Wakacje w Egipcie. Sharm el Sheikh - dlaczego warto jechać

Sharm El Sheik to egipskie Costa del Sol - miejsce znane jako największy, najgłośniejszy i najbardziej popularny ośrodek Morza Czerwonego. Czy więc na pewno warto tu jechać? Relacja bez fikcji Petry Shephard z Travel Channel.
Petra Shepherd* zwiedziła ponad 70 krajów, a swoje podróże odbywa raczej z plecakiem na plecach, aniżeli wylegując się w pięciogwiazdkowych hotelach. Po przetrwaniu jednej z najostrzejszych zim w historii, postanowiła skorzystać z odrobiny zimowego słońca i ciepła. Wybrała najpopularniejszy ośrodek turystyczny Egiptu, Sharm El Sheik, który gwarantuje jedno i drugie plus rafy koralowe i tropikalne morze w zasięgu kilku godzin lotu. Nie przewidziała jednak niefortunnych ataków rekinów, które nawiedziły Sharm pod koniec 2010 roku oraz fali protestów antyrządowych, które wybuchły w stolicy kraju, Kairze w styczniu 2011 roku. Egipt wkraczał w czas rewolucji i mimo, że główne wydarzenia miały miejsce 350 km od Sharm el Sheikh, to wszędzie dało się odczuć niepokój. Wiele państw odradzało obywatelom podróż do Egiptu, co mocno odbiło się na liczbie turystów. Jednak gdy Petra dotarła tam pod koniec kwietnia 2011 r., poczucie bezpieczeństwa wracało - kampania "Sharm" odniosła skutek.

Sharm el Sheikh - egipskie Costa del Sol

Petra: Z początku przyjaciele byli zaskoczeni moim wyborem. Sharm El Sheik to przecież egipskie Costa del Sol, miejsce znane jako największy, najgłośniejszy i najbardziej popularny ośrodek Morza Czerwonego. Zazwyczaj należę do osób lubiących odkrywać nowe miejsca, a im dalej od wydeptanych ścieżek, tym lepiej. Hotele w Sharm są duże, nocne życie hałaśliwe, niewiele tu historii czy lokalnej kultury, nie ma też co robić w wolnym czasie, chyba że jest się nurkiem. Moja próba zdobycia certyfikatu Padi skończyła się klęską 25 lat temu w Tajlandii. Nie polecałabym robienia kursu nurkowania na wakacjach, trzeba się uczyć wielu rzeczy po nocach i nigdy nie byłam w stanie zrozumieć, o co chodzi z tymi różnymi ilościami powietrza i balastem. Fiasko na kursie nurkowania nie odstraszyło mnie od pływania z maską, jest to świetny sposób podziwiania piękna podwodnego świata, które przecież było jednym z głównych powodów przyjazdu. Nie spodziewałem się za to, jak bardzo spodoba mi się hotel i program all inclusive oraz bogata oferta wycieczek i rozrywek.

Sharm el Sheikh - co poza plażą i basenem?

Tak, można tu przylecieć, żeby walnąć się na leżak, opalić w zimie i nie wychylić nosa poza hotel. Można też wyskoczyć na wycieczkę do Kairu czy Luxoru, wspiąć się na Górę Synaj lub zwiedzić klasztor Św. Katarzyny. Przed Bożym Narodzeniem wspięłam się na odległość rzutu beretem od szczytu Everestu, w Egipcie postanowiłam więc dorzucić kolejną słynną górę do albumu i zamówiłam wycieczkę na "Górę Mojżesza", na której prorok otrzymał dziesięć przykazań. Góra Synaj ma 2285 m n.p.m. i może ją zdobyć każda średnio wysportowana osoba. Turystów o gorszej kondycji przez większość trasy może ponieść wielbłąd. Trudno domyślić się, gdzie w programie wycieczki jest czas na sen, bo... po prostu go nie ma. Aby móc zobaczyć piękny wschód słońca nad Synajem, autokary podjeżdżają pod hotel o 22. Przed wyjazdem dobrze jest zjeść coś pożywnego. Do klasztoru Św. Katarzyny jedzie się około 3 godzin. Tam, u stóp góry, czekają już przewodnicy i wielbłądy. Potem relatywnie łatwa, trzygodzinna wspinaczka w całkowitych ciemnościach na szczyt Synaju. Końcowe podejście to seria schodków bardzo przypominających moje niedawne doświadczenia w Himalajach. W drodze na Everest byłam obciążona kurtką i ciepłą bielizną. Na ten urlop spakowałem tylko kostium kąpielowy, nie byłam więc przygotowana na przejmujący ziąb na szczycie. Radzę wziąć ze sobą dobre buty, długie spodnie i polar. Na szczycie można wypożyczyć koc, ale jest średniej jakości. Za to wschód słońca widziany z Synaju to prawdziwie duchowe przeżycie.

Klasztor św. Katarzyny

W drodze powrotnej jest okazja zwiedzić klasztor Św. Katarzyny, który w VI w. cesarz Justynian zbudował jako schronienie dla synajskich chrześcijan. Od tego czasu pielgrzymi przybywają do tego niezwykłego miejsca. Klasztor wzniesiono na kaplicy z IV w., postawionej w miejscu, w którym Bóg przemówił do Mojżesza. W Domu Czaszek znajdują się czaszki wielu pokoleń mnichów. W klasztorze można zobaczyć klasyczną grecką architekturę sakralną, z marmurowymi kolumnami, ikonami, mozaikami, obrazami i mosiężnymi wiszącymi lampami. Na zewnątrz rośnie "gorejący krzew", podobno oryginalny. Jeśli możecie wytrzymać noc bez snu (zawsze można odespać następnego dnia nad basenem), to gorąco polecam tę wycieczkę. Dla mnie to był najlepszy punkt wyjazdu.

Sharm el Sheikh - pływanie i nurkowanie

Dla większości odwiedzających Sharm El Sheik najważniejszym punktem programu jest to, co znajdą pod wodą, nie nad nią. Morze Czerwone jest prawie całkowicie odcięte i otoczone przez pustynie, przez co jest bardzo słone, co z kolei jest źródłem występowania tu niezwykle różnorodnej fauny i flory. To prawdziwy raj dla nurków. 

Na swoją bazę wybrałam "The Grand Hotel Sharm El Sheik", który ma świetną małą rafę z niezliczonymi rybami widocznymi z brzegu. Aby w pełni doświadczyć uroków pływania z maską, trzeba jednak skorzystać z łodzi.

Jedynym minusem były meduzy - są nieszkodliwe ale bardzo nieprzyjemne w dotyku. Sposobem na całkowite uniknięcie meduz byłoby ograniczenie się do hotelowego basenu lub - jak to jest w przypadku The Grand Hotel Sharm El Sheik - ośmiu basenów. Po czterech dniach pobytu wiedziałam już dokładnie, w jakiej pozycji słońce będzie nad każdym z basenów o dowolnej porze dnia. Który basen jest mniej uczęszczany, a który oblężony. Byłam w pływackim raju. Dzięki takiej liczbie basenów nie ma problemu z zajmowaniem leżaków, poranne sprinty rezerwacyjne nie są konieczne. The Grand Hotel położony jest w rejonie Hadaba, około 30 km od lotniska. To około 10 minut od Naama Bay, piaszczystej plaży i starego rynku oraz 5 minut od Il Mercato, zakupowego i rozrywkowego centrum Hadaba/Ras Um sid. 

Sharm el Sheikh - all inclusive po raz pierwszy

Było to moje pierwsze doświadczenie w hotelu all inclusive. Oczekiwałam jednej restauracji z monotonnym codziennym bufetem. Nie spodziewałam się dwóch restauracji z bufetem i 6 restauracji a la carte, oferujących kuchnię międzynarodową, śródziemnomorską, hiszpańską, karaibską oraz indyjską. Bufet zmieniał się codziennie i serwowano w nim liczne dania lokalne. Dla mnie najlepsze były baba ghanoush i sfiyha z jagnięciny. Wszystkie restauracje a la carte oferowały bogate menu, podczas tygodniowego pobytu można było codziennie stołować się w innym lokalu. Do tego naleśniki i gofry dostępne każdego popołudnia i darmowe lody. To nie były wakacje dla odchudzających się. 

Dużym plusem hotelu i Sharmu była przyjazna obsługa. Dla chcących odpocząć nad basenem jest to idealne miejsce.

Sharm el Sheikh - co jeszcze warto wiedzieć

Jeśli tak jak ja lubicie trochę ruchu, polecam dni basenowe przeplatane wycieczkami. Jeśli jednego dnia nie macie ochoty na całodzienny wypad, dobrym rozwiązaniem na kilkugodzinną rozrywkę jest wycieczka na quadach. Jazda po pustyni jest świetną, aczkolwiek momentami ekstremalną zabawą. Przerwa na herbatę w obozie Beduinów to przyjemny dodatek.

Sharm El Sheik jest relatywnie nowym ośrodkiem. Rzeczywiście, niektóre obszary są zbyt intensywnie rozbudowane i trudno tu znaleźć ślady lokalnej kultury. Jednak piękno pustyni i gór, Morze Czerwone oraz najwyższej klasy hotele plus 100% gwarancji słońca przez cały rok wynagradzają wszelkie minusy z nawiązką. Byłam bardzo mile zaskoczona, a moi wątpiący znajomi w przyszłym roku pójdą za moim przykładem.

O autorce:

Petra Shepherd - dołączyła do Travel Channel w 1994 r. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy w branży turystycznej, a każdą wolną chwilę spędza podróżując. Zwiedziła już ponad 70 krajów.

Komentarze (1)
Wakacje w Egipcie. Sharm el Sheikh - dlaczego warto jechać
Zaloguj się
  • Gość: Alinka

    Oceniono 1 raz 1

    ja tam lubię Szarm i wcale mi nie przeszkadza to, że to jest duży kurort, że kręci się sporo turystów, przynajmniej w mieście nie brakuje rozrywek i wieczorami nie jest się skazanym na animacje w hotelu, chociaż one też nie są takie straszne, Byłam w Egipcie z alfą w zeszłym roku i znajomi też mnie straszyli, że pcham się w środek mrowiska. Wróciłam wypoczęta i zadowolona z wyjazdu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX