Angkor Wat. Skarb ukryty w dżungli [KAMBODŻA]

Angkor był największym miastem przedprzemysłowego świata. Wieki temu opuściło go milion mieszkańców pozostawiając monumentalne kamienne budowle. Dziś tajemnicze ruiny Angkoru żyją w symbiozie z tropikalną zielenią
Francuski podróżnik Henri Mouhot wyruszył do Indochin z zamiarem przepłynięcia Mekongiem na północ, w kierunku Chin. Na miejscu zdecydował jednak zamienić łódź na zaprzęgnięty w woły wóz i wyruszyć na wędrówkę przez dżunglę w poszukiwaniu tajemniczego miasta, o którym od lat opowiadali europejscy podróżnicy. Dwa i pół wieku wcześniej portugalscy mnisi trafili do zagubionej pośród dżungli metropolii zastając w niej jedynie kilku buddyjskich mnichów: choć popadała już w ruinę, jej ogrom i wspaniałe budowle zrobiły na nich takie wrażenie, że uznali, iż to pozostałości dalekich rubieży imperium rzymskiego. Kiedy w 1860 r. Mouhot, po trzech tygodniach mozolnej wędrówki dotarł do kamiennego miasta, zobaczył jedynie zarośnięte przez bujną zieleń ruiny: dawną stolicę potężnego Imperium Khmerów dżungla niemal pożarła. Żeby zrozumieć, z jakim rozmachem ją wybudowano, trzeba było wielu kolejnych lat: na terenie 400 km kwadratowych odkryto niemal setkę starych świątyń i królewskich pałaców. To największy sakralny kompleks świata - wciąż tajemniczy, ale coraz łatwiej dostępny.

Kambodża

Przekroczenie granicy tajlandzko-kambodżańskiej jest jak podróż w czasie: tuż za budkami straży granicznej kłębi się tłum taksówkarzy, kierowców tuk-tuków, przedstawicieli agencji turystycznych wszelkiej maści i objuczonych tobołkami ludzi wędrujących z zakupami w tę i z powrotem. Droga z przejścia granicznego w Poipet, którym wjedzie popularna trasa tranzytowa z Bangkoku do Siem Reap, jest już co prawda wyremontowana i przejazd nią nie jest wielogodzinnym slalomem między dziurami wielkości auta, ale wystarczy się wybrać do któregoś z mniej popularnych miast (czyli praktycznie każdego poza stołecznym Phnom Penh), by trafić w krainę kurzu, którą piaszczystym traktem przemierzają zapchane po dach autobusy, furgonetki oraz setki motorów, którymi podróżują czteroosobowe rodziny z bagażami. Wzdłuż poboczy tego księżycowego krajobrazu przycupnęły kobiety, którym zza chust - chroniących ich zarówno przed kurzem, jak i słońcem - widać jedynie oczy: z naprędce skleconych stolików podróżnym sprzedają przekąski, a kierowcom - butelki z benzyną.

Po obu stronach drogi, w ciągnących się po horyzont polach ryżowych, w wodzie brodzą wieśniacy, a zbudowane na palach domy chronią ich mieszkańców przed zalaniem w czasie pory deszczowej. Kambodża, w której ubóstwo i dramatyczne piętno pozostałe po panowaniu Czerwonych Khmerów widać niemal na każdym kroku, może zaoferować turyście coś, co trudno znaleźć w innych państwach regionu: brak komercji i pogodnych, przyjaznych mieszkańców traktujących przybyszów nie tylko jak chodzące bankomaty.

W czasie trzyletnich rządów Czerwonych Khmerów zginęło 25 proc. mieszkańców Kambodży, co - według różnych szacunków - daje 2-2,5 mln osób. Rok 1975, ogłoszony przez nich "Rokiem Zerowym", był końcem historii i religii oraz początkiem nowego porządku, który miał doprowadzić do powstania doskonałego państwa komunistycznego i całkowitej równości obywateli. Równość sprowadzała się do konfiskaty własności i uczynienia wszystkich obywateli rolnikami, czy raczej - robotnikami rolnymi w wiejskich kolektywach, które faktycznie były morderczymi obozami pracy. Zwolennicy Pol Pota wysiedlili miasta, zamknęli szkoły, szpitale, banki i fabryki. Mordowali inteligencję, fachowców i ich rodziny: ponieważ kule były zbyt drogie, do masowych egzekucji używano motyk, łopat, siekier i szpikulców, a dzieci roztrzaskiwano o drzewa. Z 17 tysięcy osób, które trafiły do więzienia Tuol Sleng w stołecznym Phnom Penh, przeżyło osiem.

Wraz z niszczeniem ludzi i państwa Khmerzy robili wszystko, by zniszczyć także Angkor. Na jego terenie stworzyli poligon zamieniając mury świątyń w strzelnice. Wyrzucili zagranicznych konserwatorów, którzy próbowali naprawić szkody wyrządzone tuż po odkryciu Mouhota, gdy poszukiwacze skarbów rozkradli i zdewastowali wiele zabytkowych rzeźb, oraz zniszczyli dokumentację. Z tego powodu ruin niektórych świątyń nie udało się zrekonstruować do dziś.

W latach 90., wraz z odrodzeniem Królestwa Kambodży, rozpoczęło się wielkie rozminowywanie: gdy saperzy skończyli swoją pracę w Angkorze, kompleks został wpisany na listę UNESCO, a u jego bram i przy świątyniach postawiono strażników. Do dawnego miasta zawitali turyści.

Angkor

Potężne Imperium Khmerów, nazywane także Królestwem Angkoru, stworzył w 802 r. Dżajawarman II wywodzący swój ród z legendy o hinduskim księciu: wygnany przez ojca z Delhi miał pojąć za żonę córkę króla-węży, a od teścia dostać w prezencie nowe ziemie zwane Kambudżą. Królestwo rosło w siłę, a jego kolejni władcy przyłączali do niego nowe ziemie: pod koniec XII w. Imperium Khmerów było kilka razy większe od dzisiejszej Kambodży, a jego stolica liczyła sobie milion mieszkańców. W dziejach świata przed rewolucją przemysłową nigdy nie powstało równie wielkie miasto.

Angkor zaczął podupadać na początku XIII w., po śmierci ostatniego wielkiego władcy Dżajawarmana VII, a w 1432 r., po najeździe Tajów, stolicę imperium przeniesiono do Phnom Penh. Miejsce monumentalnych świątyń i pałaców zaczęła zajmować dżungla, a nad tym, dlaczego mieszkańcy opuścili Angkor, naukowcy głowią się do dziś. Według jednej z najnowszych teorii może za tym stać zbyt intensywne użytkowanie gleby i problemy z wodą - gdy miasto upadało, jej poziom w sztucznych zbiornikach i glebie był bardzo niski.

Angkor Wat

Dzisiaj w Angkor jest niemal tak gwarnie jak wieki temu. Z położonego kilkanaście kilometrów od jego bram miasteczka Siem Reap, pełnego hoteli, knajpek i agencji, mkną kolejne riksze. Ludzie zrywają się jeszcze przed świtem, żeby zobaczyć wschód słońca nad przypominającymi kwiat lotosu wieżami Angkor Wat. To największa i najpiękniejsza świątynia kompleksu, a według wielu - największe dzieło sztuki sakralnej na całym świecie. Angkor Wat kazał zbudować panujący w pierwszej połowie XII w. Surdżawarman II ku czci hinduskiego bóstwa Wisznu, z którym się identyfikował. To jedyna na terenie kompleksu świątynią z bramą zwróconą ku zachodowi, co symbolizuje centrum wszechświata. Jej zewnętrzny, dwukilometrowy mur symbolizuje kraniec świata, szeroka fosa - ocean, a pięć wież - święte góry Indii. Jednak tym, od czego zwiedzający nie mogą oderwać oczu, są jej mury pokryte pięknymi płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny z hinduskiej mitologii i historii samego Angkoru - na najdłuższej, ciągnącej się jak dywan 900 metrów płaskorzeźbie, doliczono się 20 tys. misternie wykonanych postaci! Przy tych liczbach przestają dziwić czas i środki przeznaczone na zbudowanie świątyni: przez 37 lat pracowało przy niej nieprzerwanie 55 tys. osób. Według naukowców jej powstanie nie byłoby możliwe bez wykorzystania systemu niewolniczego.

Spod Angkor Wat, gdzie oprócz riksz, rowerów i autobusów nabitych po ostatnie miejsce wycieczkami zorganizowanymi czekają także słonie (można nimi wjechać do świątyń położonych na wzgórzach) i balony (te pozwalają na ogarnięcie całego terenu z góry), tłum rozjeżdża się w kilku kierunkach. Po leśnych drogach i dróżkach wyznaczono dwie trasy pozwalające zobaczyć najważniejsze obiekty - pętla krótsza liczy sobie 17 km, a dłuższa - 26. Żadna z nich nie obejmuje jednak całego kompleksu, a nawet poruszając się tylko nimi można tu spędzić kilka dni odkrywając kolejne malownicze ruiny albo wracając do tych, w których już się było. Magia zagubionego królestwa chyba najbardziej przyciąga do Ta Prohm - kamiennej budowli, w której ściany splatają się z ogromnymi korzeniami kilkudziesięciometrowych drzew. Dawni konserwatorzy zdecydowali, by zostawiać tę świątynię jako jedyną nienaruszoną jako przykład pokazujący w jaki sposób dżungla wdarła się do miasta. Jednak bardziej niż im Ta Prohm zawdzięcza swoją sławę filmowcom - w tym przedziwnym miejscu nakręcono film "Tomb Rider" z Larą Croft w roli głównej (niedługo potem aktorka zresztą adoptowała kambodżańskiego chłopca).

Punktem obowiązkowym jest także trzecia z wielkich angorskich świątyń - Bayon, która w założeniu miała przyćmić swoim ogromem samą Angkor Wat. Dżajawarman VII kazał ją wznieść u stóp swojej monumentalnej, zbudowanej na planie idealnego kwadratu stolicy Angkor Thom: świątynię zdobi 216 identycznych kamiennych głów przedstawiających Buddę. Spacerując tędy ma się wrażenie, że ich oczy wciąż patrzą Może to nawet oczy samego władcy: niektórzy twierdza, że kamienne twarze odwzorowują ostatniego potężnego króla Angkoru.

Co ma Angkor Wat do Angkoru

Kompleks Angkoru liczy sobie 400 km kw., a park historyczny w jego obrębie - 120 km kw. "Angkor" dosłownie oznacza "stolica" albo "święte miasto" i przez sześć wieków był stolicą potężnego Imperium Khmerskiego (nazywanego także "Królestwem Angkoru"). Angkor Thom (dosłownie: "Wspaniałe miasto") to swego rodzaju "stolica w stolicy" zamieszkała przez króla, dwór i najwyższych dostojników. Natomiast Angkor Wat - często mylona z całym Angkorem - jest najwspanialszą świątynią kompleksu, a jej nazwę można przetłumaczyć jako "świątynia miejska".

Komentarze (4)
Angkor Wat. Skarb ukryty w dżungli [KAMBODŻA]
Zaloguj się
  • Gość: krunghtep01

    Oceniono 3 razy 3

    Dodac nalezy ze kraj jest bezpleczny i bajecznie tani.Po zwiedzaniu polecam wyjazd do Suhanoukville nad morze.Pokoj z fanem 10 USD za dwojke,z air.cond. 15 USD.Piwo na plazy 0.5 - 1 USD.Jedzenie dobre i tanie.Kambodzanska kuchnia jest troche 'sfrancuziala' przez to duzo mniej ostra niz tajska.Jak komu zabraknie europejskich smakow to wszedzie sa dostepne pszenne bagietki,tez pozostalosc po Fr.kolonizacji.Goraco polecam!!!

  • annaprus

    Oceniono 2 razy 2

    W Angkor znajduje się wiele ciekawych zabytków, nie tylko Angkor Wat. Sami zobaczcie który robi na Was większe wrażenie www.photo-travels.org/pl/Angkor/

  • Gość: travelmate

    Oceniono 1 raz 1

    planuje wyjechać właśnie tam w przyszłym roku! ostatnio przeglądając internet w poszukiwaniu informacji natrafiłem na ciekawe zdjęcia z Kambodży, min. Angkor Wat: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.512079572173695.1073741825.107501915964798&type=3 polecam zobaczyć.

  • Śmieszynka Travel

    0

    My wróciliśmy 3 miesiące temu. Jeżeli chcecie zobaczyć zdjęcia to zapraszam na smieszynkaphoto.com/angkor-wat/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX