Najdziwniejsze zwierzęta świata. Miłość - to skomplikowane

Flirtowanie, kopulowanie, wydawanie na świat potomstwa i wychowywanie go wcale nie jest łatwe i przyjemne. Zwłaszcza, jeśli jest się lwem, żółwiem lub skorpionem. Przygotujcie się na romanse nie z tej ziemi, dziwaczne sposoby rozmnażania i kreatywne pomysły na opiekę nad dziećmi. Pikantne korytarzowe plotki? Zwierzęta robią to wszystko (i dużo więcej) na co dzień.
Ars amandi w świecie zwierząt ma niewiele wspólnego z kochaniem, za to dużo ze sztuką - trzeba być sprytnym, przebiegłym, łamać wszelkie zasady, oszukiwać, zamieniać się rolami, a nierzadko zmienić własną płeć lub umrzeć. Jednym słowem, nie obejdzie się bez nadludzkiej wręcz determinacji. Są zwierzęta, które w tej trudnej sztuce osiągnęły mistrzostwo - gdy stawką jest przedłużenie gatunku, nie zawahają się absolutnie przed niczym. Zobaczcie, jak robią to najbardziej zdeterminowani.

Pora godowa, czyli złap mnie, jeśli potrafisz

Gdy u zwierząt nadchodzi pora godowa, jest jak na wojnie. I to takiej sprzed podpisania jakichkolwiek konwencji - wolno kantować, brać jeńców i bezkarnie zabijać. Każda broń dozwolona, bo zasada jest tylko jedna: przetrwają najsilniejsi. Ale nawet zwycięzcy nie mają co liczyć na chwałę czy choćby litość. Zapomnijcie o łagodnych opowieściach o ptaszkach i pszczółkach - to tak nie wygląda.

Choćby nie wiadomo jak dziwne były zwierzęta, jedna rzecz pozostaje niezmienna: samce gonią, samice wybierają. Samice fregaty nie ukrywają, że ich przyszły facet musi być stuprocentowym macho - lubią duże nogi, duże ramiona, i duże kłopoty, które sprowadzają na siebie samce, żeby zdobyć dziewczynę. Fregata wielka podrywa pierwsza, a potem czeka na rozwój wypadków. Na skalistej wyspie archipelagu Galapagos samce zbiły się w ciasną grupkę. Popisują się przed partnerkami. Nie to ładne, co ładne, lecz co się fregacie podoba - naga skóra na gardle samca rozdyma się i w porze godowej przypomina wielki, czerwony balonik. Samice z powietrza oceniają pokaz napuszonej męskości. Najokazalsze gardło oznacza najprzystojniejszego samca, a inny pani fregaty nie interesuje. Ale młodą parę czekają jeszcze kłopoty, bo zwierzęta rozbijają cudze związki na potęgę i bez jakichkolwiek skrupułów. Właśnie pojawił się rywal. Jeśli rozerwie skórny worek na gardle przeciwnika, który dopiero co znalazł dziewczynę, będzie jego. Rozluźnić można się dopiero wtedy, gdy związek jest skonsumowany. Oczywiście, nikt tu nie czeka do drugiej randki.

Mężczyzna myślący swoim penisem? W przypadku słoni to nie przenośnia ani frazes. Raz w roku (za to na miesiąc!) samiec słonia wchodzi w stan zwany "must", podczas którego dosłownie buzuje w nim testosteron. Wtedy pan słoń myśli tylko o jednym, ale w tym przypadku to nie przekleństwo, lecz sekretna broń. Słonie osiągają dojrzałość płciową w wieku około dwunastu lat, ale samiec słonia może spłodzić potomstwo dopiero, gdy zbliża się do trzydziestki. Po pokonaniu rywali (podniesiony poziom agresji bardzo w tym pomaga), słoń robi szybkie oględziny miejscowych kandydatek - samice są skłonne do kopulacji średnio raz na cztery miesiące, nie ma więc czasu na powolne zaloty. Zachęcająco ułożona trąba samicy to dobry znak. Jednak po ciężkiej walce słoń chce mieć pewność, że samica na niego zasługuje. W tym celu sprawdza jej mocz, obwąchuje go i smakuje. Jeśli uzna, że jest gotowa do rozrodu (wie to dzięki tzw. narządowi Jacobsona umiejscowionemu w górnej części podniebienia, który wykrywa w moczu feromony), można przejść do kopulacji.

Łatwo jest się dobrać w parę, gdy partnerów jest tylko dwóch. Ale jak przechytrzyć pozostałych, gdy teoretycznie jest się w stałym związku, ale do twojej dziewczyny ustawiła się kolejka chętnych? Mieszkające na zachodzie USA jaszczurki uta rywalizują ze sobą na kody kolorystyczne. Samce występują w trzech odmianach różniących się barwą podgardla i strategiami zalotów: "niebieskiej" (średnich rozmiarów monogamiści i domatorzy), "pomarańczowej" (duzi, silni niezbyt grzeczni, biorą samice siłą) i "żółtej" (najmniejsi i najbardziej dziewczyńscy, teoretycznie bez szans). Rodzina uda się z monogamistą - tak myśli samica uta, ale sama jest seryjną poligamistką. W związku zapanowała nuda, więc pani uta zaczyna rozglądać się na boki. Żółty jest zbyt mały, żeby cokolwiek wskórać, za to Pomarańczowy obwieszcza swoje zamiary pokazem pompek. Znajduje uznanie, więc rusza do akcji. Szybko pokonuje rywala, jednak popełnia duży błąd - był tak zajęty okładaniem Niebieskiego, że nie zauważył podstępnego amanta, czyli no tak, Żółtego. A ten, cóż, może wcześniej się nie podobał i nie miał szans w walce wręcz, ale teraz sytuacja się zmieniła, a pani uta nie jest raczej typem Penelopy. Gdzie dwóch się bije, tam na boku odbywa się schadzka. Tym razem wygrał spryt - sperma Żółtego zapłodni jaja, których nie zdążył sobie zarezerwować Niebieski. Czasem warto poczekać i jednak pomyśleć głową.

Niektórzy faceci nie chcą się odczepić, choćby nie wiem co. To zdanie trzeba traktować dosłownie, gdy mowa o żółwiach zielonych. W czasie pory godowej samce zbierają się w pobliżu lęgowisk na lądzie. Jeden z samców (nazwijmy go Szczęściarzem) znalazł już partnerkę, a dokładniej przyczepił się do jej karapaksu przy pomocy małych pazurów płetwiastych nóg. Będzie mógł z nią kopulować, jeśli tylko ustawi się we właściwej pozycji. Partnerka nie jest zachwycona, stara się ignorować natręta, ale to dopiero początek - nadpływa kolejny adorator. Aby zająć miejsce Szczęściarza, rywal musi się go pozbyć. Podpływa i atakuje jedyne nieosłonięte miejsce na ciele żółwia, czyli kończyny. Żółwie nie mają zębów, jednak ich dzioby są tak ostre, że potrafią przebić pancerze krabów. Szczęściarz nie odpędzi rywala nie puszczając partnerki. Próbuje wytrzymać jego ataki. Czy może być jeszcze gorzej? O, tak. Pojawia się drugi rywal i atakuje z przeciwnej strony. Gdy pojawia się trzeci chętny, nie tylko (nie)Szczęściarz, ale też samica ma już dość. Szczęściarz wytrzymuje kolejne ugryzienia i jest w tym naprawdę dzielny. Tymczasem nadpływają dwa kolejne samce napędzane hormonami i nierealistycznymi oczekiwaniami. Samica jest już tak zestresowana, że zaczyna jej brakować tlenu. Napalone samce nie są jednak zbyt bystre - myślą tylko tym, co tu i teraz, a nie o tym, że swoim uporem mogą utopić żółwicę. Jeśli uda jej się uciec (oczywiście wierny amant numer jeden wciąż jest na posterunku), przeżyje i będzie mieć chwilę spokoju. Do następnego razu.

Chłopcy zawsze będą chłopcami, a dziewczyny dziewczynami? Wcale nie, przecież można zmienić płeć. To się zdarza w świecie zwierząt, np. u papużaków. Papużaki zazwyczaj tworzą grupy składające się z dominującego samca i haremu, czyli około ośmiu samic. Gdy samiec umiera albo znika, największa samica dokonuje przedziwnej sztuki - zmienia się w samca. Dosłownie. Wystarczy kilka dni męskiej nieobecności, żeby uruchomić tę drastyczną odpowiedź hormonalną. Po zaledwie kilku tygodniach jajniki usychają i w ich miejsce pojawiają się jądra, zmienia się też ubarwienie oraz charakter - nowy samiec musi podporządkować sobie samice, staje się więc agresywny. Harem wie, że ma nowego pana, który był kiedyś dziewczyną. Wszyscy przechodzą nad tym do porządku dziennego.

Czy to jest jeszcze seks?

Ludzkie fantazje, fetysze, zboczenia i eksperymenty. Pff - powiedziałyby zwierzęta. Np. skorpiony. Samice są nieufne, to, co wygląda na miłość, może równie dobrze oznaczać śmierć, więc wystarczy jeden fałszywy ruch samca, by partnerka przecięła go na pół. Dzięki maleńkim włoskom na ciele wyczuwającym wibracje skorpiony odróżniają drapieżców od ofiar, miłość od przekąski. Samiec skorpiona zaczyna tańczyć i czeka na reakcję. Samica dołącza do niego. W instynktownym rytuale para tańczy szczypce w szczypce, odwłok w odwłok. Pora iść o niego - amant musi sprowadzić swoją wybrankę do specjalnie przygotowanej garsoniery. Ciągnięcie jej za sobą nie działa, pomaga mały zastrzyk na uspokojenie. Dawka nie jest śmiertelna, samiec wstrzykuje tylko tyle, żeby samica stała się bardziej ugodowa. Garsoniera to po prostu płaskie miejsce nadające się do kopulacji. Spermatofor już czeka, schludnie złożony na gałązce. To szybki i przelotny romans, jednak skorpion nie jest aż takim grubianinem. To znowu instynkt - gdyby został na noc, nad ranem sam mógłby stać się śniadaniem.

Czy jest w świecie zwierząt ktoś, kto do samego aktu kopulacji podchodzi z względnym spokojem? Tak, słonie. Ostrożność wymuszają rozmiary partnerów. Dorosły samiec może mieć od trzech do czterech metrów w kłębie i ważyć ponad osiem ton. Słonice są silne, ale aż tyle dźwigać nie mają ochoty. Samce mają więc niezwykłe penisy o mięśniach, których ruchy mogą kontrolować - kierować nimi we wszystkie strony, tak jak ludzie poruszają kończynami. Po kopulacji samiec pozostaje u boku samicy przez kilka dni, ale to nie romantyzm - pilnuje, żeby nie mogła współżyć z innymi.

Stereotypy trzeba porzucić wtedy, gdy mowa o lwach - ani to królowie, ani dżungli. Aby przejąć kontrolę nad stadem lwic, potrzeba zazwyczaj kilku samców. Lew jest na szczycie tylko kilka lat, potem zostaje obalony przez silniejszych konkurentów. Tu także obowiązuje zasada: kto pierwszy, ten lepszy. Kopulacja u lwów jest szybka, wściekła i zazwyczaj nieudana, bo choć lwica jest gotowa do stosunku, to owulację stymuluje dopiero akt płciowy. Para spółkuje więc co kwadrans przez kilka dni. U dorosłych lwów do zapłodnienia dochodzi średnio po 1500 (tysiącu pięciuset!) próbach. Samiec musi pozostawać w pobliżu wybranki, żeby nie szukała sobie innych partnerów. A samica jest na niego taka cięta, że lew dostaje cios łapą nawet za delikatne pieszczoty. Z jej punktu widzenia zasłużył sobie na to - penis lwa jest pokryty maleńkimi kolcami, które drapiąc wnętrze pochwy stymulują owulację i usuwają spermę konkurentów. Potem jest już jak w kawałach. Zapłodniona samica udaje się na polowanie, a samiec ucina sobie drzemkę. Jak to król.

Dla niektórych seks ma też inne cele. Zamieszkujące środkową Afrykę bonobo przy jego pomocy rozwiązują konflikty i zacieśniają związki w grupie - wszyscy ze wszystkimi. Uczestniczą w tym także dzieci, które małpują (sic!) rodziców. Zwierzęta wiedzą dobrze, że udany seks obniża napięcie i łagodzi obyczaje. Człowiek też tak myśli, tylko kto wpadł na to pierwszy?

Ratunku, mamy zwierzątko!

Wydanie na świat potomstwa to też ryzykowna sprawa. Trzeba chronić młode lub jeszcze nienarodzone życie przed drapieżnikami, a czasem no coż, nie każdy od razu nadaje się na rodzica. Sielanką nie jest ani ciąża, ani poród u żyrafy. Nowonarodzona żyrafa waży około pięćdziesięciu pięciu kilogramów, a jej przyjście na świat jest równie wyjątkowe, co gwałtowne - maluch spada na ziemię z wysokości dwóch metrów. Małą żyrafą trzeba opiekować się przez rok, więc mama żyrafa ma szansę zrehabilitować się za niefortunny początek.

Matka natura zadbała za to o samice pławikonika wielkiego, trzydziestocentymetrowej ryby żyjącej w Oceanie Spokojnym. Te przykry obowiązek rodzenia przerzuciły na partnera. Początek znajomości jest prosty. Chłopak poznaje dziewczynę, po krótkich zalotach splatają się ogonami. Para pozostanie ze sobą przez cały okres godowy. Samica wytwarza ikrę, ale zamiast inkubować jaja wewnątrz swojego ciała albo składać je na dnie oceanu jak większość ryb, niepostrzeżenie umieszcza je w torbie lęgowej na brzuchu samca i odpływa by zrobić to samo z kolejnym samcem. Samiec zapładnia ikrę i już jest w ciąży, czyli np. je za kilkuset. Gdy młode są gotowe do wyjścia, doświadcza intensywnych skurczy. Ups, nikt mu nie powiedział o szkołach rodzenia. Z jego torby wypływa jednorazowo nawet czterysta młodych pławikoników. A samiec może popłynąć szukać nowej parterki

W południowej Australii mieszka scynk krótkoogonowy. Gruby ogon scynka przypomina drugą głowę. Scynk krótkoogonowy jest żyworodny, co nie zdarza się często wśród gadów. Podobnie jak fakt, że gdy scynk pozna samicę swojego życia, to będzie do niej wracał co roku do śmierci, czyli przez około 20 lat. Odpowiednia partnerka to taka z długim tułowiem, w którym jest więcej miejsca dla potomstwa. Młode w stosunku do wielkości matki są olbrzymie i od razu tak dobrze rozwinięte, że od chwili urodzenia mogą przeżyć samodzielnie. To tak jakby urodzić nastolatki, bez znieczulenia.

Osobliwe wychowywanie potomstwa

Były trudne początki znajomości, wymagający wielkiego samozaparcia seks i ciąże oraz porody, które mogłyby skutecznie zrazić do uciech cielesnych człowieka. A to wszystko po to, by powołać na świat potomstwo. I o to jest! Trzeba je wychować.

W Afryce Zachodniej samica skorpiona cesarskiego chroni się w norze - właśnie urodziła osiemnaścioro młodych. Małe skorpiony instynktownie wspinają się na grzbiet matki, by oddalić się od wszystkich niebezpieczeństw. Instynktownie wiedzą, że nawet dla swojej matki mogą stać się obiadem. Maluchy żywią się resztkami swoich jaj i pobierają wodę przez skórę matki. Gdy będą dostatecznie duże, mama nakarmi je "skorpionim" odpowiednikiem papki dla niemowląt - owsianką z drobno poszatkowanych owadów. Pozostaną na jej grzbiecie do pięćdziesięciu dni. Dopiero po pierwszym linieniu i zrzuceniu pierwszego oskórka rozpoczynają samodzielne życie. Do tego momentu, jak niemal zawsze - dobrze jest być na górze.

Łatwego dzieciństwa nie ma też mała koala. Niby mama zapewnia jej wszystko - najpierw przytulną torbę lęgową, w której młode spędza pierwsze pół roku swego życia, a potem mniej więcej kolejne pół roku jazdy na grzbiecie - ale i tak trzeba się mieć na baczności. Zagrożeniem są samce, które kręcą się obok samicy, gdy ta jest spokojna (a jest taka, gdy wychowuje swoje dziecko). Agresywny torbacz podchodzi do partnerki i zupełnie nie przeszkadza mu jej brak zainteresowania. Podobnie jak obecność malucha. Samica usiłuje go odpędzić, ale zamiast tego zrzuca dziecko. Maluch trzyma się gałęzi. To dla niego nowe i przerażające terytorium. Matka szaleje. Odpędza amanta wprost na swoje dziecko, które teraz wspina się na samca. Samiec w końcu się poddaje, niechcący zabierając ze sobą malucha. Małej koali udaje się uwolnić. Jednak jest daleko od matki, a nie przywykła do wspinaczki. Jedno potknięcie może być tragiczne w skutkach. Rzuca się do szalonego biegu po drzewie, by wpaść wprost w ramiona matki. Właśnie odkryła, że życie nie jest łatwe.

Chcesz wiedzieć więcej o zwyczajach najdziwniejszych zwierząt świata? Oglądaj serial "Najdziwniejsze zwierzęta świata" na kanale Nat Geo Wild

Zobacz ramówkę serialu >>

Zobacz fragment odcinka "Odmienna miłość" >>

Zobacz fragment odcinka "Same gwiazdy" >>

Komentarze (10)
Najdziwniejsze zwierzęta świata. Miłość - to skomplikowane
Zaloguj się
  • losiu4

    Oceniono 5 razy 5

    a od kiedy miłość to li tylko ciupcianie jak za przeproszeniem zające na łące?

    pozdrawiam

    Losiu

  • Gość: mysza

    Oceniono 2 razy 2

    świetny i tekst i znakomicie napisany - czytając miałam wrażenie, że słyszę głos Davida Attenborough.
    Dziękuję pięknie i proszę o więcej.

  • Gość: kasia

    Oceniono 3 razy 1

    co to jest

  • Gość: xdxd243

    0

    to zwierze to jest nosacz należy do gatunku małp i grozi mu wyginięcie wygloda dziwnie ale jest śmieszny pozdrawiam może zwierzenta takie jak one są szokujące i nie należą na śmierć takie zwierzęta trzeba szanować

  • Gość: ania

    Oceniono 1 raz -1

    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

  • Gość: ania

    Oceniono 1 raz -1

    dostałam 1 z matmy

  • Gość: kasia

    Oceniono 1 raz -1

    ojej bojem sie

  • Gość: tomek

    Oceniono 4 razy -4

    robiem kupe ha ha

  • misiu-1

    Oceniono 14 razy -6

    Nie używajmy słowa "miłość" w stosunku do organizmów kierujących się instynktami. Miejmy trochę szacunku dla ludzkich uczuć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX