Madryt. Wspaniałe Prado

Nad południowa częścią Paseo del Prado, pomiędzy Plaza Cánovas del Castillo i Plaza Emperador Carlos V, góruje olbrzymie Museo del Prado Chociaż wcale nie należy do największych muzeów świata, to i tak żaden zwiedzający nie jest w stanie ogarnąć całej jego kolekcji.
Najlepiej skoncentrować się na tych dziełach, które osobiście uważa się za najbardziej interesujące, na przykład na malarstwie hiszpańskiego gotyku, włoskiej sztuce renesansowej (Tycjan), mistrzach hiszpańskiego baroku (Zurbarán, Ribera, Murillo, Velázquez), współczesnych im Europejczykach (Rubens, van Dyck) albo obszernej kolekcji dzieł Goi. Puryści bez wątpienia będą twierdzić - do pewnego stopnia słusznie - że głównym celem zwiedzania Prado jest oglądanie hiszpańskiej sztuki. W takim wypadku najlepiej zacząć od prymitywistów, przejść przez malarstwo renesansowe do El Greca, Velázqueza, Ribery, Murilla i w końcu Goi. Plan wydaje się logiczny, ale jest niełatwy do zrealizowania, ponieważ trudno się oprzeć pokusie podziwiania przy okazji wszystkich innych szkół. Ściśle chronologiczne zwiedzanie Prado nie udaje się również dlatego, że przez większą część dziejów Hiszpania była przedmurzem Europy, prowincja kulturalna bez większych wpływów politycznych i artystycznych. Nie rosła powoli w siłę, tylko w XVI w. została wepchnięta w role mocarstwa, o czym zadecydowały dwa wydarzenia: dotarcie Hiszpanów do Ameryki w 1492 r. oraz wstąpienie na tron Karola I (cesarza rzymskiego Karola V) w 1516 r.

Madryt Prado - dziedzictwo króla

Kolekcja Prado narodziła się za czasów Karola I (cesarza rzymskiego Karola V), który wstąpił na tron w 1516 r., ale niewiele obrazów pochodziło z Hiszpanii. Monarcha, potomek Habsburgów, dziedzic wielu hiszpańskich terytoriów, władca Niderlandów (urodził się w Gandawie), Austrii, Mediolanu, południowych Włoch i Sycylii, lord tytularny terenów składających się na Niemcy, chciał mięć w zbiorach najwspanialsza sztukę, będącą odbiciem jego wielkości. W tamtych czasach najlepsi malarze pochodzili z Włoch, a największym kunsztem wyróżniał się Tycjan (ok. 1490-1576). Sale poświecone weneckim mistrzom to najlepszy początek wycieczki po Prado. Ściany pokrywa mitologiczne i religijne malarstwo narracyjne, często pochodzące z płodnej (i niewątpliwie dochodowej) pracowni włoskiego mistrza. Karol V pod Mühlbergiem (1548), jeden z najlepszych portretów w dziejach europejskiej sztuki, przedstawia cesarza wyjeżdżającego o zmierzchu na koniu okrytym czaprakiem na bitwę ze zbuntowanymi protestantami. Karol trzyma w prawej ręce lance i ma na sobie zdobiony złotem pancerz. Blada, wychudzona twarz zdradza zmęczenie, ale i determinacje w dążeniu do zdławienia tego, co uważał za aberracje chrześcijaństwa. Tycjan uchwycił szlachetność inteligentnego i przedsiębiorczego mężczyzny, który kilka lat później zdecydował się abdykować i osiąść w klasztorze na hiszpańskiej prowincji.

Piętro niżej, w sali B, wisi portret Filipa II. Przy Karolu - renesansowym bohaterze - syn wydaje się raczej kontrreformacyjnym urzędnikiem. Jest to jeden z obrazów, które wzbudziły zainteresowanie Napoleona podczas jego krótkiej wizyty w Madrycie. Zapewne samemu Filipowi obraz nie bardzo się podobał, chociaż uznał go za dość dobry do posłania przyszłej żonie, Marii Tudor. Ta w odpowiedzi wysłała mu znakomity portret pędzla Anthonisa Mora (właśc. Anthonis van Dashorst), eksponowany w dziale flamandzkim. Filip, dziwak i impetyk - ale nie taki posępny bigot, jakim uczyniła go angielska mitologia - był niezwykle wrażliwy na sztukę. Pozostawił po sobie kolekcje ponad tysiąca obrazów.

Madryt Prado - El Greco

Wśród obrazów zgromadzonych przez Filipa nie było niestety wielu dzieł El Greca (1540-1614), choć można by pomyśleć, że mistyczne nastawienie artysty do świata powinno było się spodobać pobożnemu samotnikowi. El Greco wyjechał z Wenecji, gdzie panowała duża konkurencja, żeby pracować w Escorialu, ale jego niezwykły, indywidualny styl nie przypadł do gustu władcy. Malarz założył zatem warsztat w Toledo, skąd wyszło wiele obrazów przedstawiających sceny religijne. El Greco był tez utalentowanym portrecista, co zapewniało mu zamówienia od niżej postawionej hiszpańskiej szlachty. Dzieła artysty pojawiają się dziś czasem w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. Jedno z jego płócien odnaleziono na przykład na komisariacie policji w Bethnal Green na londyńskim East Endzie, razem ze skradzionymi rowerami i zagubionymi przedmiotami.

Madryt Prado - Velázquez

Wielu ludzi odwiedza Prado tylko po to, żeby zobaczyć dzieła Velázqueza (1599-1660). Portugalczyk z pochodzenia, rozpoczynał karierę w Sewilli, ale w wieku 24 lat został zaproszony do Madrytu przez pierwszego ministra Olivaresa. Bardzo szybko stał się nadwornym malarzem Filipa IV (oraz zawołanym kolekcjonerem), a później odpowiadał za wystrój pałaców, oprawę uroczystości publicznych i za królewską kolekcję dzieł sztuki.

Nie wolno pominąć olbrzymiego płótna Poddanie Bredy (1635). Obraz przedstawia moment, w którym Justin z Nassau, pokonany holenderski generał, wręcza klucze do miasta Spinoli, genueńskiemu dowódcy hiszpańskiej armii. Spinola powstrzymuje Nassaua od uklęknięcia, rycerskim gestem wyciągając ramie w jego stronę. Wokół stoją uczestnicy walk, z tyłu widać rząd lanc piechoty - element kompozycji inspirowany francuskimi rycinami. Velázquez kilkakrotnie zmieniał ustawienie konia na pierwszym planie. Sam obraz jest hołdem wobec gigantycznego, ale w ostatecznym rozrachunku rujnującego wysiłku podjętego przez Hiszpanię w walce o utrzymanie Niderlandów.

Dla wielu zwiedzających najważniejszym punktem wycieczki do Prado jest inne dzieło Velázqueza - Rodzina Filipa IV (1656, sala 12), lepiej znane jako Panny dworskie. Gdyby w Prado wybuchł pożar, właśnie ten obraz wielu Hiszpanów byłoby gotowych ratować z płomieni. Pokazuje on przelotny moment z życia dworu w typowym dla Velázqueza, pozbawionym niepotrzebnej retoryki stylu. Sam artysta, blisko związany z rodziną królewską, został przedstawiony w chwili malowania portretu królewskiej pary, która widać w wiszącym na ścianie lustrze. Dama dworu podaje wodę małej infantce Małgorzacie Teresie, inna schyla się w ukłonie. Jest też dworska karlica i pies, a w tle w otwartych drzwiach, przez które wpada snop światła, widać stojącego mężczyznę. Wszystkie postaci zostały uchwycone w pozornie przypadkowych pozach i dzisiejszemu widzowi scena może się kojarzyć z fotografią. Prawie współczesny Velázquezowi malarz Luca Giordano był pod tak wielkim wrażeniem dzieła, ze nazwał je "teologia malarstwa".

Niestety, nie można jednego dnia wyjść z Prado i wejść ponownie z tym samym biletem, dlatego najlepiej zaplanować lancz w restauracji muzeum urządzonej w suterenie.

Madryt Prado - akty i świętoszki

Okrążając salę poświęconą Velázquezowi i oglądając inne królewskie portrety, mija się stojący pośrodku posag śpiącej nagiej kobiety wykonany z brązu, której pośladki lśnią - wypolerowane po wielu wiekach poklepywania. Grupy uczniów otaczają ja i chichoczą, odkrywając, że w rzeczywistości posag przedstawia hermafrodyte. To kopia antycznego dzieła, odlana dla Velázqueza, kiedy podróżował po Włoszech, skupując dzieła dla króla. Dwór utrwalony na obrazach Velázqueza chylił się ku upadkowi, a pod koniec jego życia właściwie zbankrutował.

Najsmutniejszym portretem Habsburgów w Prado jest wizerunek Karola II pędzla Juana Carreno de Mirandy (1614-1685). Oszpecenie fizyczne i opóźnienie umysłowe były skutkiem powtarzających się kazirodczych małżeństw Habsburgów z ich austriackimi kuzynami. Mimo kalectwa dwór zmusił króla do zawarcia małżeństwa i podjęcia bezskutecznych prób spłodzenia potomstwa. Jego śmierć oznaczała koniec dynastii Habsburgów w Hiszpanii. Zadziwiającą cecha hiszpańskiej sztuki tamtych czasów była niewielka ilość aktów. Jeszcze przez spora część XIX w. nieliczne tego typu obrazy trzymano pod kluczem w specjalnej sali. Jedyny ocalały akt namalowany przez Velázqueza jest własnością galerii w Londynie.

Madryt Prado - Ribera

Przed obejrzeniem dzieł Goi warto poświęcić trochę czasu na podziwianie prac Ribery (1591-1652), który niemal przez całe życie pracował w Neapolu, przyjmując zlecenia wicekróla. Rozpaczający święci, cierpliwi starcy i cierpienie - to najbardziej rzucające się w oczy tematy podejmowane przez artystę. Jego modelami byli zwykli ludzie, a w pracach widać silne wpływy Caravaggia. Maria Magdalena Ribery ma twarz jego pięknej córki, która rzekomo po tym, jak uwiódł ja Don Juan José de Austria, nieślubny syn Filipa IV, spędziła resztę życia w klasztorze.

Madryt Prado - świat Goi

Kolekcje dzieł Goi (1746-1828) można oglądać na każdym z trzech pięter. Artysta ignorował modne wówczas we Francji zasady klasycyzmu, zamiast tego czerpiąc inspiracje z Velázqueza, Rembrandta i natury. Kiedy otrzymał posadę dworskiego malarza, był już w średnim wieku i zdążył zasłynąć jako ulubiony portrecista madryckich wyższych sfer. Wśród namalowanych przez Goye portretów ludzi z towarzystwa warto zwrócić uwagę na wizerunek markizy de Santa Cruz. Na wieść o tym, ze obraz ma być prezentem dla Hitlera, wywieziono go nielegalnie z Hiszpanii; kilka lat temu niemal trafił na aukcje w Londynie, gdzie miał się dostać w prywatne ręce - na szczęście wrócił tam, skąd pochodzi. Jest interesujący, chociaż niewiele osób uważa go za swoje ulubione dzieło Goi, choćby dlatego, że rysy markizy nie zdradzają charakteru. Za to nigdy nie był czyszczony, dzięki czemu wyraźnie widać technikę malarza.

Goya malował nie tylko bogaczy, ale także urocze sceny przedstawiające prostych ludzi zajętych codziennymi sprawami, jak La Pradera de San Isidro (Łąka św. Izydora), La Gallina Ciega (Ciuciubabka) czy El Parasol (Parasolka; wszystkie obrazy na II piętrze), utrwalając oblicze tej Hiszpanii, która miała wkrótce zniszczyć kampania Napoleona. Teofil Gautier, pisarz z początku XIX w., wychwalał artystę za to, że udało mu się uchwycić cały, zaginiony już na zawsze, świat torreros, majos, manolas, mnichów, przemytników, rabusiów, stróżów prawa i czarownic - jednym słowem cały koloryt Półwyspu. Pojawił się w sama pore". Nie wiadomo, czy ponad sześćdziesięcioletni

Goya był świadkiem rzezi podczas antyfrancuskiego powstania w Madrycie, utrwalonej na obrazach Drugi maja 1808 -Walka koło Puerta del Sol w Madrycie i Trzeci maja 1808 - Rozstrzelanie powstańców madryckich. Zamówione u Goi obrazy miały upamiętniać bohaterstwo patriotów, ale są raczej świadectwem szalonego bestialstwa i potwornego strachu. "Czarne" obrazy Goi znajdują się w oddzielnej sali na parterze. Artysta tworzył je z myślą o własnym domu, zainspirowany być może rewolucyjnym wrzeniem czasów i własnym poczuciem wyobcowania, w okresie nasilania się nękającej go od 47 roku życia głuchoty. Ale Hiszpania z epoki ponapoleońskiej okazała się jeszcze gorsza - Goya zmarł w Bordeaux, z dala od ojczyzny.

Po krótkim odpoczynku i posiłku warto zając się wczesnym malarstwem hiszpańskim. Poświeciwszy odpowiednia ilość czasu takim twórcom, jak Berruguete (ok. 1450-1504) i Bermejo (ok. 1440-1495) oraz znakomitym portretom dworskim Alonsa Sáncheza Coella (1531/32-1588), koniecznie trzeba rzucić okiem na prace malarzy XVIII-wiecznych, przynajmniej ze względu na znakomicie realistyczne martwe natury Luisa Meléndeza (1716-1780), przedstawiające typowe hiszpańskie potrawy.

Madryt Prado - nie tylko Hiszpania

Ciekawa cecha kolekcji Prado jest znaczna ilość prac flamandzkich, spuścizną z czasów hiszpańskich okupacji Niderlandów. Koniecznie trzeba odwiedzić sale Hieronymusa Boscha (1450-1516) i zobaczyć jego Siedem grzechów głównych oraz Ogród rozkoszy ziemskich, a także równie wytrącający z równowagi Triumf śmierci Petera Breughla starszego. Prado przechowuje również kilka pereł malarstwa włoskiego, nazbyt często ignorowanych przez odwiedzających. Sa to m.in. El Tránsito de la Virgen (Wniebowzięcie Maryi; ok. 1462) Mantegni oraz niewielki obraz Rafaela zatytułowany Święta Rodzina z barankiem (1507). Sławny autoportret Dürera (1471-1528) to jedno z wielu dzieł, które należały kiedyś do Karola I, króla Anglii, a po jego egzekucji zostały zakupione przez hiszpańskiego ambasadora dla Filipa IV. Z tego samego źródła pochodzą niektóre przechowywane w Prado dzieła van Dycka (1599-1641). Trudno nie zauważyć Trzech gracji Rubensa (1577-1640) i Artemizji Rembrandta (1606-1669).

Powyższy plan zwiedzania jest dość wyczerpujący, ale kto jeszcze nie ma dość, powinien wstąpić do sali z czasowa ekspozycja, a także do nowych galerii poświeconych europejskiemu malarstwu XVIII w., z bardzo dekoracyjnymi płótnami Watteau i Batoniego oraz innych zagranicznych artystów, którzy pracowali dla hiszpańskiego dworu.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz w przewodniku nowej serii Miasta Marzeń - Madryt

Do kupienia w Kulturalnym Sklepie