Bezdzietni na wakacjach: "Urlop? Zawsze z dziećmi. Cudzymi" [WASZE HISTORIE]

24.06.2013 12:44
Wakacje z dziećmi to czasem wysiłek nie lada. Ale bezdzietni też mają coś do powiedzenia na ten temat

Wakacje z dziećmi to czasem wysiłek nie lada. Ale bezdzietni też mają coś do powiedzenia na ten temat (fot. Scott/CC/Flickr.com)

Dla bezdzietnych, zarówno par, jak i singli, zaplanowanie wakacji wcale nie jest łatwiejsze niż dla rodziny z kilkorgiem brzdąców. Owszem, nie trzeba pamiętać o zapakowaniu półmetrowego różowego słonia ani o walizce pieluch, ale są inne trudności, z którymi przychodzi się borykać turystom bez dzieci. Zapytaliśmy kilkoro z nich o to, co irytuje ich najbardziej.
Magda: dzieci w samolocie

Magda, 32 lata: "W zeszłym roku wybraliśmy się z moim narzeczonym na wycieczkę do Portugalii. Oczami wyobraźni widziałam już te urokliwe uliczki Lizbony, restauracyjki w podcieniach domów... Ale najpierw trzeba tam dolecieć. Wybraliśmy bezpośredni lot, bo nie chcieliśmy spędzić pół dnia na lotnisku w jakimś Frankfurcie czy Monachium. I teraz żałuję - owszem, zmarnowałabym może cały dzień, ale przynajmniej mogłabym nadrobić lekturę książki, posłuchać muzyki, wypić w spokoju kieliszek wina. A tak, spędziliśmy bite cztery godziny w samolocie, siedząc o rząd przed wyjątkowo uciążliwą rodzinką. Dwoje rodziców kompletnie nie umiało zapanować nad dziećmi. Rozumiem, że niemowlęta nie dadzą się natychmiast uspokoić, ale może warto rozważyć sens tak dalekiej wycieczki z paromiesięcznym dzieckiem, które płacze w zasadzie bez przerwy? Starsze dziecko co prawda nie krzyczało, ale kopało w oparcie fotela. Raz czy drugi próbowałam poprosić matkę dzieci o uspokojenie wyjątkowo żywiołowego synka, ale nie zdało się to na wiele. Z samolotu wyszliśmy wściekli, zmęczeni, z bólem głowy."



Dzieci w samolocie - wielu pasażerów chętnie zakazałoby im wstępu na pokład (fot. z lewej madgerly /CC/Flickr.com, zdjęcie z prawej gregglesworth/CC/Flickr.com)

Niestety, z samolotu nie ma ucieczki i musimy znosić wszystkie niedogodności. Czasem jedynym wyjściem jest poproszenie obsługi o zapewnienie zatyczek do uszu, choć nie są one dostępne podczas wszystkich lotów. Warto zatem zabezpieczyć się samodzielnie.

Agata: niecodzienne zwyczaje higieniczne

Długie, męczące loty w towarzystwie równie zmęczonych jak dorośli dzieci, to tylko część problemu. Wystarczy wybrać się nad polskie morze, żeby zetknąć się z "niecodziennymi zwyczajami higienicznymi":

Agata, 25 lat: "Bardzo lubię dzieci i chcę zostać mamą już niedługo, ale zeszłoroczne wakacje we Władysławowie obrzydziły mi potomstwo. Pojechaliśmy całą paczką, w sześć osób. Mieliśmy nasze parawany, koce, nawet lodówkę turystyczną, żeby nie musieć polegać na napojach z barku przy wejściu na plażę. Rozłożyliśmy się z samego rana, kiedy jeszcze nie było tłoczno. Po śniadaniu zaczęli napływać kolejni plażowicze - dorośli i dzieci. Było gwarno, ale wesoło i przyjemnie, a pogoda dopisywała. Do czasu, kiedy mama leżąca obok nas postanowiła wykorzystać nasz parawan jako zasłonę dla swojego synka, który bardzo chciał siusiu. Dziecko postawiła tuż przy mojej głowie, więc spytałam ją, co u licha robi. Zaczęła na mnie krzyczeć, że to tylko dziecko i że nie zabierze go do brudnej toalety przenośnej. Dziecko w tym czasie, brutalnie rzecz ujmując, obsikało mój parawan. Nie wiedziałam, co zrobić, bo miałam wrażenie, że wszystkie matki w okolicy patrzą z potępieniem... na mnie. Następnego dnia na plażę zabraliśmy przenośne radio. Mamuśki postanowiły chronić delikatne uszy dzieci przed naszą głośną muzyką, więc nie było więcej problemów tego rodzaju. Ale parawan wyrzuciłam."

Adam, 32 lata: "Nie rozumiem, dlaczego ludzie burzą się, gdy przychodzę na plażę z psem. Sądząc po tym, co widzę co roku jako mieszkaniec nadmorskiego miasta, większość przykrych niespodzianek na plaży, to wina dzieci, a nie psów. Rozumiem, że do toalety jest często daleko, ale przecież - do diabła - myślenie chyba nie boli? Nie wiem czy tak samo jest w zachodnich kurortach, ale jeżeli tak, to ja chyba będę jeździł na wakacje do miasta".



Sikanie na plaży? "To tylko dziecko" (fot. /CC/Flickr.com)

Patryk: skoki "na bombę" do hotelowego basenu

Plaża to miejsce publiczne, dostępne dla wszystkich - może więc lepiej zdecydować się na hotel z basenem? Tak uważał Patryk - i pożałował.

Patryk, 36 lat: "Dwa tygodnie urlopu w lecie to dla mnie święty czas. Nie odbieram wtedy żadnych maili ani telefonów z firmy, za to nadrabiam lektury i staram się jak najmniej ruszać. Na co dzień pracuję jako szef działu logistyki w sporej firmie, więc bardzo doceniam ciszę i spokój. Wybrałem hotel w Egipcie, duży, z całym zestawem basenów, od najmniejszych brodzików dla dzieci po basen olimpijski. Był też basen pośredni - ot, taki do popływania, z barem pośrodku. Pierwsze dwa dni były cudowne - schodziłem tam zaraz po śniadaniu z tabletem, czytałem zaległe wydania ulubionych magazynów, popijałem świeżo wyciskany sok, czasem jedno czy dwa piwa, trochę pływałem. Niestety, trzeciego dnia przyjechała jakaś grupa turystów - nie wiem, skąd, bo nie rozpoznałem, po jakiemu mówili. Niestety, przez to nie mogłem też im wyjaśnić, że to nie jest basen do skakania na tzw. bombę, a to było główną rozrywką kilkorga dzieciaków. Oczywiście, ja jako dziecko też tak robiłem - ale w jeziorze na Mazurach, a nie na basenie, gdzie ludzie chcą odpoczywać w ciszy! W końcu poskarżyłem się menedżerowi hotelu. Zaproponował mi lepszy pokój, ale co mi po pokoju? Nie przyjechałem tam siedzieć w pokoju!"



Skok do hotelowego basenu "na bombę" (fot. popofatticus /CC/Flickr.com)

Alicja: w naszym pensjonacie nie ma dzieci, ale obok już tak

Dobre planowanie powinno pozwolić ustrzec się przed takimi problemami. Ale nie wszystko da się przewidzieć.

Alicja, 34 lata: "Specjalnie wybrałam się na wakacje poza sezonem i zanim zdecydowałam się na wynajęcie pokoju w pięknym pensjonacie w Zakopanem, upewniałam się, że jego właściciele w tym czasie nie będą przyjmować żadnych dzieci. I rzeczywiście - oni nie przyjmowali. Ale na tej samej, bardzo obszernej skądinąd działce stał jeszcze drugi dom z pokojami - i tam przyjechała tzw. zielona szkoła. Nie wiem, co dzieci zapamiętały z Zakopanego, bo mam wrażenie, że większość czasu spędziły w tym ogrodzie. Oczywiście, większa część dnia mijała mi na długich spacerach, bo pogoda dopisywała, ale wieczorem kilkanaścioro dzieci biegało po ogrodzie, bawiło się, krzyczało, czasem płakało - i tak aż do zmroku. Byłam bardzo rozczarowana, bo nie mogłam nic zrobić: właścicielka pensjonatu rzeczywiście nie przyjmowała w tym czasie dzieci. Ale jej siostra już tak...".



Dzieci podczas zielonej szkoły (fot. Mike Baird /CC/Flickr.com)

Aneta: dzieci już odchowałam

Aneta, 46: "Dzieci już odchowałam i naprawdę nie mam ochoty zmagać się ponownie z problemami młodej matki. Niestety, ostatnio podczas wakacyjnego wyjazdu za ścianą hotelowego pokoju miałam rodzinę z niemowlęciem. Nie zmrużyłam oka przez cała noc, podobnie jak reszta gości na moim piętrze. Oczywiście rano wszyscy ruszyli szturmować recepcję w sprawie zmiany pokoju. Części się to udało, niestety ja nie należałam do tych szczęśliwców. Siedem dni z nocnym wyciem mnie wykończyło".



Niemowlę płaczące za ścianą pokoju to test dla bardzo wytrzymałych urlopowiczów (fot. meddygarnet /CC/Flickr.com)

***

Wakacje w Polsce bez dzieci? Szanse na uniknięcie niechcianego przez część turystów towarzystwa są niewielkie. Nie jest to łatwe także poza granicami naszego kraju. Listę hoteli nieobsługujących gości z dziećmi można znaleźć na stronie internetowej http://www.enjoynokids.com/en/world, ale nie jest ona zbyt długa.

Z pomocą, jak zawsze, przychodzi wyszukiwarka Google - na zapytanie "hotele tylko dla dorosłych" zwraca całkiem pokaźną listę wyników, warto jednak upewnić się, czy adresy są aktualne (pamiętając, że część wyników to oferty coraz popularniejszych ostatnio "sekswakacji"). O radę można zwrócić się także do przedstawicieli konkretnych biur podróży. Udanych wakacji.

Nie masz dzieci i denerwuje Cię, że na wakacjach przeszkadzają Ci w odpoczynku? A może - bez względu na to, czy jesteś mamą/tatą - uważasz, że bohaterowie tekstu przesadzają, bo plaża, basen i pensjonat są dla wszystkich? Czekamy na Wasze opinie!

Komentarze (857)
Bezdzietni na wakacjach: "Urlop? Zawsze z dziećmi. Cudzymi" [WASZE HISTORIE]
Zaloguj się
  • sverir

    Oceniono 2073 razy 1705

    Nie byłoby problemu z dziećmi na urlopach, gdyby tak wielu rodziców nie uważało siebie i swojego potomstwa za święte krowy, których prawo do przeszkadzania innym jest prawem najświętszym.

  • jarzebiaknaczczo

    Oceniono 1109 razy 1055

    Trochę rozsądku. Sam ma troje dzieci, już podrośniętych, najmłodszy ma 10 lat. Jeździłem z nimi na wakacje, kiedy byli mali i nigdy nie dopuściłem do tego, żeby moje dzieci były dla kogoś utrapieniem, czy to w samolocie, czy to koło basenu. Po prostu dziećmi należy się zajmować, a kiedy są zbyt małe, żeby np. znieść spokojnie podróż samolotem, to może lepiej odłożyć wyjazd do czasu, aż podrosną. Nie twórzmy sami problemów.

  • Gość: olis

    Oceniono 769 razy 577

    A wystarczyłoby aby rodzice trochę przyłożyli się do wychowania swojego potomstwa....

  • Gość: aksandra79

    Oceniono 449 razy 423

    Sama jestem mamą dwójki dzieci, ale całkowicie rozumiem zdenerwowanie osób, które miały taką wątpliwą przyjemność spedzić wakacje z cudzym wrzeszczącym dzieckiem. Moja córka jest już duża (9 lat) więc nie mam z nią problemu a wyjeżdzając z młodszą córką wybieramy pobyt w domkach lub pytamy właścicieli czy na pewno małe dziecko nie będzie problemem. Sami mamy niemiłe doświadczenia - raz nad morzem, na prywatnej kwaterze nie mogliśmy nawet herbaty w kuchni sobie przygotować bo kuchnia była wiecznie oblegana przez mamusie z dziećmi, które tam non-stop coś gotowały dla swoich pociech. A w nocy niekończące się imprezowanie, siedzienie po nocach, trzaskanie drzwiami i krzyki dzieci. Nie wiem co gorsze - bezmyślni, "rozrywkowi" rodzice czy płaczące po nocach i głośno zachowujące się maluchy.. W kolejne wakacje pojechaliśmy na wioskę na Mazury - w poszukwaniu ciszy i spokoju. A tam czekała na nas trzyletnia dziewczynka - właściwie nie dziewczynka a diabeł wcielony! Łaziła za nami non stop, wchodziła nam do pokoju, pukała w balkon, waliła w drzwi, zabierała zabawki mojej córce, zabierała nasze słodycze. Rodzice tej dziewczynki sami nie reagowali na jej głośne zachowanie a nam głupio było im zwracać uwagę żeby uspokoili małą. Swoją nachalnością i ciągłym wołaniem pod naszym pokojem "Otwórzcie, to ja Gosia", spowodowała, że mieliśmy ochotę stamtąd uciekać. Na szczęście po trzech dniach wyjechali i mieliśmy już spokój, jednak uraz pozostał. Szkoda, że rodzice takich dzieci nie pomyślą, że nie każdy jedzie na wakacje głośno imprezować, ale są też tacy, którzy na wakacjach szukają ciszy i spokoju. My staramy się, żeby nasze dzieci nie przeszkadzały nikomu i pilnujemy żeby nie były głośne (na tyle na ile możemy mieć na to wpływ), bo doskonale wiemy, jak inne maluchy (a czasem też ich rozrywkowi rodzice) mogą ten urlop popsuć...

  • tak3miasto

    Oceniono 1029 razy 309

    Proponuję kontynuację cyklu „Ludzkie tragedie na urlopie”:

    "Pełnosprawni na wakacjach. Urlop? Zawsze z niepełnosprawnymi. Obcymi" (Beata, 34 lata, potyka się o cholerne podjazdy w Szwecji, Wiesiek, 56 lat, musiał ustąpić miejsca w autobusie w Londynie)

    "Widzący na wakacjach. Urlop? Zawsze z niewidomymi. Obcymi" (Żaneta, 38 lat, została potrącona białą laską na Teneryfie, Adelę, 27 lat, wkurzały przyklejone w hotelu informacje w Braille`u: „Psuły estetykę” – skarży się)

    „Biali na wakacjach. Urlop? Zawsze z czarnymi. Obcymi” (Jan, 38 lat, jest rasistą i za granicą ciągle skacze mu ciśnienie, gdy nie widzi wokół samych białych, a chciałby się na urlopie wyciszyć i odpocząć, „Dlaczego nie ma ofert wycieczek tylko dla białych” – pyta)

    „Niscy na wakacjach. Urlop? Zawsze z wysokimi. Obcymi” (Mirce, 37 lat, wysoki koleś siedzący przed nią zasłaniał widok w samolocie, więc nie widziała dobrze, jakie chipsy proponuje jej stewardesa i wybrała paprykowe, a potem się okazało, że były też lepsze, cebulowe, Adam, 45 lat, nie widział w kinie przy scenie pocałunku całej twarzy Leonardo DiCaprio, bo pół policzka aktora zasłaniała mu wysoka baba siedzą przed nim)

  • Gość: DMW

    Oceniono 722 razy 102

    Mam gorącą prośbę do tzw dziennikarzy z gazeta.pl - odpuśćcie sobie idiotyczne tematy, którymi szczujecie ludzi. Napiszcie może coś o degrengoladzie i upadku wiodących portali internetowych, które dzień w dzień ścierwią się na potęgę.

  • tu_nie_bedzie_rewolucji

    Oceniono 276 razy 82

    A wystarczy trochę zrozumienia z jednej i drugiej strony... ale nie, zaraz rozpęta się wojna.
    ---
    czekam-na.pl -bo każdy na coś czeka

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

  • Hotele
  • Szukaj hotelu

  • Szukaj hotelu w Zurychu

  • Szukaj hotelu w Bazylei