Ukraina. Kijów - różne twarze jednego miasta

To jedno z najbardziej fascynujących miast Europy, w którym złote cerkwie sąsiadują z socrealistycznymi budynkami, a gwarne restauracje z babuszkami sprzedającymi zawinięte w gazetę pierogi. Ma w sobie nie tylko coś z Ukrainy, Rusi i Rosji, ale też Jerozolimy i Montrmartu, a teraz zapewnia także dodatkowe emocje -mecze Euro 2012.
W Kijowie coś dla siebie znajdzie każdy miłośnik futbolu i nie tylko. Wędrując kolejnymi ulicami zadziwi się złotymi kopułami cerkwi, przystanie przed eleganckimi kamienicami i zawaha się chwilę, nim dostojnie przekroczy szeroki bulwar okolony monumentalnymi budynkami, przy których MDM wygląda jak ubogi brat. Jest tu i duch przeszłości, i szklane nowoczesne fasady, i zadbane zielone parki, po których można się przechadzać godzinami.

Kijów to jedno z najstarszych miast Europy i jedna z kolebek kultury Rusi przez wielu nazywany "matką miast". Założony na początku V wieku, na szlaku łączącym Bizancjum ze Skandynawią, cztery stulecia później stał się miejscem, w którym Ruś przyjęła chrzest. W wieku XI była to prawdziwa potęga, przed którą schylali się najwięksi władcy i perła, zachwycającą najbardziej wybrednych estetów. Niestety złote lata Kijowa szybko się skończyły - spustoszony w 1240 r. przez Tatarów już nigdy nie powrócił do utraconej świetności.

Kijów - Ławra Pieczerska

Kijów to także jeden z najstarszych ośrodków religijnych naszej części kontynentu - jego znakiem ropoznawczym są złote, błyszczące w słońcu kopuły cerkwi, które - z racji położenia na wzgórzach - zdają się górować nad miastem. To dzięki Pieczerskiej Ławrze, która jest duchowym centrum miasta, zbudowanym na wzór stambulskiego Soborze Mądrości Bożej, Monastyrze o Złotych Kopułach czy XII-wiecznej cerkwi św. Cyryla wielu nazywa Kijów "drugą Jerozolimą".

Czarnobyl

Kijów to także jedno z najbardziej doświadczonych miast Europy, w którym niemal na każdym kroku widać trudną historię ostatniego stulecia - wojen, katastrof i tragedii. To również historia całego narodu: jednym z najbardziej przejmujących pomników stolicy Ukrainy jest rzeźba przedstawiająca wychudzone dziecko - lata Wielkiego Głodu (1932-33), który był skutkiem narzuconej przez Stalina kolektywizacji wsi, pochłonęły miliony ofiar.

Ponad pół wieku później zaledwie 100 km od Kijowa zdarzyła się największa katastrofa atomowa w historii świata: 26 kwietnia 1986 r. po wybuchu reaktora numer 4 elektrowni w Czarnobylu nad Kijowem - i nie tylko nim - przeszła radioaktywna chmura. Dzisiaj reaktor, pełen stopionego paliwa nuklearnego, zamyka potężny sarkofag, a w sąsiednie Prypeć wygląda jak prawdziwe "miasto duchów": 50 tys. jego mieszkańców ewakuowanych w pośpiechu w ciągu zaledwie jednego dnia zostawiło po sobie otwarte drzwi do domów, talerze na stołach i książki na biurkach - jakby mieli tu za chwilę wrócić. Teren jest wciąż skażony, ale promieniowanie w zamkniętej zonie wokół reaktora jest tak niewielkie, że pozwala się w niej przez krótki czas przebywać ludziom. Wycieczki do Czarnobyla są jednym z najnowszych turystycznych hitów Ukrainy.

Kijów - Chreszczatyk

Kijów to wreszcie jedno z najbardziej zaskakujących miast, w którym nowoczesność, pośpiech i gwar mieszają się ze spokojem i klimatem jak żywo przeniesionym sprzed pół wieku. Jego sercem jest tętniący życiem od świtu do nocy Majdan (plac Niepodległości), który świat poznał przede wszystkim dzięki Pomarańczowej Rewolucji. Symetrycznie we wszystkich kierunkach rozchodzą się od niego ulice, w tym słynny Chreszczatyk - główny deptak miasta, na którym niemal cała przedwojenna zabudowa została zniszczona. Po wojnie zastąpiły ją monumentalne socrealistyczne i imponujące wielkością gmachy, które za czasów kapitalizmu zaczęły zajmować eleganckie sklepy światowych marek i restauracje, jakich nie powstydziłyby się Rzym czy Paryż. Jeśli jednak kogoś na nie nie stać - ceny są tu również światowe - nie warto się przejmować: jak Kijów długi i szeroki chodniki okupują babuszki sprzedające prosto z garów ciepłe pirożki albo zawinięte w tutkę ziarna słonecznika, a w ciepłe letnie dni wszędzie stoją cysterny z kwasem chlebowym.

Kijów - Andrzejewski Zjazd

Wystarczy jednak kilka kroków, by z monumentalnego Chreszczatyku przenieść się w świat bocznych ulic otoczonych pięknymi, wiekowymi kamienicami. Górne miasto, na którym rozpoczęła się historia Kijowa, z dawną dzielnicą kupiecką kiedyś łączył zjazd św. Andrzeja, rozpoczynający się u stóp przepięknej, strzelistej cerkwi pod wezwaniem tego samego świętego. Dzisiaj Andrzejewski Zjazd ustępuje tylko nieco sławą Chreszczatykowi - pełen kafejek, galerii, straganów, ulicznych artystów, sklepików z pamiątkami, stoisk bukinistów jest dla Kijowa tym, czym Montmartre dla Paryża. Podobnie sielska atmosfera panuje w wąskich ulicach dawnej kupiecko-rzemieślniczej dzielnicy Podoł, a kiedy już te uliczki się znudzą, można ruszyć na spacer po pięknych parkach wzdłuż Dniepru. O ile ma się dobrą kondycję - odległości w Kijowie bywają równie imponujące, co budowle na Chreszczatyku. Pokonanie ich sprawnie umożliwiają trzy linie metra - ponieważ dużą ich część zbudowano za Stalina, monumentalne stacje wyglądają jak pałace. W Kijowie znajduje się również najgłębiej położona stacja świata: choć odwiedzającym ją po raz pierwszy wydaje się, że ruchome schody mkną w mroczną czeluść Arsenalnej jak szalone, zjazd na 102 metry w głąb trwa dobrych kilka minut.

Kijów - to trzeba zobaczyć

* Kijów. Peczerska Ławra (Klasztor Pieczar) - absolutne pierwsze miejsce na liście must see, choć oddalona nieco od głównego szlaku turystycznego, widoczna z daleka - dzięki złotym kopułom zbudowanej na malowniczym wzgórzu nad Dnieprem świątyni. Nazwa tego XI-wiecznego klasztoru, jednego z najważniejszych światowych ośrodków prawosławia, pochodzi od pieczar, w których powstał tu pierwszy monastyr. Wzniesione w barokowym stylu budynki świątyni, poważnie zniszczone w czasie wojny, zostały odbudowane i ponownie konsekrowane w roku milenijnego przełomu. Dzisiejsza ławra składa się z kilkunastu budowli, m.in. cerkwi św. Ducha i Troickiej, pięknego Soboru Uspieńskiego oraz dzwonnicy, z której rozciąga się świetny widok na miasto. Największym przeżyciem jest spacer w ciemnym, rozświetlonym jedynie świecami, labiryncie tuneli pod świątyniami: dawniej w nich mieszkali, a dziś spoczywają - często w przeszklonych trumnach - mnisi.

* Kijów. Sobór Sofijski (Sobór Mądrości Bożej), ufundowany w XI w. przez Jarosława Mądrego, zbudowany na wzór kościoła Mądrości Bożej w Konstantynopolu (słynna stambulska Hagia Sofia), skąd książę Włodzimierz przyjął chrzest. Rozłożysta świątynia, którą na zewnątrz zdobi 13 kopuł, a wewnątrz - bizantyjskie mozaiki i freski, jest jedną z najwspanialszych budowli tej części Europy, nazywaną często "matką ruskich cerkwi".

* Kijów. Monastyr św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach - przepiękny kompleks błękitnych budynków złożony z monastyru, soboru, dzwonnicy, refektarza i bramy zbudowanych 900 lat temu w miejscu dawnej świątyni pogańskiej - jako pierwszy na Rusi ze złotymi kopułami. W latach 30. ubiegłego wieku władze radzieckie wysadziły go, by zbudować obok socrealistyczny gmach Centralnego Komitetu Komunistycznej Partii Ukraińskiej. Kompleks został pieczołowicie odbudowany za czasów niepodległej Ukrainy, a pozostałe fragmenty oryginalnej świątyni można zobaczyć za szklaną taflą na dziedzińcu.

* Kijów. Złota Brama - jedna z trzech średniowiecznych bram wjazdowych do miasta, początkowo nazywana "Wielką"; wedle tradycji to właśnie o nią w 1018 r. miał wyszczerbić swój miecz Bolesław Chrobry - Szczerbiec stał się potem mieczem koronacyjnym królów Polski. W połowie XVIII w. z inicjatywy władz carskich zrujnowaną bramę zasypano ziemią - jej resztki zostały odsłonięte po latach, a całość - zrekonstruowana.

* Kijów. Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (część II wojny światowej od momentu ataku Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r.), czyli niezwykły zbiór 300 tys. eksponatów - broni, pocisków, hełmów, zdjęć, rzeźb, orderów - w jednym z najbardziej niezwykłych budynków świata. Muzeum znajduje się w parku oraz w cokole stojącej w nim gigantycznej Matki-Ojczyzny - statua kobiety z mieczem liczy sobie 60 metrów.