Kraków Kazimierz. Knajpki na Kazimierzu

12.09.2012 12:00
Knajpki na Kazimierzu

Knajpki na Kazimierzu (Andrew Stawarz/CC/flickr.com)

Jest ich mnóstwo. Otaczają ciasnym wianuszkiem plac Nowy i tłoczą się na wybiegających z niego ulicach. Znaczą trasę z placu Nowego na ul. Szeroka i na pl. Wolnica.
Wybór jest ogromny i czasami, zwłaszcza w weekendy - dość prosty: siada się tam, gdzie jest wolne miejsce. Testowanie poszczególnych knajpek ma tę zaletę, ze niezależnie od pory roku można się przemieszczać z jednej do drugiej bez wierzchnich okryć - na terenie o prawdopodobnie największym na świecie zagęszczeniu lokali na metr kwadratowy dzieli je kilka kroków. Poniżej krótka, subiektywna i spontaniczna lista, układająca się w trasę wzdłuż ulicy Estery, z dwoma silnymi akcentami na początku i końcu - Singerem i Propagandą.

Singer (róg ul. Izaaka i Estery) to pierwsza i przez długi czas jedyna knajpa na Kazimierzu. Początkowo wszystkie powstające tu lokale kopiowały mniej lub bardziej udolnie jego styl. Tajemnicze, klimatyczne wnętrze ze starymi meblami i stolikami po maszynach do szycia, bar oświetlony porcelanowa lampa z czerwonym abażurem i muzyka - raz nostalgiczna, raz porywająca do tańców. Miejsce legenda, którego nie sposób ominąć.

Królicze Oczy (ul. Estery) to niepozorne z zewnątrz miejsce, gdzie czas nie istnieje. Spatynowane wnętrze przenosi w inny wymiar, pozwalając zawiesić się w niebycie, do którego rzeczywistość nie ma wstępu. A z fotografii na ścianach spoglądają postacie z króliczymi oczami. Miejsce Bar (ul. Estery 1) - nietypowy dla dzielnicy, gdzie do niedawna królowały puby ze światłem świec, koronkowymi obrusami, starymi meblami i portretami pradziadków. Jasny, umeblowany w stylu vintage i aktualnie bardzo modny. Spotykają się tu intelektualiści, artyści, przedstawiciele odmiennych orientacji i lansującą się młodzież.

Kolory (ul. Estery 14) to numer jeden w Krakowie na poranna kawę i śniadanie. Przeniesiona na Kazimierz francuska kawiarnia z familiarna atmosfera, pełna życzliwości i sympatii. Wieczorami miejsce spotkań przeradzających się czasem w spontaniczne imprezy. Dodatkowo - hotel wypełniony polska sztuka ludowa.

Baraka (róg Estery i Warszauera) - kolejne miejsce, w którym świece nie płoną. Wyłamało się z obowiązującego wzorca melancholijnej kazimierskiej knajpy i zapoczątkowało powstawanie nowych, odmiennych estetycznie knajpek. Pozostało jednak wyraziste i odrębne również wśród nowej fali skajowo-kremowych wnętrz. Ma dwa poziomy, każdy zupełnie inny. Na piętrze, przeznaczonym dla niepalących, jest galeria sztuki. Barmani na pewno przygotują nam wyśmienitego drinka, warto tez skusić się na któryś z wymyślnych "shotów" barmańskich, nie poprzestając na jednym.

Alchemia (róg Estery i Warszauera przeciwległy do Baraki; www.alchemia.com.pl) - wykreowana rzeczywistość w labiryncie tajemniczych pomieszczeń z zaskakującymi przejściami i salami ukrytymi za drzwiami szafy. To knajpa-instytucja, organizująca wystawy, koncerty, spektakle, happeningi, spotkania autorskie i projekcje. Dzieje się dużo, siedzi się dobrze, czasem do świtu.

Propaganda (ul. Miodowa 20) - niewyobrażalny zbiór sprzętów rodem z PRL-u: meble, radia, plakaty, odezwy, pojazdy, instrukcje BHP, mundury, książki.... Natłok, który tworzy miejsce dla ludzi żadnych wrażeń, gotowych smakować ten klimat i nie wylewać za kołnierz. Dla rozruszania mięśni można pograć w rzutki. A wychodząc o świcie, trafia się na piękna fasadę synagogi Tempel.

Kraków Kazimierz - dzieje shota

Shot barmański - twórca pozostaje bezimienny, a może raczej wieloimienny - jest to shot barmanów kazimierskich, który rozpoczął modę na picie shotów w ogóle. Od niego rozpoczęło się kreowanie rozmaitych shotów w oparciu o różne gatunki alkoholi. Shot barmanski pojawił się na dzielnicy niepostrzeżenie - barmani musza czasem wyjść w trakcie pracy: a to pożyczyć butelkę wódki, a to rozmienić pieniądze czy kupić cytryny. Niektórzy jednak wychodzili częściej od innych. Ich kroki zwykle prowadziły do zaprzyjaźnionych knajp, gdzie pojawiali się niepostrzeżenie, bez słowa stawali przy barze i wymownym spojrzeniem skierowanym do kolegi barmana powodowali, że przed nimi pojawiał się mały kieliszeczek wypełniony słonecznym, zółto-czerwonym napojem. Wypijali w milczeniu, na ich twarzach pojawiał się lekki uśmiech i już byli gotowi do powrotu do swojej knajpy i do dalszej pracy (podczas której oczywiście nie wolno im pić alkoholu). Wieczorne pielgrzymki barmanów miedzy knajpami trwają nadal. Shota barmańskiego należy wypić "na jeden raz", jednak jest on tak delikatny w smaku, ze nie powoduje najmniejszego grymasu na twarzy na wet najdelikatniejszej kobiety.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz w przewodniku nowej serii Miasta Marzeń - Kraków

Do kupienia w Kulturalnym Sklepie



Zobacz także
  • Kraków, Kościół Mariacki Kraków - urokliwe sprzeczności
  • . Kraków dawniej i dziś [ZDJĘCIA]
  • Kraków, Kopiec Piłsudskiego Polska. Zielony Kraków
Komentarze (8)
Kraków Kazimierz. Knajpki na Kazimierzu
Zaloguj się
  • Gość: J

    Oceniono 8 razy 8

    Co to ma być? Przecież Baraka nie istnieje od ponad roku! Jak wyjmuje się coś z szuflady to można bu choć dane z grubsza sprawdzić :(
    Joolka

  • eeeee1

    Oceniono 6 razy 4

    singer nie byl pierwsza knajpa na kazimierzu;
    co za bzdura

  • Gość: mieszkaniec

    Oceniono 16 razy 2

    Wszystko, co znajduje sie na Kazimierzu. powinno byc zlikwidowane zeby ludzie mogli normalnie spac a nie wrzaski wiesniaki przyjezdzja w piotek sobota a czasem i niedziela i pija chamy a potem pajacuja skacza jak małpy a kiedys w latach 90 do 2000 bali sie nawet tendy przechodzic zeby po łbie nie dostac a teraz co chamstwo i słoma z butow nic wiecej

    dlatego jestem za zlikwidowanie knajp i wroceniem do dawnego spokojniego kazimierza pare spozywczych sklepikow taki urok a sobota niedziala targi

    trzeba z tym skonczyc przenies to wszystko za miasto i niech sobie tam pija i imprezuja

  • najgorszy.sort.polakow

    0

    Te wiszące u sufitu chałaty kojarzą się z żydowskimi samobójcami. Okropny „wystrój".

  • roy_cohn

    Oceniono 4 razy 0

    Kazimierz - miejsce dla wieśniackich wykształciuchów, któzy chcą się polansić w swojej korpopracy i powiedzieć w poniedziałek "ale impre miałem na Kazimierzu".

    Rzyg i prymityw

  • Gość: w@

    Oceniono 29 razy -9

    smierdzace speluny lepiace sie od brudu
    ponizej 2.5 promila nie zblizam sie do Kazimierza

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

  • Hotele
  • Szukaj hotelu

  • Szukaj hotelu w Zurychu

  • Szukaj hotelu w Bazylei