Warszawa żydowska. Dzielnica północna

Warszawa przed 1939 r. była światową stolicą języka jidysz. Dzielnica żydowska zajmowała blisko jedną piątą miasta, rozciągając się od okolic Prostej, Zielnej, Pańskiej po Powązki. Popularnie nazywano ją dzielnicą północną lub Nalewkami. Żydzi mieszkali też w innych rejonach stolicy, stanowiąc większość ludności na wielu ulicach starej i nowej Pragi, Pelcowizny, Powiśla.
Dziś na dzieje Żydów warszawskich patrzymy z perspektywy Holocaustu. W ciągu zaledwie kilku lat pomiędzy wrześniem 1939 a kwietniem 1943 r. niezwykle bogata, wielowymiarowa i wielobarwna kultura tej społeczności uległa zagładzie. Przetrwała jedynie we wspomnieniach, dziełach literackich, na niezbyt licznych fotografiach i zupełnie unikatowych fragmentach filmów. Niemcy wymordowali ponad 300 tys. żydowskich obywateli Warszawy. Tworzoną przez kilka pokoleń spuściznę materialną rozgrabili lub zniszczyli.

Warszawa żydowska

Zagłada dzielnicy północnej zaczęła się natychmiast po wybuchu wojny. W trakcie oblężenia Warszawy Niemcy celowo bombardowali rejony gęsto zamieszkane przez Żydów. Już w końcu września 1939 r. takie ulice jak Graniczna czy fragmenty Grzybowskiej i Nalewek legły w gruzach. W utworzonym przez Niemców w 1940 r. getcie wszechobecne były ruiny, swąd spalenizny i ceglany miał, który pozostał po zburzonych kamienicach. Posępność tego pełnego ran wojennych pejzażu pogłębiał niemal zupełny brak zieleni. Dziś z dzielnicy warszawskich Żydów ocalało niewiele - zaledwie pojedyncze kamienice, cmentarz na Okopowej, synagoga Nożyków, ułamki murów, resztki bruków.

Warszawa żydowska. Nalewki, Muranów, Grzybów, Powązki

Chociaż o warszawskich Żydach powstały setki publikacji, dzielnica północna wciąż pozostaje ziemią mało znaną. Wiele jest opisów Karmelickiej, Nowolipek, Nalewek, Muranowskiej z czasów, gdy było tu getto. Z lat przedwojennych, gdy toczyło się tu normalne życie, relacji jest znacznie mniej. Przed wojną mieszkańcy innych dzielnic zapuszczali się tu rzadko i niechętnie. Odwiedziny Nalewek traktowane były nieomal jak wyprawy do odległego egzotycznego kraju. Pisał o tym dziennikarz i sprawozdawca parlamentarny lat międzywojennych Bernard Singer.

"Nie było zwodzonych mostów ani straży na jej krańcach (...) a jednak istniał niewidzialny mur. Wiele dzieci polskich mówiło o niej ze strachem, a starsi często traktowali ją pogardliwie. Nie była tematem pisarzy polskich, choć mogła nęcić egzotyką. Nawet szermierze postępu nie zaglądali na Nalewki, Muranów, Grzybów. (...) Do gazet stołecznych nie docierały wiadomości z tej dzielnicy, jedynie » Kurier Warszawski «składał Żydom życzenia na Nowy Rok" - czytamy.

A jednak to z prasy codziennej czerpiemy dziś wiele wiadomości o życiu codziennym dzielnicy. I to nie z całostronicowych artykułów, lecz z reklam, krótkich notatek, kilkuzdaniowych kronik policyjnych. To wystarcza, by się przekonać, jak bardzo Nalewki, Muranów, Grzybów czy Powązki tętniły życiem. Żydowska dzielnica północna zaczęła szybko rosnąć w trzech ostatnich dziesięcioleciach XIX wieku. Na ten czas przypadły kolejne okresy ożywienia budowlanego i gospodarczego Warszawy, rozwijał się przemysł, modernizowała infrastruktura miasta, które stawało się wielonarodową metropolią. Na ulicach powszechnie słychać było polski, jidysz i rosyjski.

W ostatnich latach przed wybuchem pierwszej wojny światowej, po krótkim regresie spowodowanym rewolucją 1905 r., rocznie przybywało do Warszawy około 10 tys. osób. W 1913 r. było ich już ponad 30 tys. Przyrost naturalny po 1910 r. wynosił ok. 6 proc. Wśród przybyszów większość stanowili Żydzi. W 1897 r. było ich w Warszawie już 219 tys., czyli 35,7 proc. mieszkańców. W chwili wybuchu pierwszej wojny światowej stanowili ok. 38 proc. ludności. Mogli się osiedlać we wszystkich dzielnicach, ale wybierali głównie opisywaną w tej książce dzielnicę północną. Jedynie zasymilowani Żydzi zamieszkiwali w centrum Warszawy.

W 1922 r. w "Przewodniku po Warszawie" Mieczysław Orłowicz pisał, że dzielnica północna zabudowana jest głównie "kamienicami z drugiej połowy XIX wieku, które zamieszkuje zbitą masą proletariat żydowski. Język polski słyszy się tu dość rzadko, dominuje zepsuta niemczyzna, tzw. żargon, albo też język rosyjski, którym posługują się przybyli tu w czasie pogromów w Rosji tamtejsi Żydzi zwani » litwakami «. Ulice w tej dzielnicy miasta przedstawiają wygląd (...) mało europejski, a spotykane typy semickie w długich chałatach i okrągłych, charakterystycznych czapkach przypominają miasta Wschodu".

Warszawa żydowska. Światowa stolica kultury żydowskiej

Warszawa, zarówno ta sprzed 1914 r., jak i międzywojenna, była światową stolicą kultury diaspory żydowskiej. W książce "Walka bez cienia nadziei" znany historyk Israel Gutman pisał: "W Warszawie, która ustępowała liczbą ludności żydowskiej tylko Nowemu Jorkowi, rozwijało się żydowskie życie, które było zarówno tradycyjne, jak twórcze, konserwatywne religijne, jak i narodowe". Tu działało najwięcej pisarzy, poetów i dziennikarzy tworzących w jidysz. Znaczenie Warszawy jako ośrodka kultury żydowskiej wzrosło jeszcze po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r., gdy wielu twórców przybyło tu z prowincjonalnych polskich miast bądź z głębi imperium rosyjskiego.

"Żydom warszawskim brakowało tradycji i charakteru, które stanowiły ważną cechę społeczności takich miast jak Kraków, Lublin czy Lwów, gdzie Żydzi mieszkali od pokoleń. Warszawie brakowało zarówno starych budowli, jak i owianych tradycją wspomnień świetnej przeszłości. Nie było w niej liczących kilkaset lat synagog jak w Krakowie. Nie była także nigdy siedzibą słynnych uczonych żydowskich. Społeczność żydowska w Warszawie nie miała za sobą długiej tradycji. Najstarszy nagrobek na cmentarzu żydowskim pochodził z 1807 r. Pomimo to Warszawa dawała nowo przybyłym szansę odegrania roli w dziejach miasta, czuło się w niej ducha szybko postępującego rozwoju. Stosunkowo nowa zabudowa miasta i gwałtowne przemiany sprzyjały przełamywaniu tradycyjnej izolacji. Nowi przybysze i przejściowi goście dobrze czuli się w tym mieście" - pisał Gutman.

W północnej dzielnicy Warszawy i na niektórych ulicach Pragi moż na było żyć latami i rozmawiać wyłącznie po żydowsku. Bernard Singer opisywał, jak ci sami ludzie na Franciszkańskiej czy placu Krasińskich rozmawiali ze sobą po polsku, bliżej Nalewek mieszali polski z jidysz, by na Nalewkach czy Gęsiej przechodzić na język żydowski.

Więcej na ten temat żydowskich dziejów Warszawy przeczytasz w przewodniku "Warszawa nieodbudowana. Żydowski Muranów i okolice". Do kupienia w Kulturalnym Sklepie.