Olimpiada w Londynie: tak powstawał stadion olimpijski [WIDEO]

Czy Londyn ma stadion olimpijski, z którego może być dumny? A może główna arena Letnich Igrzysk Olimpijskich przejdzie do historii jako konstrukcja, która zawiodła oczekiwania? Pytanie jest zasadne, bo Stadion 2012 zbudowano po to, by można go było szybko... rozebrać. Jak powstawał obiekt, który już został okrzyknięty milowym krokiem w sportowej architekturze?
Stoi prawie w centrum Londynu, kosztował 537 milionów funtów (razem z zakupem terenu pod budowę, dla porównania, Stadion Narodowy w Pekinie, tzw. Ptasie Gniazdo, kosztował ok. 423 mln dolarów, a Stadion Narodowy w Warszawie 1 752 000 0000 złotych). Podczas letnich igrzysk olimpijskich londyński stadion pomieści 80 tysięcy widzów, a po nich... może zostać dosłownie złożony do dużo bardziej kompaktowych rozmiarów, niczym konstrukcja z klocków Meccano (przebudowany stadion o pojemności 25 tys. miejsc ma zostać przekazany jednemu z londyńskich klubów piłkarskich). Pomysł zielonych, mniej rozrzutnych igrzysk przesądził o tym, że Londyn wygrał wyścig po tytuł gospodarza letniej olimpiady, a idea budowy stadionu, który po zakończeniu wielkiej imprezy nie będzie funkcjonował w przestrzeni miejskiej jak wielki (i kosztowny) wyrzut sumienia, oczarowała tłumy. Ale realizacja genialnego pomysłu wcale nie była taka prosta.

Zobacz, jak powstawał stadion olimpijski w Londynie (fragment programu National Geographic Channel) >>

"Nie zmieniajmy sportu, zmieńmy budowlę"

W 2007 roku na północ od Tamizy, w sercu londyńskiego East Endu, leży dwa i pół kilometra kwadratowego nieużytków. Ten teren ma ulec totalnej metamorfozie - stanie tu gigantyczny stadion, klejnot w olimpijskiej koronie stolicy Wielkiej Brytanii. Poprzeczkę przy budowie stadionów olimpijskich nienaturalnie wysoko ustawił Pekin - w czasie olimpiady z 2008 roku legendarne Ptasie Gniazdo mieściło 91 tys. widzów, a rozmach spektaklu stworzonego przez Chińczyków przekroczył wszelkie wyobrażenie. Londyński stadion olimpijski według planów też ma być gigantyczny - 80 tys. miejsc - ale budowany według rewolucyjnego projektu. Bo nawet jeśli olimpiada uzasadnia wznoszenie tak monstrualnych stadionów, to po jej zakończeniu są one zwyczajnie nierentowne. Dlatego Londyn obiecuje zmianę, pomysł, który mówi: "Nie zmieniajmy sportu, zmieńmy budowlę". Koncept w pełni demontowalnego stadionu stanowi podstawę ekologicznej oferty Londynu i trafia do wystarczającej liczby decydentów.

Zadanie przeobrażenia marzeń w rzeczywistość otrzymuje zespół "Stadion": Ron Sheard, główny architekt, Paul Westbury, główny inżynier i Tony Aikenheadm, dyrektor projektu pod kierownictwem sponsora, Iana Crockforda. Oraz cała gama specjalistów światowej klasy. To nie będzie zwykła budowa, tylko bicie wszelkiego rodzaju rekordów i prób wytrzymałościowych. Czasu jest tak mało, że londyński stadion będzie projektowany i budowany jednocześnie.

Imprezowe miasteczko na wyspie

Można porwać się na stworzenie najbardziej elastycznego stadionu na świecie, ale co, gdy działka pod jego budowę nie jest z gumy? Teren parku olimpijskiego to piękne miejsce, niemalże wyspa otoczona rzeką Lea. Ale typowy stadion na 60 tys. miejsc nie chciał się tu zmieścić. Rozwiązanie? Umieszczenie punktów gastronomicznych w ruchomych modułach na zewnątrz obiektu. Początkowe ograniczenie sprawia, że powstaje prawdziwe imprezowe miasteczko. Ale to dopiero początek przeszkód. Stadion olimpijski powstaje w niekochanej części Londynu - wokół walają się tony śmieci i odpadów posprodukcyjnych, ziemia jest zanieczyszczona, bo niegdyś działało tu wiele zakładów chemicznych. Przed rozpoczęciem robót trzeba dokładnie oczyścić teren, a to oznacza także wyburzenie 200 budynków. Wreszcie przekopać się z fundamentami na głębokość 20-30 metrów, bo w czasie II wojny światowej East End był mocno zbombardowany i szacuje się, że ponad 200 z 1500 bomb zrzuconych na dzielnicę nigdy nie wybuchło.

Gdy zbliża się ostateczny termin złożenia wstępnego projektu, zespół projektowy opadają wątpliwości. Ten stadion ma być duży, stylowy i w pełni rozbieralny. Trzeba zadbać o niespotykaną dotąd wytrzymałość, lekkość, wreszcie geometrię i elegancję. Mijają tygodnie, a kolejne projekty są odrzucane, wyrafinowane pomysły nie sprawdzają się. Podobnie jak tradycyjne myślenie o tym, jak powinien wyglądać stadion. Tak rodzi się pomysł, by stadion podzielić na części, oddzielając górną, rozbieralną strukturę od trwałych dolnych trybun i płyty. Dla laika to skomplikowany koncept, ale projekt zostaje przyjęty.

Olimpijski, ale kompaktowy

Oczyszczenie 800 tys. ton zatrutej toksynami ziemi (tyle wynosi objętość dwudziestu siedmiu lotniskowców) to zadanie dla specjalnej oczyszczalni, która staje w parku olimpijskim. Ziemia pozbawiona zanieczyszczeń zostanie ponownie wykorzystana do budowy stadionu. Ten etap projektu udaje się zamknąć trzy miesiące przed terminem. Rozpoczyna się budowa bryły.

Serce sportowej areny stanowi płyta stadionu i betonowe trybuny na dwadzieścia pięć tysięcy miejsc. Wpuszczona w ziemię misa stadionu to jedyna jego trwała część. I jedyna, która została dotychczas zatwierdzona. Nadszedł czas przekazania planów pozostałej części obiektu. Prawdziwym wyzwaniem jest znalezienie sposobu na demontaż górnej części. Zespół dochodzi do wniosku, że ten stadion musi dać się złożyć jak trójwymiarowa układanka, jak gigantyczny zestaw klocków Meccano.

Koronę stadionu olimpijskiego z pięćdziesięcioma pięcioma tysiącami miejsc ma podtrzymać sto dwanaście prętów ze stali węglowej. Od tego miejsca wzwyż nie będzie już spawania - elementy tymczasowe zostaną umocowane za pomocą stu dwudziestu sześciu tysięcy śrub. To jeden z najbardziej kompaktowych stadionów na świecie, zaprojektowany tak, by widzowie mogli oglądać sportowe zmagania naprawdę z bliska - widzowie z pierwszego rzędu siedzą na wysokości bieżni. Na londyńskim stadionie olimpijskim nie ma wewnętrznych punktów gastronomicznych, nie ma też lóż ani droższych i tańszych stref. Liczy się widz.

Budowa stadionu w czasach kryzysu

Ale nadmiernie podekscytowany tłum może stanowić problem na każdym stadionie. Amatorski film, nakręcony podczas meczu w Norymberdze pokazuje, co może się dziać z trybuną, gdy dziesiątki tysięcy kibiców poruszają się jednocześnie - cały stadion dosłownie faluje. Im lżejszy stadion, tym większe ryzyko drgań, a stadion w Londynie ma być ultralekki. Inżynierowie muszą ograniczyć ryzyko dynamicznych wstrząsów. Modele komputerowe pomagają określić, jaką siłę wywołują podskoki tłumu. Rozwiązaniem może być modyfikacja ukośnych kratownic, podtrzymujących trybuny.

Budowa postępuje w szybkim tempie i architekt Rod Sheard skupia się nad wyglądem zewnętrznej części stadionu. Ten obiekt ma przyciągnąć oczy całego świata, więc owinięcie go tkaniną z nadrukowanymi motywami olimpijskimi w ogóle nie satysfakcjonuje zespołu. Rodzi się spektakularny pomysł - cyfrowy ekran, okalający stadion kilometrową wstęgą, który ożyje w czasie igrzysk. Jednak globalny kryzys ekonomiczny to nie jest dobry czas dla takich pomysłów. Światowa gospodarka pogrąża się w recesji. Wycofują się prywatni inwestorzy londyńskich igrzysk, z pomocą finansową musi przyjść rząd. W stosunku do wstępnej oferty, koszt budowy stadionu niemal się podwoił, wzrastając do pięciuset dwudziestu pięciu milionów funtów. Dalej rosnąć nie może. Ambitny projekt elewacji zostaje odłożony.

Dach, który musi podtrzymać się sam

Styczeń dwa tysiące dziewiątego roku. Pomimo kryzysu prace na terenie olimpijskim muszą być kontynuowane. Na stadionie trwają przygotowania do najtrudniejszego zadania konstrukcyjnego: złożenia dachu. Na większości stadionów dach łączy się z koroną, która go stabilizuje. Tu to się nie uda - nie ma elementów konstrukcyjnych łączących obie części. Dach stadionu olimpijskiego w Londynie jest wolnostojący i musi podtrzymać się sam. Rozwiązaniem jest system złożony z dwóch pierścieni i szeregu łączących je lin. W tym elemencie konstrukcyjnym wszystko musi być dopasowane niemalże co do milimetra. Aby stadion był jak najbardziej przyjazny środowisku, budowany jest z odzyskanych surowców. Kolejne wyzwanie to zmontowanie tej części dachu, która rozciąga się nad areną, osłaniając płytę stadionu. Dach musi utrzymać się na linach, muszą więc być maksymalnie naciągnięte, by nie ugiąć się pod jego ciężarem (jak sznurek pod ciężarem prania). Zasada jest prosta, ale skala ogromna. Zewnętrzny obwód dachu wynosi prawie kilometr. Podniesienie takiego dachu to największa tego typu operacja przeprowadzona dotąd w Wielkiej Brytanii. Od chwili jej rozpoczęcia czas gra kluczową rolę. Całość może zająć do pięciu dni. Jeśli nadejdzie silny wiatr, wszystko się poluzuje. Na każdym etapie każdy element może się zdestabilizować. Pomimo udziału ogromnych sił, to inżynieria precyzyjna. Liny trzymają, choć wyłączono podnośniki. To dowód na to, że zespół nie pomylił się w obliczeniach. Lecz do końca budowy jeszcze daleko.

Światła na linach

Linowy dach musi nie tylko utrzymać swój własny ciężar, ale także czternaście wież z oświetleniem, które zostaną umieszczone na nim, by oświetlać teren rozgrywek. Ponad pięćset reflektorów, światło musi padać pod ostrym kątem, inaczej będzie oślepiać widzów i kamery. Mniejsza bryła, a tym samym niżej umocowany dach, to kolejna przeszkoda dla konstruktorów. Tym razem rozwiązaniem jest umieszczenie dwudziestometrowych stalowych trójnogów pod każdą wieżą i wyniesienie świateł wysoko nad arenę. Zamontowanie ich w bezpieczny sposób (w dodatku oparcie na samych linach!) również jest wyzwaniem, bo na wysokości pracują w tym samym czasie alpiniści przemysłowi. Rozciągają siatkę asekuracyjną, po której będą się poruszać rozwieszając tkaninę, która osłoni przed wiatrem i deszczem trybuny. A także sprawi, że warunki atmosferyczne nie będą miały wpływu na wyniki sportowców, co zdarzało się w przeszłości. Oświetlenie jest stabilne dopiero wtedy, gdy ustawione są wszystkie wieże, bo ciężar rozkłada się równo.

Kolorowe wstęgi i wyblakła chwała

Z lotu ptaka londyński stadion wygląda już nieźle, ale z dołu to wciąż nagi szkielet. Po uziemieniu koncepcji animowanej elewacji zespół projektowy przygotowuje kolejny projekt - z jaskrawych, poskręcanych wstęg. Siedem milionów funtów to zaledwie ułamek kosztu animowanej elewacji, ale zdaniem zespołu wystarczy, by ożywić stadion. Architekci zwykle unikają kolorów, bo trudno je utrzymać w dobrym stanie. Ale stadion olimpijski w Londynie nie jest obiektem, który ma przetrwać pięćdziesiąt lat, więc nikt nie boi się wyblakłej chwały.

W czasie, gdy alpiniści przemysłowi podwieszają dwadzieścia pięć tysięcy metrów kwadratowych materiału tworzącego dach stadionu (a raczej dopasowują jego fragmenty jak elementy układanki), Wielka Brytania nadal boryka się z recesją i cały kraj szuka oszczędności. Jak dotąd budżet na londyńską olimpiadę pozostał nienaruszony, lecz nagle rząd zmienił stanowisko i odebrał igrzyskom dwadzieścia siedem milionów funtów. Zespół "Stadion" traci siedem milionów. Na tym etapie zaoszczędzić można już tylko na elewacji. Czy stadion ma przejść do historii jako ten, który nie zrobił wrażenia? Projekt wstążkowej elewacji ratuje pojawienie się prywatnego sponsora. Tymczasem na płycie stadionu przyszedł czas na jeden z najbardziej symbolicznych etapów budowy. Ponad trzysta sześćdziesiąt rolek murawy pokryje płytę o powierzchni dziewięciu tysięcy metrów kwadratowych.

Nie tylko piękny stadion

Budowa stadionu olimpijskiego w Londynie trwała cztery lata. Powstał obiekt, który może zrewolucjonizować sposób projektowania stadionów olimpijskich. Nie tylko dlatego, że po igrzyskach można go rozmontować. To jeden z najlżejszych, najbardziej kompaktowych stadionów tego rodzaju. Jest przyjazny dla środowiska. Stal zużyta do jego budowy stanowi jedynie ułamek tego, co pochłonęły dotychczasowe stadiony olimpijskie. Ten stadion może zostać w każdej chwili rozebrany. Ale już słychać głosy, że jest zbyt piękny na rozbiórkę.

Tekst powstał na podstawie programu "Wielkie konstrukcje: Stadion olimpijski w Londynie"

Emisja: piątek 27 lipca o godz. 19:00 na kanale National Geographic Channel

Zobacz harmonogram emisji >>

Zobacz zwiastun programu >>

***

Czy Londyn może być dumny ze swojego stadionu olimpijskiego? Czekamy na Wasze komentarze

Komentarze (43)
Olimpiada w Londynie: tak powstawał stadion olimpijski [WIDEO]
Zaloguj się
  • kloceklego

    Oceniono 14 razy 14

    "kosztował 537 milionów funtów (razem z zakupem terenu pod budowę, dla porównania, Stadion Narodowy w Pekinie, tzw. Ptasie Gniazdo, kosztował ok. 423 mln dolarów, a Stadion Narodowy w Warszawie 1,752 mln złotych" - czy wielkim problemem dla Pauliny Dudek jest podanie wszystkich kwot w jednej walucie?

  • dra-h

    Oceniono 19 razy 11

    "Stoi prawie w centrum Londynu, kosztował 537 milionów funtów (razem z zakupem terenu pod budowę, dla porównania, Stadion Narodowy w Pekinie, tzw. Ptasie Gniazdo, kosztował ok. 423 mln dolarów, a Stadion Narodowy w Warszawie 1,752 mln złotych)" - jak juz cos porownujecie to chociaz w tej samej walucie prosze...

  • pindrals

    Oceniono 11 razy 9

    ...Stoi prawie w centrum Londynu, kosztował 537 milionów funtów (razem z zakupem terenu pod budowę, dla porównania, Stadion Narodowy w Pekinie, tzw. Ptasie Gniazdo, kosztował ok. 423 mln dolarów, a Stadion Narodowy w Warszawie 1,752 mln złotych)....

    Ciekawe `porównanie` - w funtach, dolarach i złotówkach...

  • pro-contra

    Oceniono 18 razy 6

    Naszego stadionu (Narodowego), nie trzeba będzie rozbierać; sam się rozsypie, chociaż taki drogi.

  • ted_imigrant

    Oceniono 5 razy 5

    Panie Redaktorze:
    1) stadion zbudowano PO TO, by odbyły się na nim Igrzyska Olimpijskie
    2) stadion zbudowano W TAKI SPOSÓB, by można było go później łatwo rozebrać

  • penible4

    Oceniono 6 razy 4

    dobrze jest, kiedy podaje sie koszty dla porównania , podawać je w jednej walucie!

  • armin1

    Oceniono 6 razy 4

    Stadion Narodowy w Warszawie 1,752 mln złotych- coś się pani redaktorce przecinki pomieszały

  • michasiekxx

    Oceniono 11 razy 3

    Żeby porównać koszty budowy muszę mieć kalkulator i znać kurs walut... Funty, dolary, złotówki... Pełna ignorancja autora artykułu....

  • Gość: r2d2

    Oceniono 7 razy 3

    Olimpiada w Londynie-Illuminati,poszukajcie w necie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX