Lenina, Mao Zedonga, Kim Dzong Ila - najsłynniejsze mumie świata

Mumie to nie tylko starożytny Egipt. Zachowane ciała zmarłych można zobaczyć w wielu muzeach i mauzoleach świata. Niektóre zabalsamowano, inne - zakonserwowały się same.
To nie Lenin chciał być wiecznie żywy, tak postanowiła za niego partia. Wódz rewolucji życzył sobie zostać skremowanym i pochowanym na cmentarzu w Petersburgu. Kierownictwo Partii Komunistycznej stwierdziło jednak, że miejsce jest za mało reprezentacyjne i zdecydowało się poszukać czegoś odpowiedniejszego. Wybór był prosty: Plac Czerwony, w sąsiedztwie murów Kremla. Wódz spoczął w kryształowym, pancernym sarkofagu, w zbudowanym na kształt piramidy schodkowej mauzoleum. Przez pierwsze sześć tygodni, hołd złożyło mu 100 tys. osób.

Dzisiaj jest to przede wszystkim atrakcja turystyczna, choć co jakiś czas pojawiają się głosy, aby Lenina w końcu pochować tam, gdzie chciał. Jego mumią zajmują się pracownicy specjalnego laboratorium raz na półtora roku dokładnie ją konserwując, a dwa razy w tygodniu - zabezpieczając. Według nich, jej stan jest "lepszy niż zadowalający".

W czasie swojej historii mauzoleum na dłużej było zamknięte tylko dwa razy: w czasie II wojny Lenina ze względów bezpieczeństwa wywieziono na Syberię, a jesienią ubiegłego roku zarządzono ośmiomiesięczny remont, ponieważ w zalewanym przez wodę mauzoleum zapadł się fundament i platformie pod sarkofagiem zaczęło grozić zawalenie.

Lenin był pierwszym, ale nie jedynym, zmumifikowanym wodzem rewolucji: w ślady bolszewików szybko zaczęły iść inne partie. Zmarły w 1969 r. Ho Szi Min nadal jest regularnie przywożony na konserwację do Moskwy. Przywódca komunistycznego Wietnamu spoczął w mauzoleum w Hanoi, wzorowanym na tym z Moskwy, które zbudowano z granitowych kamieni symbolicznie przywiezionych ze wszystkich zakątków kraju. W przeciwieństwie do swojego wielkiego poprzednika, mauzoleum w Hanoi turystyczną atrakcją jest dopiero na drugim miejscu. Przede wszystkim to ciągle miejsce hołdu, jaki Wietnamczycy oddają wodzowi.

Wietnamczycy nauczyli się sztuki balsamowania od Rosjan, a sami przekazali ją Chińczykom, którzy w chwili śmierci Mao Zedonga nie mieli takich umiejętności. Przewodniczący spoczął w kryształowej trumnie na postumencie z czarnego marmuru w mauzoleum na placu Niebiańskiego Spokoju. To najbardziej reprezentacyjne miejsce Pekinu. Sam budynek powstał z kamieni sprowadzonych ze wszystkich zakątków kraju, łącznie ze skałami z Mt Everestu, a pracowali nad nim robotnicy ze wszystkich prowincji.

Jednak nawet Chińczyków prześcignięto rozmachem: największe na świecie mauzoleum poświecone komunistycznemu przywódcy powstało w stolicy Korei Północnej - Pjongjang. Monumentalny pałac Kumsusan, który za życia Kim Ir Sena był jego siedzibą, jest niezwykły także z innego powodu: oprócz jego samego, spoczywa tu jego syn Kim Dzong Il.

Prehistoryczne wypadki

Zmumifikowane ciała można zobaczyć także w katakumbach, kościołach czy muzeach. Jedno z najciekawszych i najbardziej znanych znajduje się w Muzeum Archeologicznym Południowego Tyrolu we włoskim Bolzano. Mumię Ötziego znalazła we wrześniu 1991 r., dwójka turystów, która wędrując po górach zdecydowała się pójść skrótem, zamiast oznakowanym szlakiem. W topniejącym lodowcu zobaczyli tył głowy i kawałek pleców człowieka. Myśląc, że to jakiś wspinacz, który zginął kilka lat temu w wypadku, poszli na policję. Wkrótce okazało się, że ten wypadek miał miejsce 5 tys. lat temu, kiedy to ok. 45-letni mężczyzna zmarł od ran poniesionych w walce z 3-4 innymi ludźmi. Ponieważ znaleziono go w pasie granicznym, początkowo spierały się o niego Austria i Włochy; ostatecznie okazało się, że Ötzi leżał 90 m od granicy po stronie włoskiej.

Mumia, zabezpieczona w instytucie anatomii w Insbrucku, została przewieziona do nowo wybudowanego muzeum w Bolzano. Znajduje się w zaciemnionym pokoju, w którym panują warunki jak w lodowcu, a żeby nie spowodować wahań temperatury, zwiedzający mogą ją oglądać jedynie przez okienko wielkości 40 na 40 cm. Ötzi waży 13 kg (za życia ważył ok. 50 kg) i leży na wznak z prawą ręką odchyloną na bok i lewą zasłaniającą pierś. W muzeum poświęcono mu całe piętro. Można tu zobaczyć m.in. jego twarz zrekonstruowaną przez specjalistów od kryminalistyki - mężczyzna z lodu miał brązowe oczy, gęsty zarost i ciemne włosy do połowy pleców.

W środkowej i północnej Europie zakonserwowane ciała sprzed wieków znajdowano w bagnach. To najpewniej ofiary, które rytualnie składały w nich niektóre plemiona germańskie. Ich ciała doskonale zakonserwował torf.

Prawdopodobnie najlepiej zachowanym ciałem na świecie z czasów prehistorycznych jest człowiek z Tollund: ma on dobrze widoczne oczy, usta, brwi i nos, a nawet krótki zarost pozwalający stwierdzić, że w dniu śmierci się nie golił. Mumia jest główną atrakcją muzeum w Silkeborgu w centralnej Danii. W 1950 r. znaleźli ją nieopodal dwaj kopacze torfu, a patrząc na dobrze zachowaną twarz myśleli, że to ofiara współczesnej zbrodni. Ponieważ jednak policjanci nie mieli pomysłu, o kogo może chodzić, a na bagnach w 1927 r. i 1938 r. znaleziono dwie inne, ale będące w znacznie gorszym stanie mumie, zadzwonili do muzeum. Okazało się, że to człowiek z epoki żelaza: żył ok. 40 lat i został powieszony ok. 350 r.p.n.e., a potem ułożony w pozycji embrionalnej w bagnie.

Mumia kolejnej uduszonej osoby znajduje się w Muzeum Drents w holenderskim Assen. Dziewczynę z Yde znalazł w 1897 r. operator pogłębiarki. Kiedy ją zobaczył był tak przerażony, że uciekł - ponieważ miała rudo-czerwone włosy był przekonany, że stanął oko w oko z diabłem. Dziewczyna z Yde w chwili śmierci miała ok. 16 lat, była niska i cierpiała na poważne skrzywienie kręgosłupa. Być może dlatego złożono ją w ofierze - została uduszona w I-II w.p.n.e. sznurem owiniętym trzykrotnie wokół szyi.

Najsłynniejsza polska mumia

W kryptach bazyliki Trójcy Świętej na Świętym Krzyżu (Łysa Góra) można zobaczyć domniemane szczątki księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, ojca króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, jednego z bohaterów "Ogniem i mieczem". Książę zmarł w obozie wojskowym w wieku 39 lat, a księżna-wdowa obawiając się o zbezczeszczenie szczątek wywiozła je z ogarniętej powstaniem kozackim Ukrainy na Św. Krzyż. W czasie kolejnych wojen i najazdów kościół został jednak kilkukrotnie doszczętnie złupiony i spłonął. W 2011 r. mumia została odziana w kostium księcia Wiśniowieckiego z filmu Jerzego Hoffmana. Teraz spoczywa w czerwonym szlacheckim stroju, a obok położono buławę i szablę.