Bieszczadzki Orient-Express

Jeszcze do niedawna transportowała drewno i leśnych robotników, dziś wozi turystów. Przejazd zabytkową wąskotorówką to jedna z najpopularniejszych bieszczadzkich atrakcji
Znowu ruszyła! Długi majowy weekend rozpoczął kolejny, trwający do końca września, sezon funkcjonowania słynnej bieszczadzkiej kolejki. Turyści mogą się nią przejechać na odcinkach do Przysłupa lub do Woli Michowej. Punktem startowym na każdy z nich jest Majdan położony 2 km od Cisnej.

Ruszać, bo wódka się grzeje

Budowę kolejki rozpoczęto w 1890 roku. W dziewiczym bieszczadzkim terenie zadanie to nie należało do łatwych, tym bardziej że tory trzeba było przeprowadzać zboczami gór, czasem pokonując głębokie doliny, a tu i ówdzie konieczne były mosty. Żeby więc nie komplikować sobie życia - postanowiono skorzystać z pomocy sprowadzonych w tym celu specjalistów z Włoch.

Pierwsze pociągi na głównym odcinku, czyli między Nowym Łupkowem a Majdanem, ruszyły po 5 latach. Po wojnie zniszczone torowiska naprawiono i dobudowano kolejne. W rezultacie w 1964 roku ciuchcia pokonywała już 74-kilometrową trasę między Łupkowem a Moczarnym (za Wetliną). O tym, jak uruchamiano odcinek Majdan-Dołżyca, w swoim przewodniku "Bieszczady" (wyd. Pascal) ciekawie wspomina Marek Motak: "Zbudowany został z tak wielkimi uchybieniami wobec przepisów bezpieczeństwa, że komisja odbioru odmówiła zgody na oddanie go do użytku. Na miejscu był jednak telefon, z którego zadzwoniono do Warszawy, a wytłumaczyła inżynierom, że nie należy sypać piasku w tryby socjalistycznego budownictwa, po czym kolejka pojechała prosto na przyjęcie w Dołżycy, gdzie czekały już bramy triumfalne i kapslowana wódka".

Niestety, w latach 80. dla kolejki podlegającej administracji lasów państwowych nastały ciężkie czasy, choć jeszcze przez pewien czas ją eksploatowano. Stanęła na dobre w roku 1995. Jej los pewnie byłby taki sam jak los wielu innych polskich wąskotorówek, czyli skazanie na zapomnienie, gdyby nie działania powstałej Fundacji Bieszczadzkiej Kolejki. Od roku 1997 kolejka znowu jeździ, tyle że teraz wożąc już jedynie turystów.

Herbatka na torach

Główny "dworzec" bieszczadzkiej kolejki to wspomniany Majdan koło Cisnej. Na przełomie wieków był to ostatni przystanek na trasie prowadzącej z Nowego Łupkowa. Dawny plac do przeładunku bali i tarcicy to obecnie w dużej części parking (2 zł za auto, niezależnie od czasu postoju), no i stacja. Kasa biletowa znajduje się w stojącym na torach... pługu. W końcu tory też czasem trzeba było odśnieżać. Zresztą mniej lub bardziej zabytkowych kolejowych pojazdów jest w Majdanie więcej. Jeden ze starych stojących tu na stałe wagonów służy jako barek. Jeśli zdecydujemy się na coś do picia lub zjedzenia (ceny bardzo przystępne), możemy usiąść przy ławach ustawionych na kilku innych lorach-wagonach. Jest też wagon pełniący funkcję sklepu. Oprócz kufli i dzwoneczków z napisem "Bieszczady" możemy kupić w nim całkiem fajne koszulki (24 zł/szt.) np. z tropami różnych bieszczadzkich zwierząt (rysia, misia itp.). Chyba że wolimy jakieś deklaracje typu "I love święty spokój" albo "No school, no job, no problem".

Budynek będący dawnym "dworcem" to teraz izba pamięci, w której (wstęp - darmo) zobaczymy stare bilety, rozkłady jazdy, narzędzia używane przez kolejowych robotników, ewentualnie można też zasięgnąć informacji na temat kolejki, a także kupić różnorakie wydawnictwa. Poniekąd "historyczna" jest tablica przy parkingu, upamiętniająca 30. rocznicę utworzenia Hufców Pracy.

Pociągowe poezje

Przed I wojną bieszczadzka kolejka kursowała regularnie kilka razy w ciągu dnia; teraz na danej trasie turyści mają tylko jeden kurs dziennie. Wśród pasażerów są zarówno wytrawni turyści (tych łatwo rozpoznać po plecakach i dobrych, górskich butach), jak i ci, którzy zdecydowanie preferują wjeżdżanie na góry niż wchodzenie (ewentualnie podziwianie szczytów z perspektyw dolin). Niektórzy kupują bilet tylko między kolejnymi stacjami, z kolei ci, którzy zostawili samochód na parkingu, wybierają zwykle pętlę z powrotem do miejsca wsiadania. Ale nie brak też i prawdziwych fanów ciuchci, którzy decydują się na całą jej trasę, co w najbardziej skrajnej wersji oznacza podróż ponad 6-godzinną (z możliwością przespacerowania się w kilku miejscach po drodze).

Kolejka to frajda dla wszystkich. To nic, że tak naprawdę nie jest to żaden "ekspres" - w wielu miejscach można byłoby przegonić wagoniki, idąc na piechotę. To pociąg, którym jeździ się dla widoków i atmosfery. Pociąg, który odkąd pamiętam kojarzył mi się z Bieszczadami. "Jedzie bieszczadzka ciuchcia, sypie i strzela iskrami. Taka jak przed stu laty jeździła z traperami" - śpiewało się i śpiewa nadal, przy turystycznych ogniskach.



Informacje praktyczne:

Trasa Majdan-Przysłup-Majdan: od 1 lipca do 31 sierpnia pociąg kursuje codziennie, od 1 maja do 30 czerwca oraz od 1 września do 30 września - w dni wolne od pracy. Odjazd ze stacji Majdan o godz. 10.00, przyjazd do stacji Przysłup o 11.10 (po drodze przystanki: Cisna - 10.15 i Dołżyca - 10.30). Powrót: odjazd z Przysłupia o godz. 11.30, przyjazd do Majdanu o 12.40 (po drodze przystanki: Dołżyca - 12.10 i Cisna - 12.25).

Trasa Majdan-Balnica: pociąg kursuje codziennie od 1 lipca do 31 sierpnia. Odjazd ze stacji Majdan o godz. 13.00, przyjazd do Balnicy o 13.45; wyjazd z Balnicy o godz. 14.00, przyjazd do Majdanu o 14.45.

Trasa Majdan-Wola Michowa-Majdan: pociąg kursuje od 1 lipca do 31 sierpnia w dni wolne od pracy. Odjazd ze stacji Majdan o godz. 13.00, przyjazd do Woli Michowej o 14.25; wyjazd z Woli Michowej o godz.14.45, przyjazd do Majdanu o 16.10. Po drodze pociąg zatrzymuje się jeszcze na przygranicznej stacji Balnica (o 13.45 i wracając - o 15.25).

Ceny biletów (normalne/ulgowe): Majdan-Przysłup - 9/6 zł, Majdan-Przysłup-Majdan - 16/10 zł, Majdan-Balnica - 7/5 zł, Majdan-Balnica-Majdan - 12/8 zł, Majdan-Wola Michowa - 12/8 zł, Majdan-Wola Michowa-Majdan - 20/14 zł.

Informacje: Biuro Fundacji Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej w Cisnej-Majdanie, tel. (13) 468 63 35, 0608 41 39 93.