Kolej Transsyberyjska
03.04.2008
, aktualizacja: 22.07.2008 13:26
Kolej Transsyberyjska biegnie przez krainę ogromnych przestrzeni, niezliczonych bogactw naturalnych, dziesiątków zupełnie nam nieznanych azjatyckich narodów oraz niezliczonych rzek i jezior. Śmiało można rzec niezliczonych, bo różne źródła podają różne ich ilości! O kraju świadczą też jego mieszkańcy - wytrzymali, pracowici i cierpliwi, bo wymaga tego surowa syberyjska przyroda.





Fot. Marcin Fiedziukiewicz, www.fiedziukiewicz.pl
Pociąg z Ułan Bator do Moskwy często zmianiał się w supermarket na szynach


Fot. Marcin Fiedziukiewicz, www.fiedziukiewicz.pl
Pociąg z Ułan Bator do Moskwy często zmianiał się w supermarket na szynach

Fot. Marcin Fiedziukiewicz, www.fiedziukiewicz.pl
Pociąg z Ułan Bator do Moskwy często zmianiał się w supermarket na szynach

Fot. Marcin Fiedziukiewicz, www.fiedziukiewicz.pl
Pociąg z Ułan Bator do Moskwy często zmianiał się w supermarket na szynach
ZOBACZ TAKŻE
- Podróże po Rosji. Kąpałam się w Bajkale (05-04-10, 06:00)
- Pocztówka z Jakucka. W obło z ostatkom (25-01-10, 06:00)
- Rosja od zmierzchu do świtu (19-08-10, 16:08)
Około 80 proc. Federacji Rosyjskiej leży za Uralem, czyli już w Azji. Tu właśnie zaczyna się Syberia.
Sama nazwa bywa różnie tłumaczona. Jedna z hipotez mówi o jej pochodzeniu od niewielkiej osady Sybir nad rzeką Toboł, (lewy dopływ Irtysza), która w XVII w była stolicą tamtych ziem, inna wskazuje na związek ze starym, wymarłym już stepowym narodem Siber zwanym również Sibir.
Wiele osób marzących o wyjeździe na daleki wschód Rosji rezygnuje - nie wiedzą, że to proste przedsięwzięcie.
Pociągiem przez kontynenty
Żeby znaleźć się na sąsiednim kontynencie, nie potrzebujemy pokonywać mórz i oceanów. Wystarczy pociągiem dostać się do Terespola, tam przekroczyć granicę z Białorusią i dojechać do Brześcia. Następny przystanek to Moskwa. Etap Brześć - Moskwa pokonujemy wagonem płackartnym, czyli najtańszym z dalekobieżnych.
W Moskwie pociągi na wschód odjeżdżają z Dworca Kazańskiego i Dworca Jarosławskiego.
Za Uralem, dokładnie 1777 km od Moskwy, zaczyna się już Azja. Po czterech dobach podróży jesteśmy w Siewierobajkalsku, miejscowości położonej na północnym wybrzeżu jeziora Bajkał. To doskonała baza wypadowa nie tylko nad sam Bajkał, ale również w pobliskie Góry Bajkalskie, jak i w Góry Barguzińskie, nieco bardziej oddalone, położone na wschodnim brzegu jeziora.
W miejscowości Lena (nazwa od przepływającej tamtędy jednej z najdłuższych rzek rosyjskich) zaczyna się sławna ostatnia udarnaja strojka komunizma - magistrala kolejowa zwana Bajkalsko-Amurską (BAM). Otacza ona Bajkał od północy nasypem o długości 4300 km i w miejscowości Komsomolsk nad Amurem łączy się z nitką transsyberyjską.
Wesoły pociąg
Jednak przygoda nie zaczyna się dopiero w Siewierobajkalsku, a już w pociągu.
Właśnie pociągi i dworce pokazują różnorodność kraju, co szczególnie widać w takim państwie jak Federacja Rosyjska. W wagonie spotykamy myśliwego z Ałtaju, mieszkańca stołecznej Moskwy, Tadżyków handlujących w Jakucji i Ukraińców jadących tysiące kilometrów, by odwiedzić rodzinę po kilku latach wzajemnego niewidzenia się...
Najtańszym wariantem podróży jest wspomniana płackarta. Jest podobna do naszych kuszetek, lecz ku niezadowoleniu niektórych, a zadowoleniu innych, nie ma ścian oddzielających korytarz. To sprzyja wzajemnemu poznawaniu się i rozmowom. W pociągu panuje zazwyczaj niezwykle przyjazna atmosfera. Ludzie wypytują się o cel podróży, zapraszają na posiłki i nie tylko posiłki...
Jedzenie na peronie
Kiedy podróżujemy Koleją Transsyberyjską, nie musimy martwić się o żywność. Perony obfitują w prowizoryczne stragany, gdzie kupimy podstawowe produkty, a nawet ciepły obiad. Kiedy na pośpiesznie rozkładanych kramach pokazują się orzeszki i szyszki limbowe, suszone i wędzone ryby bądź czapki skórzane, wiemy już na pewno, że to Syberia.
Pamiętajmy, że ceny na peronach są raczej wygórowane. Przyda się umiejętność targowania!
W czasie postojów trzeba pamiętać, że pociąg rusza czasem bez zapowiedzi. Co prawda zazwyczaj bardzo wolno, ale niech przestrogą dla podróżujących będzie historia niefrasobliwej rodziny, której część została na stacji w Permie. Udało im się "skompletować" na następnej stacji, w Jekaterynburgu, już po drugiej stronie Uralu!
Na mijanych stacjach, czasem oddalonych od siebie o kilka dobrych godzin jazdy, zwracają uwagę niezwykle bogate i monumentalne, wręcz wizytówkowe budynki dworców kolejowych. Jeżeli podczas przystanku zaryzykujemy odwiedziny w środku, że nierzadko zaskoczy i zdziwi ich wystrój i przepych. Polecam Nowosybirsk!
Konduktorzy na tydzień
O porządek i czystość w pociągu dbają specjalni konduktorzy - prowadnicy. Ci funkcjonariusze rosyjskiej żelieznej darogi w pociągu spędzają znaczną część życia. Podczas minionych wakacji miałem okazję poznać starszą panią z Władywostoku, która twierdziła, że z sześciu lat pracy w charakterze prowadnika - konduktora, aż trzy spędziła podróżując! Nie jest ona oczywiście wyjątkiem - z Władywostoku do Moskwy jedzie się tydzień. Pod czujnym okiem prowadników możemy spać spokojni o nasz ekwipunek. Zdarza się, że rodzice powierzają konduktorom swoje dzieci z prośbą o wysadzenie na odpowiedniej stacji. W ten sposób podróżują one same nawet tysiące kilometrów, jadąc do rodziny, która odbierze je już na innym kontynencie! Często cały wagon poczuwa się do opieki nad dziećmi, co dla małych podróżników jest niezwykle korzystne - dostają duże ilości słodyczy od przypadkowych wujków i cioć.
Duże zainteresowanie budzimy również my, turyści z odległego kraju. Zazwyczaj cieszymy się powszechną sympatią płackarty, zbieramy podarowane ogórki, pomidory, kiełbasy. Bardzo szybko pośród podróżujących znajdzie się ktoś, kto posiada polskie pochodzenie. Niestety odwdzięczyć się trzeba długimi wizytami u sąsiadów, które, jak to w Rosji, czasem bywają bardzo długie i wyczerpujące... Rzadko zdarzają się nieprzyjemne dyskusje o polityce, bądź żmudne wyjaśnienia, że Polska nigdy nie była jedną z republik Związku Radzieckiego.
Sama nazwa bywa różnie tłumaczona. Jedna z hipotez mówi o jej pochodzeniu od niewielkiej osady Sybir nad rzeką Toboł, (lewy dopływ Irtysza), która w XVII w była stolicą tamtych ziem, inna wskazuje na związek ze starym, wymarłym już stepowym narodem Siber zwanym również Sibir.
Wiele osób marzących o wyjeździe na daleki wschód Rosji rezygnuje - nie wiedzą, że to proste przedsięwzięcie.
Pociągiem przez kontynenty
Żeby znaleźć się na sąsiednim kontynencie, nie potrzebujemy pokonywać mórz i oceanów. Wystarczy pociągiem dostać się do Terespola, tam przekroczyć granicę z Białorusią i dojechać do Brześcia. Następny przystanek to Moskwa. Etap Brześć - Moskwa pokonujemy wagonem płackartnym, czyli najtańszym z dalekobieżnych.
W Moskwie pociągi na wschód odjeżdżają z Dworca Kazańskiego i Dworca Jarosławskiego.
Za Uralem, dokładnie 1777 km od Moskwy, zaczyna się już Azja. Po czterech dobach podróży jesteśmy w Siewierobajkalsku, miejscowości położonej na północnym wybrzeżu jeziora Bajkał. To doskonała baza wypadowa nie tylko nad sam Bajkał, ale również w pobliskie Góry Bajkalskie, jak i w Góry Barguzińskie, nieco bardziej oddalone, położone na wschodnim brzegu jeziora.
W miejscowości Lena (nazwa od przepływającej tamtędy jednej z najdłuższych rzek rosyjskich) zaczyna się sławna ostatnia udarnaja strojka komunizma - magistrala kolejowa zwana Bajkalsko-Amurską (BAM). Otacza ona Bajkał od północy nasypem o długości 4300 km i w miejscowości Komsomolsk nad Amurem łączy się z nitką transsyberyjską.
Wesoły pociąg
Jednak przygoda nie zaczyna się dopiero w Siewierobajkalsku, a już w pociągu.
Właśnie pociągi i dworce pokazują różnorodność kraju, co szczególnie widać w takim państwie jak Federacja Rosyjska. W wagonie spotykamy myśliwego z Ałtaju, mieszkańca stołecznej Moskwy, Tadżyków handlujących w Jakucji i Ukraińców jadących tysiące kilometrów, by odwiedzić rodzinę po kilku latach wzajemnego niewidzenia się...
Najtańszym wariantem podróży jest wspomniana płackarta. Jest podobna do naszych kuszetek, lecz ku niezadowoleniu niektórych, a zadowoleniu innych, nie ma ścian oddzielających korytarz. To sprzyja wzajemnemu poznawaniu się i rozmowom. W pociągu panuje zazwyczaj niezwykle przyjazna atmosfera. Ludzie wypytują się o cel podróży, zapraszają na posiłki i nie tylko posiłki...
Jedzenie na peronie
Kiedy podróżujemy Koleją Transsyberyjską, nie musimy martwić się o żywność. Perony obfitują w prowizoryczne stragany, gdzie kupimy podstawowe produkty, a nawet ciepły obiad. Kiedy na pośpiesznie rozkładanych kramach pokazują się orzeszki i szyszki limbowe, suszone i wędzone ryby bądź czapki skórzane, wiemy już na pewno, że to Syberia.
Pamiętajmy, że ceny na peronach są raczej wygórowane. Przyda się umiejętność targowania!
W czasie postojów trzeba pamiętać, że pociąg rusza czasem bez zapowiedzi. Co prawda zazwyczaj bardzo wolno, ale niech przestrogą dla podróżujących będzie historia niefrasobliwej rodziny, której część została na stacji w Permie. Udało im się "skompletować" na następnej stacji, w Jekaterynburgu, już po drugiej stronie Uralu!
Na mijanych stacjach, czasem oddalonych od siebie o kilka dobrych godzin jazdy, zwracają uwagę niezwykle bogate i monumentalne, wręcz wizytówkowe budynki dworców kolejowych. Jeżeli podczas przystanku zaryzykujemy odwiedziny w środku, że nierzadko zaskoczy i zdziwi ich wystrój i przepych. Polecam Nowosybirsk!
Konduktorzy na tydzień
O porządek i czystość w pociągu dbają specjalni konduktorzy - prowadnicy. Ci funkcjonariusze rosyjskiej żelieznej darogi w pociągu spędzają znaczną część życia. Podczas minionych wakacji miałem okazję poznać starszą panią z Władywostoku, która twierdziła, że z sześciu lat pracy w charakterze prowadnika - konduktora, aż trzy spędziła podróżując! Nie jest ona oczywiście wyjątkiem - z Władywostoku do Moskwy jedzie się tydzień. Pod czujnym okiem prowadników możemy spać spokojni o nasz ekwipunek. Zdarza się, że rodzice powierzają konduktorom swoje dzieci z prośbą o wysadzenie na odpowiedniej stacji. W ten sposób podróżują one same nawet tysiące kilometrów, jadąc do rodziny, która odbierze je już na innym kontynencie! Często cały wagon poczuwa się do opieki nad dziećmi, co dla małych podróżników jest niezwykle korzystne - dostają duże ilości słodyczy od przypadkowych wujków i cioć.
Duże zainteresowanie budzimy również my, turyści z odległego kraju. Zazwyczaj cieszymy się powszechną sympatią płackarty, zbieramy podarowane ogórki, pomidory, kiełbasy. Bardzo szybko pośród podróżujących znajdzie się ktoś, kto posiada polskie pochodzenie. Niestety odwdzięczyć się trzeba długimi wizytami u sąsiadów, które, jak to w Rosji, czasem bywają bardzo długie i wyczerpujące... Rzadko zdarzają się nieprzyjemne dyskusje o polityce, bądź żmudne wyjaśnienia, że Polska nigdy nie była jedną z republik Związku Radzieckiego.
1
2
następne »
-
Fajny kawał
amalczewski
07.05.03, 16:48
Dwaj Rosjanie jadą koleją transsyberyjską. Spotkali się na korytarzu i palą papierosy.Jeden pyta: "Zdrawstwuj. Ty kuda jedziosz?".Drugi: "Zdrawstwuj. Ja jedu iz Maskwy w »
-
Re: Kolej Transsyberyjska
lusiazet
10.05.03, 18:24
Prosze o dobra rade tych, co juz nad Bajkalem byli. Wjade na teren Rosji na pieczatke AB. Czy mam starac sie o rejestracje? Wiem, ze na granicy, przy wyjezdzie beda mnie o nia pytali. Jak wy»
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl













