Komentarze (230)
"Jedni boją się drabinek, innym nagle przypomina się, że mają rodziny". 7 pytań do tegorocznej zdobywczyni Everestu [ROZMOWA]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • socrates11

    Oceniono 11 razy 9

    Niektórzy nie doczytali, a już skomentowali.

    Tam się przechodzi koło trupów, czasem świeżych, na pomoc nie ma co liczyć.

    I tylko ok. 200 wspinaczy/rok próbuje, zawsze kilku ginie.

  • hermina5

    Oceniono 8 razy 8

    Mam pytanie, a właściwie trzy pytania do p. Moniki Witkowskiej - fajni byłoby gdybyście któreś zadali:

    1) Chciałabym się dowiedzieć jak właściwie trafiła do himalaizmu i jaką drogę górska i wysokogórską miała przed Everestem (wspomina w rozmowie o tym, że wśród wspinaczy raczej nie spotka się człowieka, który pierwszy raz przypina raki) , wiec sama tez musiała wejść wcześniej w kilka miejsc.Od jakich gór to się w ogóle zaczęło jako wspinaczka i w jaki sposób?

    2) A drugie pytanie, to jak przygotowuje się fizycznie przed wyprawą ? Jak ćwiczy na wytrzymałość, ile czasu zajmuje jej osiągnięcie takiego stanu fizycznego, że uważa, że jest przygotowana?

    3) No i trzecie pytanie, ktore frapuje mnie od dawna: autorka mówi, że większość drogi szła sama i to mnie najbardziej zastanawia też w kontekście wejścia na Broad Peak. Skąd zna się drogę? Tzn. na pewno są mapy, charakterystyczne miejsca i punkty, gps itp, ale w sumie jeśli idzie się tam pierwszy raz jak p. Monika, wokół jest śnieg i lód, a często i noc , to skąd włqściwie wiadomo, z e się nie zgubiło trasy, albo z niej nie wypadło ? Jak to się przygotowuje pod względem drogi?

    Pozdrawiam serdecznie,
    Marta

  • Gość: pytacz nadworny

    Oceniono 8 razy 8

    PYTANIE: Wiele jest tu komentarzy z serii "kazdy tam moze wejsc, jesli tylko ma kase". Chetnie uslyszalbym jaka kondycja fizyczna dysponowala zdobywczyni (psychike pomijam celowo). A juz najlepiej zeby wyrazila to takim jezykiem, zeby kazdy forumowicz mogl sie porownac np. przebiec 10km w takim i takim czasie, zrobic tyle i tyle pompek, przejsc X kilometrow z plecakiem wazacym Y kg w czasie Z, itp. Dzieki!

  • le_penseur

    Oceniono 12 razy 8

    Boże, jak ja się cieszę, że nie mam tej pasji.

  • Gość: Łoldek

    Oceniono 8 razy 8

    bardzo szczera jestes monika fajnie mi sie czytalo

  • Gość: ossmolony

    Oceniono 32 razy 8

    Podobno uprawianie tego '"sportu " to pasja,szlachetnosc ,odwaga i takie tam górnolotne jeszcze -no i niech tak im będzie...Tłumy coraz większe z każdym rokiem tych "zdobywców '' dają coraz bardziej odczuwalny ,a do tego coraz bardziej widoczny efekt.I nie chodzi o to ,ze się zabijaja na wlasne życzenie -skoro tak chcą to ich sprawa i miejmy nadzieje ,ze tak już będzie kiedy zabije się nastepny ......Ale nawalnica tych zdobywców powoduje śmietnisko i gnój jaki oni po sobie w górach zostawiaja -widoczne juz to jest obok piramid i chińskiego muru z kosmosu !!!! Z tym ,że piraqmidy i mur to dziełowartosciowe i niezmienne ,a himalaistyczne coraz wieksze smietnisko u podnuża gór już nie !!! Może panie i panowie wielcy himalaiści wreszcie zrobicie wyprawy calem posprzątania tego syfu ,jaki po sobie sobie zostawiacie !!!! Będzie to bardziej wartosciowe od zdobycia tam czegoś nową drogą nawet z "ofiarą '"w postaci kolejnego trupa !!

  • Gość: K.

    Oceniono 7 razy 7

    Nie rozumiem tego powszechnego oczekiwania, że ludzie w górach (zwłaszcza wysokich) powinni się wykazywać bohaterstwem, pomagając innym... duża część ludzi (nie bądźmy bezosobowi... większość z nas) na co dzień jest egoistami, którzy myślą głównie o sobie i rzadko kiedy dają coś od siebie innym... bezinteresownie lub z potrzeby serca. Co w takim razie powoduje, że sądzicie że w górach powinno być inaczej?! W górach, jak i w codziennym życiu znajdziemy skrajnych egoistów, małych egoistów, którzy czasem gotowi są pomóc i ludzi empatycznych. Egoiści na codzień tym bardziej będą egoistami w warunkach trudnych, kiedy sami muszą borykać się z własnymi słabościami. W takich warunkach pewnie nawet w ludziach empatycznych budzą się instynkty egoistyczne bo mało kogo stać na to, żeby poświęcić się dla innych kiedy nam samym trudno. Nie oszukujmy się - to swego rodzaju bohaterstwo, zwłaszcza w warunkach ekstramlnych.

  • Gość: Eddy

    Oceniono 9 razy 7

    Czyli jak ktoś nam powie, że "zdobył Everest" to powinniśmy się zapytać ile zapłacił i już będziemy wiedzieć czy miał "full service" czy trochę się pomęczył.

  • aga.milos

    Oceniono 22 razy 6

    Dzisiaj w zasadzie każdy może wejść na Mont Everest. Na szczęście 99,9 procent populacji zachowuje zdrowy rozsądek.

  • Gość: marek z warszawy

    Oceniono 16 razy 6

    czesc Monika. Gratuluje spelnienia marzen. z opoznieniem (bo z tego co pamietam, planowalas wyprawe na 2010), ale osiagnelas swoj CEL. jestem pelen uznania, szacunku i... zazdrosci. pozdrawiam. mk (burundi-rwanda-uganda 2009)

  • Gość: next.white

    Oceniono 9 razy 5

    "jak my byśmy się zachowali w sytuacji, gdy po latach przygotowań nagle mamy zdecydować, czy odpuścić bliski już cel w imię ratowania obcego w sumie człowieka"

    wow. jasne, że nie odpuszczać. co tam obcy człowiek. cel jest.

  • sammler

    Oceniono 15 razy 5

    A ja Pani Monice gratuluję :) Nie tylko samego wejścia, ale i wielkiej determinacji i poświęcenia w miesiącach, które tę ekspedycję poprzedzały... Trzymam kciuki za kolejne wyprawy :)

    S.

  • Gość: Maciek

    Oceniono 7 razy 5

    Skąd się biorą odmrożenia palców u rąk? Ciepłe rękawiczki nie chronią przed tym?

  • jes-ter

    Oceniono 4 razy 4

    Pytanie: Większość ludzi nie ma pojęcia o odległościach jakie występują w Himalajach. Nie chodzi nawet już o konieczność wielodniowego trekkingu do bazy, ale przede wszystkim już podczas samej akcji na górze. Zatem, abstrahując od pokonywanej wysokości która jest oczywista, ile mniej więcej km jest do przejścia od Base Camp na szczyt ?

  • Gość: anestezjolog1

    Oceniono 12 razy 4

    Dobry wywiad. Na szczyt to moze trzeba wejsc samodzielnie, ale z butla tlenu i z Szerpa, ktory jak trzeba podetrze pupke i zupke ugotuje. Himalaizm przestaje sie wydawac takim pieknym, elitarnym sportem chetnie dotowanym przez licznych sponsorow.

  • rgosc7

    Oceniono 6 razy 4

    To już pachnie patologią. Co to ma wspólnego ze zdobyciem góry? Zamiast jednać ludzi góry zaczynają dzielić...

  • gibbonzlodzi

    Oceniono 5 razy 3

    Jeszcze parę lat i zrobią tam Krupówki.

  • Gość: Komornik833

    Oceniono 13 razy 3

    "Jedni się boją drabinek nad szczelinami, innym nagle przypomina się, że mają rodzinę, dzieci"
    Cała prawda o tych wspinaczkach. Rosyjska ruletka bym powiedział. Kochają góry...
    Leczcie się

  • Gość: ŁT

    Oceniono 9 razy 3

    Gratulacje. Byłem jedynie na Aconcagule, ale jestem sobie w stanie wyobrazić jaki to jest niesamowity wysiłek wdrapać się na Everest. Naprawdę duże gratulacje.

  • zrjn

    Oceniono 3 razy 3

    Do gotowania jaj i innych posiłków polecam
    starego niemieckiego Juwla.
    On zawsze działa, nawet pod Stalingradem.
    zrjn.

  • Gość: kasia

    Oceniono 23 razy 3

    Cóż, jestem osobą wysportowaną, połowę życia spędziłam na siłowni, pływalni i ogólnie na uprawianiu sportu...Jednak fenomenu himalaizu nie rozumiem. Facet, może i tak. Kobieta, z jej cyklami, musi miec komfort, żeby czuła się kobietą. Albo dobrze, ja muszę :-) Sikanie w butelke i wydalanie "po drodze", albo nie mycie się miesiącami? Nie umiem powiedzieć, że podziwiam. Doceniam może chęć robienia, to, co się lubi, ale nie jest to podziw.

  • Gość: baba spod lasca

    Oceniono 15 razy 3

    Nie rozumiem tych ludzi.

  • Gość: klasyk

    Oceniono 2 razy 2

    Pani Moniko, proszę wybaczyć, ale realizując swoje marzenia przykłada się Pani do upadku tych gór.
    Często pojawiające się wśród relacji ludzi kochających góry zamiłowanie do pokonywania własnych słabości i przekraczania granic odbywać się może na znacznie mniejszych wysokościach i wierzchołkach niemal nieznanych. Pani wyprawa przemawia na jej niekorzyść. Dała się Pani unieść obrzydliwej modzie na ME. Niestety jest to żałosne, bez względu na to jaką walkę o życie musiała pani tam stoczyć i jakiego świecącego auta na kredyt odmówić. Zaliczyła się Pani do pchających do utraty swojego piękna gór pseudofilów górskich.

  • Gość: Vanessa

    Oceniono 4 razy 2

    Jak wyglądają kwestie seksu na wysokości, czy wielomiesieczny pobyt w górach (za głęboki haust tlenem) skutkują próbami podejmowania jakichś stosunków? Hetero, homo lub auto? Pytanie nie jest ironiczne. Bardzo ciekawy wywiad.

  • boobooo

    Oceniono 4 razy 2

    Jak to moja babcia mowila "jeden lubi czekolade, a drugiemu sie nogi poca" .... Jeden, pali, drugi pije a trzeci sie wspina. Zaden zadnemu nie zazdrosci i kazdy swojego nalogu zrzec sie nie chce. Z trojga zlego wybieram wspinaczke :)
    I mam pytanie:
    Dlaczego wiekszosc z tych najwiekszych zostaje w gorach?, dlaczego nie stawiaja sobie limitu - 8-tysieczniki jedynie do 45, potem nasz organizm popelnia zbyt duzo bledow?
    Dlaczego zamiast ginac w gorach ie pozostaja GOPRowcami, trenerami .....?

  • myszvolvo

    Oceniono 2 razy 2

    Pani Monika Witkowska mówi:

    "A tak zwane braterstwo liny? Powiem szczerze, to trochę mit, relikt,"

    Ciekawi mnie czy dawniej też tak było, czy też brak tego 'braterstwa liny' narasta stopniowo w ostatnich czasach.
    Jak myślą i mówią na ten temat starsi już wiekiem uczestnicy takich wspinaczek, gdy spotykają się w gronie swych znajomych?

  • Gość: jaskiniowiec

    Oceniono 6 razy 2

    Jednym słowem syf, kiła i mogiła...

  • szpak.nie

    Oceniono 20 razy 2

    Czy na mouncie ewereście jest miłość, muzyka, Rokendrol, Jerzy Owsiak i red. Miecugow?

  • Gość: ant

    Oceniono 16 razy 2

    a na hu.. tam iść.

  • mrfreddie

    Oceniono 8 razy 2

    Jeśli ktoś nie lubi latać, a Lukla to jedno z bardziej niebezbiecznych lotnisk świata, to istnieje druga opcja: Samochodem z Kathmadu to Jiri. A stamtąd ok. 5 dni pieszo do Lukli.

  • Alicja Wróbel

    Oceniono 1 raz 1

    Ma Pani niezwykle lekkie pióro i potrafi w ujmujący i wciągający sposób przedstawiać swoje przeżycia. Podoba mi się bardzo Pani spojrzenie na otaczającą rzeczywistość i skłonność do nie oceniania. Nie lubię komentować i staram się, podkreślam "staram" poczynań innych (chyba, że chcę wyrazić podziw), jednak po przeczytaniu tej rozmowy nie mogłam się oprzeć, żeby nie wyrazić swojego uznania dla Pani dokonań, ale przede wszystkim podejścia do siebie i innych. Z przyjemnością będę (od teraz) śledziła Pani działalność pisarską (jeśli mogę tak niezręcznie to ująć) i z przyjemnością nabędę książkę na temat relacji z wyprawy. Życzę zdrowia, miłości i obfitości. Alicja

  • scythe_sharpening_stone

    Oceniono 1 raz 1

    Poczekam aż będą organizować wyprawy na Olympus Mons.

  • Gość: Dzidek

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo fajny wywiad. Szacunek dla tej pani.

  • Gość: łojant

    Oceniono 9 razy 1

    widać, że Pani nie ma zielonego pojęcia o wspinaniu i wspinaczem nie jest

  • Gość: Monika

    Oceniono 1 raz 1

    Każdy ze zdobywców danego ośmiotysięcznika często wraca do odczuć na szczycie. Są one skrajnie różne:od euforii i radości aż do wypowiedzi gdzie wspinacz nawet nie potrafi powiedzieć co czuje i jedynym pragnieniem jest zejście do bazy. Co Pani uczuła na wierzchołku?

  • arhangel

    Oceniono 3 razy 1

    Na szczescie chusteczki higieniczne i waciki mimo tege ze objetosciowo duzo zajmuja i plecaki i toboly wygladaja na wypchane to nie waza duzo
    boby pani kilka dyskow miala do wymiany po takiej zabawie albo jakis biedny Szerpa

  • sasquatch-junior

    Oceniono 25 razy 1

    Tak, można wejść. Można być nawet wniesionym. Mount Everest to już jest biznes. Era heroizmu minęła. Wszystko jest kwestią ceny. Niech ta Pani nie ściemnia.

  • Gość: Marc

    0

    świetny wywiad mądre słowa wyważone i przemyślane wypowiedzi a za realizację marzeń ogromny szacunek dla tej Pani!!!

  • Gość: grazyna

    0

    Pani Moniko! wielkie gratulacje i szacunek.Wspaniały wywiad, z niecierpliwością czekam na ksiązkę.

  • Gość: Zibu

    0

    Dziękuję Pani Moniko. Po raz pierwszy czytałem taką osobistą relację z wyprawy w Himalaje. Zawsze podawano różne medialne papki. Niesamowicie to wygląda z takiej perspektywy. Czekam na książkową postać napisaną w tym duchu. Pozdrawiam i życze dalszych sukcesów

  • Gość: Maniek

    0

    Miałbym prośbę, czy mogłaby Pani Monika zamieścić zdjęcia z opisem kolejnych etapów wspinaczki, tj. Ice fall, kocioł zachodni, szczelina brzeżna, ściana Lhotse, przełęcz południowa itd? Czytając literaturę o Evereście ciężko czasem sobie wyobrazić jak dokładnie wyglądają poszczególne etapy.

  • Gość: Aga

    0

    Widziałąm Everest w uiegłym roku - ogromny, przepiękny i tak bardzo groźny!!! Gratulacje dla Pani Moniki

  • Gość: yarooo

    0

    kurcze to świetny sport. chyba się wybiorę. tylko zapomniałem ,że mam 2 dzieci ale to tylko 2 miesiące to nawet nie zauważą , a ja w końcu zrealizuję swoje marzenia. tylko co wtedy jak mi się noga powinie i nie wrócę ??? no to w sumie ja już niczego czuł nie będe, a moje dzieci chyba zrozumieją ,że poświęciłem się pasji i marzeniom. na pewno ktoś je dobrze wychowa i mi przebaczą.

  • Gość: AS

    0

    Co za wspanialy wywiad. Czytalam trzy razy. Jutro znow przeczytam.

  • mpalusz

    Oceniono 2 razy 0

    Jakie jest tempo wchodzenia w zależności od wysokości. Jak daleko można być od szczytu żeby go atakować. Czy szybciej się schodzi czy wchodzi na szczyt?

  • Gość: gre

    Oceniono 2 razy 0

    tak naprawdę fajny wywiad (mój pierwszy koment ever)

  • Gość: moniak53

    Oceniono 2 razy 0

    Jest tyle negatywnych komentarzy. Mozna zrozumiec ze wspinaczka wysokogorska, jak i wiele innych sportow wyczynowych, to nie zajecie dla kazdego.
    Dla nas, przecietnych zjadaczy chleba, wystarczy namiastka tego. Mozna wybrac sie do Nepalu na wedrowki wysokogorskie. Popularne sa treki do Everst Base Camp i pod Annapurne, gdzie dochodzi sie do wys. okolo 5500m. Dla przecietnego czlowieka bedzie to wyczyn zycia i nieopisana radosc. Trzeba sprobowac by zrozumiec to uczucie. I nie trzeba do tego 30 tys. $$, wystarczy 1/30 tego czyli ok. 1000 dol, na co wielu naszych rodakow bylo by stac.
    Jesli pozna sie warunki wysokogorskie, gdzie trudno jest oddychac, a kazde pare krokow to spory wysilek, to inaczej spojrzy sie na takie wyczyny. Napewno z wiekszym szacunkiem. Do tego jednak trzeba miec pojecie co to sa za warunki, co to jest choroba wysokosciowa.
    A przy tym same gory wymuszaja respekt i jednoczesnie urzekaja swym pieknem i potega przyrody.
    Wielu z autorow tutejszych komentarzy nigdy tego nie sprobuje. A ci ktorzy by chcieli, na pewno by sie nie zawiedli. Z moich licznych podrozy w cigau 35 lat, Himalaje sa w czolowce. Polecam.

  • Gość: lol76

    0

    Swietna przygoda. swietnie sie czyta.

    Pozdro.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX