Komentarze (440)
Szampan, sałatka w torebce i plucie na stół - takie rzeczy tylko w hotelowych restauracjach? [WSPOMNIENIA KELNERA]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • Gość: soso_soso

    Oceniono 37 razy 17

    Dobry ten artykul bo odslania nieprofesjonalnosc kelnera a i przy okazji uczy.

    Hotel to tymczasowy dom dla goscia i trzeba mu pobyt uprzyjemniac i dbac o biedaka. W koncu zycie hotelowe to nie bajka (mam doswiadczenie ponad 100 dni podrozy sluzbowych rocznie po calym swiecie).
    Pan kelner ladnie napisal, ze jak gosc chce jesc rybe widelcami to prosze bardzo. Jednak nasmiewanie sie z podjadania nad miare ze szwedzkiego stolu to brak zawodostwa. Kelner ma byc mily, pomocny, nie kaprysic. Kaprysic moze klient, ktory moze jest zmeczony, chory, niedoswiadczony lub nawet niewychowany. Ale takie zycie kelnera i goscia.

    Pana kelnera opis jest warty jego zwolnienia. Po co ma sie chlop meczyc w pracy. A ludzie i tak powoli ucza sie, bogaca sie i w koncu nie beda pakowali kanapek rano przy sniadaniu w hotelu. Do tego trzeba takze dorosnac tak jak dorasta sie od zamiatanie do kelnerowania.
    Hotel ma wliczone w budzet wszelkie zachowania i niepotrzebnie sobie Pan Kelner obarcza glowe czarnymi myslami. Wiecej przyjaznego stosunku do ludzi zycze.

    pzdrw

    soso

  • gr_ub_y

    Oceniono 39 razy 17

    Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale jakaś dziwna arogancja bije od tego "pana kelnera" w tym wymyślonym przez Gazetę tekście.

    A już wyśmiewanie braku umiejętności w posługiwaniu się łabędzimi serwetkami, to już szczyt chamstwa i gburowatości.

  • Gość: TYCJan 24

    Oceniono 27 razy 17

    Tunezja , dobry hotel . Słyszę jak Arab - człowiek od wszystkiego w tym hotelu - instruuje turystów z Holandii : "a śniadanie ( szwedzki stół ) starajcie się zjeść przed Polakami , bo po nich - tu polski odpowiednik - to i świnia nie zeżre !!! CO najgorsze ten stary arab miał całkowitą rację . Patrząc na zachowanie naszych rodaków czułem ogromny wstyd i zażenowanie .

  • kleopatra112

    Oceniono 25 razy 17

    Racją bytu szwedzkich śniadań jest nie wynoszenie potraw. Zakaz musi być rygorystyczny, bo inaczej byłby dla właściciela zupełnie nieopłacalny. Żeby się nie narażać na czasami orzykrą interwencję obsługi, lepiej tego nie robić.

  • Gość: lactum

    Oceniono 20 razy 16

    Na robienie sobie drugiego sniadania z bufetu sniadaniowego i zabieraniu go ze soba pomaga czesto wywieszka nad nim nastepujacej tresci: "Drogi gosciu, bufet sniadaniowy jest przeznaczony do spozycia na miejscu, uprasza sie wiec o nie zabieranie jedzenia ze soba. Jesli zycza sobie panstwo zabrania ze soba dodatkowo sniadania, prosze nas poinformowac a przygotujemy je za minimalna oplata", napisana oczywiscie w jezykach zrozumialych dla wiekszosci gosci hotelowych. Z moich obserwacji taka wywieszka jest przez gosci respektowana, oczywiscie nie dotyczy to jablka czy banana.

  • tekameka

    Oceniono 44 razy 16

    a może coś o zachowaniu żydowskich wycieczek przy stole. Nie trzeba daleko jechać, wystarczy zapytać krakowskich restauratorów.

  • Gość: katja

    Oceniono 19 razy 15

    Nauczycielka karci ucznia:
    - Znowu źle podliczyłeś liczby w słupku! Wyszło ci dwa razy więcej, niż powinno
    - Tak naprawdę, proszę pani, - usprawiedliwia się dzieciak, - to wina mojego taty, bo on mi podliczał.
    - A kim jest twój tata?
    - Mój tata jest kelnerem, proszę pani.

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 53 razy 15

    W Gazecinie trwa jakiś festiwal narzekania - pracodawcy na pracowników, pracownicy na pracodawców, kelnerzy na gości, goście na kelnerów.

    Ja w życiu ze dwa razy byłem na wycieczkach/pobytówkach zorganizowanych i to naście lat temu - nigdy więcej.

    Na gości można narzekać, bo ludzie są różni, a w większości pszennoburaczane typy. Ale tak samo różna bywa obsługa, która również pszennoburaczana bywa. Pan kelner chyba jednak się minął z powołaniem, bo taki zawód wymaga nie tylko empatii, ale przede wszystkim cierpliwości i dystansu, których to cech najwyraźniej panu kelnerowi brakuje.

    Bez względu na to, czy jest się gościem czy kelnerem, jak ktoś nie ma odrobiny kindersztuby, to zbiera jedzenie do torebki lub pluje do talerza - w zależności od roli, w której się znajduje.

  • crizs

    Oceniono 19 razy 13

    ciekawa dyskusja.. chciałbym jednak zwrócić uwagę na nieco inny aspekt sprawy.. w restauracjach panuje wiele stereotypów np. kolejność dań, różne sztućce do różnych dań, dobór win wg określonych zasad, to wolno jeść z tym a tego nie wypada itd itd.. kelnerzy powinni sugerować pewne rozwiązania co do posiłku, ale nie powinni się dziwić, że ludzie wybierają inne rozwiązania czasem sprzeczne ze stereotypami.. proste przykłady: najpierw drugie danie potem zupa, zrobienie drinka wg przepisu klienta, skorygowanie składników w potrawie, wykonanie zamówienia którego nie ma w karcie, czerwone wino do ryby albo przegrzebków itd itd. najfajniej z wojaży po świecie wspominam knajpy właśnie takie, gdzie kelner z uśmiechem realizował nietypowe zamówienia.. ahoj..

  • Gość: ANTE K

    Oceniono 12 razy 12

    'BIZNESMEN' zamowil wino > KeLner nalewa mu porcje do sprobowania - CO TAK MALO ? LEJ PAN PO CALYM !
    -z zycia wziete .

  • Gość: ksobier

    Oceniono 20 razy 12

    Co do wina. Od wielu lat wytwarzam wina domowe (bardzo różne, zapewne o wielu ich rodzajach większość kelnerów po kursach nie słyszało) i zawsze będę uważał, że 'koneserzy' to niewielki procent, a raczej promil społeczności i nie mogą mieć racji. Wino wybiera się według smaku i jeśli ktoś lubi czerwone do ryby, czy białe do baraniny to czemu nie. Pijanie win i przygotowywanie luksusowych potraw to biznes bardziej telewizyjny niż spożywczy.

  • Gość: 中国人

    Oceniono 22 razy 12

    co do Azjatów - oni mają w dupie całą manierę jedzenia, czują się swobodnie, jedzą razem z jednego tależa, bekanie i mlaskanie - to oznaka dla gospodarza że jedzenie jest smaczne. Nam się wmawia od młodego, że każdy ma swój talerz a i żeby broń boże nie mówić podczas jedzenia a oni tymczasem jedzą podczas mówienia :) ale prawda śmiecą okrutnie

  • dodekanezowiec

    Oceniono 14 razy 12

    Trochę optymistyczniej - nie sądzę, by Polacy byli zbytnio gorsi od innych.
    Pamietajmy też, że do hotelu, na który w Polsce stać lekarza czy prawnika jedzie jakiś Angol po zawodówce będący ślusarzem w fabryce.

  • tak.ale

    Oceniono 18 razy 12

    Litościwie nie napiszę, jaka to była grupa zawodowa (wszyscy z wykształceniem wyższym państwowych uczelni), ani w jakim kraju rzecz miała miejsce. Restauracja hotelowa wezwała policję, gdy Polacy z wycieczki zaczęli w trakcie śniadania pakować kulinaria ze szwedzkiego stołu "na później". I nie było zmiłuj - za "kanapki" słono zapłacili.

  • Gość: spa

    Oceniono 14 razy 12

    spytajcie pracownikow spa co tam goscie wyprawiaja...tam to dopiero potrafia sie skompromitowac;)

  • Gość: Dulka

    Oceniono 28 razy 12

    Mój drogi kelnerku ja teraz podróżuję po swiecie no i owszem Polacy są okropni ale w niczym nie odbiegamy od innych narodowości .Tylko Pan szczególniej zwraca uwagę na rodaków .Jest z nami zle ale są postępy .

  • realistas

    Oceniono 36 razy 12

    W pakowaniu szwedzkiego stołu do torebek to przodują Polski. Są to z reguły panie pobożne, grube i mają takich samych mężów. Kelnerzy patrzą na to z politowaniem.

  • Gość: michal

    Oceniono 14 razy 12

    swoja droga ja tez wolalbym zjesc cos swierzego badz i lokalnego na miescie niz jakies tam hotelowe kanapki
    natomiast co mnie zastanawia to to co sie dzieje z tym co zostanie po sniadaniu, ile taki hotel wyrzuca jedzenia dziennie?
    ja pamietam jak raz pracowalem gdzies w cateringu, naprawde ciezko sobie wyobrazic ile tam jedzenia sie marnuje, i nie mowie tutaj o niedojedzonych resztkach

  • jagoda491

    Oceniono 11 razy 11

    Często bywamy w Czechach i już kilkakrotnie widzieliśmy w tamtejszych stołówkach napisy w języku polskim:"prosimy o nie wynoszenie jedzenia". Spotkaliśmy się z tym w Pradze, ale na tzw. prowincji też. Okropny wstyd.

  • Gość: kazio

    Oceniono 22 razy 10

    a ja nie znoszę szwedzkiego stołu - mama zawsze nie pozwalała odchodzić od stołu aż wszystkiego nie zjedliśmy i potem cierpię z przejedzenia :)

  • Gość: fik

    Oceniono 17 razy 9

    Od 30 lat mieszkamy w Kanadzie i od 25 lat jezdzimy z mezem na wakacje na Karaiby i nie zdazylo sie nam widziec zeby Polacy lub inne nacje wynosly jedzenie z restauracji na plaze .Na plazach sa bary z alkoholem badz tez bary z fast food z ktorych korzystaja najczesciej rodzice z malymi dziecmi. Dorosli z nich rowniez korzystaja ale sporadycznie .Po co wiec wynosic kanapki sa na plazy dostane kawalek swiezej, pachnacej pizzy badz tez hamburgera. Ze strony kelnerow najczesciej slyszymy, ze lubia Polakow bo sa hojni i daja napiwki. Mysle, ze Wyborcza stanowczo chce nas zdyskredytowac i wpedzic w kompleksy.

  • Gość: P.

    Oceniono 11 razy 9

    Nie ma innych problemow? Ludzie nie sa doskonali. Ani klienci, ani kelnerzy, ani kierownictwo restauracji, ustalajace bzdurne zasady.

    W roznych krajach sa tez rozne zwyczaje. W niektorych nalanie herbaty do termosu to nie jest zaden problem. W niektorych hotelach sa pudelka, zeby sobie zapakowac rzeczy ze sniadania i zabrac np. do pokoju. A w niektorych nie ma. Wszystko zalezy. Nie ma nic zlego w tym, zeby o cos poprosic, jesli nie wiadomo, jakie sa zwyczaje. Ale awanturowac sie nie wypada, ani klientowi, ani kelnerowi, ani kierownikowi restauracji.

  • abdullah_abdullah

    Oceniono 21 razy 9

    W polskich restauracjach poziom kelnerstwa jest na pewno niższy niż poziom klienteli. Na palcach rąk można policzyć miejsca gdzie potrafią otworzyć butelke wina, na palcach jednej ręki gdzię są przy okazji mili.

  • Gość: h2o

    Oceniono 8 razy 8

    napiwki kelnerom daję od zawsze, ale od czasu kiedy moja córka postanowiła pokelnerować w wakacje, daję jeszcze większe i nawet czasem przymykam oko na kelnerski niedoskonałości...
    to bardzo trudny i wymagający odporności zawód, który w polsce, bywa rodzajem niewolnictwa, właściciele restauracji potrafią nie płacić w ogóle pensji uznając że napiwki to płaca kelnera, są takie miejsca, uwierzcie

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 9 razy 7

    Kulturę wynosi sie z domu.Kiedys rodzice uczyli dzieci zachowania dobrych manier,teraz tego nie robia . Potem niezrecznie czuja sie w ekskluzywnych miejscach i pokrywaja to psedo luzem , sa tacy wyluzowaniu.
    Duzo jezdze po swiecie jestem mila , kiedys sluchajac kolejnych narzekań - pomyslałam sobie " ja to mam szczęście do ludzi". A po chwili przyszła refleksja ,ze ja poprostu jestem miła i mam duzo szacunku do innych . to działa w hotelach dostaje dobry pokoj z widokiem np. na ocean i nie za na piwki , tylko za uprzejmość. Chcecie byc dobrze traktowani bądźcie mili -- to działa.Najgorsza postawa jaka moze być to postawa roszczeniowa, trzeba umiec grzecznie poprosic,
    Czesto jest tak ,ze ludzie bezinteresownie są źli , chyba są nieszczęśliwi. pozdrawiam wszystkim hasłem bądźcie mili

  • boederman

    Oceniono 31 razy 7

    Ludzie jak to ludzie. Jedni chamy, inni nie. Dziwie sie, ze w XXI wieku ktos jednak ma jeszcze czelnosc pisac, ze Azjaci to niechluje, Polacy buraki, Niemcy tacy, a Rosjanie jeszcze inni. Po co ta generalizacja i stereotypowanie? Proponuje Grzeskowi wybrac sie jeszcze na kurs obslugi klienta i rozumienia kultur klientow. Nie chce bronic wielu gburasow, ale wielu ludzi zapomina o dobrych manierach, gdy jada na wakacje i nie kazdego obchodzi, co jakis kelner z Polski mysli o ich zachowaniu.

  • Gość: martyna

    Oceniono 6 razy 6

    gość po kursach serwowania potraw stał się ekspertem od dobrego tonu.
    Te zasady są po to BY KONTAKTY LUDZKIE BYŁY ŁATWIEJSZE I PRZYJEMNIEJSZE. A tego wiejski kelner nie wie został ,, p o l a c z k i e m,, w kurorcie.
    To kompleksy nie dają mu żyć, a zadowolenie wypływa z wewnątrz i gdyby zaakceptował siebie jako kelnera a nie usługującego nieukom magistra to miałby dobrą zabawę.
    PIES OGRODNIKA to definicja nieszczęśnika

  • Gość: :-)

    Oceniono 6 razy 6

    Swego czasu zaprosiliśmy paru naszych chińskich współpracowników do Polski, żeby ugościć, pokazać kraj i tak dalej. Nie wyrzucali nic na stół, nie jedli rękami, choć faktycznie wszystko jednocześnie lądowało na talerzu. Ale, to jak oni niemiłosiernie i wręcz po mistrzowsku mlaskali, to masakra. Żeberka zjedli z takim akompaniamentem mlaskania i mega głośnego oblizywania palców, że w knajpie (w Krakowie) nawet nieco muzykę podgłosili.

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 10 razy 6

    Panie Grześku. Radzę wybrać się na urlop w świat i popznać inne kultury. Zachowania ludzi są różne, nie każdemu udaje się sprostać pana wymaganiom ale to nie powód , by ludzi dzielić i krytycznie oceniać .Mnie nie dziwia Azjaci siorpiący, mlaszczący, wypluwający pestki, bo wiem ,że niektóre z tych zachowań świadczą o tym ,że posiłek im nadzwyczaj smakuje. Również nie dziwią mnie Amerykanie stojący grzecznie w kolejce po jakieś hamburgeropodobne, gdy dookoła tyle pysznych różności, inaczej również patrzę na gości hotelowych wcześnie rano opuszczających hotel, którzy przygotują sobie skromną kanapkę i ją zabiorą- np. przy wycieczkach objazdowych wcześnie rano żołądek u wielu osób nie przyjmuje ochoczo strawy a najbliższy postój na posiłek będzie po kilku godzinach, więc wyniesiona kanapa nie powinna rodzić nagatywnych skojarzeń u doświadczonego personelu hotelowego- hotel jest moim domem i tak mam się w nim czuć dzięki panu i pracownikom hotelowym ( w domu zwykle też robię kanapkę na drogę). Ponadto Polacy niczym szczególnym nie wyróżniają się od innych nacji i chamów też można zobaczyć po każdej stronie, nie tylko polskiej i nad tym ubolewam. Ponadto powiem Panu ,że częściej onieśmiela mnie nadmierna służebność spotykana w wielu hotelach niż zarozumiałość "doświadczonego" personelu, która i Pana trochę ogarnęła.

  • Gość: vito

    Oceniono 26 razy 6

    a jednak pierwsza czesc,czyli wspomnienia kelnera i goscia z "corka " sa niezbyt sensowne.
    dzis jzu rzadko podaje sie "Noz do ryby" ,wystarcza dwa zwykle widelce.
    A proponowanie rozowego wina swiadczy wylacznei o megalomanii kelnera i checi popisania sie,zapewne przed ta dziewczyna.generalnie do ryby pije sie wino biale a rozowe jest alternatywa...ostroznei stosowana przez swiadomych gosci.
    A poza tym ,co ma kelner do gadania: jesli klient chce jesc rybe lyzka i popija cwhisky to ma mu podac i nie komentowac.
    komentowac bedzie moigl,jak sam zasiadzie przy stoliku jako gosc

  • born81

    Oceniono 36 razy 6

    S.ram na kulturę jedzenia. Najbardziej lubię żreć sam nad zlewem, albo fastfood idąc chodnikiem, ewentualnie mięso upieczone nad ogniem, brudnymi od popiołu łapskami, pierdząc i bekając.

    Sztućce do ryb? A chcesz w ryj? Ja do restauracji nie chodzę i chodzić nie chcę. Cała ta etykieta to sztuka dla sztuki, przerost formy nad treścią, budowany przez setki lat stek bezsensownych obyczajów, który jest podtrzymywany przez snobów.

    Najważniejsze, to wchłonąć niezbędne białka, węglowodany, tłuszcze i minerały, witaminy i kwasy nukleinowe, w taki sposób, żeby przeprowadzić niezbędną suplementację. W jaki sposób? Najmniej problemowy. Oczywiści, smak jest ważny, ale mnie wyszło, ze smakuje mi najbardziej to, czego aktualnie potrzebuje mój organizm. Nie wierzycie? Sprawdźcie na sobie. To szczera prawda.

    I jedzcie łapami z michy. Wtedy smakuje najlepiej.

  • Gość: MAC

    Oceniono 7 razy 5

    Już mi się ten hotel podoba, poproszę o namiary

  • hadassa79

    Oceniono 13 razy 5

    Fajny chłopak.

  • Gość: Jan

    Oceniono 9 razy 5

    dobrze trafiles.Rosjanki sa czesto bardzo atrakcyjne podczas sniadania.Przychodza w slipachn i bikini owiniete tylko przezroczysta chusta.Zauwazylem takze ze Polacy biora na talerz za duzo i potem maja problem - zostawic nie wypada wiec po kryjomu zabieraja.Ale ich dzieci beda inne...

  • ale.sobie.konto.wymyslilem

    Oceniono 11 razy 5

    A w dawnych, dobrych, rzymskich czasach taki rzymski kelner musiał pomagać senatorom pozbyć się zawartości żołądką (i to największej ówczesnej elicie o której dziś uczymy się w szkole). Inni uslugujący przy stole musieli skosztować każdej potrawy - jak zaczynali zwijać się w agoniii to znaczyło że lepiej tego nie jeść bo jakiś Brutus czy inna Locusta zaprawili czymś jadło imperatora. Mimo wszystko mamy postęp, teraz największym zmartwieniem kelnera jest to czy kolor zamówionego wina pasuje do koloru krawata.

  • pawel.bruksela

    Oceniono 15 razy 5

    W Polsce nie ma jeszcze zwyczaju wychodzenia na obiad do restauracji, odkad pamietam, do restauracji chodzilismy tylko w przypadku wakacyjnych wyjazdow. Wielu naszych rodakow nie jest przyzwyczajonych do specjalnych, zroznicowanych sztuccow, poskladanych serwetek z tkaniny. Standardem byly serwetki papierowe poukladane w wachlarzyk. Potrafie to zrozumiec. Niemniej jednak, smieszne jest, jak burak udaje swiatowca i probuje jeszcze pouczac innych.
    Co zas dotyczy Rosjan: w hotelu "Aquarium" w Loret de Mare w Hiszpani zamiast podejsc drugi raz do szwedzkiego stolu ukladali sobie na talerzach przedziwna wieze ze wszystkiego co sie dalo: ryba, przelozona listkiem salaty, pozniej drob, mieso, ziemniaki, cous-couse, znowu salata, to wszystko idac do stolu przytrzymywali kawalkiem chleba by wieza sie nie wywrocila. Tak, jakby w genach mieli zakodowany strach, ze ktos moze im zabronic pojsc drugi raz, albo moze i zabrac cos z talerza. No a my mamy zakodowane jedzenie w domu...

  • Gość: rollo

    Oceniono 6 razy 4

    Widzieliscie kiedys typowa amerykanska rodzine jedzaca homary w hotelowej restauracjii? nie ? To nie mowcie nic o Polakach :)

  • Gość: Fiury

    Oceniono 4 razy 4

    Nie raz było mi wstyd za Polaków, którzy dziwili się, czemu się wstydzę.....

  • kiniox

    Oceniono 8 razy 4

    Trzeba nie mieć za grosz instynktu samozachowawczego, żeby odnosić się niegrzecznie do osób pracujących w obsłudze. Uprzejmość i szacunek zawsze zapewnią lepszy serwis, niż arogancja i pokazywanie, kto tu rządzi. Osoby pracujące w obsłudze potrafią skutecznie i w zgodzie z wszelkimi standardami zawodowymi utrudnić, albo ułatwić życie klienta. Trzeba się więc zdecydować, czy nam bardziej zależy na pokazaniu, kto tu rządzi, a gdzie jest miejsce obsługującego (w domyśle: pod butem i w głębokim ukłonie mile podbudowującym nasze sponiewierane ego), czy na sprawnej, miłej obsłudze. To tyle o aspekcie praktycznym, czyli wersja dla tych, którzy rozumieją wyłącznie sytuacje przekładające się wprost na czysty zysk, a teorie z kategorii kultury osobistej, zwykłej ludzkiej przyzwoitości lub noblesse oblige traktują jak staromodne brednie.

  • Gość: Paweł

    Oceniono 8 razy 4

    Będąc ze znajomymi na kolacji w hotelu "Adlon" w Berlinie przy Bramie Brandenburskiej (sam bym nie był w stanie tam zapłacić...) byłem świadkiem, gdy "nowy" Ruski zamówił koniak za jakieś 20.000 EURO i kazał sobie podać go zmieszanego z kolą... Kelner prawie płakał z rozpaczy, gdy musiał dokonać takiego gwałtu na tak drogim koniaku. Nawet słyszałem jak mówił do kierownika sali: "O boże, jak tego nie mogę zrobić. Szefie, daj mi wolne, błagam, nie mogę tego zrobić...". Szef kazał mu się tylko grzecznie usmiechnąć... A "nowy" Ruski popijając tylko mlaskał: "guuut"...

  • Gość: dziki

    Oceniono 20 razy 4

    A mnie nie stać na żadne wojaże zagraniczne. Siedzę zakompleksiony w swojej chałupie. Ludzie używają serwetek, piją wina, są obsługiwani, zwiedzają obce kraje, a ja na to nie mam pieniędzy. Byle ksiądz musi spędzać urlop za granicą, taki przepracowany. Ja utrzymuję go przez konkordat. Tylko Palikot budzi nadzieje na zmiany.

  • Gość: krwa

    Oceniono 6 razy 4

    To nie jest kwestia czy Polak czy nie Polak, jak wieśniak jedzie na wakacje, to nieważne jaki ma paszport...

  • Gość: zdenek smetana

    Oceniono 4 razy 4

    Grunt zeby czytac i zarobic na reklamach. Nie wiem co jeszcze powstanie jaki temat ale w kolko to samo. Te redaktorki tj. te dzieciaki co skonczyli liceum i nazywaja sie redaktorami web jiz nie wiedza co wymyslic zeby bylo czytane :d Smiech na sali.

  • Gość: ogrom

    Oceniono 24 razy 4

    jak sie nie podoba to moze pracoiwac przy sortowaniu odpadkow a nie obgadywac ludzi za to ze robia sobie kanapki to sa goscie i im wolno a ty jestes w pracy a nie na wakacjach

  • Gość: szary212

    Oceniono 14 razy 4

    Kelner zawodowy, taki jak z Zaklętych Rewirów, ceni tylko gości z kasą
    możesz być profesorem, a on i tak napluje ci do talerza - pomimo, że sam niczego wiele w życiu nie osiągnął
    kelner leczy własne kompleksy pieniędzmi innych

  • cucurucu

    Oceniono 8 razy 4

    Nigdy nie mialem problemow z kelnerami czy obsluga stolu szwwedzkiego a troche swiata zwiedzilem, upierdliwe osobniki znajda sie wszedzie a ja kiedy mi cos nie pasuje po prostu opuszczam lokal bez dyskusji i mam swiety spokoj.

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 3 razy 3

    W wielu hotelach już bywałam i stwierdzam, że na przestrzeni ostatnich 15 lat bardzo się Polacy wyrobili. Pamiętam jak pierwszy raz wyjechałam do takiego no już eleganckiego hotelu w 1998r. W wakacje po studiach - rzeczywiście większość wycieczki miała kłopot ze zrozumiemiem dwóch poleceń - nie wynosić jedzenia poza restaurację i nie przynosić do kolacji własnego alkoholu. Ale i teraz zdarzają się niezłe wpadki np. widziałam parę, na oko 50+ z dwójką nastoletnich dzieci głośno namawiających się jak tu uszczknąć jakiś egzotyczny owoc powycinany w fantazyjne wzory i obłożony kolorowym lodem...jakoś tam wyrwali po kawałku i te kolorowe kostki lodu też sobie nałożyli...a to była dekoracja półmiska z owocami.

  • Gość: swd

    Oceniono 5 razy 3

    Kiepska,zmyślona historia...

  • Gość: Amerykanie

    Oceniono 7 razy 3

    w hotelikach przy parkach narodowych leją kawę do termosów a soki z dystrybutorów do bidonów i nikt nie robi z tego powodu scen ani nie wypisuje artykułów do gazet.

  • Gość: Martini

    Oceniono 7 razy 3

    Nienawidzę obsługiwać rosjan. Nigdy nie natrafiłam na nieprzyjemnych niemców ( chyba że tych podrabianych, beżowych). Z Polakami różnie bywa, i nie należy nikogo oceniać po pozorach. Holendrzy kulturalni i sympatyczni. Angole obleśni.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX