Social traveling - sposób na tanie podróżowanie i... zarabianie

Airbnb, Wimdu, 9flats czy polskie Lokalo to serwisy noclegowe, które rosną w internecie i zmieniają całkowicie filozofię podróżowania. Polacy zorientowali się już, że na wynajmowaniu własnych mieszkań zagranicznym turystom można nieźle zarobić. A podróżując w ten sam sposób - co najmniej zaoszczędzić na własnych wakacjach.
Klamka zapadła - jadę na urlop. Cel - Barcelona, jej plaże, zabytki i restauracje. Lot - zaklepany. Ciekawe miejsca - namierzone. Pora na znalezienie najważniejszej rzeczy - noclegu. Hotele all inclusive odpadają - równie dobrze można wynająć pokój w Warszawie. Hostele? Nie zawsze ma się ochotę na 24-godzinną imprezą z ludźmi z całego świata. Czy coś pozostaje? Tak, serwisy noclegowe, które właśnie rosną w internecie i zmieniają całkowicie filozofię podróżowania

Wirtualne oferty, żywi ludzie

"Czy jakaś dobra dusza ma namiar na fajną miejscówkę w Barcelonie?" - pytam na Facebooku. Odpowiedź dostaję - jak to na Facebooku - po chwili.

"Airbnb".

Co?

"Airbnb. Albo Wimdu, albo 9flats, albo polskie Lokalo. Zakładasz konto, wpisujesz na stronie okres, w którym chcesz wynająć pokój/apartament/mieszkanie, określasz zakres cenowy, klikasz "szukaj" i po chwili masz przed oczami listę ofert".

Dodajmy - ofert od żywych ludzi, posiadających imiona, nazwiska i zdjęcia. Zarejestrowanych w serwisie, który prezentuje miejsca zachęcające do tego, by spędzić w nich swój wyjazd - wszystko jedno, czy to weekend w jednym z europejskich miast, czy dwumiesięczna podróż do Indii. Każda z osób oferujących pokój lub mieszkanie do wynajęcia ma profil, na którym publikuje zdjęcia swojego lokum i otrzymane referencje. Wygra (czyli wynajmie i zarobi) ten, kto najlepiej odpowie na potrzeby użytkowników przeszukujących bazę serwisu. A te bywają różne.

Czym są serwisy noclegowe?

Pojawiające się w sieci kolejne tzw. serwisy noclegowe (jak niemieckie Wimdu czy amerykańskie Airbnb) to odpowiedź na coraz popularniejszy na świecie trend wynajmowania przez prywatne osoby swoich mieszkań i pokojów turystom z innych krajów. To już było i nazywa się couchsurfing? Tu jest jedna, ale bardzo istotna różnica - za pobyt w wybranym przez nas miejscu trzeba zapłacić. Co otrzymujemy w zamian?

Po pierwsze, sami też możemy wynająć nasze mieszkanie lub pokój, dzięki czemu np. zwróci się część kosztów podróży. Po drugie - mieszkamy, jak na co dzień - mamy internet, pralkę, zmywarkę itp. Po trzecie - nie trzeba zobowiązywać się do rewizyty czy samemu oferować możliwości noclegu we własnym domu, jeśli nie chcemy. A po czwarte wreszcie, na Wimdu, w Lokalo i wielu podobnych serwisach mamy dużą szansę znalezienia naprawdę korzystnej oferty w terminie, który nam odpowiada. Nic dziwnego, że pomysł się przyjął - biorąc pod uwagę przyrost ofert w najważniejszych serwisach noclegowych, social traveling rozkwita.

A czy Ty jesteś social travelerem?

Na stronie internetowej Wimdu czytamy, że oto nadchodzi era social travelera, czyli podróżnika społecznościowego. Czym niby ten nowy rodzaj turysty miałby się różnić od zwykłego? Jak usiłują nas przekonują marketingowcy Wimdu, niemal wszystkim.

W sugestywnej infografice "zwykły podróżny" wygląda niemal jak archetypiczny "denerwujący amerykański/polski/niemiecki (niepotrzebne skreślić) turysta": skarpety do klapek, brzuszek i niemodne obcisłe slipy kąpielowe. Do tego je w McDonaldzie, mieszka w hotelu polecanym przez przewodniki, czyli tam, gdzie inni o równie leniwym pomyślunku, a do tego szybko się upija, nie zna nawet kilku słów w języku kraju, do którego jedzie i - zbrodnia! - nosi głupie czapeczki.

A co gorsza - przepłaca. I tu akurat nie ma przesady. Po prostu w serwisach noclegowych nie da się nie znaleźć oferty wynajmu prywatnego pokoju czy mieszkania korzystniejszej od oferty pokoju lub apartamentu w hotelu. Jest ich multum. Porządny społecznościowy podróżnik prędzej czy później znajdzie to, czego szuka - tanie, atrakcyjne lokum.

Czego szuka social traveler?

Według założeń twórców serwisów noclegowych takich jak Lokalo czy Wimdu - social travelerzy szukają: miejscowej kuchni, uroczego zagubienia się z własnej woli w nowym miejscu i porad miejscowych, gdzie pójść i co zobaczyć. Społecznościowy podróżnik jest aktywny, sam organizuje sobie czas, chce choć liznąć tubylczego języka i - co najważniejsze - nie chce mieszkać w hotelu, gdzie wszystko za niego zrobią. Do tego jest młody, wykształcony, z wielkiego miasta.

To akurat nie slogan - jak pokazuje mapka przygotowana przez Airbnb, najwięcej ofert i korzystających z nich turystów skupia się w aglomeracjach San Francisco, Nowego Jorku, Londynu, Paryża, Berlina czy Barcelony. Błyskawiczny wzrost firma notuje też w miastach północnych Włoch i dwóch metropoliach Ameryki Łacińskiej - Rio de Janeiro i Buenos Aires. Co nam przypomina taki profil? Wymarzony archetyp konsumenta XXI w. Spece od sprzedaży - do biegu, gotowi, start do idealnego klienta!

"Zamieszkaj u mnie bo jestem fajny, zobacz zdjęcia"

Social travelera cechuje jeszcze jedno - jest naprawdę social. Czyli byłby chory, gdyby średnio raz na dwa dni nie zalogował się na swoim telefonie czy laptopie na Facebooka, by pochwalić się (ku zgryzocie i zazdrości znajomych), jak wygodnie leży mu się właśnie na plaży i jak piękna/piękny kelnerka/kelner podaje mu właśnie cudownie zimne cuba libre. Nic dziwnego, że skoro spędza w portalach społecznościowych spory kawał życia, to także tam będzie szukał miejsc noclegowych na wyjazd. I dokonywał wyborów w oparciu o identyczne mechanizmy, jakie rządzą jego naturalnym środowiskiem - Facebookiem i spółką.

Dlatego Airbnb, 9flats, rozkręcające się dopiero należące do polskiej grupy Allegro Lokalo.pl czy niemieckie Wimdu odpowiadają na te potrzeby. O tym, gdzie pojedziemy, czyją ofertę wybierzemy, decydują zdjęcia tak mieszkania, jak i jego właścicieli, opinie osób, które już skorzystały z danej oferty i - jak sam się przekonałem - typowo emocjonalne czynniki, które sprawiają, że nagle zdajemy sobie sprawę, że Monika z Hamburga, Sophie z Paryża czy Alejandro z Barcelony wydają nam się gospodarzami wartymi poznania, po prostu "fajnymi", a Joern z Monachium, Deepak z Londynu czy Sarah z Tel Awiwu już nie. Podręcznikowy przykład działania mediów społecznościowych.

"To takie proste"

Wchodzę, sprawdzam jak to działa. Staram się być wybredny, ale wyszukiwanie ofert w najbardziej popularnych serwisach noclegowych jest rzeczywiście bardzo proste. Żeby znaleźć coś naprawdę korzystnego, wystarczy chwilę poszukać. "To takie proste"?

Pokój na tydzień w grudniu dla singla w sercu berlińskiego Kreuzbergu? Proszę bardzo - młoda artystka Katrin oferuje przytulną kawalerkę przy klimatycznej ulicy Falckensteinstrasse za jedyne 35 euro. Drogo? Dwie ulice dalej Axel ma ofertę za 23 euro za noc. A jeśli wynajmujemy na tydzień, cena za dobę przyjemnie się obniża.

Zmiana klucza poszukiwań. Teraz czas na apartament w Barcelonie dla 4 osób. Miesiąc - wrzesień 2013 r. Za 286 zł za noc (dzielimy przez 4!) znajduję luksusowe studio dla czterech osób, dwie ulice od Sagrady Familii. Kopię głębiej kilka minut i mam jeszcze tańsze oferty. Albo coś naprawdę ekstra - nocleg na ekskluzywnej łodzi zacumowanej na rzece Amstel w Amsterdamie. Perełka, już chcę tam pojechać.

Ale uwaga! Wynajmujący powinien podać swoje dane i zdjęcie, i przejść pozytywnie weryfikację przez pracowników serwisu. Czytajmy uważnie warunki wynajmu. W niektórych serwisach turysta może dokonać przelewu do 24 godzin po przyjeździe na miejsce. A więc jeśli coś jest nie tak, to mamy w ręku niezbijalny atut. Tak jest bezpiecznie - i dla wynajmującego, i dla nas. Warto przejrzeć dokładnie warunki, jakie oferuje każdy serwis noclegowy i wybrać ten, który najbardziej nam odpowiada. I dokładnie sprawdzić, czy np. nie pobiera opłat manipulacyjnych. Trzeba trochę poszukać, bo wybór jest ogromny.

Lider rośnie w szalonym tempie

Założony przez dwóch niemieckich przedsiębiorców Wimdu to bardzo młody serwis, i szczególnie w początkach działalności zebrał sporo negatywnych opinii na forach - głównie za opieszałość obsługi klienta i niekompetencję. Lektura forów i publikacji prasowych, a także stały wzrost zarejestrowanych użytkowników serwisu i liczby ofert pozwala jednak stwierdzić, że Wimdu okrzepło i oferuje coraz lepsze usługi. Serwis chwali się rekomendacjami The Economist czy New York Post i przyrostem liczby użytkowników - ponad 100 tys.

Na razie liderem rynku serwisów noclegowych pozostaje jednak założony w 2008 r. Airbnb.com. 80 procent wszystkich rezerwacji od początku istnienia portalu przypada na 2011 r. 75 proc. rezerwacji pochodzi spoza USA. Serwis oferuje ponad 100 tysięcy ofert w 19 tysiącach miast w 192 krajach świata. Portal, w który zainwestował m.in. hollywoodzki celebryta, Ashton Kutcher, chwali się, że zarezerwowano w nim już 5 mln nocy.

Nic dziwnego - Airbnb stawia na przyjazny interfejs oraz całodobową pomoc mailową i telefoniczną w 16 językach. Social travelerzy cenią sobie wygodę, a także bezpieczeństwo - jedną z zasad serwisu jest przekazywanie należności za pobyt gospodarzowi dopiero po wystawieniu przez gościa pozytywnej oceny. W 2011 r. Airbnb pozyskał na inwestycje kwotę 100 mln dolarów, przymierza się do otwarcia kilku nowych biur. Dynamiczny rozwój przeżył w Polsce, zwłaszcza przed i w trakcie Euro 2012. Jeszcze w marcu w serwisie było tylko ok. 500 zgłoszeń z Polski. W trakcie Euro ta liczba wzrosła o 1900 procent - podaje serwis Interaktywnie.com. Rozrost Airbnb najlepiej pokazuje grafika umieszczona na stronie firmy.

Euro 2012 ściągnęło social travelerów do Polski

Polski internet zauważył nowy trend. 26 lipca 2012 r. grupa Allegro wystartowała ze swoim portalem Lokalo.pl. Według stanu na koniec wakacji było w nim jednak wciąż dość mało ofert. I to mimo efektownej kampanii marketingowej i potężnych pieniędzy Allegro. Nowy portal liczy na zaufanie, jakie do marki Allegro mają klienci. Szef Lokalo, Radosław Dobrołęcki, w serwisie WirtualneMedia.pl chwali m.in. patenty Allegro na bezpieczne opłaty online. Także blogerzy Spidersweb dają nowemu serwisowi szansę, podkreślając możliwości marketingowe, jakie daje Allegro potężna baza jego klientów. Dobre wrażenie robią też oferty na portalu, (ograniczone na razie głównie do największych polskich miast.

"Alternatywa dla hotelu. No i jest taniej"

Social travelerem jest Michał, 30-letni mieszkaniec warszawskiej Saskiej Kępy. Doba w jego mieszkaniu kosztuje około 60 euro. Do tej pory na ofertę Michała skusiła się m.in. koreańska para odbywająca podróż dookoła świata, dwie podróżniczki z USA, a także Rumuni, którzy przyjechali na koncert grupy Coldplay. Ale byli też sympatyczni Polacy z małym dzieckiem.

- W każdym przypadku było pozytywnie. I ważna jest tu kwestia finansowa - dzięki temu, że wynajmuję mieszkanie, mój wyjazd zawsze wychodzi po prostu taniej - Michał wyjaśnia decyzję o dołączenia do grona osób wynajmujących własne lokum w serwisach noclegowych.

- Chciałem po prostu znaleźć jakąś alternatywę dla hotelu na kilkudniowy wyjazd do Barcelony, szukałem przez dobrze zorientowany na tamtejszym rynku serwis OnlyApartments. Pół roku temu sam postanowiłem wynająć mieszkanie i założyłem konto na różnych serwisach, np. na 9flats, Airbnb i na Lokalo - mówi portalowi Podróże.Gazeta.pl Michał.

Swoje dwupokojowe mieszkanie na Saskiej Kępie wynajął jak dotąd sześć razy. To niewiele, ale wynajmuje tylko wtedy, gdy sam wyjeżdża. Jak podkreśla, wynajem przez serwis noclegowy pozwala mu sprawdzić opinie i dane osób, które mają zamieszkać u niego. - To wszystko opiera się na zaufaniu. Ci ludzie, którzy przyjeżdżają do mnie, muszą wiedzieć, że dostaną tu na miejscu to, co widzą w sieci. Sam zabezpiecza się kaucją 300 euro, fotografuje też dokument, np. paszport osoby, która ma u niego zamieszkać.

Kiedy gospodarz staje się przewodnikiem

Mojego barcelońskiego gospodarza nie wyszukałem przez serwisy noclegowe, tylko najstarszą na świecie metodą - przez znajomych. Alejandro, u którego wynajęliśmy dwuosobowy pokój, nie myślał do tej pory o wejściu ze swoją ofertą do serwisów noclegowych. Nie musiał - jego pięciopokojowe mieszkanie w dogodnym komunikacyjnie miejscu Barcelony rzadko stoi puste. Ale na moje pytanie o ofertę w sieci odpowiada: "Muszę o tym pomyśleć. To rzeczywiście niezły pomysł".

Niezły również dla turysty. Podczas pobytu w Barcelonie nieocenioną pomocą okazała się współlokatorka Alejandra - rodowita Katalonka. Koniec języka za przewodnika... i trafiliśmy tam, gdzie nie trafi żaden niedzielny turysta. Czy więc będzie to uwielbiana przez miejscowych restauracja z nieziemsko pysznymi owocami morza, czy klub, gdzie młode rockowe kapele mordują przyjemnie bębenki w uszach, czy wreszcie ten jedyny beach bar, do którego nie wiedzieć czemu schodzi się cała miejscowa młodzież i są najlepsze imprezy - mieszkanie "u miejscowego" to najprostszy sposób, żeby poznać miejsce od innej strony, niż poznają je zwykłe turystyczne lemingi. "Podróżuj jak miejscowy" - takim sloganem reklamuje się niemiecki serwis Wimdu. I słusznie. Jaki jest najlepszy przewodnik po miejscu, którego nie znamy? Ktoś, kto zna je jak kieszeń własnych podartych na tyłku dżinsów, czyli - jeżeli mamy szczęście - nasz gospodarz.

Komentarze (24)
Social traveling - sposób na tanie podróżowanie i... zarabianie
Zaloguj się
  • Gość: gosc

    Oceniono 48 razy 18

    "sposób na tanie podróżowanie" i na zdjeciu 89$ za noc

    w 99% hosteli zaplacisz mniej za nocleg

    tyle w temacie bzdurnych porad na GW

  • nika_j

    Oceniono 17 razy 9

    Tanie? Niekoniecznie. Szukałam takiego noclegu w Londynie - w takiej cenie można znaleźć całkiem przyzwoity hoel, i to bliżej centrum.

  • Gość: bagiet

    Oceniono 6 razy 6

    tez do swoich podrozy uzywam Airbnb, do tego tez czesto Tourispath i Rio2Rome. kiedys uzywalem tez couchsurfing jak sie podrozowalo samemu... no ale teraz rodzina wiec i wygody potrzebne:)

  • Gość: Tombanger

    Oceniono 17 razy 5

    AirBnB tanie? Buhahaha. Na Booking.com mozna spokojnie znalezc lepsze oferty,
    Wybierasz miejscowke i zeby zrobic rezerwacje, blokuja Ci na karcie cala kwote. Potem dowiadujesz sie, ze wlasciciel nie chce, albo mu nie pasuje i czekasz na zwolnienie blokady tydzien. Pare takich sytuacji pod rzad i może sie okazac, ze na wyjazd juz nie wystarczy :)

  • Gość: tutti frutti

    Oceniono 52 razy 2

    Wpuść lumpa z Polski to gospodarz tez będzie miał nowe doznania...

  • inesss87

    Oceniono 1 raz 1

    tanie podróżowanie jest realne, ale trzeba mieć trochę doświadczenia w szukaniu tanich lotów, promocji, to nie jest takie łatwe, choć jeśli regularnie śledzi się oferty to znajduje się takie, które zaskakują pozytywnie, ja np. teraz w styczniu lecę do Londynu www.pansamolocik.pl/media/158-zl-za-bilet-w-dwie-strony-gdansk---londyn-w-styczniu-,96.html loty w cenie niezłej, więc nie zastanawiałam się, lecę odpocząć po świętach:)

  • Gość: dziczek

    Oceniono 17 razy 1

    Też mi coś, są przecież portale gdzie nie trzeba płacić i jest okazja spotkać ludzi, którzy równie chętnie oprowadzą po okolicy. Oczywiście w zamian oferujemy swoje towarzystwo i dobrą zabawę. Zanim wyjedziecie na to gó... opisane w artykule sprawdźcie Hospitalityclub lub Couchsurfing.

  • chomik25

    0

    polecam super opcję na zniżkę w booking - wystarczy zarezerwować przez: booking.com/s/35_6/f054be7e - gwarantuje 50 PLN obniżki! :-)

  • pandiculation

    0

    wielkimarsz.blogspot.co.uk/p/jak-podrozowac.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX