Florencja - miasto, które szokuje

Z Florencją trzeba uważać. Próba zbyt szybkiego wchłonięcia całej florenckiej sztuki, kultury i historii może skończyć się szokiem.
Poznawanie Florencji przypomina trochę zgłębianie tajników gry w szachy - im więcej o nich wiemy, tym bardziej sobie uświadamiamy, ile jeszcze musimy się nauczyć. Właśnie dlatego wielu turystom Florencja może się wydąć jednym z najbardziej onieśmielających miast na świecie. Próbując zobaczyć wszystkie atrakcje, odkrywa się kolejne, które tak samo zasługują

na uwagę, a niewykonalność tego zadania frustruje tym bardziej, że miasto - liczące niespełna pół miliona mieszkańców - wcale nie jest duże. We Florencji wszędzie jest blisko; wystarczy podejść kawałek albo skręcić za róg, by natknąć się na jeszcze jedna galerię, muzeum czy kaplicę, którą po prostu "trzeba obejrzeć". Chcąc koniecznie zaliczyć wszystko, co miasto ma do zaoferowania, często turyści dosłownie się zamęczają. Aby dojść do siebie, odzyskać siły i znowu znajdować przyjemność w oglądaniu niezliczonych florenckich skarbów, zazwyczaj wystarczy wypić lampkę wina, zjeść befsztyk i przez godzinę lub dwie leniwie poobserwować ludzi na placach i w kawiarniach. Krótko mówiąc, tempo zwiedzania trzeba sobie dozować. Najbardziej zdają się cenić to miasto ci, którzy świadomie pozostawiają tu sobie coś do zobaczenia następnym razem - Florencja to bowiem miejsce, do którego niemal każdy chce wrócić.

Florencja

Florentynczycy sami siebie uważają za ludzi niegościnnych i nieufnych w stosunku do cudzoziemców. Trzeba przyznać, ze codziennemu życiu pośród tych wspaniałości towarzyszą ciągłe frustracje: wąskie ulice utrudniają dojazd do pracy, brakuje miejsc parkingowych. Te niekiedy wzajemnie sprzeczne trendy uwydatniają prawdziwy urok Florencji - to, że w ogóle przetrwała, mimo powodzi, wojen i zagrożenia ze strony nowoczesności, że umie być zarazem częścią współczesności, jak i pomnikiem wspaniałej przeszłości, jedną nogą stojąc w XXI w., a drugą w renesansie.

Nie będzie zbytnim uproszczeniem stwierdzenie, że każdy ma taka Florencje, jaką chce mięć. Jedni jej nie cierpią ze względu na upał, hałas i turystów, inni kochają. Prawda jest, że w mieście nad Arno nie zabawi długo ktoś, kto nie lubi malarstwa, ponieważ to właśnie ono stanowi jego wyróżnik - mimo zapewnień samych florentynczyków, że Florencja to dużo więcej niż "miasto-muzeum". Z drugiej strony, gdyby próbować poświęcić całą wizytę tutaj na delektowanie się wrażeniami estetycznymi, można się nieźle namęczyć z powodu absurdalnych godzin otwarcia muzeów i kościołów. Owe nieregularne popołudniowe godziny zwiedzania wielu atrakcji stanowią doskonała wymówkę, by poświęcić część dnia

na inne przyjemności i przygotowanie się na wieczór - najlepszą porę, by poznawać współczesne oblicze Florencji, bardzo odległe od jej artystycznego dziedzictwa. To wtedy wszyscy wyruszają na miasto, by zrobić zakupy, zjeść cos dobrego i pogawędzić ze znajomymi.

Wieczorem można się też przekonać, jak małą w istocie społecznością są florentynczycy - każdy tu zdaje się znać każdego. Gościom całkiem łatwo stać się częścią owej społeczności. Wystarczy, że ktoś pomieszka tu dłużej niż parę dni albo dwa dni z rzędu będzie odwiedzał ten sam sklep czy knajpkę, by zaczęto go uważać za stałego klienta. W przezwyciężaniu florenckiej rezerwy i zawiązywaniu znajomości bardzo pomaga nawet kilka nieporadnie wypowiadanych włoskich słów.

Jeśli chodzi o hałas, upał, oszukujących straganiarzy, kieszonkowców i grubiańskich kelnerów, wszystko to można przecież znaleźć w każdym innym zakątku świata. Tutaj problem został sztucznie rozdmuchany przez ludzi znudzonych miastem, które ich zdaniem

przestało być modne. Florencję jednak nie tak łatwo zdeprecjonować - nie poddaje się ona łatwym osadom, a dla wrażliwego turysty wciąż pozostaje niezwykle atrakcyjna.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz w przewodniku nowej serii Miasta Marzeń - Florencja

Do kupienia w Kulturalnym Sklepie



Komentarze (2)
Florencja - miasto, które szokuje
Zaloguj się
  • Gość: joonas1

    Oceniono 10 razy 8

    We Florencji aż roi sie od nahalnych sprzedawców bibelotów z krajów Trzeciego Świata, głownie Afrykanów. Są bardzo upierdliwi, policja ich rozgania, ale tylko na chwilę. Aż odechciewa się cokolwiek zwiedzać. Nagabujące żebrzące Cyganki też psują opinie miastu.

  • wiola2006

    Oceniono 4 razy 2

    Byłam we Florencji na przełomie października i listopada. Tłumy? Nie zauważyłam. Upał? 20 stopni, dość chłodny wiatr, w cieniu już zimno, ale dawało radę chodzić w krótkim rękawku.
    Polecam wyrwanie się ze schematu odkrywania miast latem, wtedy dopiero można odkryć miasto i nie zamęczyć się jak pies :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX