Kolory, od których mieni się w oczach i zapachy, które kręcą w nosie. Marrakesz i Fez - miasta tysiąca i jednej nocy

Marrakesz i Fez - dwa słynne marokańskie miasta - przyciągają kolorami, smakami, zapachami i magią orientu. Na pierwszy rzut oka takie same, są jednak zupełnie inne: jedno słynie z ogromnego placu, drugie - ciasnej medyny.
Szukasz dobrego przewodnika? Sprawdź serię Miasta Marzeń >>

Maroko oferuje wszystko, czego turysta potrzebuje. Na spragnionych słońca czekają białe plaże i błękitne fale oceanu, miłośników wędrówek - majestatyczne góry Atlasu, a fanów przygody - bezkresna pustynia. Kraj ten to jednak przede wszystkim baśniowa egzotyka rodem z arabskich opowieści: gwarne suki pełne świecidełek i ręcznie tkanych dywanów, zakapturzeni mężczyźni w tradycyjnych szatach, nawołujący do modłów muezzini, skromne z zewnątrz i bogato zdobione od wewnątrz domostwa, kolory, od których mieni się w oczach, zapachy, które kręcą w nosie i smaki trudne do porównania z jakimikolwiek innymi. Nic dziwnego, że ta wybuchowa mieszanka u niejednego powoduje prawdziwy zawrót głowy.

Maroko - Fez

Położony w żyznej dolinie, pomiędzy górami Atlasu a wyżyną Rifu Fez jest - podobnie jak Marrakesz - jednym z czterech królewskich miast Maroka. Jest także najstarszym miastem całego imperium, do dzisiaj jego kulturalnym i duchowym sercem, gdzie na każdym kroku widać wiekową historię. Dosłownie: założony w VIII wieku, wkrótce po wkroczeniu Arabów do Afryki Fez jest jednym z najdłużej nieprzerwanie zamieszkałych miejsc na ziemi, a przekroczyć jedną z bram w murach otaczających medynę, to jak przenieść się kilka wieków wstecz.

Pierwsza stolica Maroka rozkwitła dzięki krzyżującym się tu szlakom handlowym i arabskim imigrantom sprowadzonym z dwóch najważniejszych centrów kultury islamskiej - Kordoby i Kairuanu - którzy przynieśli ze sobą biegłą znajomość sztuki i rzemiosła. Fez szybko został najbogatszym i najpotężniejszym miastem Maghrebu, słynącym z garbarni, farbiarni i przetwórstwa metali, stolicą imperium rozciągającego się od Andaluzji po Tunezję.

W XIII wieku kilkaset metrów od murów starego miasta (czyli Fez el-Bali), panująca dynastia Marynidów zbudowała pałacowo-administracyjne nowe miasto (Fez El-Dżdid), w którym z czasem zamieszkali też wygnani z Hiszpanii Żydzi (dzielnica Mellah). Złote lata Fezu skończyły się trzy wieki później wraz ze zdobyciem go przez wojska Saadytów i przeniesieniem na stałe stolicy do Marrakeszu.

Stoisko z suszonymi owocami w Fezie/ Fot. Shutterstock

Wizytówką dzisiejszego Fezu jest medyna, na którą składa się starsza część Fez Elbami i nowszej - Fez el-Dżdid. Położona na powierzchni grubo ponad 300 hektarów jest podobno największą medyną na świecie, a na pewno - najciaśniejszą i najbardziej zaludnioną. Wysokie mury otaczające domostwa, hamamy, meczety i szkoły koraniczne przecina skomplikowana plątanina uliczek bez nazw. Jest ich tu ponad 9,5 tysiąca, a są wąskie tak, że poruszać się nimi mogą tylko piesi i osły, choć i tak w wielu zaułkach trudno im się minąć.

Objuczone zwierzęta przenoszą nie tylko towary do sklepików, ale także butle z gazem, telewizory czy meble do riadów, czyli tradycyjnych bogato zdobionych arabskich domostw, zbudowanych na kilku poziomach wokół wewnętrznego dziedzińca, a z zewnątrz wyglądających jedynie na biedne, nieprzyjazne mury.

Tak samo tradycyjne jest również życie mieszkańców medyny: ściśnięty w uliczkach tłum nosi tradycyjne ubrania, para się rzemiosłem przechodzącym z ojca na syna, rankiem przysiada na progu swego kramu z miętową herbatą, a wieczorem spieszy do publicznej łaźni - mówi się nawet, że niektórzy z mieszkańców medyny nie opuszczają jej murów przez całe życie. Żeby wczuć się w atmosferę Fez Elbami trzeba tu spędzić przynajmniej kilka dni niespiesznie włócząc się i gubiąc po jego alejkach, placykach i zaułkach. Nudzić się tu nie sposób: większość medyny zajmuje suk, czyli arabski bazar, podzielony na kwartały konkretnych rzemiosł. W kolejnych sklepikach piętrzą się więc kosmetyki, biżuteria, suknie, obuwie, stoją rzędy ceramicznych naczyń i wiszą miedziane misy, leżą stosy pomarańczy, góry mielonych przypraw, worki suszonych ziół i kosze ślimaków; z jednej strony słychać młotek, którym ktoś wykuwa nagrobki, z drugiej turkoce maszyna do szycia, a w głębi przysiadły kobiety wytłaczające olej arganowy.

Jednak główną atrakcją i znakiem rozpoznawczym Fezu są jego farbiarnie i garbarnie, do których najłatwiej trafić po zapachu. W przyklejonych jedna do drugiej olbrzymich kadziach skóry wyprawia się tak samo jak setki lat temu używając tylko naturalnych składników: ptasich odchodów i krowiego moczu do zmiękczenia oraz henny, szafranu czy mątwy do farbowania.

Pracę mężczyzn sprawnie poruszających się między kadziami najlepiej oglądać z góry - z tarasu któregoś sklepu z dywanami, z gałązką świeżej mięty przy nosie. Po drugiej stronie można dostrzec dachy pochodzącego z IX wieku meczetu Al-Karawijjin i znajdującego się przy nim najstarszego uniwersytetu na świecie.

Ponieważ niewiernym wstęp do niego jest zakazany, na bliższe spotkanie ze sztuką orientalną warto wybrać się do którejś z innych medres, czyli szkół koranicznych, których w starym Fezie nie brakuje, by potem ruszyć do mniej zatłoczonego Fezu el-Dżdid czy nowoczesnej, zbudowanej przez Francuzów dzielnicy Ville Nouvelle pełnej szerokich bulwarów, zielonych parków i postkolonialnych budynków. A wieczorem wspiąć się na wzgórze z grobowcami Merynidów czekając aż zachodzące słońce zmieni kolor ścian medyny z beżowych na złoty.

Maroko - Marrakesz

Mury otaczające starą część Marrakeszu w zachodzącym słońcu wyglądają za to jakby płonęły. Według legendy przybrały ten kolor od krwi, jaka się polała w czasie okrutnych wojen, według historii - od czerwonej gliny, z jakiej je wzniesiono przed tysiącem lat. Uważany za stolicę południa kraju, położony u stóp ośnieżonych nawet latem szczytów Atlasu Wysokiego Marrakesz, narodził się w XI wieku, ale po krótkim okresie świetności znalazł się w cieniu Fezu.

Dżemaa el-Fna, Marrakesz/ Fot. Shutterstock

Nękany wojnami domowymi, klęskami głodu i biedą odzyskał swoją pozycję dopiero w XVI w., gdy rosnący w siłę Saadyci ulokowali w nim stolicę swojego imperium rozciągającego się od Portugali aż po dzisiejszy Niger: to wtedy powstały najpiękniejsze meczety, medresy, pałace i grobowce panującej rodziny. Po upadku dynastii i przeniesieniu stolicy po raz kolejny - tym razem do położonego niedaleko Fezu Meknes - miasto trochę straciło na znaczeniu; nowego blasku dodali mu Francuzi budując dzielnicę Ville Nouvelle.

Kolejny zwrot w historii Marrakeszu pojawił się niespodziewanie w latach 60., gdy zaczęli ściągać doń w poszukiwaniu beztroskiego szczęścia i kifu, czyli łatwo dostępnej tu marihuany, hippisi. To oni rozpoczęli modę na Marrakesz, a przede wszystkim - przekazali światu zachwyt nad placem Dżemaa el-Fna. Mówi się, że gdyby nie on, Marrakesz byłby tylko kolejnym zwykłym arabskim miastem.

Medyna w Marrakeszu nie jest co prawda tak rozległa jak ta w Fezie, ale za to tutejszy suk jest największy w kraju - ciągnące się kilometrami, czasem zadaszone i otoczone ażurowymi ściankami ulice i uliczki, pełne świecidełek, dywanów, olejków i ziół naprawdę robią wrażenie. Choć w plątaninie kilkunastu tysięcy sklepików i kilometrów alejek handlowych dość łatwo się zgubić, równie nietrudno przyjdzie się odnaleźć, bo w którąkolwiek stronę się nie pójdzie, prędzej czy później trafi się na olbrzymi plac Dżemaa el-Fna - tak jak we Włoszech do Rzymu, w Marrakeszu prowadzą do niego wszystkie drogi.

Tego, w jakich okolicznościach, kiedy dokładnie i po co powstał plac - nie wiadomo. Ponieważ dawniej odbywały się tu publiczne egzekucje, jego nazwa najczęściej jest tłumaczona jako "zgromadzenie umarłych". Chociaż nie ma na nim żadnych atrakcyjnych budowli ani zabytków, właściwie od rana tętni życiem. O świcie swoje stoiska na wozach otwierają sprzedawcy suszonych daktyli i świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego. Wkrótce po nich pojawiają się zaklinacze węży, treserzy małp, opowiadacze legend, bębniarze, wróżbici i uliczni artyści wszelkiej maści.

Artystów przybywa z każdą godziną, a wraz z zapadnięciem zmierzchu plac zamienia się w magiczny świat przeniesiony z baśni tysiąca i jednej nocy pełen tancerzy, śpiewaków, muzyków i akrobatów. Tak naprawdę jednak stanowią oni tylko tło dla gigantycznej restauracji, która wyrosła niepostrzeżenie zapełniając przestrzeń co do centymetra - jedna obok drugiej otworzyły się uliczne garkuchnie serwujące na naprędce ustawionych stolikach to, co w marokańskiej kuchni najlepsze. W kłębach unoszącego się nad placem gryzącego dymu, w wybijanych na bębnach rytmach, w tłumie najodważniejszych, można spróbować zupy ze ślimaków, pasztetu z gołębia albo baranich oczu.

Większość knajpek zadawala się jednak menu nieco łagodniejszym serwującym tradycyjny tadżin (warzywno-mięsną albo warzywną potrawę duszoną w specjalnym stożkowatym naczyniu, często z dodatkiem daktyli albo rodzynek, serwowaną z kus kusem i kiszonymi cytrynami), harirę i bissarę (tutejsze gęste zupy), szaszłyki z baraniny, sałatki, góry oliwek i ostre pasty. Do popicia - oczywiście słynna miętowa herbata nazywana tu "berberyjską" whisky, a na deser - migdałowe ciasteczka. Codzienne przedstawienie na Dżemaa elFna trwa co najmniej do północy.

Choć plac jest głównym punktem każdej wizyty w Marrakeszu, warto tu zobaczyć także kilka innych miejsc - niedaleki meczet Kutubija z 77metrowym minaretem, który stał się wzorcem dla wszystkich marokańskich minaretów (przeoczyć go zresztą nie sposób, bo góruje nad miastem), najstarszy w mieście meczet Ali Ibn Jusufa ze szkołą koraniczną - swego czasu największą w zachodniej Afryce oraz pałac el Badi i grobowce sułtanów z dynastii Saadytów.

Wytchnienie od gwaru medyny zapewnią ogrody i gaje, których w dawnym Marrakeszu było ponoć 50. Dzisiaj jednym z najpiękniejszych jest położony w Ville Nouvelle ogród Majorelle, zaprojektowany na początku ubiegłego wieku przez francuskiego malarza Jacqueas'a Majorelle, a odnowiony przez fundację Yves'a Saint Laurenta.

Skomentuj:
Kolory, od których mieni się w oczach i zapachy, które kręcą w nosie. Marrakesz i Fez - miasta tysiąca i jednej nocy
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX