Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Przepowiednia Majów. Czy za chwilę skończy się świat?

Agnieszka Jakubowska, National Geographic Channel
01.12.2012 , aktualizacja: 21.12.2012 11:06
A A A Drukuj
Zdjęcie z filmu Podziemny świat Majów - Przepowiednia z kalendarza. Emisja 02.12 o godz. 21:00 na National Geographic Channel

Zdjęcie z filmu Podziemny świat Majów - Przepowiednia z kalendarza. Emisja 02.12 o godz. 21:00 na National Geographic Channel (fot. National Geographic Channel)

O północy 21 grudnia 2012 r. według starożytnych Majów aktualny cykl stworzenia dobiega końca. Czy oznacza to, że nasze dni są policzone, a Ziemię wkrótce strawią pożary i trąby powietrzne? O czym dokładnie mówi słynna przepowiednia Majów? Śladami filmowca i historyka Paula Murtona oraz ekipy National Geographic Channel ruszamy do Gwatemali w poszukiwaniu rozwiązania jednej z największych zagadek XXI wieku.
Starożytni Majowie zamieszkiwali Amerykę Środkową - Gwatemalę, Belize i Honduras - oraz południową część Meksyku w Ameryce Północnej. Według uczonych początki ich cywilizacji mogą sięgać nawet dwóch tysięcy lat przed naszą erą. Właśnie wtedy zaczęły powstawać monumentalne piramidy, wokół których wyrosły miasta dorównujące wielkością Londynowi. Z wierzchołków ogromnych budowli Majowie obserwowali Niebo, natomiast w czasie ceremonii religijnych dokonywali w tych miejscach rytualnych mordów, składając ludzi w ofierze bogom. Ukryte w lasach deszczowych Gwatemali ruiny, kryjące niewyjaśnione zagadki cywilizacji majańskiej, zapewniły Majom przetrwanie w pamięci współczesnych. Historia dziejów człowieka nie zna chyba innych kultur niż prekolumbijskie, których spuścizna równie intensywnie oddziaływałaby na świat tysiące lat później. Na czym polega fenomen okrutnej aczkolwiek fascynującej kultury Majów? Nie ma jednej odpowiedzi, ale jedna z podpowiedzi tkwi w przepowiedni majańskiej, zgodnie z którą 21 grudnia 2012 roku w dziejach ludzkości nastąpi przełom.

Apokalipsa według Majów - zobacz fragment filmu

Gorączka końca świata

Wiara w przepowiednię Majów jest szczególnie silna w Stanach Zjednoczonych. W Utah (ale nie tylko) powstała nawet specjalna fabryka produkująca bunkry dla osób, które boją się majańskiej apokalipsy. Jeden schron kosztuje przynajmniej 70 tysięcy dolarów, ale jego położenie na głębokości siedmiu metrów pod ziemią ma zagwarantować właścicielowi przetrwanie największych klęsk żywiołowych - wichur, trzęsienia ziemi, powodzi. Producent zapewnia, że taki bunkier przetrwa nawet wybuch jądrowy. Wiarę Amerykanów podsycają ruchy religijne - dzień 21 grudnia 2012 roku ma być Dniem Sądu. Zdaniem chrześcijan właśnie wtedy nadejdzie objawiona w Biblii apokalipsa. Zwiastunami nadchodzącej tragedii mają być katastrofy w świecie człowieka i przyrody, a więc wojny w Afryce i na Bliskim Wschodzie, kryzys finansowy, wyginięcie gatunków zwierząt czy wyczerpywanie się źródeł bogactw naturalnych.

Skąd właśnie ta data?

Data 21 grudnia 2012 roku pojawia się w starożytnych inskrypcjach, na stelach kamiennych i ruinach majańskich miast. Jest częścią tzw. mitu stworzenia. Teoria końca świata nie jest jednak jedyną paranaukową interpretacją, wyjaśniającą jej znaczenie. Łagodniejsze prognozy popularyzowane np. przez ruchy new age mówią raczej o wizji wielkiej przemiany psychicznej ludzkości, która nastąpi w dniu objawionym przez skrybów majańskich. Którąkolwiek koncepcję uznać by za wiarygodną, dzień 21 grudnia 2012 roku od lat paraliżuje masową wyobraźnię. Zwolennicy najróżniejszych teorii na temat prekolumbijskiej przepowiedni, kanalikami sieci internetowej docierają do ludzi z całego świata. Z jednym tylko wyjątkiem Współcześni Majowie niewiele wiedzą na temat apokalipsy swoich przodków. Czy to nie zastanawiające?

Skąd się wzięła ta gorączka i dlaczego sami Majowie jej nie rozumieją?

Gorączka końca naszej ery, która dopadła Zachód, wzięła się z bardzo powierzchownej interpretacji pism majańskich. Ponieważ nałożyły się na nie obrazy z ksiąg religijnych, współczesny świat postawił się w stan napiętego oczekiwania i gotowości. Żądni sensacji uczyniliśmy datę 21 grudnia 2012 roku przede wszystkim chodliwym produktem kultury masowej. W Stanach Zjednoczonych przynajmniej od dekady kręci się filmy katastroficzne inspirowane fascynacjami końcem świata. Strony internetowe i fora huczą od dyskusji na temat tego, w jaki sposób tego dnia skończy się nasza cywilizacja. Jednakże wnikliwa naukowa analiza starożytnych dokumentów i steli kamiennych pozwala wysnuć wnioski dużo mniej "atrakcyjne", niż chcieliby tego charyzmatyczni autorzy popularnych koncepcji. Majowie bowiem nigdy nie prorokowali (choć nigdy też tego jednoznacznie nie wykluczyli), że 21 grudnia 2012 roku nastąpi zagłada, która całkowicie unicestwi ludzkość. Mało tego, skrybowie majańscy w ogóle nie przewidywali ostatecznego końca świata. Zgodnie z ich filozofią czas trwa wiecznie, a świat regularnie odradza się w nim, choć nie wiadomo, jak będzie wyglądał przełom między cyklami. Data ta miała doniosłe znaczenie w świadomości Majów, jednak współczesna starszyzna majańska apokalipsę uważa za wymysł naszej kultury. Bez względu na to, na ile grup dzisiejszy świat podzieliła słynna przepowiadania, jedno jest pewne - 21 grudnia 2012 roku według starożytnych proroków wydarzy się coś szczególnego, ponieważ w tym dniu aktualny cykl czasowy dobiega końca. Co to będzie? Zajrzyjmy do kalendarza majańskiego.

Zobacz zwiastun dokumentu Podziemny świat Majów

Koniec 13 baktuna

Majowie dokładnie obserwowali niebo, a swoje spostrzeżenia skrupulatnie dokumentowali, porównując je z wcześniejszymi wynikami. Na podstawie powtarzających się schematów wnioskowali o przyszłości. Mieli w tym ważny cel - pragnęli pojąć istotę czasu, co pozwoliłoby im planować swoje działania w taki sposób, by zapewnić cywilizacji przetrwanie. Poświęcanie życia ludzkiego na ołtarzach miało zapobiegać dramatycznym skutkom zmian klimatycznych, których nie dało się uniknąć. Specjalistyczne badania wykazały, że okres w dziejach ludzkości, kiedy cywilizacja majańska upadła, naznaczony był wieloma suszami. Desperackie próby ratowania się służyły przewróceniu dawnej równowagi. Do pewnego stopnia gwarantował ją kalendarz, stanowiący zapis precyzyjnych, matematycznych obliczeń, za pomocą których Majowie liczyli lata i planowali przyszłość. To właśnie dzięki znajomości zaawansowanej matematyki oraz pisma zbudowali tak potężną cywilizację. Dzieło, jakie stworzyli, XVI-wieczni Hiszpanie przypisywali kosmitom bądź wierzyli, iż Majowie mają tajemniczą moc. Uczeni majańscy posiadali z pewnością znakomite umiejętności astronomiczne i astrologiczne (m.in. stawiali horoskopy). Ich miasta odzwierciedlały układ Słońca, Księżyca i planet, które obserwowali regularnie w celu ustalenia okresów przesilenia i równonocy. Wierzyli, że konstelacje ciał niebieskich silnie warunkują ludzkie losy, ponieważ od nich zależą mniej lub bardziej pomyślne dni w rolnictwie oraz planowaniu wojen.

Obowiązek dbania o kalendarz Majowie złożyli na karb skrybów, jedynych piśmiennych członków społeczeństwa. Dokładne obliczenia - na setki lat przed Europejczykami posługiwali się koncepcją zera - pozwoliły im wypracować kilka niezwykle precyzyjnych cyklów mierzenia czasu (np. w dniach lub milionach lat). Podstawową jednostką był baktun równy liczbie 144 tysięcy dni. Początki dziejów człowieka Majowie umiejscowili na osi czasu 5126 lat wstecz, a przełom nastąpić ma 13 baktunów później, a więc 21 grudnia 2012 roku. W pismach majańskich nie ma jednak informacji o zagładzie ludzkości. To, co wydarzy się tego dnia, pozostaje zagadką i stanowi przedmiot naukowych spekulacji. Zawierająca wzmiankę na temat 2012 roku stela z Tabasco jest czytelna tylko w części. Odpowiedź na nurtujące świat pytanie leży na niewyraźnym fragmencie pomnika. W środowisku naukowym funkcjonuje pogląd, że w grudniu nadejdzie objawiony w micie stworzenia Majów koniec aktualnego cyklu - cyklu stworzenia. Jedna z teorii, która wyłania się z mroków majańskich tajemnic - jej autorem jest archeolog Bill Saturno - dowodzi, że świat nie skończy się w tym roku. Podłożem tego stwierdzenia są usytuowane na ścianach ruin osady Xultun daty obejmujące ponad 7 tysięcy lat, a więc na długo po rzekomym końcu świata. Nie widać ich gołym okiem, jednak dzięki specjalistycznej fotografii stają się wyraźne. Saturno wierzy, że miejsce, w którym je znalazł, to komnata skrybów. Wierzy też, że 21 grudnia bieżącego roku świat nie zniknie, lecz się odrodzi, ponieważ cykle życia i śmierci trwają wiecznie - kalendarz Majów ma przypominać raczej drogomierz, który, kiedy osiągnie odpowiednią liczbę na liczniku, znów zaczyna wskazywać zero. Co naprawdę wydarzy się na trzy dni przed Bożym Narodzeniem, nie wiadomo. Wiadomo za to, że potężna cywilizacja majańska upadła, zatraciwszy system wartości, który pozwolił jej wspiąć się na wyżyny filozofii oraz technologii. Może właśnie taką przepowiednię dają nam dziś Majowie? Czy współczesne wstrząsy, jakie odczuwamy w niemal każdym zakątku świata nie wróżą nam schyłku ludzkości? Żadna cywilizacja przecież nie jest wieczna.

Sekrety Majów - zobacz fragment filmu

Krwawe obrzędy Majów

Dzięki kalendarzowi Majowie mogli dokładnie planować działania wojenne i rolnicze. Jednakże archeologowie odnotowują w ich dziejach także momenty potężnych kryzysów, podczas których, by zapewnić cywilizacji przetrwanie, uciekali się do najbardziej radykalnych rozwiązań - poświęcania bóstwom ludzi w ofierze.

Składanie ofiar z ludzi było elementem życia nie tylko w jego aspekcie religijnym. Starożytni Majowie uwielbiali napawać się widokiem cierpienia i śmierci. Krwawe praktyki stosowali m.in. w sporcie - zawodnik, który zawiódł w ważnej rozgrywce, tracił życie, a jego głowę wieszano w pobliżu boiska i trybun. Takie praktyki pamięta historia przynajmniej Chichen Itza, jednego z największych miast w dziejach prekolumbijskiej Ameryki. W czasie świąt religijnych areną wydarzeń stawały się piramidy z usytuowanym na ich wierzchołku stołem ofiarnym. Prowadziły do niego wysokie na około sto stopni schody. W dramatycznej wędrówce skazańcowi towarzyszyło całe społeczeństwo, ponieważ ceremonie zawsze miały charakter publiczny. Historia obfituje w opowieści o torturowanych na ołtarzach jeńcach wojennych, którym wyrywano bijące serca i poświęcano je bóstwom. Te brutalne praktyki znajdują logiczne uzasadnienie w głębokim przekonaniu, iż ludzka krew stanowi pokarm bogów. Szczególnie ponoć preferowali krew genitalną, co skutkowało okaleczaniem mężczyzn przez wkładanie w penis pełnego haczyków kolca płaszczki. Sączące się z narządu krople skapywały na fragment papieru, który następnie palono, oparami karmiąc bogów.

Jednym z najważniejszych w majańskim panteonie bóstw był bóg deszczu imieniem Chaac. Od niego zależała przyszłość Majów w okresach suszy, które przynajmniej w X wieku regularnie nawiedzały Amerykę Środkową. Im większa tragedia dotykała społeczność, tym więcej ludzi poświęcano mu w ofierze. Ponieważ Majowie wierzyli, że składanie tylko żywych ofiar mogło przebłagać Chaaca i zesłać deszcz, topili je w specjalnie przeznaczonych do tego świętych miejscach. Najwyższą cenę płaciły głównie dzieci. Ich kośćmi usłane są całe dna cenotes - głębokich nawet na sto metrów studni, powstałych po zapadnięciu się stropu jaskini takich, jak ta w San Antonio.

Widok na głębokości 35 metrów jest przerażający - dno wyściełają czaszki, żuchwy, ramiona, klatki piersiowe lub całe szkielety. Niektóre spośród ludzkich szczątków są tak drobne, że to, iż należały do dzieci, nie budzi żadnych wątpliwości. Czaszki noszą ślady skalpowania, a to oznacza, że ofiary przed śmiercią torturowano. Cenotes pochłonęły w sumie tysiące ofiar i współcześnie są traktowane jak masowe grobowce (na dnie znajduje się również biżuteria i ceramika - dary ofiarne). Majowie wierzyli, że z ponurych głębin wody wyrastają korzenie magicznego drzewa, które stanowiło oś wszechświata. Najważniejsze z takich miejsc znajduje się około stu dwudziestu kilometrów od San Antonio - to cenotes Holtun w pobliżu Chichen Itza, gdzie nie wolno nurkować. Na jego dnie podobnie, jak w przypadku pozostałych cenotes, spoczywają zarówno dzieci, jeńcy wojenni, jak i arystokraci. I choć wszyscy zginęli w brutalny sposób po to, aby inni mogli żyć, ich śmierć była oznaką największej hańby.

Podziemny świat Majów - oglądaj w piątek, 21 grudnia o godz. 20:00 na National Geographic Channel.

ZOBACZ TAKŻE
Komentarze (143)
Zaloguj się
  • Gość: nieswiadomy

    Oceniono 138 razy 128

    "O północy 21 grudnia 2012 r. według starożytnych Majów aktualny cykl stworzenia dobiega końca."
    o północy jakiego czasu ? zimowego, letniego, wg Greenwich ???

  • Gość: Gosc

    Oceniono 148 razy 124

    "Historia dziejów człowieka nie zna chyba innych kultur niż prekolumbijskie, których spuścizna równie intensywnie oddziaływałaby na świat tysiące lat później."

    Naprawdę??? Żadne inne kultury autorce nie przychodzą do głowy???
    Rozkoszna bzdura :D

  • Gość: konkatenator

    Oceniono 80 razy 74

    Don't worry about the world coming to an end today. It is already tomorrow in Australia.

  • zawsze_prawdziwy

    Oceniono 89 razy 63

    szkoda że Majowie, te super mądraski nie przewidziały swojego końca z rąk Hiszpanów niosących Boga Chrześcijan na ustach:) czyżby 22 grudnia cały świat mieli najechać teraz kosmici z nową wiarą?:)))))))))))

  • Gość: 19zeus08

    Oceniono 68 razy 56

    W dzień końca świata
    Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
    Rybak naprawia błyszczącą sieć.
    Skaczą w morzu wesołe delfiny,
    Młode wróble czepiają się rynny
    I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
    W dzień końca świata
    Kobiety idą polem pod parasolkami,
    Pijak zasypia na brzegu trawnika,
    Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
    I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
    Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
    I noc gwiaździstą odmyka.
    A którzy czekali błyskawic i gromów,
    Są zawiedzeni.
    A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
    Nie wierzą, że staje się już.
    Dopóki słońce i księżyc są w górze,
    Dopóki trzmiel nawiedza różę,
    Dopóki dzieci różowe się rodzą,
    Nikt nie wierzy, że staje się już.
    Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
    Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
    Powiada przewiązując pomidory:
    Innego końca świata nie będzie,
    Innego końca świata nie będzie.
    TAK BEDZIE WYGLADAL KONIEC SWIATA :D

  • Gość: szary212

    Oceniono 29 razy 29

    A czy Chińczycy też zginą ? Oni liczą czas po swojemu....

  • ciotka_ltd

    Oceniono 67 razy 29

    A kysz! Znow jakis wariat, zurnalisty, wyrzuci przez was dzieciaka przez okno.
    I jesli 21 grudnia zdarzy sie jakis koniec swiata, to bedzie to napewno koniec swiata dziennikarzy - ludzie sie w koncu wkurza i wydusza was golymi lapami. A pismaki Agory pojda na pierwszy ogien.;)

  • pilot.tv

    Oceniono 23 razy 17

    Chwila minela i swiat sie nie skonczył. Co wiecej - mineły 3 chwile. I tak do wiadomosci autorki - wg jakiego kalendarza ma byc ten 21.12.2012?? Wg niektorych juz jest rok 5000. Radze sie zapoznac z innymi kulturami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX