Komentarze (230)
"Obyś cudze dzieci niańczył". Co robią nasze dzieci na koloniach? [WSPOMNIENIA OPIEKUNKI]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • Gość: rodzic

    Oceniono 21 razy 21

    Kiedyś było inaczej. Wyjazdy wakacyjne organizowały zakłady pracy. Jak dzieciak narozrabiał - rodzic dostawał reprymendę od szefa. W ośrodku zawsze był ktoś z firmy. Tak, tak, wiem, to było za komuny... Jednak wtedy nie jeździł na kolonie ten, co nie chciał, bo mógł każdy. Cała podstawówkę i liceum miałam zapewnione wakacje (turnusy trwały od 21 do 26 dni). Potem jeździłam jako opiekunka. Też rozrabiali, ale nikt nie chciał wkurzyć rodziców.

  • Gość: doma

    Oceniono 19 razy 19

    Cieszę się, że rodzice będą z nimi do końca życia, a ja tylko w pracy.

  • ireneusz50a

    Oceniono 37 razy 19

    od tego roku ma wejść edukacja w domu, to dopiero bedzie produkcja idiotów.

  • robertus55

    Oceniono 18 razy 18

    Teraz już dzieci prawie nie ma, pozostały wstrętne bachory.

  • Gość: śmiech na sali

    Oceniono 27 razy 15

    A jeszcze wczoraj szczuliście ludzi na nauczycieli, że tak dobrze w szkole mają, drogie prezenty dostają... Dziś zmiana frontu?? Dostrzegliście nagle jak to słodko nauczycielem/wychowawcą być? Gdzie konsekwencja? Po raz kolejny gazeta udowodniła, że w pogoni za tanią sensacją wyciągnie chwytliwy temat i zrobi z niego news dnia.

  • Gość: Goha

    Oceniono 15 razy 15

    Współczuję opiekunom kolonijnym. Pamiętam ponad 20 lat temu grupa rozwydrzonych dziewuch z mojej grupy kolonijnej regularnie doprowadzała naszą opiekunkę do płaczu. Do tej pory to pamiętam. Mam nadzieję, że się małpy teraz wstydzą. Opiekunowie też potrzebują jakiejś ochrony. Dzieciaki nie są z natury 'święte' jak to niektórzy rodzice sądzą.

  • onbielskoo

    Oceniono 23 razy 15

    Przez przypadek całe lato spędziłem w obozie letniskowym. To było dawno temu. I bylem niewiele starszy od dzieciaków tam wypoczywających.

    Pierwsza grupa która przyjechała to były dzieci rodzin mniej zamożnych.
    I powiem szczerze dzieci były kapitalne. Potrafiły się bawić, a kreatywność w organizowaniu zabaw nawet mnie zaskoczyła. Na co jeszcze zwróciłem uwagę, to że zmieniają ubrania na lepsze gdy idą na miasto, a gdy wracają do obozu ubierają luźne dresy, wygodne koszulki tudzież bardziej wytarte rzeczy.

    Drugi turnus to były dzieci rodzin zamożniejszych.
    Na tym obozie same kłopoty.
    Jeden dzieciak z wyglądu było widać, że nie pasuje. Widać było, że pochodzi z biedniejszej rodziny.
    Boże jak one z niego szydziły. Zrobiły sobie z niego ofiarę.

    Kłopoty na kuchni, gdyż dwie dziewczyny były wegetariankami.
    To był początek lat 90 i kuchnia jak to kuchnia nie była przygotowana.

    Bawić się nie potrafiły. Obóz wiał nudą przez trzy tygodnie.
    Najważniejsze, jak się stroiły młode paniusie i młodzi paniczowie.
    Rozmawiać się też nie dało.
    I ten syf który zostawiali. Brak utrzymania czystości i porządku.

  • ames86

    Oceniono 17 razy 15

    Zapomniała jeszcze dziewczyna dodać, jakie szalone kokosy dostaje opiekun kolonijny! Praca jak marzenie...

  • Gość: m

    Oceniono 16 razy 14

    A ja chyba miałam sporo szczęścia, byłam z 10 lat temu na obozie teatralnym jako wychowawczyni i było naprawdę ok. Dzieciaki były zaangażowane w zajęcia, starały się, czasem wymyślały naprawdę udane scenki. Jedyną irytującą rzeczą, którą zapamiętałam, była grająca hity Vengaboys (ktoś jeszcze pamięta te straszne piosenki?) zabawka, którą jedno z dzieci dostało od mamy przy wyjeździe (mama z rozbrajającym uśmiechem dorzuciła, że w domu to dziecku takich głośnych zabawek nie daje...). Jedną z głównych rozrywek wychowawców było snucie w wolnych chwilach planów jak zabawka może się "przypadkiem" zniszczyć, żeby dziecku nie było przykro ;). No ale jakoś wszyscy wytrwaliśmy te dwa tygodnie przy dźwiękach "We're going to Ibiza", mieliśmy tylko cichą nadzieję, że dziecko w domu nadal się bawiło tą zabawką ;).

    Z drugiej strony pamiętam kolonie, na których byłam mając 14 lat. Opiekunka w ogóle nie zajmowała się naszą grupą. Rano mogliśmy wyjść gdzie tylko mieliśmy ochotę, później zjawić się na obiedzie, a później na noc wrócić do ośrodka (czego zresztą nikt nie kontrolował, zdarzało się nam wracać późną nocą). Oczywiście wtedy był to dla mnie genialny wyjazd, bo czułam się bardzo dorosła i nikt nie zawracał mi głowy. Ale teraz wiem, że sytuacja, w której czternastoletnie dzieciaki mogą robić kompletnie co chcą i nikt ich nie kontroluje (kolonie były w ruchliwym greckim miasteczku, z koleżanką zdążyłyśmy w ich czasie np. pojechać sobie autobusem do innego miasta albo umówić się z miejscowymi chłopakami na rowery wodne, alkohol przynoszony na noc do pokoju albo picie wina do późnej nocy na plaży też się zdarzało) nie jest w porządku, całe szczęście, że żaden z dzieciaków nie wpadł na jakiś naprawdę durny pomysł, który mógłby się źle skończyć.

  • sierota79r

    Oceniono 42 razy 14

    niestety, to jest efekt demokracji, która tak naprawdę to nic innego jak anarchia ...
    pamiętam czasy gdzie religia była w kościołach, w szkole belfer miał pełen szacun, nikt mu nie smiał podskoczyć bo kończyło się to zazwyczaj kiepsko dla ucznia.
    Kara cielesna w domu wymierzona przez rodzica nie nazywała się tak jak dzisiaj znęcaniem i wpływała bardzo wychowawczo na rozbrykaną młodzież, do której sam osobiście należałem.
    W domu nigdy nie słyszałem w swojej obecności krytyki nauczycieli, co wpływało na respekt wobec grona pedagogicznego, ale też i nauczyciele chyba byli inni, gdyż potrafili nawiązać kontakt z uczniami i poświęcić im czas gdy była taka potrzeba.
    Pamiętam też, że nikt nie bał się w miejscu publicznym zwrócić uwagę na złe zachowanie dzieciom czy starszej młodzieży, czuło się zawsze respekt wobec osób starszych.
    Dzisiaj? Niejednokrotnie lepiej jest się odwrócić i udawać że się nic nie widzi i nie słyszy, by uniknąć kłopotów.
    Przykład?
    Zwróciłem uwagę dwóm młodym dziewczynkom, może miały po 8-9 lat, że 5m dalej jest przejście dla pieszych i by tam poszły przejść przez jezdnie bo miejsce ruchliwe i niebezpieczne.
    Poszły ... i wróciły chyba z tatusiem który mnie zjebał że je zaczepiam i głupawe uwagi im robię i ze mam się sobą zająć a nie zaczepiać małe dziewczynki ...
    Jeżdżę tzw. TIRem, chciałbym spotkać te dziewczynki na jezdni a na chodniku tego faceta ... :-D

  • a.k.traper

    Oceniono 12 razy 12

    Chętnie bym poprowadził taki obóz w leśnej głuszy, bez komórek, potrawy i napoje naturalne, woda z potoku, zabawki robione z tego co jest i posłuszeństwo bezwzględne, odwiedziny rodziców tylko w określne dni i krótko, gdyby ich naszła ochota to dla rodziców taki obóz też mozna zorganizować w stylu dawnej jednostki karnej, sama radość zapoznać ich "wielkości" z ziemią matką:))) ostrzegam, prowizja będzie porównywalna do dyscypliny:)))

  • Gość: zz

    Oceniono 11 razy 11

    Zapukałam przed wejściem do pokoju . Była noc a z pokoju dochodziły głosy. Weszłam i zdębiałam. Dziewczyny się masturbowały. Chyba "będąc w akcji" nie usłyszały pukania do drzwi. Najmłodsza miała 11 lat! Były też puszki po piwie. Co według was powinnam zrobić?

  • alicja.z.krakowa

    Oceniono 13 razy 11

    To prawdziwa szkoła przetrwania. Bardzo współczuję wychowawcom kolonijnym i nauczycielom gimnazjalnym. Szkoda, że Wasza praca jest tak niedoceniana.

  • siekier35

    Oceniono 19 razy 11

    wezwać policję,bachory na alkomat,pijane na dołek tak jak stoją i po problemie.
    najwyżej po premii za niedopilnowanie obowiązków.

  • andello

    Oceniono 12 razy 10

    Każdy wychowawca jak i nauczyciel powinien mieć opcję na pewne zachowania. Za znieważenie , oplucie, zwyzywanie itd dzieciak powinien trafiać poprzez policję do sądu. I nie ma zmiłuj, bo on ma 10 czy 17 lat. W sądzie albo rodzice płacą za jego zachowanie i wybryki bardzo wysoką karę rzędu np 10.000 zł albo idzie do poprawczaka, aż się nie naprawi, ale na minimum 3 miesiące.
    Jak bachor jest z bogatej rodziny, to kara finansowa powinna być odpowiednio wyższa.
    Naturalnie rodzice powinni mieć zawsze wybór z zrzeczenia się rodzicielstwa, wtedy bachor trafia do poprawczaka na resztę życia.

  • Gość: Andy

    Oceniono 41 razy 9

    Na obozie harcerskim mój zastępowy w naszym namiocie przy nas przeleciał zastępową. Myślał, że śpimy. Kadra chlała. Do tego na przyczepkę kadra pojechała z cała rodziną. Takie klany. Oczywiście dzieciaki i kuzyni za darmo a konkretnie za nasze pieniądze. Wiem, że z ZHP nie puszcze nigdy własnych dzieci.

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 10 razy 8

    tak , moje nastolatki też wysłałam na obóz za granicę , niestety jak przypadkiem zobaczyłam zdjęcia , skończyło się fundowanie wakacji tzn . pijackich imprez , palenia trawki itp gó...arzom , w następne wakacje poszli do pracy :(

  • Gość: Ares

    Oceniono 14 razy 8

    Jestem farmaceutą i pracuję w jednej z aptek w Limanowej.
    Chciałbym powiedzieć że uczestniczki oaz są bardzo uświadomione nie tylko duchowo ale i cieleśnie.
    Zawsze z początkiem turnusów zaopatrują się u nas w środki antykoncepcyjne.
    Kilka lat temu jak zaczynałem pracę w aptece, zastanawiałem się do czego im to potrzebne,
    bo przecież Kościół naucza że antykoncepcja to zło.
    Pod koniec turnusu zostałem pozbawiony wszelkich wątpliwości po wizycie roztrzęsionej oazowiczki pytającej o tabletki wczesnoporonne!

    W taki sposób zostałem uświadomiony co nastolatki robią na koloniach czy oazach.

  • prof.miauczur

    Oceniono 18 razy 8

    kolonie to głupota. co innego obóz harcerski, gdzie jada grupy po całym roku zbiórek. cała kadra wie, z kim jedzie i czego ma sie spodziewać. do tego dochodzi dyscyplina, która w harcerstwie jest ważna. a jak to nie pomaga, to fora ze dwora. a kolonie to tylko przechowalnia.

  • Gość: waldi

    Oceniono 12 razy 8

    odpowiadać za cudze dzieci - to być frajerem! Nie wiem czy ktoś będzie chciał być wychowawcą na kolonii - kiedyś było nie do pomyślenia aby dziecko mogło robić co chce i ubliżać wychowawcy.Była dyscyplina,teraz rodzice rozpieszczają swoich milusińskich mało tego teraz dziecko ma więcej praw niż wychowawca i kolonie mogą być tylko wspomnieniem bo mało kto chciałby zaopiekować cudzymi dziećmi.Wszystko przez rozluźnienie moralne i hołdowanie przyjemnościom.

  • Gość: raskolnikov74

    Oceniono 26 razy 8

    Jak ojciec nie przyleje w dupę, to taki nastolatek myśli, że wszelkie zachowanie uchodzi na sucho. Nie jestem za przemocą, ale jak ku... usłysząłem od 5 latki, jak dasz mi klapsa to zadezwonię na policję, to 5 minut miałem wybuch śmiechu. Rodzice wychowują i powinni mieć środki, a nie zrzucać wszystko na szkołę.

  • topiramax

    Oceniono 14 razy 8

    He he he he...nazwać takich rodziców nadopiekuńczymi .,. to totalne nieporozumienie.

    A dziecka z torbą leków sie nie bierze.....Jest wystarczająco dużo czasu przed wyjazdem aby rodzic przekazal i omówił z opiekunem co trzeba. Nie bądźcie frajerami.

    Co do szantażu...Ja bym zaraz 1. zawołała innych opiekunów, 2. zadzwoniła po policję i 3. rodziców żeby szantażystce pokazać , że traktuję to poważnie.

  • Gość: sss

    Oceniono 18 razy 8

    taka ciekawostka - w krośnie oferują 425 zł !! za 2 tygodnie opieki nad dziećmi na koloni !!! za takie coś powinna być kula w łep

  • Gość: nauczycielka

    Oceniono 13 razy 7

    trzeba lubić dzieciaki,młodzież i wogóle ludzi , trzeba znać się na pracy , być kreatywnym , mieć ciekawy program kolonii ,obozu ,trzeba jasno postawić granice ,których nie przekraczamy wszyscy i nie z tylko z obowiązku ale i z przyjemnością realizować wszystko to co zaplanowane w programie wyjazu a wtedy z przyjemnością spędzimy czas. Reakcja na niewłaściwe zachowanie powinna być natychmiastowa i do wiadomości wszystkich uczestników wyjazdu +rodzice a wtedy łatwiej o przestrzeganie regulaminu wyjazdu. Pozdrawiam i życze "szalonych"wakacji

  • Gość: podpisz się

    Oceniono 8 razy 6

    je..bni.ęte dzieci jak ich rodzice i tyle

  • Gość: żadnych opiekństw na debilami

    Oceniono 10 razy 6

    niech zydchają w skwarze lub deszczu miast albo niech mnie rodzice ubezpieczą na 100 tys. to pojadę jako opiekun

  • Gość: e

    Oceniono 5 razy 5

    Jestem opiekunem z kilkuletnim doświadczeniem i pewno długo by pisać. Jedna z najbardziej osłabiających historii jaka mi się przytrafiła miała miejsce zimą w górach. Podczas wyjazdu wyciągiem narciarskim 9-letni chłopiec tuż przed wysiadaniem z krzesełka polizał rurkę i oczywiście się przykleił. Oczywiście trzeba było zatrzymać cały wyciąg i delikatnie odkleić. Po czym chłopiec skwitował w obecności matki Pani nie mówiła, że nie wolno, a matka oczywiście miała do mnie pretensji, że syna nie poinstruowałam. Od tej pory zawsze instruuje w tej sprawie. Pozdrawiam wszystkich opiekunów i życzę powodzenia i dużo szczęścia bo ono w tej pracy tez jest potrzebne.

  • Gość: olga

    Oceniono 4 razy 4

    jezdzilam na kolonie organizowane przez towarzystwo przyjaciol dzieci i wspomninam to jak najgorzej. noclegi w szkolach, gnojenie slabszych, innych - na porzadku dziennym, wszystkie patologie z gimnazjum pomnozone przez dwa, skumulowane w ciagu dwoch tygodni i przypieczone nadmorskim sloneczkiem. wracalam z tych wyjazdow zawsze psychicznie poturbowana i nigdy mojego dziecka nie wysle na taki oboz.

  • Gość: szary212

    Oceniono 14 razy 4

    drodzy forumowicze, wszyscy kiedyś byliśmy małymi potworami, nie miejcie złudzeń
    ale, jak widać, wszyscy z tego wyrośliśmy :)
    jak mawiała sarkastycznie znajoma cudza babcia - kto ma dzieci, to ma miód :)
    zawsze było ciężko

    W XIX wieku nie było kultury młodzieżowej, a wystarczy poczytać co ta Młoda Polska wyczyniała, alkohol dziweksy, i opium :)

  • Gość: anna

    Oceniono 16 razy 4

    kolonie? - obóz pracy 10 godzin, miska ryżu i polewanie szlauchem pod ścianą tyle sie tym małym kurom nalezy na wakacje

  • Gość: pedagog kapral

    Oceniono 3 razy 3

    Najgorsi są biedni i bogaci. Ze "średniakami" da się wytrzymać. Jak rodzicom się nie podoba, niech dzieciaka zabierają i już. Nie ma co się pierdzielić z ludźmi, bo na głowę wejdą. Odrobina rygoru nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Przydałaby się też niektórym rodzicom. Pokora i miejsce w szeregu!

  • polianna-is-me

    Oceniono 3 razy 3

    Wypowiem się jako weteran letnich i zimowych wyjazdów. Przede wszystkim WIELKI SZACUN dla ludzi, którzy mają odwagę jeździć z naszymi dzieciakami na wakacje. Z tego, co pamiętam, a było to już jakieś 20 lat temu nasza wyobraźnia również nie miała granic. Zdobywanie alkoholu i papierosów było wówczas łatwiejsze niż dzisiaj:) Nocne kąpiele w jeziorze, czy morzu po alkoholu!!! Ucieczki po nocach na dyskoteki i innych podejrzanych spelun. I wiele, wiele innych. Fakt, że nie demolowaliśmy (no, oprócz spalenia firanek, które po zachęcie wychowawców odkupiliśmy), nie kradliśmy, a i seks był jakoś poza naszymi zainteresowaniami. Poza tym hulaj dusza piekła nie ma! Dzieci się nie zmieniły, zmienili się dorośli. Jak moi rodzice dostali telefon od wychowawcy z obozu jeździeckiego to myślałam, że mi uszy zwiędną taki op...dol od ojca dostałam:)

  • Gość: Tom

    Oceniono 3 razy 3

    Hmm. niewiem, dzis mam 25 lat, na kolonie jezdzilem od 1998 do 2003 do podczerwonego (zapewne ktos to przeczyta kto tam jezdzil, przynajmniej mam taka nadzieje) i za moich czasow, co wtedy oczywiscie mi nie pasowalo byla dyscyplina, pamietam jak uderzylem chlopaka mlodszego o 2 lata recznikiem, biedak sie rozplakal i naskarzyl na mnie opiekunce, ledwo co uprosilem zeby nie mowic rodzicom bo by bym miał tak przesrane ze masakra jakas. byly oczywiscie dzieciaki tam ktore sprawialy problemy ale bez przesady, pamietam tez ze w 2001 albo w 2002 roku, do pokoju chlopców, przyszly dwie dziewczyny, do mnie i takiego drugiego, i co?? apel miala cala kolonia, my we czworke stoimy na srodku i dostajemy ochrzan, ja jakos sie tym zabardzo nie przejalem bo stalem z podniesiona glowa i usmiechniety, ale jak sie mamuska dowiedziala to juz nie bylo tak ciekawie, potem zabierano oczywiscie komorki kazdej nocy za kare wszystkim... Nie powiem bo pewnie zdarzaly sie historie jakies nie przyjemne, ze ktos podskakiwal, ale wtedy bylo troche inaczej i mimo wszystko ze rodzice placili za to pieniadze to szacunek trzeba bylo miec do opiekuna, Pamietam takiego opiekuna Bartka, mial wtedy moze 22 czy 24 lata( jesli to Przeczytasz to pozdrawiam, Tomek z Krakowa) koles bardzo wporzadku, do dogadania, nie cudowal, nie robil problemow, poprostu mimo mlodego wtedy wieku umial podejsc do gownniarzy jakimi bylismy. Dosc milo wspominam kolonie w Podczerownem ktore organizowal jeden z Zakladów Farmaceutycznych. Jezdzilo wtedy troche wiary, z krakowa dwa pelne autobusy, z warszawy jeden czy dwa takze, 3 turnusy po 3 tygodnie, bardzo fajne wakacje, bardzo fajne czasy, ludzie byli troche mnie durni, bo nie bylo internetu w ktrym jeden przed drugim nie probuje pokazac jaki to nie jest cwany itp. Podsumowujac, kolonie w podczerwonem z mojej perspektywy to jedne z lepszych wakacji na jakie wyslali mnie rodzice. Nie bylo czegos takiego ze dziewuszka straszy opiekuna ze zadzwoni na policje, bo by ja starzy zatlukli w domu za takie cos, i przedewszystkim nabawil by sie wstydu. pilo sie piwo i owszem, ale robilo sie co moglo zeby nikt sie nie dowiedzial bo znowu bylo by przej$@# ;] bic cie ludzie bili, ale jakos rozchodzilo sie to po kosciach... i wtedy opiekunowie mogli zapanowac nad nami, dzis niewiem czy bym sie zdecydowal na taka opieke,bo mysle ze zamknela by mnie policja za pobicie takiego gowniarza cwaniaka... Przepraszam za bledy, i pozdrawiam wszystkich ktorzy jezdzilo do podczerwonego. chciało by sie cofnąc czas i przezyc to samo znowu

  • Gość: Piotr74

    Oceniono 7 razy 3

    Witam.
    Pamiętam swój obóz w wieku 16 lat.
    Panny chętne na wszystko, pierwszy seks, pierwsze piwo i pierwszy papieros.
    I 20 letnich opiekunów przerażonych tym co się dzieje.
    Nic się nie zmieniło.
    Pozdrawiam
    Piotr.

  • Gość: theorema

    Oceniono 7 razy 3

    to ja napiszę z drugiej strony - nie wiem, czemu ale kolonie mają w sobie coś takiego, że nawet grzeczne dzieci stają sie potworami. Ja, na co dzień grzeczna i "prawomyślna" aż do przesady, na koloniach dałam popalic wychowawcom. Może to ten przymus powoduje? Że trzeba robić to, co inni? Albo oddalenie od rodziców? Ja nie miałam tam żadnych znajomych, tylko siostrę, reszta grupy znała się wcześniej. to ja wymyśliłam, żeby chodzić na mirabelki obok gniazda szerszeni, jeść "wilcze jagody", odmawiałam ze względów ekologicznych zrywania mchu w lesie i budowy szałasu - w tym czasie czytałam książki w obozowym baraku. A najlepsze było, jak dzieci modliły się klęcząc na łóżkach, do świętego obrazka, który wisiał nade mną. W rewanżu za hołd opowiadałam im potem, po zgaszeniu światła, sugestywne historie o diabłach na ziemiach polskich - i potem nawet te starsze wrzeszczały w nocy i wołały panów opiekunów chłopięcej grupy na pomoc. Jak mi zrobili 'pilota" z walizki, za bałagan, to sami potem układali wszystko w kosteczkę, jak chcieli odebrać owoce przywiezione przez rodziców, na kompot, to wysłuchali wykładu o tym, ile kosztują brzoskwinie w Peweksie..Byłam potworem, tak, ale zupełnie nie wiem, co we mnie wstąpiło.... Chyba moje poczucie wolności zostało poważnie zagrożone.

  • Gość: tak jest

    Oceniono 7 razy 3

    rozpuszczone dzieciaki ot co. kiedys nie bylo tak dobrze, stalo sie w kolejce po kawalek szynki pol dnia a teraz? iphony, laptopy na komunie, kieszonkowe za NIC, i na dodatek nie mozna ukarac dziecka, ktore zrobilo zle, bo lewica sie odzywa. rodzice bronia swoje pociechy, uwazaja je za 8 cud swiata, a rzeczywistosc potem okazuje sie zgola inna: to gwalt, to morderstwo, to uderzeni nauczyciela. zainteresujcie sie dzieciakami, ale od najmlodszych lat, bo potem juz wychowuja sie z kolegami i jesli nei nauczycie ich asertywnosci, nei beda w stanie poweidziec nie.

  • Gość: Lilianna

    Oceniono 2 razy 2

    Opisane powyżej historie są i tak dość lajtowe.
    Mało rtóry wychowawca przyzna się redaktorowi, że pod jego opieką "dzieci" napruły się jak świniaki, kradły albo demolowały ośrodek.
    Przez kilka lat byłam pilotką wycieczek, jeździło się też z grupami młodzieżowymi. Cóż, bydełko totalne, a jeśli wychowawczyni próbowała konsekwentnie (i grzecznie!!!) wprowadzić jaką taką dyscyplinę, od razu były skargi do rodziców albo do organizatora i pomawianie opiekunów o różne niefajne rzeczy.
    Nigdy, przenigdy nie chciałabym być wychowawczynią.
    A moje dziecko, jeśli pojedzie na jakieś kolonie, to raczej na harcerskie, gdzie drużyna będzie już ułożona np. po roku czy dwóch sensownej pracy wychowawczej.

  • slavko.matejovic

    Oceniono 2 razy 2

    Byłem na koloniach wiele razy. Co przeżyłem, to moje. Swoich dzieciaków nigdy nie wyślę.

  • Gość: EM

    Oceniono 4 razy 2

    Ja mam za sobą masę kolonii jako wychowawca i dzieciaki bywają straszne, ale większość jest cudownych. Znacznie gorsi są rodzice i to oni są głównie źródłem wszystkich problemów.

  • Gość: kolonista

    Oceniono 4 razy 2

    a ja za komuny jako nastolatek, zaliczyłem na koloni pierwsza minete :) Co to były za cudowne kolonie, wszyscy bylismy równo biedni, nikt z nikogo nie drwił. A jak sie komuś coś nie podobało to reszta kolonistów go wyprostowała, bo na koloniach ma być fajnie. Jak narozrabiałem to po 2 ostrzeżeniu wychowawca dzwonił o rodziców i po rozmowie z ojcem chodziłem jak zegareczek, a ojciec nie negowłl opinii wychowawcy - bo skoro dzwonił to miał powód. A po powrocie ojciec nie dał mi w skóre, ale pochwalł, ze sie poprawiłem i nikt do niego już nie dzwonił. A teraz? Syf, tak jak cała Polska to syf.

  • Gość: FenixII

    Oceniono 6 razy 2

    Czytam te Wasze wpisy i stwierdzam, że tylko ludzie pozbawieni mózgu i masochiści pracują jako opiekunowie wakacyjni cudzych nieznanych dzieci. W dzisiejszych czasach!!! Czy Was kompletnie pogięło?

  • login_nie_jest_wolny

    Oceniono 1 raz 1

    Ja miałem kiedyś taki problem, że dzieciak moczył się przez cały czas (2 tygodnie) ... Najlepsze było tłumaczenie matki - nie wpisała tego w kartę bo bała się że nie weźmiemy dziecka na obóz.

  • Gość: StachP

    Oceniono 1 raz 1

    oto skutki bezstresowego wychowania i pobłazania gó...arstwu w każdym wieku do 30 lat włącznie .oto przyszłośc narodu nam rosnie .

  • Gość: XYZ

    Oceniono 1 raz 1

    Jak usłyszałam o alimentach na głupie bogate dziewczyny z weną prostytutek, to zrezygnowałam z pomysłu bycia wychowawcą na koloniach. :)
    Ale ja sama mam bardzo sympatyczne wspomnienia, może dlatego, że jako dziecko kolejarzy zawsze jeździłam z kolejowymi wycieczkami i koloniami, a dzieci były tam różne, ale rzadko bogate (były dopłaty od kolei na kolonie i obozy dla dzieci - nie trzeba było być bogatym, żeby jechać na wakacje). Zdecydowanie dzieciaki były inne, wariowały, czasem coś psuły i było wesoło, ale jakoś nie było chamstwa. Było różnie, żarcie było takie, jakie było (nie było dylematów pań z pociągu z Piaseczna, który typ szwedzkiego stołu wybrać dla dziecka... roztrząsany całą drogę do Wwy), standard noclegów też, ale miałam szczęście do wychowawców (zawsze byli super i można było sobie z nimi pogadać, a poza tym zawdzięczam im też nauczenie mnie wiary w moje możliwości i pokazanie, że jestem kimś i że to trzeba pielęgnować - dziękuję wszystkim wychowawcom obozu w Turcji, na którym byłam jakieś, rany boskie, 10 lat temu). To były wspaniałe czasy.

  • bartseoerfour

    Oceniono 1 raz 1

    muzyka "rozrywkowa" gdzie bezmyślne teksty przeplatają się z trzęsącymi pupami chyba z tym coś wspólnego ...

    SEO Bristol

  • bartseoerfour

    Oceniono 1 raz 1

    TELEWIZJA I tzw. TELEBRYCI roznej masci winni ...

    IPAF TRAINING PASMA TRAINING

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 5 razy 1

    Durna koloniska co to "nie wie, co z tych dzieciaków [siostrzyczek wypasionych] wyrośnie, z takim podejściem."

    Otoz one ustawia sie w zyciu, zapisza do odpowieniej partii politycznej, nawiaza odpowiednie znajomosci i beda zyciowym sukcesem. A ty, kolonistko co tylko myslisz o ograniczaniu?....

  • Gość: A.

    Oceniono 1 raz 1

    o czym my mówimy... jak w domach rodzice pozwalają nastolatkom siedziec całe noce przy komputerach i nie nadzorują co ich pociechy robią... jak puszczają w weekendy dzieci w wieku gimnazjalnym na całonocne imprezy dyskotekowe- to jak ogarnąć ich na obozie i dopilnować ciszy nocnej o godzinie 22 ????

  • svetn

    Oceniono 3 razy 1

    Bez gumki ru...o, gimbusy j***ne.

  • Gość: Michał

    Oceniono 3 razy 1

    Organizuje obozy i jestem wychowawcą. Wszystko zależy od środowiska z którego pochodzą dzieci. Przebywając w ośrodkach mamy porównanie grup i podejścia organizatorów (wychowawców),
    W 2 tyg nie wychowamy dzici na lepszych , wszystkie zachowania wynoszą dzieci z domów. Ci wytrwalsi opiekunowi próbują walczyć i przetrwać te dwa tygodni bez "szkód" w postaci wizyt w szpitalu bądź policji.
    Najgorsze moje spotkane przypadki to grupa ze śląska zorganizowana z MOPR dla dzieci z ubogich rodzin.
    13-15 lat złodziei, przeklinających , palących dzieci - wychowawcom brakowało odwagi i środków do zapanwania na grupą.
    Masakra

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX