Stawka warta tuńczyka [WIDEO]

Choć jest jedną z najpotężniejszych ryb zamieszkujących wody Atlantyku, nasz apetyt na sushi sprawił, że wyjedliśmy go prawie w całości. Dopiero od niedawna tuńczyk błękitnopłetwy objęty jest częściową ochroną, bo jego wyginięcie może doprowadzić do ekologicznej katastrofy. Ale sprawa nie jest prosta - w tle politycznych ustaleń rozgrywa się dramat ludzi, dla których odławianie tuńczyka także oznacza przetrwanie.
Aby zrozumieć trudną sytuację tuńczyków błękitnopłetwych i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego problem wcale nie jest łatwy do rozwiązania, potrzeba spojrzenia z wielu perspektyw.

Superryby nie znające granic

Thunnus thynnus, czyli tuńczyki błękitnopłetwe (nie mające nic wspólnego z tuńczykami z puszki) to jedne z najbardziej niezwykłych i wspaniałych stworzeń żyjących w Atlantyku. "Tuńczyki to ryby, które nie znają granic" - mówi biolog morski Molly Lutcavage, która badaniu tuńczyków poświęciła ostatnich 17 lat. Te jedne z największych, najszybszych i najbardziej różnorodnych zwierząt na naszej planecie imponują rozmiarami i osiągnięciami. Mogą mierzyć ponad 3 metry i ważyć nawet 900 kilogramów. Gdy polują lub uciekają, płyną z prędkością 65 km/h (szwedzki biolog Linneusz nadał tuńczykowi błękitnopłetwemu naukową nazwę Thunnus thynnus - od greckiego czasownika "thuno" oznaczającego pośpiech), potrafią także nurkować na głębokość ponad 900 metrów. Migrując przez Atlantyk pokonują ponad 8,000 kilometrów i jakimś sposobem wracają w te same miejsca, wiele razy w ciągu całego życia, które może trwać nawet 40 lat. Znoszą ekstremalne zmiany temperatury wody - od 27 stopni do 8 stopni Celsjusza. Ich opływowe kształty są tak optymalne, że naukowcy pracujący dla amerykańskiego wojska wykorzystali je jako model do budowy torped. Tuńczyk błękitnopłetwy pojawia się zarówno w wodach Atlantyku, jak i Pacyfiku. Populacja atlantycka udaje się na tarło do Zatoki Meksykańskiej oraz na Morze Śródziemne, a na polowania aż pod koło podbiegunowe. 15-letni tuńczyk ma już na liczniku prawie pół miliona kilometrów. "[Tuńczyki błękitnopłetwe - przyp. pad] Robią co chcą. Tylko niektóre z morskich stworzeń, takie jak duże rekiny, mają takie zdolności" - dodaje Lutcavage. Te superryby boją się tylko kilku przeciwników. Najbardziej człowieka - choć tuńczyki są przyzwyczajone do nurków, drżą, gdy się je dotyka.

Kiedy zaczął się problem?

Tuńczyk błękitnopłetwy fascynował człowieka, odkąd ten pojawił się na ziemi - wizerunek Thunnus thynnus odnaleziono już na malowidłach naskalnych w jaskini w okolicach Zatoki Biskajskiej. Nad wędrówkami tuńczyków i ich rozwojem rozwodził się w swojej "Historii zwierząt" Arystoteles. Ale tysiące czy nawet setki lat temu spotkanie tuńczyka błękitnopłetwego nie było wcale trudne - rzymski biolog Pliniusz Starszy pisał, że pewnego razu flotylla Aleksandra Wielkiego spotkała tak wielką ławicę tuńczyków błękitnopłetwych, że statki, by móc przez nią przepłynąć, musiały ustawić się w linii obrony. Tuńczyk występował bardzo licznie do połowy XX wieku. Nie był jeszcze najbardziej pożądaną przez rybaków rybą - ugotowany smakuje tak sobie. Sytuacja zmieniła się diametralnie po II wojnie światowej, gdy Amerykanie zaczęli szukać zamiennika dla tłustej wołowiny, a Japończycy rozkochali się w sushi i sashimi - przysmakach, których podstawą jest soczysta i aromatyczna surowa ryba. Dziś tuńczyk błękitnopłetwy, jeszcze nie tak dawno sprzedawany po kilka centów za kilogram, jest tak wysoko ceniony przez wielbicieli sushi, że jedna sztuka ważąca 269 kg złapana u wybrzeży Japonii kosztowała 736 000 dolarów. Każda ryba na targu podlega odrębnej, drobiazgowej licytacji, a dostanie ją klient, który zaoferował najwyższą cenę.

Mimo bajońskich cen, jakie osiągają niektóre okazy tuńczyka, apetyt na tę rybę jest jednak za duży. Zgodnie z szacunkami Amerykańskiej Służby Oceanicznej i Meteorologicznej (NOAA), ikra tuńczyka na Zachodnim Atlantyku jest obecnie o 21-29 procent mniejsza niż w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku. W badaniu opublikowanym w 2011 roku w czasopiśmie naukowym PLoS ONE stwierdzono, że od 1950 roku populacja dorosłych osobników tuńczyków na Atlantyku Zachodnim spadła o 83 procent, a na Atlantyku Wschodnim - o 67 procent.

Ekologiczna katastrofa coraz bliżej?

"Liczba osobników tego gatunku [tuńczyka błękitnopłetwego - przyp. pad) sytuuje się obecnie na najniższym w historii poziomie" - mówi ekolog morski, Enric Sala, były profesor w Instytucie Oceanografii imienia Scripps, a obecnie badacz-rezydent Towarzystwa National Geographic. "To najniższa liczebność w historii". Jak wskazał ekologiczny dziennikarz, Paul Greenberg, w pisanym ku przestrodze artykule "Koniec tuńczyka", opublikowanym w 2010 roku przez New York Times Magazine: "Spadek populacji tuńczyka na świecie to sygnał ostrzegawczy, że możemy doprowadzić do unicestwienia naszego ostatniego, występującego w stanie naturalnym zasobu żywności". Tuńczyk błękitnopłetwy to apex predator - drapieżnik, który występuje na samym szczycie łańcucha pokarmowego. Jego wielkość i możliwości fizyczne pozwalają mu chronić się przed naturalnym zagrożeniem. Zgodnie z pismem WWF tuńczyki odgrywają istotną rolę w ekosystemie zjadając różne ryby - śledzie, anchois, sardynki, anoplopomy, makrele i inne ryby, tym samym zapewniając balans w przyrodzie. Zgodnie ze stanowiskiem WWF: "Wyginięcie tego gatunku mogłoby mieć nieprzewidywalne skutki w wodach północnego Atlantyku, Morza Śródziemnego i Zatoki Meksykańskiej i dla ich ekosystemów. Mogłoby też zachwiać łańcuch pokarmowy".

ZOBACZ: Prezydent Blue Ocean Institute, Carl Safina opowiada o zagrożeniach dla tuńczyka błękitnopłetwego.

Mimo to NOAA nie zgodziła się na zaklasyfikowanie tuńczyka błękitnopłetwego jako gatunku zagrożonego. W zamian w maju 2011 roku uznała go za "gatunek objęty ryzykiem" i wyraziła zgodę na przeprowadzenie szerszych badań nad jego zasobami. Wielu zajmujących się rybami naukowców wyraziło swój sprzeciw, ale branża rybacka oraz politycy regionu New England przyjęli tę decyzję z zadowoleniem. Wśród nich znalazła się reprezentująca Maine senator Olympia Snowe, która obawiała się, że ewentualne ograniczenia mogą okazać się zgubne w skutkach dla rybaków.

Połowy nie zawsze są równe

Tuńczyk błękitnopłetwy to dzisiaj jeden z najbardziej lukratywnych morskich towarów handlowych - pewien rybak w jednym z opublikowanych w 1986 roku przez Associated Press artykułów nazwał go "pływającym rachunkiem na 5.000 dolarów". Apetyt na tuńczyka urósł tak bardzo, że u progu lat 80. XX wieku doszło prawie do jego przełowienia. W roku 1981, kiedy Kongres debatował nad ustawą, która miała wprowadzić ograniczenia połowowe w obszarze 200 mil przybrzeżnych i tym samym powstrzymać odławianie tuńczyka przez zagraniczne floty rybackie, Międzynarodowa Komisja ds. Zachowania Tuńczyków Atlantyckich (ICCAT) zaproponowała pewne rozwiązanie. Przez środek Atlantyku wytyczyła umowną granicę, zaś dla celów regulacyjnych wszystkie zasoby gatunku podzieliła na dwie odrębne grupy: liczną populację na Wschodzie oraz mniejszą na Zachodzie, a następnie dla każdej z nich ustaliła kwoty połowowe. Rozwiązanie przyjęto, a w konsekwencji przemysłowym flotom europejskim przypadło ponad 90 procent wszystkich atlantyckich zasobów połowowych gatunku, zaś amerykańskim rybakom zaledwie kilka procent.

Rybacy, którzy wpadli w sieć

Badacze nie są zgodni co do tego, czy obecne kwoty połowowe i podział populacji na dwie strefy - jedną na Morzu Śródziemnym i na wschodnim Atlantyku oraz drugą na zachodnim Atlantyku wzdłuż wybrzeży USA i Kanady - bardziej pomaga czy szkodzi populacji tuńczyka. Tym bardziej, że regulacje nie są równie restrykcyjne dla wszystkich, podobnie jak różnie inwazyjne są metody połowu tuńczyka. To dlatego często pojawiają się głosy, że w tej rozgrywce ktoś jeszcze wpadł w sieć - drobni rybacy amerykańscy z miasteczka Gloucaster w stanie Massachusetts, które od lat specjalizuje się w połowie tuńczyka błękitnopłetwego tradycyjną metodą - na wędkę z kołowrotkiem. Dla rybaków z Gloucaster złowienie w sezonie kilku osobników (każdy wart jest około 20 000 dolarów) oznacza przetrwanie. A rywalizacja jest zażarta - ponieważ zachodnia populacja tuńczyka jest mniejsza i bardziej przerzedzona, a ponadto została objęta surowszymi regulacjami, na pełnym morzu przyjaciele z miasteczka stają się śmiertelnymi wrogami. Losy kilku załóg śledzą kamery National Geographic w nowej serii dokumentalnej "Stawka większa tuńczyka" (emisja od poniedziałku 27.08 na kanale National Geographic Channel").

ZOBACZ ZWIASTUN SERII "STAWKA WARTA TUŃCZYKA"

Co dalej z tuńczykiem błękitnopłetwym?

Czy istnieje remedium na fatalną sytuację populacji tuńczyka błękitnopłetwego? Dla niektórych działaczy ochrony przyrody i badaczy ryb najprostszym rozwiązaniem wydaje się nałożenie krótkoterminowego moratorium na połowy tuńczyka błękitnopłetwego. Na tyle jednak długiego, by doprowadzić do istotnej odnowy naturalnych zasobów gatunku. I dopiero po tym czasie stopniowe wprowadzanie ich odławiania. "W oparciu o modele populacji, można stwierdzić, że odnowa gatunku wymaga wprowadzenia moratorium połowowego na kilkanaście lat" - wyjaśnia ekolog morski Sala.

Są też tacy, którzy uważają, że jedynym lekarstwem na dzisiejszą ciężką sytuację tuńczyków jest przekonanie ludzi do zmniejszenia konsumpcji ich mięsa. Czy będziemy umieli zrezygnować z sushi w imię zadbania o los przyszłych pokoleń - nie tylko tuńczyka, ale też człowieka?

[Tekst powstał na bazie materiałów National Geographic Channel]

Strona serii National Geographic Channel "Stawka warta tuńczyka"

Wszystko, co warto wiedzieć o tuńczyku błękitnopłetwym

10 rzeczy, które możesz zrobić dla ratowania oceanu

Komentarze (32)
Stawka warta tuńczyka [WIDEO]
Zaloguj się
  • rosfita

    Oceniono 35 razy 23

    Milośnik sushi to najczęsciej super wrazliwa panienka żyjąca ideai ekologii. W Polsce ten okaz najczęściej wystepujący w Wraszawie to panienka jeżdżaca yariską, w kostiumiku, nadęta z miną światowki bo osiagnęła sukces bo pracuje w biurze. Potem swoja yariska z cala swoją smiesznościa jedzie na sushi z podobn a do niej kolezaneczka albo jakimś plastikowym kenem.

  • sledziu_70

    Oceniono 14 razy 10

    "Każda ryba na targu podlega odrębnej, drobiazgowej licytacji, a dostanie ją klient, który zaoferował najwyższą cenę."

    Nie dosc ze licytuja to w dodatku oddaja klientowi ktory oferuje najwyzsza cene. Blyskotliwe.

    "pływającym rachunkiem na 5.000 dolarów". Rachunek to zwykle sie placi. Wiec tlumaczenie kretynskie.
    "Floating 5000$ bill" znaczy "banknot o nominale 5000$".

  • cracovia.figiel

    Oceniono 22 razy 10

    Kapitaliści dadzą radę wszystkiemu. Tylko Burdele mają szansę na przetrwanie.

  • wlodek21

    Oceniono 11 razy 5

    Popieram acid.jaz: jedynym ratunkiem dla przyrody na Ziemi wydaje się już tylko masowe odławianie ludzi.

  • cezar85

    Oceniono 5 razy 5

    "nasz apetyt na sushi" - no przecież

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 40 razy 4

    Warto przekonywać ludzi do tego, by w ogóle zrezygnowali z jedzenia mięcha. Zwierzęta cierpią i zabijanie ich zawsze jest złem - czasami tylko (np. w sytuacji zagrożenia) mniejszym złem.
    W każdym razie to pokazuje zboczenie skrajnego smakoszostwa. Zagrożony gatunek - a kogo to obchodzi? Byle się nażreć, bo podniebienie pana X i pani Z jest ważniejsze niż cała przyroda.

  • eisai

    Oceniono 3 razy 3

    "tuńczyki błękitnopłetwe (nie mające nic wspólnego z tuńczykami z puszki) "

    a może o tych z puszki też?... Przemysłowe metody odłowu "tuńczyka do puszki", kiedy to trałowce przeciągają sieci przez setki kilometrów niszcząc dno i ekosystem niczym wielka podwodna kosiarka, spowodują wyginięcie nie jednego gatunku tuńczyka (tego dla ludu, puszkowanego, a nie dla zamożnych miłośników sushi), ale wielu gatunków ryb i roślin. Jak wiadomo ekosystem oceanu jest bardzo delikatny. Obecne zniszczenia są już bardzo zaawansowane. I o tym też NG zrobiło film swego czasu. W naszej TVP był nadany o jakieś chorej porze, w nocy. Jak zawsze, gdy program nie jest dla fanów "Kiepskich"...

    Zatem nie tylko nowobogaccy powinni mieć poczucie winy, przeciętny klient hipermarketu i miłośnik sałątek z tuńczyka - również ;-) ...Ale kto by się takimi dyrdymałami przejmował :-}... Ryby głosu nie mają..., a ekolodzy to wyłącznie nawiedzeni wariaci ;-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX