Komentarze (230)
"Obyś cudze dzieci niańczył". Co robią nasze dzieci na koloniach? [WSPOMNIENIA OPIEKUNKI]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • Gość: Kasia

    0

    Jestem opiekunką na obozach już 6 lat i z przykrością muszę stwierdzić, że z roku na rok dzieciaki są coraz bardziej roszczeniowe... uważają, że wszystko im się należy bo oni zapłacili... Na początku mojej kolonijnej kariery :) Z przyjemnością pracowało się z dzieciaczkami, były takie wdzięczne za poświęcony im czas, z chęcią brały udział w zajęciach. Oczywiście zdarzają się uczestnicy zadowoleni, ale to już niestety rzadkość .Nie jest lekka praca wychowawców, ale z doświadczenia wiem, że problem jest częściej z rodzicami niż z dziećmi... I plaga telefonów komórkowych...

  • Gość: ruda

    0

    Niestety to co autorka felietonu przedstawiła to gorzka prawda i to bardzo, bardzo delikatnie opisana. Osobiście mam 22letni staż w wyjazdach z dziećmi i młodzieżą, nie wiem czy są jeszcze rzeczy które są mnie w stanie zadziwić , widziałam wiele i za to doświadczenie płace duży koszt bo nie wiem czy kiedykolwiek zdecyduje się wysłać córkę samą.
    Prawda jest, że dzieci są "bardziej wymagające" ale też nie powinnyśmy zapominać że to my dorośli ustalamy zasady i często jest tak że jak dziecko trafia od samego początku na obóz /kolonie z zasadami to się do nich dostosowuje niestety mało jest takich imprez bo one wymagają lepszego zorganizowania i chętnej do pracy kadry. Byłam w tym roku na dwóch obozach i oba były skrajnie różne :pierwszy , cały dzień świetnie zorganizowany -jasne zasady, konsekwencja (22:00 cisza nocna, zakaz noszenia wyzywających stroi, zero alkoholu i papierosów, itp.) - dzieci i młodzież świetnie się bawiły dostosowując się do panujących zasad- zero problemów. Wielu z nich było kolejny raz na tym obozie mimo surowych zasad . Drugi obóz : pełen luz mnóstwo wolnego czasu, i co można by powiedzieć że dzieci i młodzież z podobnie usytuowanych domów( po kosztach obozu można się zorientować że nie dla biednych ) a całkiem inne zachowanie ( niejednokrotnie zastawałam o 00.00h dziewczyny w łóżkach chłopców lub na odwrót- pełne oburzenie po zwróceniu uwagi itp. O wiele trudniej i mniej przyjemnie. Może warto się nad tym zastanowić , od dawna wiadomo że dzieci lubią mieć wyznaczane granice- to daje poczucie bezpieczeństwa i dla nich i dla nas a i rodzice będą wdzięczni.

  • Gość: alka

    Oceniono 2 razy 0

    W azasadzie dzieciaki są ok, ale gorzej z rodzicami. Kiedyś matka dziewczynki 13 - letniej zadzwoniła do mnie z awanturą, że dziecko a. chodzi po jakiś górach a nie po sklepach, b. dlaczego dziecku każe chodzić spać o 22 godz. a nie o pierwszej w nocy i dlaczego nie może o tej pierwszej nocy korzystać z telefonu. ( tak poza tym było mnóstwo innych problemów z mamą i tą młodą panną) Do punktu b. - odesłałałam mamuśkę do internetu na stronę kuratorium oświaty aby tam pzreczytała przepisy dot. wypoczynku dzieci i młodzieży, a potem zabrałą dziecko na obóz studencki bo tam cisza nocna nie obowiązuje. Jeżeli chodzi o punkt a. to zaproponowałąm jej aby jeszcze raz przeczytała umowę z biurem, program kolonii i po tej obowiązkowej lekturze azdzwoni do mnie. Jeżeli chodzi o sklep to w malutkiej górskiej miejscowości były trzy sklepy spożywcze zaprzyjaźnione i dzieci dwa razy dziennie były tam zaprowadzane. Po dwóch dniach znudziły się tym programem. Inny problem to napoje energetyzujące. Akurat w tamtych czasach wchodziły w modę. Ja dość szybko wykryłam , że dzieciaki piją to świństwo a potem całę noce nie śpią i są zbyt mocno pobudzone. Wydałam zakaz kupowania i konsekwentnie tego przestrzegałam. Oczywiście miałam telefony od rodziców. Więc, cóż znowu odesłąłam do internetu, etykiet na puszkach i zaproponowałam aby na powitanie dziecka zafundowali mu całą zgrzewkę takiego napoju. Życzyłam im wspaniałej imprezy. To była moja ostatnia kolonia.

  • Gość: xarte

    Oceniono 2 razy 0

    Podane tutaj historie to nic w porównaniu z tym co ja i moi znajomi, nie rozpieszczeni, z dobrych domów, nie chowani pod kloszem - ot, zwykłe dzieciaki z dobrej dzielnicy, dobrzy uczniowie, robiliśmy na koloniach/obozach. Na ostatnim 15 lat temu trawka, alkohol i seks były o ile nie na porządku dziennym, to nikogo nie dziwiły.

  • Gość: Isia

    Oceniono 2 razy 0

    To może ja opisze swoją historie. Klika lat temu zajmowałam sie na obozie żeglarskim grupa 16 i 17 latków. Grupa popalala papierosy zdarzyło sie kilka incydentów z piwem ale nie było najgorzej, nikt sie nie upil, nic sobie nie zrobił. Po kilku dniach przyjechali rodzice wcześniej odebrać córkę, z oskarżeniami, ze na obozie wszyscy piją alkohol, a opiekunka (czyli ja) nie reaguje na to, bo pali i pije razem ze swoimi wychowankami. Na całe szczęście nikt poza rodzicami w historie nie uwierzy, szefostwo tez nie. Potem rozmawiałam z dziewczetami z jej domku czy wiedza o co chodziło. Okazało sie ze dziewczyna panicznie boi sie wody, rodzice zapisali ja na obóz bez pytania jej czy chce na taki obóz jechać. Dziewczyna wróciła z innego obozu do domu gdzie dowiedziała sie ze na drugi dzien jedzie na obóz żeglarski. Podobno dzwoniła do rodziców blagajac by ja zabrali bo boi sie wody, nic to nie pomagało więc wymyśliła w końcu taka historie

  • Gość: maria 776

    Oceniono 4 razy 0

    pierwszego dnia usłyszałam jak 14 letnia dziewczyna mówi,że ona sobie poradzi z każdym i musi być tak , jak ona chce. Puściłam to mimo uszu, ale kiedy już kolejną noc nie spałam z powodu jej głośnego zachowania zwracając jej uwagę , nie mogąc znieść jej pyskowania, w nerwach użyłam słowa " gó...ara". Na drugi dzień otrzymałam telefon od organizatora, że rodzice poinformowali go,że w odnoszę się do ich dziecka w sposób arogancki i chamski.Faktycznie powinnam ugryźć sie w język. Po tygodniu wujek zabrał panienkę za zgodą rodziców na tzw. przepustkę. Dziewczyna została odstawiona wcześniej, w dziwnym stanie, być może coś wzięła od swojego starszego kuzyna, bo nie czułam alkoholu, ale źrenice miała rozszerzone.Przestraszone dzieci powiedziały, że bełkocze , próbuje się rozbierać. Powinnam zadzwonić do rodziców, okazało się, że chamska opiekunka ratuje ich naćpaną córeczkę, ale dałam sobie spokój. Wzięłyśmy ją do naszego pokoju na obserwację. Stan się nie pogarszał, pogotowie na szczęście nie było potrzebne, skończyło się na strachu.

  • Gość: Panwiaderko

    Oceniono 2 razy 0

    Widze duzo narzekania na temat gimnazjow i obarczania ich wina za zle wychowane dzieci. Sam uczeszczalem do gimnazjum i byli tam porzadni ludzie, inteligentni i nie tworzyly sie zadne srodowiska patologiczne. Byc moze jestem wyjatkiem, jednak moim zdaniem wina lezy po prostu w dzisiejszych czasach i to one sa odpowiedzialne za odchylenia tego typu. No ale coz, musimy z tym zyc. Nie cofniemy tego.
    Pozdrawiam
    PS brak polskich znakow nie z lenistwa :)

  • Gość: haso

    0

    ja lubiam

  • Gość: er

    0

    jakaś promocja była na fotki z sieci??????????

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 2 razy 0

    LoL :D

  • ubrana_prawda

    Oceniono 6 razy 0

    Już Antoni Słonimski zauważył, że dzieci są przekleństwem ludzkości.

  • st.ives

    Oceniono 4 razy 0

    Od kilku lat podczas wakacji pełnię rolę kierowniczki kolonii. Współpracowałam z biurem z dużego miasta, które organizowało wypoczynek dla dzieci i młodzieży zdecydowanie z rodzin z większą niż średnia krajowa pensją.:) Dwukrotnie skusiłam się prowadzić obozy dla młodzieży co wyleczyło mnie z takich pomysłów skutecznie... Wolę maluchy bo przynajmniej z nimi można się prędzej dogadać i ... szybciej zasypiają.:) Turnusy z młodzieżą wymagają wyjątkowej odporności zarówno fizycznej jak i psychicznej - o ile swoje obowiązki traktuje się z pełną odpowiedzialnością. A ja do takich osób należę. O tym, że dzieci i młodzież mają niesamowite pomysły - to norma, to przywilej wieku. Od tego jesteśmy my-kadra aby czuwać .... Ale rodzice powinni być mądrzejsi od swych pociech. A tak niestety nie jest zawsze. Kiedyś na zagranicznym obozie młodzieżowym jeden z ojców prosił aby dać nastolatkom więcej luzu bo to już licealistki... a panienki same, bez ratownika wymknęły się z plaży i.... wypożyczyły sobie rower wodny , same popłynęły na jezioro. Nasz obozowy ratownik zobaczył je jak wracały, gdy sam poszedł z dziećmi po rower.... Całe szczęście, że nic złego się nie wydarzyło... a one... no cóż stwierdziły, że umieją pływać. Przykładów z mojej pracy wystarczyłoby na książkę. O tym, że pojawia się alkohol, narkotyki... o tym, że dziewczęta zwyczajnie szukają seksualnych przygód już nie chce mi się pisać. Ale mimo dużej odpowiedzialności i stresu z tym związanego ja lubię te wyjazdy, lubię dzieci i lubię kontakt z nimi dlatego już cieszę się na sierpień.... wtedy jadę na kolejny turnus.:) Ale jadę z maluchami.:)

  • chris_yyz

    Oceniono 8 razy 0

    Do rodzicow i naczuczycieli pamietajcie, ze: "miecz i żelazny pręt są najlepszymi kaznodziejami"

  • Gość: Gość

    Oceniono 6 razy 0

    a ja tam nie narzekam. Moje pierwsze kolonie - Zakopiec, 1991. Z nauką języka angielskiego.Lektorzy super, wychowawcy niewidoczni, bo gdzieś się zmywali na całe dnie. Hulajdusza. Niestety jakiś pajacyk zadzwonił do domu i poskarżył się rodzicom. Ci zaś - jacyś ważni - spowodowali nalot kontrolny i zamknięcie kolonii w połowie turnusu. W międzyczasie jeszcze - lektorzy znikli, bo ponoć im nie zapłacono. Ale przeżyłem i nie wyrosłem na bandziora. A te kolonie do dziś wspominam z łezką w oku

  • login_nie_jest_wolny

    Oceniono 1 raz 1

    Ja miałem kiedyś taki problem, że dzieciak moczył się przez cały czas (2 tygodnie) ... Najlepsze było tłumaczenie matki - nie wpisała tego w kartę bo bała się że nie weźmiemy dziecka na obóz.

  • Gość: StachP

    Oceniono 1 raz 1

    oto skutki bezstresowego wychowania i pobłazania gó...arstwu w każdym wieku do 30 lat włącznie .oto przyszłośc narodu nam rosnie .

  • Gość: XYZ

    Oceniono 1 raz 1

    Jak usłyszałam o alimentach na głupie bogate dziewczyny z weną prostytutek, to zrezygnowałam z pomysłu bycia wychowawcą na koloniach. :)
    Ale ja sama mam bardzo sympatyczne wspomnienia, może dlatego, że jako dziecko kolejarzy zawsze jeździłam z kolejowymi wycieczkami i koloniami, a dzieci były tam różne, ale rzadko bogate (były dopłaty od kolei na kolonie i obozy dla dzieci - nie trzeba było być bogatym, żeby jechać na wakacje). Zdecydowanie dzieciaki były inne, wariowały, czasem coś psuły i było wesoło, ale jakoś nie było chamstwa. Było różnie, żarcie było takie, jakie było (nie było dylematów pań z pociągu z Piaseczna, który typ szwedzkiego stołu wybrać dla dziecka... roztrząsany całą drogę do Wwy), standard noclegów też, ale miałam szczęście do wychowawców (zawsze byli super i można było sobie z nimi pogadać, a poza tym zawdzięczam im też nauczenie mnie wiary w moje możliwości i pokazanie, że jestem kimś i że to trzeba pielęgnować - dziękuję wszystkim wychowawcom obozu w Turcji, na którym byłam jakieś, rany boskie, 10 lat temu). To były wspaniałe czasy.

  • bartseoerfour

    Oceniono 1 raz 1

    muzyka "rozrywkowa" gdzie bezmyślne teksty przeplatają się z trzęsącymi pupami chyba z tym coś wspólnego ...

    SEO Bristol

  • bartseoerfour

    Oceniono 1 raz 1

    TELEWIZJA I tzw. TELEBRYCI roznej masci winni ...

    IPAF TRAINING PASMA TRAINING

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 5 razy 1

    Durna koloniska co to "nie wie, co z tych dzieciaków [siostrzyczek wypasionych] wyrośnie, z takim podejściem."

    Otoz one ustawia sie w zyciu, zapisza do odpowieniej partii politycznej, nawiaza odpowiednie znajomosci i beda zyciowym sukcesem. A ty, kolonistko co tylko myslisz o ograniczaniu?....

  • Gość: A.

    Oceniono 1 raz 1

    o czym my mówimy... jak w domach rodzice pozwalają nastolatkom siedziec całe noce przy komputerach i nie nadzorują co ich pociechy robią... jak puszczają w weekendy dzieci w wieku gimnazjalnym na całonocne imprezy dyskotekowe- to jak ogarnąć ich na obozie i dopilnować ciszy nocnej o godzinie 22 ????

  • svetn

    Oceniono 3 razy 1

    Bez gumki ru...o, gimbusy j***ne.

  • Gość: Michał

    Oceniono 3 razy 1

    Organizuje obozy i jestem wychowawcą. Wszystko zależy od środowiska z którego pochodzą dzieci. Przebywając w ośrodkach mamy porównanie grup i podejścia organizatorów (wychowawców),
    W 2 tyg nie wychowamy dzici na lepszych , wszystkie zachowania wynoszą dzieci z domów. Ci wytrwalsi opiekunowi próbują walczyć i przetrwać te dwa tygodni bez "szkód" w postaci wizyt w szpitalu bądź policji.
    Najgorsze moje spotkane przypadki to grupa ze śląska zorganizowana z MOPR dla dzieci z ubogich rodzin.
    13-15 lat złodziei, przeklinających , palących dzieci - wychowawcom brakowało odwagi i środków do zapanwania na grupą.
    Masakra

  • Gość: lina

    Oceniono 3 razy 1

    na pocieszenie... te bachory sprzed lat maja teraz takie same rozwydrzone dzieci jak oni. poczekajmy kilka lat i na porzadku dziennym bedzie pobicie rodzicow itd. sami egoisci rosna bez sumienia. ale pocieszajace jest to, ze ci "wspaniali rodzice" juz zaczynaja odczuwac skutki swojego wychowania.

  • andello

    Oceniono 5 razy 1

    zajmować się małolatami w wakacje mogą tylko desperaci, którzy nie mają innej możliwości zarobku, a coś im się podziało, że nie potrafią się zabić, jak honorowo robią to japończycy na te przykład.

  • Gość: Andrzej

    Oceniono 1 raz 1

    Ano fakt - okropieństwo ta młodzież. I ja płacę w podatkach za wychowanie takiego tałatajstwa !

  • Gość: yamsha

    Oceniono 7 razy 1

    pustak rodzi pustaka i tak sie konczy,pilnujcie bachorstwo jak juz je zje...aliscie tłuki

  • b3s3

    Oceniono 11 razy 1

    Jeżeli będę miał córkę nie wyjdzie z domu do 18 roku!

    IT Consultancy and IT Services IT Services Bristol IT Managed Services Website Design Bristol Pay Monthly Websites Business IT Support

  • Gość: amrik

    Oceniono 7 razy 1

    Jaki sens ilustrowania artykulu o polskich koloniach zdjeciami z Texasu? Powinni pokazac te kretynke co chciala sobie koszulke podrzec, jesli to wogole nie jest zmyslone.

  • Gość: Frank Castle

    Oceniono 17 razy 1

    Lekarstwo jest jedno dać w mordę pierw starym a potem samemu bachorowi. Tak nas kiedyś starzy wychowywali i wyrośliśmy na ludzi.

  • Gość: Marta M.

    Oceniono 17 razy 1

    Artykulik wyraźnie rozpoczyna sezon ogórkowy, lekki i zabawny nieco.
    Gdyby nie to, że zawiera prawdę. Sama mogłabym przytoczyć wiele bardziej interesujących historyjek obozowo -kolonijnych. Takie czasy.
    Jednak zdjęcia tabletek, walizek czy pani z telefonikiem autor mógłby sobie darować. Znamy to, przynajmniej większość...

  • Gość: Lilianna

    Oceniono 2 razy 2

    Opisane powyżej historie są i tak dość lajtowe.
    Mało rtóry wychowawca przyzna się redaktorowi, że pod jego opieką "dzieci" napruły się jak świniaki, kradły albo demolowały ośrodek.
    Przez kilka lat byłam pilotką wycieczek, jeździło się też z grupami młodzieżowymi. Cóż, bydełko totalne, a jeśli wychowawczyni próbowała konsekwentnie (i grzecznie!!!) wprowadzić jaką taką dyscyplinę, od razu były skargi do rodziców albo do organizatora i pomawianie opiekunów o różne niefajne rzeczy.
    Nigdy, przenigdy nie chciałabym być wychowawczynią.
    A moje dziecko, jeśli pojedzie na jakieś kolonie, to raczej na harcerskie, gdzie drużyna będzie już ułożona np. po roku czy dwóch sensownej pracy wychowawczej.

  • slavko.matejovic

    Oceniono 2 razy 2

    Byłem na koloniach wiele razy. Co przeżyłem, to moje. Swoich dzieciaków nigdy nie wyślę.

  • Gość: EM

    Oceniono 4 razy 2

    Ja mam za sobą masę kolonii jako wychowawca i dzieciaki bywają straszne, ale większość jest cudownych. Znacznie gorsi są rodzice i to oni są głównie źródłem wszystkich problemów.

  • Gość: kolonista

    Oceniono 4 razy 2

    a ja za komuny jako nastolatek, zaliczyłem na koloni pierwsza minete :) Co to były za cudowne kolonie, wszyscy bylismy równo biedni, nikt z nikogo nie drwił. A jak sie komuś coś nie podobało to reszta kolonistów go wyprostowała, bo na koloniach ma być fajnie. Jak narozrabiałem to po 2 ostrzeżeniu wychowawca dzwonił o rodziców i po rozmowie z ojcem chodziłem jak zegareczek, a ojciec nie negowłl opinii wychowawcy - bo skoro dzwonił to miał powód. A po powrocie ojciec nie dał mi w skóre, ale pochwalł, ze sie poprawiłem i nikt do niego już nie dzwonił. A teraz? Syf, tak jak cała Polska to syf.

  • Gość: FenixII

    Oceniono 6 razy 2

    Czytam te Wasze wpisy i stwierdzam, że tylko ludzie pozbawieni mózgu i masochiści pracują jako opiekunowie wakacyjni cudzych nieznanych dzieci. W dzisiejszych czasach!!! Czy Was kompletnie pogięło?

  • Gość: pedagog kapral

    Oceniono 3 razy 3

    Najgorsi są biedni i bogaci. Ze "średniakami" da się wytrzymać. Jak rodzicom się nie podoba, niech dzieciaka zabierają i już. Nie ma co się pierdzielić z ludźmi, bo na głowę wejdą. Odrobina rygoru nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Przydałaby się też niektórym rodzicom. Pokora i miejsce w szeregu!

  • polianna-is-me

    Oceniono 3 razy 3

    Wypowiem się jako weteran letnich i zimowych wyjazdów. Przede wszystkim WIELKI SZACUN dla ludzi, którzy mają odwagę jeździć z naszymi dzieciakami na wakacje. Z tego, co pamiętam, a było to już jakieś 20 lat temu nasza wyobraźnia również nie miała granic. Zdobywanie alkoholu i papierosów było wówczas łatwiejsze niż dzisiaj:) Nocne kąpiele w jeziorze, czy morzu po alkoholu!!! Ucieczki po nocach na dyskoteki i innych podejrzanych spelun. I wiele, wiele innych. Fakt, że nie demolowaliśmy (no, oprócz spalenia firanek, które po zachęcie wychowawców odkupiliśmy), nie kradliśmy, a i seks był jakoś poza naszymi zainteresowaniami. Poza tym hulaj dusza piekła nie ma! Dzieci się nie zmieniły, zmienili się dorośli. Jak moi rodzice dostali telefon od wychowawcy z obozu jeździeckiego to myślałam, że mi uszy zwiędną taki op...dol od ojca dostałam:)

  • Gość: Tom

    Oceniono 3 razy 3

    Hmm. niewiem, dzis mam 25 lat, na kolonie jezdzilem od 1998 do 2003 do podczerwonego (zapewne ktos to przeczyta kto tam jezdzil, przynajmniej mam taka nadzieje) i za moich czasow, co wtedy oczywiscie mi nie pasowalo byla dyscyplina, pamietam jak uderzylem chlopaka mlodszego o 2 lata recznikiem, biedak sie rozplakal i naskarzyl na mnie opiekunce, ledwo co uprosilem zeby nie mowic rodzicom bo by bym miał tak przesrane ze masakra jakas. byly oczywiscie dzieciaki tam ktore sprawialy problemy ale bez przesady, pamietam tez ze w 2001 albo w 2002 roku, do pokoju chlopców, przyszly dwie dziewczyny, do mnie i takiego drugiego, i co?? apel miala cala kolonia, my we czworke stoimy na srodku i dostajemy ochrzan, ja jakos sie tym zabardzo nie przejalem bo stalem z podniesiona glowa i usmiechniety, ale jak sie mamuska dowiedziala to juz nie bylo tak ciekawie, potem zabierano oczywiscie komorki kazdej nocy za kare wszystkim... Nie powiem bo pewnie zdarzaly sie historie jakies nie przyjemne, ze ktos podskakiwal, ale wtedy bylo troche inaczej i mimo wszystko ze rodzice placili za to pieniadze to szacunek trzeba bylo miec do opiekuna, Pamietam takiego opiekuna Bartka, mial wtedy moze 22 czy 24 lata( jesli to Przeczytasz to pozdrawiam, Tomek z Krakowa) koles bardzo wporzadku, do dogadania, nie cudowal, nie robil problemow, poprostu mimo mlodego wtedy wieku umial podejsc do gownniarzy jakimi bylismy. Dosc milo wspominam kolonie w Podczerownem ktore organizowal jeden z Zakladów Farmaceutycznych. Jezdzilo wtedy troche wiary, z krakowa dwa pelne autobusy, z warszawy jeden czy dwa takze, 3 turnusy po 3 tygodnie, bardzo fajne wakacje, bardzo fajne czasy, ludzie byli troche mnie durni, bo nie bylo internetu w ktrym jeden przed drugim nie probuje pokazac jaki to nie jest cwany itp. Podsumowujac, kolonie w podczerwonem z mojej perspektywy to jedne z lepszych wakacji na jakie wyslali mnie rodzice. Nie bylo czegos takiego ze dziewuszka straszy opiekuna ze zadzwoni na policje, bo by ja starzy zatlukli w domu za takie cos, i przedewszystkim nabawil by sie wstydu. pilo sie piwo i owszem, ale robilo sie co moglo zeby nikt sie nie dowiedzial bo znowu bylo by przej$@# ;] bic cie ludzie bili, ale jakos rozchodzilo sie to po kosciach... i wtedy opiekunowie mogli zapanowac nad nami, dzis niewiem czy bym sie zdecydowal na taka opieke,bo mysle ze zamknela by mnie policja za pobicie takiego gowniarza cwaniaka... Przepraszam za bledy, i pozdrawiam wszystkich ktorzy jezdzilo do podczerwonego. chciało by sie cofnąc czas i przezyc to samo znowu

  • Gość: Piotr74

    Oceniono 7 razy 3

    Witam.
    Pamiętam swój obóz w wieku 16 lat.
    Panny chętne na wszystko, pierwszy seks, pierwsze piwo i pierwszy papieros.
    I 20 letnich opiekunów przerażonych tym co się dzieje.
    Nic się nie zmieniło.
    Pozdrawiam
    Piotr.

  • Gość: theorema

    Oceniono 7 razy 3

    to ja napiszę z drugiej strony - nie wiem, czemu ale kolonie mają w sobie coś takiego, że nawet grzeczne dzieci stają sie potworami. Ja, na co dzień grzeczna i "prawomyślna" aż do przesady, na koloniach dałam popalic wychowawcom. Może to ten przymus powoduje? Że trzeba robić to, co inni? Albo oddalenie od rodziców? Ja nie miałam tam żadnych znajomych, tylko siostrę, reszta grupy znała się wcześniej. to ja wymyśliłam, żeby chodzić na mirabelki obok gniazda szerszeni, jeść "wilcze jagody", odmawiałam ze względów ekologicznych zrywania mchu w lesie i budowy szałasu - w tym czasie czytałam książki w obozowym baraku. A najlepsze było, jak dzieci modliły się klęcząc na łóżkach, do świętego obrazka, który wisiał nade mną. W rewanżu za hołd opowiadałam im potem, po zgaszeniu światła, sugestywne historie o diabłach na ziemiach polskich - i potem nawet te starsze wrzeszczały w nocy i wołały panów opiekunów chłopięcej grupy na pomoc. Jak mi zrobili 'pilota" z walizki, za bałagan, to sami potem układali wszystko w kosteczkę, jak chcieli odebrać owoce przywiezione przez rodziców, na kompot, to wysłuchali wykładu o tym, ile kosztują brzoskwinie w Peweksie..Byłam potworem, tak, ale zupełnie nie wiem, co we mnie wstąpiło.... Chyba moje poczucie wolności zostało poważnie zagrożone.

  • Gość: tak jest

    Oceniono 7 razy 3

    rozpuszczone dzieciaki ot co. kiedys nie bylo tak dobrze, stalo sie w kolejce po kawalek szynki pol dnia a teraz? iphony, laptopy na komunie, kieszonkowe za NIC, i na dodatek nie mozna ukarac dziecka, ktore zrobilo zle, bo lewica sie odzywa. rodzice bronia swoje pociechy, uwazaja je za 8 cud swiata, a rzeczywistosc potem okazuje sie zgola inna: to gwalt, to morderstwo, to uderzeni nauczyciela. zainteresujcie sie dzieciakami, ale od najmlodszych lat, bo potem juz wychowuja sie z kolegami i jesli nei nauczycie ich asertywnosci, nei beda w stanie poweidziec nie.

  • Gość: olga

    Oceniono 4 razy 4

    jezdzilam na kolonie organizowane przez towarzystwo przyjaciol dzieci i wspomninam to jak najgorzej. noclegi w szkolach, gnojenie slabszych, innych - na porzadku dziennym, wszystkie patologie z gimnazjum pomnozone przez dwa, skumulowane w ciagu dwoch tygodni i przypieczone nadmorskim sloneczkiem. wracalam z tych wyjazdow zawsze psychicznie poturbowana i nigdy mojego dziecka nie wysle na taki oboz.

  • Gość: szary212

    Oceniono 14 razy 4

    drodzy forumowicze, wszyscy kiedyś byliśmy małymi potworami, nie miejcie złudzeń
    ale, jak widać, wszyscy z tego wyrośliśmy :)
    jak mawiała sarkastycznie znajoma cudza babcia - kto ma dzieci, to ma miód :)
    zawsze było ciężko

    W XIX wieku nie było kultury młodzieżowej, a wystarczy poczytać co ta Młoda Polska wyczyniała, alkohol dziweksy, i opium :)

  • Gość: anna

    Oceniono 16 razy 4

    kolonie? - obóz pracy 10 godzin, miska ryżu i polewanie szlauchem pod ścianą tyle sie tym małym kurom nalezy na wakacje

  • Gość: e

    Oceniono 5 razy 5

    Jestem opiekunem z kilkuletnim doświadczeniem i pewno długo by pisać. Jedna z najbardziej osłabiających historii jaka mi się przytrafiła miała miejsce zimą w górach. Podczas wyjazdu wyciągiem narciarskim 9-letni chłopiec tuż przed wysiadaniem z krzesełka polizał rurkę i oczywiście się przykleił. Oczywiście trzeba było zatrzymać cały wyciąg i delikatnie odkleić. Po czym chłopiec skwitował w obecności matki Pani nie mówiła, że nie wolno, a matka oczywiście miała do mnie pretensji, że syna nie poinstruowałam. Od tej pory zawsze instruuje w tej sprawie. Pozdrawiam wszystkich opiekunów i życzę powodzenia i dużo szczęścia bo ono w tej pracy tez jest potrzebne.

  • Gość: podpisz się

    Oceniono 8 razy 6

    je..bni.ęte dzieci jak ich rodzice i tyle

  • Gość: żadnych opiekństw na debilami

    Oceniono 10 razy 6

    niech zydchają w skwarze lub deszczu miast albo niech mnie rodzice ubezpieczą na 100 tys. to pojadę jako opiekun

  • Gość: nauczycielka

    Oceniono 13 razy 7

    trzeba lubić dzieciaki,młodzież i wogóle ludzi , trzeba znać się na pracy , być kreatywnym , mieć ciekawy program kolonii ,obozu ,trzeba jasno postawić granice ,których nie przekraczamy wszyscy i nie z tylko z obowiązku ale i z przyjemnością realizować wszystko to co zaplanowane w programie wyjazu a wtedy z przyjemnością spędzimy czas. Reakcja na niewłaściwe zachowanie powinna być natychmiastowa i do wiadomości wszystkich uczestników wyjazdu +rodzice a wtedy łatwiej o przestrzeganie regulaminu wyjazdu. Pozdrawiam i życze "szalonych"wakacji

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 10 razy 8

    tak , moje nastolatki też wysłałam na obóz za granicę , niestety jak przypadkiem zobaczyłam zdjęcia , skończyło się fundowanie wakacji tzn . pijackich imprez , palenia trawki itp gó...arzom , w następne wakacje poszli do pracy :(

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX