Puszyści będą płacić więcej. Pierwsze linie lotnicze, które ważą pasażerów

Płacisz tyle, ile ważysz. Tak głosi slogan promujący nową politykę samoańskich linii lotniczych. W ten sposób właściciele Samoa Air chcą przekonać Samoańczyków do walki z otyłością. Najpierw jednak odchudzą portfele.
1 kwietnia w prima aprilis świat obiega wieść: Samoa Air jako pierwsze linie lotnicze będą ważyć swoich pasażerów i pobierać opłaty za lot zgodnie z wagą. To rzeczywiście brzmi jak kiepski żart, ale informację podają m.in. Huffington Post i Daily Telegraph. Żeby sprawdzić, o co tu chodzi, postanawiam "zabookować" testowy lot. Na stronie internetowej linii wyświetla się komunikat: "pay only for what you weight!". Surfuję dalej w zakładce "pay by weight". W końcu trafiam na puste pola podpisane: "waga" i "waga bagażu". Szybko wpisuję swoją wagę, myśląc sobie, jaką jestem szczęściarą - kalkulator wylicza mi tylko 76,56 tala (włącznie z bagażem o wadze 10 kilogramów). To niecałe 115 złotych za 40-minutowy lot z Asau na Savaii do Faleolo na wyspie obok.

Samoa Air to linie lokalne. Latają między wyspami Oceanii małymi samolotami, które nie pomieszczą więcej niż 12 osób. Swoim kontrowersyjnym przepisem właściciele linii zamierzają nakłonić Samoańczyków do odchudzania.

Dobry interes, jeszcze lepsza idea

Z każdą podaną w mediach informacją o najgrubszych narodach świata, jednego możemy się spodziewać. Miejsce pierwsze lub w pierwszej piątce będzie należeć do wysp Oceanii. W zeszłym roku liderami wśród "krajów puszystych" były Mikronezja i Tonga, gdzie mieszkańcy ważą średnio 82 kilogramy. By przeciwdziałać nadwadze Samoańczyków i promować wśród nich zdrowy tryb życia, właściciele samoańskich linii Samoa Air postanowili wprowadzić stosowny przepis - "płacisz tyle, ile ważysz". Na domiar tego, systemu nie da się oszukać - lotniska zostały wyposażone w wagi.

Pomysł, choć kontrowersyjny, ma przynajmniej jedną zaletę - pasażerowie płacą uczciwie "od kilograma", nie ponosząc żadnych dodatkowych kosztów za nadbagaż. Po wpisaniu wagi w odpowiednie pole podczas rejestracji, system oblicza właściwą kwotę. Będzie tym wyższa, im więcej ważymy. 1 kilogram to 1 samoańskie tala, a w przeliczeniu na złotówki - 1,5 zł.

Redaktorzy Daily Telegraph obliczyli, że pasażer o wadze 76 kilogramów podróżujący z 10-kilogramowym bagażem podręcznym z Maota na Savaii do Faleolo na sąsiedniej wyspie, zapłaci ok. 124 zł za 10-minutowy lot. Osoba o 13 kilogramów lżjesza na tej samej trasie kupi bilet już za ok. 105 zł. W Daily Telegraph obliczono także ceny lotów liniami British Airways, gdyby te zdecydowały się wcielić w życie podobny przepis. Wtedy dorosły człowiek ważący prawie 83 kg z bagażem o wadze 10 kg za lot z Londynu do Paryża zapłaciłby ok. 348 zł, do Stambułu - 634 zł. Kobietę o wadze 70 kg z torbą podręczną podobnej wagi koszt podróży do stolicy Francji wyniósłby 300 zł, a do Stambułu - 547,5 zł.

Wyobraźmy sobie, że przepis "płacisz tyle, ile ważysz" zaczyna obowiązywać w Polsce. Czy jest Waszym zdaniem słuszny i potrzebny? Przygotowaliśmy sondę.

Płacisz tyle, ile ważysz - czy to słuszne i sprawiedliwe?
Komentarze (129)
Puszyści będą płacić więcej. Pierwsze linie lotnicze, które ważą pasażerów
Zaloguj się
  • Gość: JA

    Oceniono 6 razy -4

    Dzisiaj jest tylu chorych i przez to otylych... Dziwne ze w obozie koncentracyjnym, gdzie NIE JEDLI nie widzialem na zdjeciu grubasa! Przestancie zrec a schudniecie!

  • Gość: piesnagrubasów

    Oceniono 10 razy -4

    Słuchajcie spaślaki - samolot to nie samochód z łożyskami w kołach, które można obciążyć nawet pięciokrotnie... - tu się płaci za paliwo, które spaślaków utrzymuje w powietrzu!

  • Gość: chudy

    Oceniono 2 razy -2

    puszyste to mogą być koty, ludzie są tłuści albo grubi.
    Gruby to przecież nie epitet!

  • Gość: qqryq

    Oceniono 4 razy -2

    Nie rozumiem określenia "puszysty". To jak mówić defraudacja o zwykłej kradzieży, tyle, że dokonanej przez polityka czy urzędasa. Mówmy wprost - grubasy, spaślaki, warchlaki, co nie potrafią zadbać o siebie, tylko chleją i żrą bez opamiętania. Mam nadzieję, że w komunikacji miejskiej, pociągach czy PKSach (i ich prywatnych klonach) również będą płacić wiecej, bo zajmują często miejsce drugiej osoby.

  • the_rapist

    Oceniono 6 razy -2

    Denerwuje mnie ta nowomowa. Od kiedy tłuszcz jest puszysty? Nazywając ładnymi słowami rzeczy i zjawiska negatywne sprawiamy, że nie są one postrzegane w kategorii PROBLEM - PROPOZYCJA ROZWIĄZANIA, a jako inna, tak samo dobra wersja rzeczywistości. Dlaczego padło na Samoa? Z dwóch powodów. Po pierwsze jest to bodajże najbardziej otyły naród świata. Nadwagę ma ponad 95% Samoańczyków. Po drugie do kilkunastominutowych lotów pomiędzy wyspami używa się małych, lekkich samolotów. Nigdzie indziej dodatkowe kilogramy "ładunku" nie wpływają tak bardzo na zużycie paliwa. Czy posunięcie linii lotniczych z Samoa jest fair? Na pewno bardziej niż polityka absurdalnych opłat za nadbagaż.

  • Gość: greg

    Oceniono 3 razy -1

    Puszyści będą płacić więcej: chodzi o psy i koty? Czy o grubasów?

  • Gość: ONA

    Oceniono 3 razy -1

    I słusznie ,za nadbagaż trzeba płacić !

  • a.malin

    Oceniono 3 razy -1

    Puch jest lekki, więc PUSZYŚCI nie powinni ważyć dużo.

  • Gość: iex

    Oceniono 3 razy -1

    Jestem za. Np. bilet transoceaniczny obejmuje przelot 100kg łącznie (pasażer + bagaż). Każdy kg ponad to jest nadbagażem. Wkruwia mnie serdecznie, kiedy muszę zastanawiać się, czy wciąć dodatkową parę spodni i kapcie (oczywiście teraz pisze już o lotach w EU, przy transoceanicznych - jeśli nie miałbym wieźć ze sobą całego życia - trudno byłoby mi nie zmieścić się w limicie), gdy moja walizka podręczna waży 1/10 tego, co stanowi przewagę grubasa obok nad moją wagą. Jego spocone sadło leci za darmo a ja muszę się ograniczać. Fakt, że jak nie zabije go zawał to wykończy go cukrzyca mało mnie pociesza, bo płacę składkę zdrowotną, którą pochłonie utrzymywanie przy życiu jego zwałów. 186/76. "Żrę połowę" i dużo się ruszam.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX