"Stoimy w kolejce, żeby zobaczyć tę dupę ze szczurem?" [WSPOMNIENIA PILOTÓW WYCIECZEK]

Turyści na wakacjach bywają trudni, niezorientowani, zagubieni i bardzo nieporadni. A często potrafią narobić sobie i innym niezłego obciachu. Innym, czyli pilotom wycieczek, którzy w tym tekście wspominają historie, których nigdy nie zapomną.
Kto się nami zajmuje na wakacjach? Jak wygląda biznes turystyczny od kuchni? Przez całe wakacje rozmawiamy z tymi, którzy siedzą w nim nie od dziś. W tym odcinku - Piotr Kruczek, pilot wycieczek (http://www.piotrkruczek.pl /) i autor strony PilociWycieczek.pl (http://pilociwycieczekgrono.wordpress.com/).

Karykaturalny margines, ale wcale nie taki mały

Piotr Kruczek: "Obraz turystów z tych autentycznych historii, to raczej koloryt i folklor masowej turystyki. To przykłady trochę z karykaturalnego marginesu, który jednak ciągle nie jest mały i przysparza współtowarzyszom podróży często tyleż radości, co czasem niestety i wstydu.. Niektóre sytuacje dobrze pokazują, jak turyści potrafią szukać dziury w całym (słusznie i nie) i jak lepiej nie postępować, by nie narażać się na śmieszność czy to rodaków, czy też obcokrajowców.

Część życiowych turystycznych anegdot bierze się z rodzimych schematów (zupa, schabowy) i stereotypów albo braku obycia i wiedzy oraz kultury "nieobjeżdzonego" czy niewykształconego miłośnika "olinkluziw".

Widać tu często potrzebę dotrzymania pozorów statusu "światowca" - jestem w Egipcie/Grecji/Izraelu, to nie tylko leżę na plaży, ale i zwiedzam... narzekając, marudząc i krytykując. To dobre przykłady jak raczej nie postępować i czego unikać, by w turystycznej masie nie wyróżniać się na niekorzyść. Zapiski te to też trochę wentyl bezpieczeństwa pracowników turystyki narażanych w swojej pracy nie tylko na stres, ale nieraz i na niełatwe konfrontacje z klientami, wobec których zachowanie profesjonalizmu i własnych opinii dla siebie jest trudną koniecznością."

(Wszystkie poniższe historie to autentyczne opowieści pilotów wycieczek zebrane na facebookowej stronie dla pilotów).

Drobna zmiana

Turcja - Riwiera. 7 rano, niedziela, telefon od turysty: "Bo wie Pani... pada. Moja żona prosi, żeby spytać czy można zmienić hotel?". - Myślę: Boże... Ale klient nasz Pan! "Oczywiście możemy sprawdzić. Jakiś wybrany? - pytam. "Tak" - odpowiada klient. "To poproszę nazwę i sprawdzamy" - odpowiadam najuprzejmiej jak potrafię bez porannej kawy... "W Egipcie...". A za chwile kolejne pytanie: "Koszty będą duże?"

Dupa ze szczurem

Luwr. Stoję sobie z grupą w tłumie oczekującym, aby podziwiać Mona Lisę, nagle jedna klientka się drze: "Panie pilocie! My tu stojemy tyla czasu, żeby ta dupa z tym szczurem zobejrzyć?"

Hmm. Nie?

Niedbaluchy:

Jedna z kilkunastu reklamacji, jaka przeszła przez moje ręce, to: "Niedbale pokrojone pomidory i ogórki ze skórą" w Grecji.

Turystka: "Proszę pani, dlaczego oni tak niedbale kroją te pomidory i nie obierają ogórków ze skórek? Tak się z każdym dniem przyglądam tym Grekom i oni w ogóle tacy jacyś zaniedbani, cały czas w sandałach chodzą, do innych butów skarpetek nie zakładają, nasz pokój na pomarańczowo pomalowany, a przecież mieliśmy tutaj odpocząć, kierowca w koszuli z krótkim rękawem - gdzie jego elegancja i fason? Przecież on jest w pracy; dlaczego nas pani zabrała w takie ruiny, tyle się mówi o zabytkach w Grecji a tu ruina na ruinie, same kamienie, dlaczego tego nikt nie wyremontuje, nie przygotuje dla turystów, JAK MYŚMY MOGLI TAKICH NIEDBALUCHÓW DO UNII PRZYJĄĆ W OGÓLE?".

Biali ludzie

Spotkanie informacyjne, pan w pierwszym rzędzie jest zaniepokojony: - "A niech Pani powie, jak wyjdziemy na miasto albo pojedziemy do Side autobusem, to jak oni (tubylcy) zareagują, jak zobaczą BIAŁYCH LUDZI?".

Wstawać wcześniej

Objazd po Turcji, w informacjach w katalogu wyraźnie napisane: wczesne pobudki, program jest dość intensywnym, a trasy przejazdu długie. Klienci przeczytali program, wykupili wycieczkę, a potem słyszysz teksty: "Wczesne pobudki? Ale że o 5 rano? Przecież ja pojechałam na wakacje!", "O matko tyle chodzenia, a na dodatek tyle godzin w autokarze...".

Czy ludzie naprawdę nie czytają?

Rozumieć inaczej

W Chorwacji: "Pani Pilot! Ale to miały być wycieczki autokarowe! Myślałam, że zwiedzamy autokarem! A tu tyle chodzenia! Ja jestem emerytką!"

(pięćdziesięcioletnią).

Słuchać ze zrozumieniem

Pilot: "Drodzy państwo, wysiadamy z autokaru na około trzy godziny. Najpierw trochę zwiedzamy, potem będzie czas wolny, również na zakupy, więc proszę wziąć z autokaru to, co będzie państwu potrzebne, bo autokar odjeżdża na parking i nie będzie dostępny."

Po 5 minutach spaceru:

- Pani pilot, gdzie jest ten pan?

-???

- No, ten, co kieruje autokarem

- Odjechał na parking.

- Jak to?! Ja myślałam, że wysiadamy tylko na chwilę i nie wzięłam portfela!

Skarga na strumyk

Klientka do rezydentki: "Pani pilot, przylecieliśmy dziś w nocy. Po zakwaterowaniu zorientowaliśmy się, że zaraz koło naszego pokoju znajduje się strumyk, który strasznie szumi. Nie mogłam spać całą noc. Co więcej, zaraz obok znajduje się fontanna! Ona też strasznie hałasuje! Jakby tego było mało, nasz sąsiad pali papierosy na balkonie od wczesnych godzin porannych! Niech Pani coś z tym zrobi!".

Telefon do przyjaciela

Dzwoni turysta, bardzo miły starszy pan: "Dzień dobry, my jesteśmy z Tasi"

Ja: "Skąd???"

Klient: "No z tego hotelu Tasia, w Madzi, poszliśmy na ten ich bazar i się zgubiliśmy, stoimy przy takim białym budynku, niech mi pani powie, w którą stronę iść, żeby trafić do hotelu?"

Hotel Tasia w Madzi = Thalassa w Mahdii, a jeśli chodzi o biały budynek, to do dziś nie wiem gdzie byli, bo w Tunezji większość budynków jest biała...

Bo kolor ma znaczenie

Klient: "Panie pilocie a jakiego koloru samolot będzie?"

Ja: "A to ma jakieś znaczenie?"

Klient: "No tak, żebyśmy nie pomylili!"

Skąd pan wypadł?

Dzwoni zaginiony klient: "Proszę Pani, zgubiłem się!"

Ja: "Proszę opisać, gdzie Pan jest".

Klient: "A stoję obok takiego dużego konia"

Ja: "Hmm, a tak troszkę dokładniej?

Klient: "No tak pod ogonem!"

Samodzielny

Pojechaliśmy na objazdową wycieczkę. W programie zwiedzanie Pragi i Wiednia. Po czasie wolnym w Pradze zaginął mi klient. Dzwonię na komórkę, ta odzywa się w autokarze. Zaglądam na półkę - telefon leży, kurtka leży, tylko plecaka nie ma. No to czekamy. Po godzinie klienci słusznie się zbuntowali. Zgłosiłem do biura, dokąd teraz jedziemy, zostawiłem też namiary na kierowców, na siebie i na samego pana Boga. Zadzwoniłem na posterunek policji i tam zostawiłem te same informacje, rysopis i dane, na wypadek gdyby klient się zgłosił. Jedziemy dalej. Następnego dnia w Wiedniu słyszę pukanie do drzwi. Otwieram, a tam moja zguba z... trzema skrzynkami czeskiego piwa.

Zguba: "No to ja już jestem."

Ja: "Ale jak to? Co się stało, jak pan dotarł, czy wszystko ok?"

Zguba, puszczając oko: "Dla piwa Polak wszystko potrafi".

Modne słowa z katalogów

Istambuł, objazd.

- Ile kosztuje ta wycieczka fakultatywna? No ta... rafting po Bosforze!

Wychowany na zupie

Sardynia. Na spotkanie informacyjne wbiega spóźniony i od razu rzuca tekst: "Panie, zrób pan coś, bo tu w restauracji hotelowej ani na obiad, ani na kolacje nie ma zupy! Ja to już byłem i w Egipcie, i wszędzie, i tam gotowali pod Polaków... Ja jestem na zupie wychowany i muszę mieć zupę!"

Over all inclusive

Polscy klienci radzą sobie i bez znajomości języków.

Hotel trzygwiazdkowy, all inclusive, trzech barmanów i turysta.

Turysta: "Sześć drinków PROSZĘ".

Barmanka: "Ela file, only two per person".

Turysta pokiwał głową (przetłumaczyłem grzecznie), po czym od każdego z barmanów wziął po dwa drinki. I miał sześć.

Opaska nie w tym kolorze

Turysta w hotelu pięciogwiazdkowym na Dominikanie przez pomyłkę dostał złotą opaskę (najdroższa opcja: wstęp na osobną plaże "VIP", nieograniczona ilość wejść do restauracji a la carte i spa, osobny ekskluzywny bar itd.). Jednak koniecznie chciał ją wymienić, bo "ciągle ktoś go zaczepiał". Polityka hotelu kazała pracownikom szczególnie zwracać uwagę na tych najważniejszych klientów: przynosić im drinki na leżak, otwierać drzwi do restauracji, pytać czy czegoś nie potrzeba... Klient niestety nie mówił po angielsku i nie wiedział o co chodzi.

Poligloci

Przy śniadaniu: klient (K), żona klienta (ŻK) i kelner, Grek (KE).

K: jak masz na imię?

KE: I don't understand

K: No jak masz na imię?

KE: Den katalaveno (nie rozumiem)

K: Aha, ja jestem Stanisław

Nadchodzi ŻK.

K do ŻK: Wiesz jak on ma na imię? Don Katala albo jakoś tak.

ŻK: Mówiłam, że Grecy mają dziwne imiona.

Rozeznanie

Tureckie wybrzeże. Transfer z lotniska do hotelu. Kamera włączona. Wjeżdżamy do miasta.

Turystka: "Zobacz Jurek, te Turczynki to tak bez chust tu chodzą, nowocześnie!"

Mąż turystki: "No bo przecież jesteśmy w tej europejskiej części, a nie po tej afrykańskiej.

Zimna szafka z napojami

Salamanka, hotel. Klienta ma pretensję, że w "szafce z napojami jest bardzo zimno". Chodziło o lodówkę.

Portugalska granica z Francją

Pytanie jednego z turystów: "Skoro w Portugalii będziemy spać blisko granicy, to czy nie moglibyśmy wyskoczyć na godzinkę chociaż do Francji?" Bardzo prosimy".

Quiz

Pytanie klientki na spotkaniu informacyjnym: "Pani pilot, córka mi mówiła, że jak tu będę, to koniecznie muszę zjeść takie coś okrągłe, tylko kurczę zapomniałam jak to się nazywa, ale podobno jest pyszne".

- Hmm... ale to deser, ciastko, owoc, czy danie?

- Hmm... No właśnie nie wiem, niech mi pani może tu wymieni te ich wszystkie nazwy, to mi się przypomni.

Spakowani

Telefon: Dzień dobry, ja jestem Pani turystą.

Ja: Dzień dobry

T: To o której ktoś po nas przyjedzie? Bo my czekamy!

Ja: Jak to Państwo czekają, no przecież Państwo wylatują jutro w nocy.

T: No tak, no to już czekamy, bo dobę mamy do dziś do 12

Ja: Nie, Państwa dobra hotelowa kończy się w dniu jutrzejszym o godz. 12. Mają Państwo lot tej nocy, więc pokój Państwo opuszczają tuż przed transferem.

T: Aha, a no widzi Pani, bo my już z walizkami tu na Panią czekamy... to przynajmniej już spakowani jesteśmy.

Może podmienili

W Chorwacji panie w hotelu na wyspie przy samym brzegu morza, ale morza nie widziały. Rano przyszły do recepcji ze skargą: "w nocy ktoś podmienił im pokoje". Tzn. przeniósł łóżka do innego pokoju, bo one wieczorem na pewno w tym pokoju nie były.

Drogi niewspółczesne

Po powrocie z wakacji klientka wypełnia ankietę: "Przejazdy przez kraj drogami współczesnymi były nieciekawe, biuro powinno wybierać inne".

Higiena najważniejsza

Sobota, godzina 12:20 samolot do Katowic wylatuje ok. godziny 23:30. Dzwoni najważniejszy telefon w życiu rezydenta - SOS PL. W słuchawce słyszę głos, od razu wiem że elokwencją klient... nie grzeszy. Ale wakacje w pięciogwiazdkowym hotelu na Rodos, nienajtańsze.

Klient wita mnie jakże eleganckim "Yyyyyyy... halo Maciek?".

Z uśmiechem na ustach odpowiadam: "Tak, słucham Pana."

W słuchawce cisza (zbiera myśli).

Klient elegancko: "Yyyyy, bo ja tu k... jestem na wakacjach w hotelu i oni chcą mnie, k... z pokoju wy...ć!!!"

Ja: "Z uwagi na to, że jest już godzina 12:20, a Pan pobyt miał opłacony do godziny 12:00, to wcale im się nie dziwię. Trzeba ten pokój jak najszybciej zwolnić."

On: "Ja to pier..., nigdzie się, k..., nie ruszam rozumiesz? Mogą policję wzywać jak chcą, ale niech od razu trzech przyjedzie!"

Ja: "No niestety może być Pan pewien, że właśnie tak zrobią..."

On: "Ja mam k... papiery na to, że wykupiłem wczasy, k..., w tym hotelu. Moje wczasy kończą się k... w nocy bo wtedy wyjeżdżam!"

W tym momencie chciałem już odkładać słuchawkę, bo z chamem rozmawiać nie będę, ale miałem dobry humor, więc pomyślałem, że spróbuję grzecznie JESZCZE RAZ wytłumaczyć, jak to wszystko wygląda.

Mówię, że rezerwacja jest zrobiona do 12:00, że klient właśnie do tej godziny hotel opłacił, że ma to w umowie i że jest również do dyspozycji prysznic dla wszystkich naszych gości. I faktycznie - klient się trochę uspokoił. A dlaczego?

On: "Aha... yyy czyli jest takie coś... no bo k... wiesz jak to jest. Dorosły jesteś i wiesz, że jaja trzeba gdzieś umyć, nie?".

Ja parsknąłem do słuchawki i mówię: "Tak tak, to priorytet.."

On: "No k... wiadomo. To weź tam k... powiedz tym idiotom w recepcji, bo ja do nich mówię, ale oni mnie k... po polsku nie rozumieją!"

Ja: "Z uwagi na to, że jesteśmy w Grecji, to jakoś wcale mnie to nie dziwi. Oczywiście poinformuję ludzi w recepcji. Proszę się o nic nie martwić."

Klient postanowił wyjść z tego jeszcze jakoś z twarzą i mówi:

"No to k... dziękówa ziomuś. Ogólnie wszystko zajebiście, bardzo nam się podobało, ale wiesz jak to jes , no "wora" trzeba gdzieś umyć przed wyjazdem, nie?"

Żelazny tyłek, stalowe nerwy i zdrowe serce

Nasza redakcyjna koleżanka z Foch.pl też napisała o pracy pilota:

"Nie zliczę, ile razy usłyszałam "Ale ty masz świetną pracę. Jeździsz sobie po świecie i jeszcze ci za to płacą". Praca pilota wycieczek zdaje się być szalenie atrakcyjna, bo przecież to łatwizna. Wsiadasz sobie do autokaru z grupą ludzi i nawijasz: "Moi drodzy, jeżeli spojrzycie w prawo, zobaczycie Hiszpanię. Jeżeli spojrzycie w lewo, też zobaczycie Hiszpanię". Sama praca jest zaiste rewelacyjna, ale nie bez znaczenia są tu predyspozycje. Trzeba bowiem mieć żelazny tyłek (i to dosłownie), stalowe nerwy i zdrowe serce. I doskonale panować nad twarzą. To brzmi jak żart, jak coś wyssanego z palca. I faktycznie - teraz potrafię się już z tego śmiać. I owszem, gdyby ktoś mi to opowiedział, uznałabym go za mitomana."

Ale dodaje również:

"Tak, strasznie dużo mówi się o polskim chamie podróżującym. Wierzcie mi, że polscy turyści są super. Ale to też temat na zupełnie inną (i wyjątkowo krzepiącą) opowieść. "

Czekamy na Wasze historie z wakacji. Piszcie w komentarzach.

Komentarze (238)
"Stoimy w kolejce, żeby zobaczyć tę dupę ze szczurem?" [WSPOMNIENIA PILOTÓW WYCIECZEK]
Zaloguj się
  • qwertura

    Oceniono 566 razy 232

    "Luwr. Stoję sobie z grupą w tłumie oczekującym, aby podziwiać Mona Lisę, nagle jedna klientka się drze: "Panie pilocie! My tu stojemy tyla czasu, żeby ta dupa z tym szczurem zobejrzyć?" - chodzi chyba raczej o Damę z Gronostajem, bo Mona Lisa nie ma "szczura". A jeśli chodzi o Damę z Gronostajem, to nie wisi w Luwrze, tylko w Krakowie. Ktoś coś przekombinował w tej "prawdziwej" opowieści.

  • Gość: q-ku

    Oceniono 274 razy 194

    nie pojmuję skąd pomysł żeby jechać na wakacje autokarem, z bandą obcych ludzi, a następnie ciągać się z nimi przez całe wakacje - nadal autokarem. Godzinami.

  • globalneocipienie

    Oceniono 201 razy 185

    Też jestem pilotem wycieczek polskich oraz zagranicznych ale na miejscu w Polsce. Jestem również przewodnikiem w Krakowie oraz Warszawie. Moje obserwacje:

    1. Polscy emeryci vs. zachodnioeuropejscy emeryci.
    Emeryci z Europy Zachodniej są uśmiechnięci. Może było kilka wpadek, ale to był jakiś dziadek Holender uzależniony od marychy i kawy. Ale kto by nie był uśmiechnięty z tak wysoką emeryturą.
    Emeryci z Polski w większości przypadków są ok, ale niestety nieufni. Kiedy trzeba rozdać jakieś foldery albo zaproszenia (wyliczone co do jednego dla wszystkich) potrafią się pobić w kolejce, czyli mamy jeszcze pozostałość po PRL. Każdą informację historyczną interprerują tak samo - Prusacy i Ruscy chcą nas dopaść. Co chwila pytają się "czy to polskie".

    2. Studenci z Polski vs Studenci z Południowej Europy.
    Młodzi Polacy. Nie ma się czego wstydzić. Młodzi Polacy wyróżniają się na tle Europy. Problem się pojawia, kiedy w grupie znajdzie się starszy profesor/doktor uczelni - na siłę starają się zaimponować studentom, robi się nieprzyjemnie.
    Studenci z południowej Europy. Lenie, tylko imprezy im w głowie, kiepska znajomość języków obcych (tutaj oczywiście najgorsi są Francuzi). Zero dyscypliny. Nie widzę tej Zachodniej Europy za 20 lat.

    3. Grupy Amerykanów.
    Bardzo fajne grupy, ale powiedzmy sobie wprost - Amerykanin, który świadomie odwiedza Polskę należy do elity w USA, która wie jak posługiwać się mapą i nie ma klapek na oczach. Są rozmowni, towarzyscy, zapraszają na kawę, dają tipy.

    4. Grupy Azjatów.
    Grupy Japończyków, ale również Chińczyków są na bardzo wysokim poziomie. Europejczycy powinni brać u nich korepetycje z zakresu dyscypliny i kultury. Okazują duży szacunek dla obcych kultur.

    5. Grupy z krajów muzułmańskich.
    Klasyka. Czyli wymuszają szacunek dla swoich zwyczajów, ale sami nie okazują szacunku dla zwyczajów innych.

  • felucjan

    Oceniono 170 razy 138

    No to po cholerę męczyć biedny lud i wieźć ich do Luwru. Więcej radochy by mieli jakby ich wysadzić w jakimś dużym centrum handlowym i dać ze 6 godzin do własnej dyspozycji.

    Dupę z głupim uśmiechem można im pokazać na internecie jak będą jechać autokarem.

  • Gość: entymolog

    Oceniono 147 razy 135

    Jednak w Polsce się sytuacja poprawia, skoro takich buraków stać na zagraniczne wycieczki. Dobrze. Nabędą ogłady.

  • ggargi

    Oceniono 152 razy 80

    Typowe zdjęcie obrazujące artykuł :) Banda debili w muzeum wyciąga telefony czy aparaty i robi zdjęcie obrazu, który w necie został tysiące razy wstawiony i to w dużo lepszej jakości niż ich możliwości :) Ale nie, jestem to muszę zrobić zdjęcie. Pamiętam czasy gdy miałem fil z 36 klatkami i człowiek się zastanawiał co uwiecznić, co jest wartościowe by zostało zapamiętane … a teraz pacan jeden z drugim wali serię zdjęć które przedstawiają dupę maryny w krzakach na 36 ujęciach … :) I niech by sobie robił, gdyby nie to że później ja idę do znajomych i muszę oglądać sesję podnoszenia szklanki coli na 40 zdjęciach …
    Turysta to debil pierwszej klasy, a im bogatszy tym większy. Bo dla niego turystyka to all inclusive, a najlepiej tak samo jak w domu tylko żeby usługiwali …

  • Gość: lemur

    Oceniono 91 razy 71

    Bardzo śmieszne... uhahaha...
    Ludzie nie znają języków, nie znają nazw miejsc w których są. Oczywiście nie czytają folderów, umów itd. Zapłacili i oczekują "plażingu".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX