list polecony informujący o zerwaniu paktu i to wystarczy, efekt jest natychmiastowy.

Aleksandra: Trzeba pamiętać, że przez tysiąclecia małżeństwo było w Chinach kontraktem zawieranym przez dwie rodziny, często nawet przed narodzinami przyszłych małżonków. Dziś wciąż to pozycja społeczna i majątek mają kluczowe znaczenie w wyborze życiowego partnera, a zgoda rodziców jest wymogiem formalnym. Małżeństwo ma bowiem zapewnić nie tylko przedłużenie rodu mężczyźnie i godziwe warunki życia dla kobiety, ale jest również swoistym programem emerytalnym dla rodziców. Przywiązanie do rodziny jest jedną z kluczowych kwestii chińskiej kultury, cnota synowska (posłuszeństwo wobec rodziców) - najwyższą cnotą, a potomek największym skarbem. Na tych prawdach, a nie na romantycznej wizji miłości, zbudowana jest instytucja małżeństwa.

Zaledwie kilka dni temu znajomy, który wrócił z domu rodzinnego z obchodów Chińskiego Nowego Roku, poskarżył się, że rodzice postawili mu ultimatum: jeśli w tym roku nie znajdzie kandydatki na żonę to wezmą sprawy w swoje ręce. Nie mogą ryzykować, że poprzez swoje starokawalerstwo okryje rodzinę hańbą i narazi ich na samotną starość. A znaleźć żonę w Chinach w dzisiejszych czasach nie jest łatwo, gdyż wieloletnia polityka jednego dziecka doprowadziła do dysproporcji w populacji kobiet i mężczyzn. Zmiany obyczajowe zaszły na tyle daleko, że dziś młode pary chodzą na randki bez przyzwoitki i zdarza im się publicznie okazywać sobie uczucia, co jeszcze kilkanaście lat temu było nie do pomyślenia. Chińczycy mają też coraz bardziej liberalne podejście do seksu przedmałżeńskiego. Pamiętajmy jednak, że przemiany te widoczne są głównie w wielkich miastach, na wsiach życie wciąż toczy się dawnym torem.

Karolina: Małżeństwo w Indiach to społeczny obowiązek. Niewiele rodzin akceptuje to, że dziecko jest "singlem", seks przedmałżeński jest zakazany. Oczywiście społeczeństwo powoli się modernizuje, ale daleko mu do zachodniego modelu. Jak więc znaleźć w Indiach męża/żonę?

Z uwagi na kastowość wciąż ważne jest, z jakich domów pochodzą narzeczeni. Wciąż popularne są małżeństwa aranżowane (rodzice wybierają partnera, który powinien być zaakceptowany przez oboje narzeczonych), choć wiele jest też małżeństw z miłości (rodzice obojga narzeczonych powinni zaakceptować wybór). Gazety pełne są ogłoszeń matrymonialnych. Kiedy potencjalni narzeczeni spotykają się po raz pierwszy, dzieje się to w obecności obydwu rodzin - to nienajłatwiejsze warunki, by się wzajemnie poznać, ale dlatego każdy gest, każde słowo ma duże znaczenie.

Młodzi ludzie, którzy spotykają się w college'u lub w szkole, mają więcej swobody, ale w wielu przypadkach nie mogą spotykać się w swoich domach. Dla przykładu: w Himalajach, gdzie prowadzimy szkołę jogi Nisha, 24-letnia córka dość konserwatywnego Hindusa i dość liberalnej Niemki spotyka się od kilku lat z kolegą z college'u. I choć wszyscy o tym wiedzą, nie może być widziana ze swoim chłopakiem w domu jej ojca. Randkowanie przed ślubem to rodzaj "wstydu" dla domu. Rahul pojawia się więc tam rzadko i tylko pod nieobecność ojca, albo spotykają się gdzie indziej. Próbowałam to zrozumieć, ale wydaje się to bardzo niekonsekwentne, bo z drugiej strony ojciec wie, że córka ma chłopaka i nawet po cichu cieszy się, że ten jest z dobrej rodziny. Z drugiej strony Nisha nie chce wciąż wziąć ślubu, bo to oznacza, że musiałaby przenieść się do domu męża, zakryć głowę i wykonywać polecenia rodziny. Rahul i Nisha są doskonałym przykładem nowoczesnych młodych ludzi, wyrosłych na wzorcach zachodniej wolności, ale uwikłanych w miejscowe tradycje i zwyczaje. I co ciekawe - oni wcale nie robią z tego dramatu. Zdając sobie sprawę ze społecznych ram, po prostu spotykają się "na zewnątrz", w miejscach dozwolonych, czasem razem podróżują, i co najważniejsze - ich związek jest naprawdę silny, bardzo głęboki, bo ich miłość nie jest oczywista. Chcą być razem, po swojemu, ale bez konfliktów z rodzinami. Myślę, że za kilka lat pobiorą się, być może wyemigrują (Nisha ma niemiecki paszport).

W tradycyjnym indyjskim modelu małżeństwa, to wciąż kobiety (rodzina panny młodej) płacą za ślub (w miastach ta tradycja zanika, ale na wsi jest wciąż bardzo żywa), i w istocie męska dominacja w tej kulturze wciąż jest żywa. Kobieta nie ma prawa głosu, jest przeważnie zmuszona do bycia żoną i matką, i wymaga opieki (finansowej, fizycznej, etc.). Typowy patriarchat, ale jest też sporo młodych ludzi, którzy starają się podążać za modelem zachodnim. Wszystko zależy też od religii - Indie to miks hinduizmu, sikhizmu, islamu, chrześcijaństwa, buddyzmu. Każda religia ma trochę inne ramy i obostrzenia. Paradoksalnie znajdziemy tu wielu ludzi starszej generacji, którzy są wyluzowani i rozumieją potrzebę miłości i wolności wyboru.

Święto miłości

Aleksandra: Młodzi Chińczycy z dużych miast chętnie poddają się zachodnim trendom i dziś, w walentynki, zaproszą swoje partnerki na romantyczne kolacje. Będą kwiaty, prezenty i dużo czerwieni. Jednak tradycyjne święto zakochanych w Chinach - Qixi, zwane również Świętem Siedmiu Umiejętności, przypada siódmego dnia siódmego miesiąca kalendarza księżycowego (w sierpniu). Dawniej w tym dniu panny na wydaniu demonstrowały swoje umiejętności: szycie, gotowanie, haftowanie, grę na instrumentach muzycznych. Dziś święto nabrało bardziej komercyjnego charakteru. Jednak choć w Chinach dokonują się aktualnie olbrzymie zmiany obyczajowe, tradycja wciąż ma wpływ na zachowanie młodych ludzi.

Karolina: Wielu Indusów powie, że tutaj nie istnieje coś takiego, jak święto miłości. Z drugiej strony, kiedyś zdarzyło mi się wsiąść do taksówki, której kierowca bardzo się spieszył, by zwolnić swoją żonę z postu. Festiwal miłości obchodzony jest na północy Indii 4 dni po pierwszej pełni, następującej po równonocy jesiennej. Tradycyjnie w tym dniu żony przez cały dzień poszczą. Mogą przerwać post dopiero kiedy po zmroku ujrzą księżyc.

Post kobiet dedykowany jest ich mężom. Pochodzenie tego zwyczaju tłumaczy legenda o królowej Veervati, która z okazji święta, po wschodzie słońca rozpoczęła surowy post, lecz wieczorem była tak głodna, że nie mogła się doczekać księżyca, dzięki któremu mogła go przerwać. Widząc jej cierpienie, bracia powiesili lustro na drzewie tak, aby wyglądało jak księżyc. Nieszczęsna Veervati nabrała się na tą sztuczkę i przerwała post. W momencie, gdy jadła, dostała wiadomość o śmiertelnej chorobie męża. W drodze do pałacu spotkała Boga Śiwę i jego żonę Parvati, która poinformowała ją, że król umarł, ponieważ Veervati przerwała post, zanim ujrzała prawdziwy księżyc. Królowa błagała o wybaczenia i otrzymała łaskę, dzięki której jej mąż mógł zostać wskrzeszony. Lecz aby ją otrzymać, Veervati musiała poddać się surowym rytuałom.

Magda: We Francji walentynki uważa się za święto narodowe. Z jednej strony Francuzi świetnie zdają sobie sprawę, że jest to amerykanizacja, a nie zawsze chętnie podążają za trendami z USA, z drugiej jednak - "jak cielęta" świętują Dzień Świętego Walentego. Będą więc czekoladki, kolacja, seksowna bielizna i łóżko. Raczej nie będzie walentynkowych kartek.

Jednak nie wszyscy we Francji obchodzą walentynki, np. mój narzeczony i ja - nie.

Komentarze (2)
Zaloguj się
  • eiruieuurfow

    Oceniono 15 razy 13

    Agata Włodarczyk
    10.02.2015 , aktualizacja: 14.02.2014 12:17

    "Jak myślą o miłości, małżeństwie i seksie? I jak spędzą dzisiejsze święto zakochanych?"

    Chyba ktoś Agacie zrobił psikusa publikując to dzisiaj :)
    No chyba, że to "autopsikus".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

  • Hotele
  • Hotele Zurych
  • Hotele Bazylea
  • Szukaj hotelu

  • Szukaj hotelu w Zurychu

  • Szukaj hotelu w Bazylei