Warszawa żydowska. Z pamiętnika Ireny Birnbaum

Autorka pamiętnika z życia w getcie żydowskim, Irena Birnbaum, mieszkała przy Pańskiej 36, w kamienicy, która cudem przetrwała drugą wojnę światową, ale nie przetrwała lat powojennej odbudowy. Dziś wznosi się tu niższa, garażowa część biurowca Rondo 1.
Warszawa żydowska. Ceglany "dziki zachód"

Wyciągam fotografię z czasów "dzieciństwa" Pałacu Kultury i Nauki. Zdjęcie zachodniej strony Warszawy zrobiono z 30. piętra Pałacu. Widać zdumiewający pejzaż: pojedyncze kamienice lub ich ogryzki, płoty, drewniane szopy, a między nimi puste place pokryte hałdami gruzu. To pejzaż "dzikiego zachodu", który w latach 50. ciągnął się od Pałacu Kultury ku Towarowej i Okopowej. Fotografia jest czarno-biała. Łatwo sobie jednak wyobrazić, że w pejzażu dominowała barwa brudnej czerwieni - kolor cegły. Ceglane są rumowiska na placach po rozebranych ruinach, ceglane są ściany większości ocalałych domów, z których odpadły tynki. Prawie nie ma zieleni. Czasem rośnie samotne drzewo uwolnione przez wojnę z zamknięcia w podwórku studni. Częściej to pospolite zielsko wgryzające się w ceglane rozpadliny.

Na naszej fotografii przez rumowisko "dzikiego zachodu" przebito już ulicę Świętokrzyską. Z dwu stron obsadzono ją rachitycznymi drzewkami. Jeszcze nie jest zabudowana, bloki po jej północnej stronie staną dopiero w czasach Gomułki. Nieco powyżej prawego dolnego rogu widać zachowany do dziś budynek przedwojennej Kasy Chorych przy ul. Mariańskiej. Dziś jest ostatnią pamiątką po ulicy, którą pochłonęła nowa Świętokrzyska. Nas interesuje jednak sąsiedni dom - czteropiętrowa kamienica przy Pańskiej 36. To tu mieszkała w getcie Irena Birnbaum, autorka pamiętnika "Non omnis moriar".

Czytaj również Warszawa żydowska. Miłość w getcie - Pańska 36

Warszawa żydowska. Co ona robi na moim balkonie

Po wojnie Irena Birnbaum wróciła do tego domu dwukrotnie: pierwszy raz w marcu 1945 r., po raz kolejny w roku 1974. W czasie pierwszych odwiedzin na teren dawnego małego getta weszła przez Grzybowską i Twardą, mijając same ruiny. Doszła do Mariańskiej. "Myślałam, że byłoby lepiej zastać same gruzy. W ten sposób skończyłby się mit niedający mi spokoju. Lecz dom stał na miejscu jak olbrzym pośród samych duchów... Stał nietknięty. Przeszłam przez bramę na podwórze. Ani żywej duszy. Patrzyłam na balkon mojego mieszkania. Po chwili jakaś kobieta zaczęła trzepać dywan. Ogarnęła mnie dziwna atmosfera jakiejś nierzeczywistości. » Co ona robi na moim balkonie? «. Jeszcze chwila i ukaże się na nim głowa ojca czytającego gazetę (...) Jeszcze chwila i usłyszę » Marsz tryumfalny «z » Aidy «. Ocknęłam się, czując na sobie wiele par oczu obserwujących mnie z ciekawością". Zaczęła powoli wycofywać się z podwórka, jednak spojrzała jeszcze na listę lokatorów. Zdumiewające, ale wciąż widniały na niej te same nazwiska co przed likwidacją getta. "Kto mieszkał teraz pod numerem 35? Cyfry i litery zaczęły mi wirować przed oczyma: lokatorem mieszkania nr 35 był ciągle S. Birnbaum" - czytamy w jej wspomnieniach.

Dozorcą został bezrobotny adwokat Kamienica przy Pańskiej 36 przed 1939 r. nie wyróżniała się zbytnio wśród sąsiedniej zabudowy. Należała do budynków solidnych. Miała dość szeroką, jedenastoosiową fasadę z pięcioma balkonami i jedno podwórko studnię. Jej tylna oficyna boczna przylegała do ściany szczytowej bocznych oficyn kamienicy przy Mariańskiej 3.

U schyłku XIX wieku posesja należała do Hersza Kapłana, w pierwszych latach XX wieku była własnością Joanny Wrotnowskiej, zaś w 1930 r. - Klemensa Rudnickiego. Stanisław Birnbaum z rodziną do dwupokojowego mieszkania w kamienicy przy Pańskiej wprowadził się w listopadzie 1940 r., tuż przed zamknięciem getta. Jego córka Irena wspominała, że dom jak na getto należał do komfortowych. Przed 1940 r. mieszało tu wielu Aryjczyków, którzy teraz zostali zmuszeni do wyprowadzenia się poza obszar getta. Ich miejsce zajęli Żydzi mieszkający wcześniej w różnych dzielnicach Warszawy. Godzina policyjna sprawiła, że nowi mieszkańcy szybko się ze sobą zintegrowali. Dozorcą kamienicy został bezrobotny adwokat. "Młodzież utworzyła własny klub, który zajmował się pracą społeczną. Jako jego członkini uczyłam biedne dzieci i brałam udział w zbiórkach żywności". Mieszkanie Birnbaumów mieściło się w oficynie i miało jedyny w kamienicy balkon wychodzący na podwórze.

"Byliśmy przedmiotem ogólnej zazdrości z powodu naszej służącej Zochy. W rzeczywistości nie była służącą, ale prawie członkiem rodziny. Nie pobierała pensji, a nawet zaofiarowała się sprzedać swoją złotą obrączkę, aby kupić kartofle na zimę" - pisała Irena Birnbaum. Jednym z sąsiadów był stryj popularnego przedwojennego aktora Michała Znicza. "Stary kawaler, człowiek z wielką kulturą. Mieszkał sam i spędzał u nas długie zimowe wieczory, opowiadając różne historie o przedwojennej Warszawie. Pewna młoda krewna prowadziła mu gospodarstwo, co wywoływało cyniczne uśmieszki i komentarze, których nie mogłam znieść" - czytamy we wspomnieniach Ireny Birnbaum. Stryj Michała Znicza zmarł w marcu 1942 r. śmiercią naturalną, na zawał serca.

Warszawa żydowska. Miłość w getcie - Pańska 36

Więcej na ten temat żydowskich dziejów Warszawy przeczytasz w przewodniku "Warszawa nieodbudowana. Żydowski Muranów i okolice". Do kupienia w Kulturalnym Sklepie.