Polowanie na tanie loty, czyli jak latać po świecie naprawdę za grosze [PORADNIK]

Maroko - 130 zł, Norwegia - 104 zł, Ibiza - 75 zł, Gruzja - 320 zł, Wyspy Kanaryjskie 270 zł, jarmark adwentowy w Niemczech - 69 zł. Tyle zapłaciłam za swoje podróże lotnicze.
Nałęczów, Kraków, Zakopane, Karpacz. Atrakcyjne oferty turystyczne. Nawet do 60% taniej! Sprawdź >>

Żeby kupić tanie bilety, musisz być:

1. Stanowczy:

Z a w s z e kupuj bilety bezpośrednio na stronie internetowej przewoźnika, a jeśli nie wiesz, jacy przewoźnicy latają z dogodnych dla ciebie lotnisk, sprawdź oficjalne strony tych lotnisk (znajdziesz na nich spis linii lotniczych).

Nie panikuj - przewoźników nie ma tak wielu i dość szybko będziesz recytował z pamięci wszystkich. Na początek z powodzeniem wystarczy znajomość linii: Ryanair - www.ryanair.com, Wizzair - www.wizzair.com, easyJet - www.easyjet.com, Norwegian - www.norwegian.com(każda z tych stron ma polską wersję językową), a z tradycyjnych - przede wszystkim LOT-u - www.lot.comi Lufthansy - www.lufthansa.com(ma dobre promocje, a kody zniżkowe rozdaje nader hojnie).

Biletów tanich linii n i g d y nie kupisz taniej u pośrednika . Pomyśl: jeśli bilet bezpośrednio w liniach kosztuje 19 zł, za ile musiałby go kupić pośrednik, żeby - doliczając własną prowizję - sprzedać ci go za mniej?

Bilety na linie regularne taniej niż bezpośrednio na ich stronach, kupisz u pośrednika w rzadkich przypadkach - tu najbardziej interesującym nas przykładem jest amerykańska Expedia (www.expedia.com), która nie nalicza opłat za tzw. wystawienie biletu.

2. Elastyczny:

Podstawowa zasada taniego latania brzmi: to ty dostosowujesz się do terminów lotów, a nie na odwrót. Niektórzy moi znajomi żartują nawet, że to tanie linie wyznaczają mi kierunki, co jest prawdą, ale nie do końca.

Owszem, mam listę miejsc, w które chcę pojechać, a czasami nawet terminów, w których chciałabym tam się znaleźć (tak było np. z szosą transfogaraską, którą można pokonać tylko w wakacje, czy z fińską ruską trwającą trzy tygodnie, o licznych jarmarkach bożonarodzeniowych nie wspominając). Nigdy jednak nie wyznaczam sobie sztywnych dat i nie narzekam, jeśli wylot trzeba przesunąć. Jeśli przesunąć go nie mogę, bo zależy mi na terminie właśnie - też nie płaczę, tylko płacę więcej albo czekam na lepszą okazję.

Zdarzało mi się, że poleciałam dokądś, dokąd wcale nie planowałam, bo bilety były supertanie i kupiłam je zanim pomyślałam, co tam będę robić (choćby Ibiza) albo uznałam, że kierunek jest jednak interesujący. Często mam tak przy przesiadkach: jeśli połączenie jest wybitnie tanie, ale prowadzi bardzo okrężną drogą, zahaczając o dodatkowe lotnisko, sprawdzam w internecie galerię zdjęć tego miejsca, mapę najbliższej okolicy i kalendarz imprez decydując, czy chcę tamtędy lecieć (w ten sposób trafiłam np. na karnawał w Weronie). Nieraz lądowałam w miejscu, o którego istnieniu wcześniej nie miałam pojęcia, choćby w hiszpańskim Santander - na oddzielną wycieczkę raczej nigdy bym się tam nie wybrała, ale na jeden dzień w trakcie przesiadki było jak w sam raz.

Bywało też humorystycznie, bo zdjęcia i mapy swoje, a rzeczywistość swoje. Na lotnisko w Trapani wracałam pieszo z przystani, na którą przypłynęłam z wyspy Motja. Wedle map droga trochę kluczyła, kończąc się mostem nad sporej szerokości kanałem. Idąc nią zgubiłam się ze dwa razy, ale wieśniacy dość szybko pokazali mi właściwą polną ścieżkę, pomyślałam więc, że muszą tędy przechodzić codziennie tabuny pasażerów. Kierunkowskazem była mi wieża kontroli lotów i widziałam już nawet kadłuby z charakterystycznym błękitnym logo, majaczące pomiędzy drzewkami oliwnymi, kiedy doszłam do kanału. Rzeczywiście - był szeroki. Most też na nim był - kiedyś. Historia ta nauczyła mnie nie ufać żadnym mapom, a internetowym w szczególności.

Magiczne słowo "elastyczność" każe zapomnieć o tanich lotach na czas świąt - zwłaszcza tam, gdzie pracuje dużo Polaków. Ustrzelenie okazji na Boże Narodzenie w Londynie jest równie prawdopodobne co wygranie szóstki w totka, ale już Sylwester w Paryżu jest prawdopodobny jak piątka - są szczęśliwcy, którzy go trafiają kupując np. z bardzo dużym wyprzedzeniem w czasie promocji w liniach tradycyjnych.

Z tego samego powodu z supertanim lataniem trzeba się pożegnać na czas wakacji, które dla linii na całym świecie są okresem żniw (zdarza się nawet, że na ich czas rosną też opłaty dodatkowe - np. za bagaż). Jak jednak pokazuje praktyka tanie latanie w wakacje jest trudniejsze, ale nie niemożliwe. Tylko na potrzeby tej książki bez większego problemu i specjalnego szukania kupiłam bilety z Finlandii do Polski i z Polski do Włoch w szczycie sezonu - po 24 zł każdy. A więc: zapomnijcie o atrakcyjnym locie latem na główne lotnisko w Barcelonie, ale o wyjeździe do Skandynawii czy na mniejsze lotnisko we Włoszech - niekoniecznie.

Podobnie rzecz się ma z tanimi biletami na weekendy: jest o nie o niebo trudniej niż w dni powszednie, ale czasem jednak się zdarzają. Trzeba mieć szczęście, refleks i polować odpowiednio dłużej.

3. Szybki:

Tanie bilety, zwłaszcza w atrakcyjnych kierunkach, rozchodzą się z prędkością światła. Jeśli więc jesteś pewien, że chcesz lecieć, nie czekaj, tylko kupuj .

Owszem, możesz się zastanawiać nawet trzy dni i twój wymarzony bilet może na ciebie czekać przez cały ten czas, ale równie dobrze może zniknąć w ciągu minuty. Dlatego w czasie większych zakupów zawsze najpierw płacę za bilet na trasie bardziej atrakcyjnej. Czyli: jeśli znalazłam tani przelot na Kanary przez Bergamo, najpierw kupuję bilet z Bergamo na wyspy, a dopiero potem - dolot z Polski. Promocyjna pula tych pierwszych prawdopodobnie rozejdzie się zdecydowanie szybciej, mając pecha można więc zostać z zakupionym przelotem z Polski do Włoch.

4. Cierpliwy:

Jeśli cena biletu jest prawie dobra, jednak nie do końca, a kierunek lotu też ci zgrzyta - zaczekaj. Na przekór wszelkim promocjom i zasadom, tanie bilety pojawiają się w systemie także ni z tego, ni z owego (np. za lot z Warszawy do Bergamo i z powrotem w szczycie sezonu narciarskiego zapłaciłam 60 zł), choć trzeba przyznać, że zwykle w równie tajemniczy sposób znikają. Mając pecha, możesz więc doczekać się ich za rok albo nie doczekać wcale.

Na bilet do Stambułu polowałam prawie rok, a kiedy w końcu się trafił, w czasie zakupów z wrażenia trzęsły mi się ręce: 408 zł zaoferowane przez nieistniejące już węgierskie linie Malev było wówczas nie lada gratką. Przykład ten pokazuje przy okazji, jak szybko zmienia się sytuacja z promocjami na różnych kierunkach - niecały rok później w LOT pojawiła się taryfa First Minute, a razem z nią bilety do Stambułu za ok. 300 zł. W najgorętszy dzień - nałożyły się wtedy dwie promocje - dało się je kupić za 230 zł, czyli prawie dwa razy mniej, niż moje wyśnione i upolowane z takim trudem połączenie.

Kiedy szukać tanich biletów

Jedyna słuszna zasada, że bilety są tym tańsze, im wcześniej się je kupi, nie działa już od dawna. Wszystko zależy od linii, promocji i szczęścia. A więc:

1. Dwie najbardziej interesujące nas tanie linie (mają największą siatkę tanich połączeń z Polski - czyli Ryanair i Wizzair) najlepsze ceny mają dwa, maksymalnie trzy miesiące przed wylotem. Trzeba śledzić promocje: Ryanair wprowadza nowe nawet dwa razy w tygodniu, Wizzair nie ma stałej częstotliwości i potrafi ogłosić np. jednodniową obniżkę wszystkich cen o 20 proc. Coraz częściej zdarza się też, że promocje swoje, a ceny swoje - na szczęście z korzyścią dla pasażera. Obie linie - nie informując o tym oficjalnie - co jakiś czas dorzucają do systemu atrakcyjną pulę biletów. W efekcie, choć bannery na ich stronach intensywnymi kolorami krzyczą: "Promocja! Bilety po 39 zł", w systemie można znaleźć całkiem pokaźny zestaw takich po 28 czy 24 zł. Warto więc te systemy od czasu do czasu przejrzeć. Ponieważ linie wrzucają nie pojedyncze bilety, lecz pewną ich pulę, można się spodziewać, że jeśli na określonej trasie pojawiła się dobra cena, taka sama będzie także na innych. Żeby nie marnować czasu, najlepiej sprawdzać trasy, na których promocje zdarzają się najczęściej, a gdy rzeczywiście coś się na nich pojawi, przejrzeć także kolejne, by wyłuskać tę najatrakcyjniejszą. Dla Ryanaira takimi trasami (częste w promocji) bywają np: Wrocław - Oslo Rygge, Wrocław - Bruksela Charloroi, Kraków - Piza czy Kraków - Bolonia. W Wizzairze sprawa jest prostsza, bo linia ma tzw. kalendarz niskich cen (o nim dalej), i klikając w lotnisko, które nas interesuje, zobaczymy wszystkie kierunki i minimalne ceny na nich - teraz trzeba tylko przejrzeć kolejne miesiące, by odnaleźć dni, w których obowiązują.

2. W easyJet, który mimo wyższych cen niż w dwóch poprzednich liniach i tak kochamy za atrakcyjne kierunki i równie atrakcyjne główne lotniska, najtańsze bilety są najwcześniej, czyli zwykle wtedy, kiedy przewoźnik wrzuci je do systemu. Niespodzianki zdarzają się tu zdecydowanie rzadziej, czasem jednak można trafić na kilkudniową obniżkę o 20 czy 30 proc., kody zniżkowe albo atrakcyjne ceny na cześć nowego połączenia - hitem były np. bilety powrotne na świeżutkie loty relacji Londyn-Reykiavik za 250 zł.

3. Norwegian, który kochamy miłością jeszcze większą ze względu na atrakcyjne kierunki północne, jest z kolei równie przewidywalny, jak i nieprzewidywalny. Z reguły najtańsze bilety można w nim kupić z dużym wyprzedzeniem, ale można je też dostać i dwa miesiące przed wylotem, nawet specjalnie nie polując (tak np. zdobyłam połączenie z Rovaniemi). Przewoźnik ten miewa też promocje - nawet kilka razy do roku - w których za wybrane połączenia płaci się równowartość ok. 80-100 zł. Jeśli wziąć pod uwagę, że w takim wypadku można polecieć za 400 zł z Polski za koło podbiegunowe, bez konieczności zmiany lotniska w Oslo, jest to nie lada gratka.

4. Dość podobnie sprawa ma się w łotewskim Airbaltic, ciekawym ze względu na atrakcyjne ceny do Azji Centralnej, Kaukaz i daleką północ: tanie oferty wpadają do systemu dość wcześnie, a promocje są regularne (na niektóre kierunki nawet co tydzień).

Pozostałe tanie linie, m.in. hiszpański Vueling, niemiecki Germanwings, turecki Pegasus, rumuński BlueAir, przy planowaniu tras z Polski przydają się zdecydowanie rzadziej, co nie znaczy, że w ogóle. W Germanwings można np. ustrzelić niezłe ceny do Turcji albo Petersburga, a w BlueAir bez żadnego problemu i z niewielkim wyprzedzeniem kupić za 20 euro bilet na trasie Bukareszt - Larnaka (Cypr). W regularnych promocjach IcelandExpress można kupić bilety z Berlina albo Londynu na Islandię i z powrotem za ok. 600-650 zł (z Polski, skąd ta linia też lata, jest drożej), a swego czasu trafiła się też perełka Berlin-Reykiavik-Berlin za 340 zł. W każdej z tych linii zamawiamy więc newslettery czekając, co ciekawego się wydarzy. Z tego samego powodu prosimy o przysłanie newsów linie rosyjskie - przede wszystkim Skyexpress. Tutaj jednak cenami nie podniecamy się zbyt wcześnie, bo do wycieczki trzeba doliczyć koszty rosyjskiej wizy, co - przeliczając na ceny biletów w innych liniach - pozwoliłoby na ładne kółeczko po Europie Zachodniej. Ale i tak Rosjan lubimy - za fantazję i dostarczanie stałej rozrywki w postaci informacji, z jakiej okazji mają promocje: najbardziej wzruszyły mnie obniżki na Dzień Kobiet i Dzień Obrońcy Ojczyzny.

*Linie regularne, jak na takie przystało, tanie bilety oferują zwykle bardzo wcześnie. Ale nie jest to jedyną słuszną zasadą. W LOT dobre ceny w taryfie First Minute można upolować pół roku lub rok wcześniej, ale w kierunkach mniej atrakcyjnych - nawet półtora miesiąca przed wylotem. Poza tym przewoźnik - bez żadnej regularności co do dat i kierunków - dorzuca od czasu do czasu nową pulę biletów w tej taryfie, i robi cotygodniowe promocje (tzw. Szalone Środy) ().

5. Na loty czarterowe polujemy głównie w opcji last minute. Interesują nas przede wszystkim strony www.tuitam.pli www.triada.pl (sprzedawane w ostatniej chwili miejsca w czarterach, z wylotami głównie z Polski) oraz www.charter.opodo.dei www.ltur.com(wyloty z lotnisk niemieckich). Jednak lastowi do lasta daleko: w TUI można kupić bardzo dobry bilet z wylotem np. za dwa tygodnie (jednym z najlepszych, jakie pamiętam, był Izrael za 397 zł), w Ltur z kolei leci się np. wieczorem tego samego dnia albo nazajutrz rano, co oznacza, że się nie poleci, bo nie ma szans, by na niemieckie lotnisko zdążyć. Teoretycznie nowe oferty w Ltur pojawiają się codziennie wieczorem, ale najlepsza, jaką widziałam, wskoczyła do systemu w pewne piątkowe przedpołudnie: Drezno - Jamajka, wylot za trzy dni, 119 euro za bilet powrotny, w dobrym okresie pogodowym. Opodo zaś kusiło biletem z Lipska do Alanyi (Turcja) - 28 euro, wylot za kilka dni.

Skąd wiedzieć, kiedy będzie promocja

Kiedyś było to proste - wystarczyło zamówić newslettery wszystkich interesujących linii i spokojnie zasypiać z myślą, że nie przegapimy żadnej promocji. Newsletter dawał pewność, że dowiemy się o niej pierwsi, co da wystarczająco dużo czasu, żeby bilet kupić. Ponieważ na tanie bilety polowało wówczas zdecydowanie mniej osób, można się było nawet przed transakcją spokojnie zastanowić.

Dzisiaj same newslettery to za mało : w iluś przypadkach działają, ale w iluś kolejnych - niestety atrakcyjnych - już nie. Na wszelki wypadek nadal zamawiamy więc wszystkie, ale nie ograniczamy się tylko do nich, bo czasami o promocji szybciej można się dowiedzieć z serwisów społecznościowych albo stron dedykowanych taniemu lataniu czy lataniu jako takiemu (np. www.pasazer.com, www.lotnictwo.net.pl, www.fly4free.pl, www.mlecznepodroze.pl, www.loter.pl). Ponieważ wieści na nich rozchodzą się z prędkością światła, w chwili pojawienia się newslettera w twojej skrzynce po atrakcyjnej promocji może pozostać już tylko wspomnienie.

Osobiście: mam zamówione newslettery wszystkich linii (nawet tych, z których jeszcze nie korzystałam, ale być może zainteresują mnie w przyszłości) oraz oferty z www.myairdeals.com(przychodzą codziennie i można je spersonalizować, wybierając lotniska wylotu). Przeglądam - mniej lub bardziej regularnie - strony i fora dedykowane taniemu lataniu (przy okazji można na nich znaleźć promocje autobusowe, hotelowe czy kupony zniżkowe na loty i noclegi). Wiem, kiedy można się spodziewać promocji, bo niektóre linie oferują je regularnie (np. Ryanair miał je w nocy w poniedziałki i czwartki, LOT - w środy, a AirBaltic - we wtorki.). Oprócz tego kontrolnie przeglądam systemy rezerwacyjne linii, które interesują mnie najbardziej - jest to dla mnie czynność tak normalna jak poranne sprawdzanie poczty.

Najbardziej atrakcyjne oferty znajduję właśnie w ten ostatni sposób. Mogę przy tym przebierać w terminach, a nawet zabrać znajomych, bo miejsc jest wystarczająco dużo. Kiedy informacja o nich pojawi się na forum publicznym, znikną w tempie ekspresowym.

Gdy kupuję szczególnie atrakcyjne bilety, czasem trzęsą mi się ręce, a emocje zakłócają racjonalne myślenie. Dość szybko wracam jednak do równowagi. Nie rozpaczam też nad faktem, że jakąś promocję przegapiłam - gdyby tak było, nie wyjechałabym nigdzie, bo w podróży okazji nie śledzę. Udało się, to super, nie - polecę tam kiedy indziej, a w zamian może poszukam innego miejsca w atrakcyjnej cenie? Gdyby nie to, pewnie nawet bym nie pomyślała, że mogę się tam kiedykolwiek wybrać.

I to jest w całym tym polowaniu najfajniejsze.

Znalazłam promocję. Ale jak w niej znaleźć tanie bilety?

Ponieważ każda promocja charakteryzuje się tym, że atrakcyjne ceny obowiązują tylko na niektóre trasy i terminy, prawdziwe wyzwanie dopiero przed tobą. Trzeba znaleźć lot nie tylko tam, ale i z powrotem, skoordynować lotniska i przesiadki, ominąć miejsca nieciekawe, a może też zaplanować dodatkowy jednodniowy wyskok w drodze powrotnej. To wymaga niezłej ekwilibrystyki.().

***

Fragment pochodzi z książki Marzeny Filipczak "Lecę dalej. Tanie podniebne podróże", która w kwietniu 2012 roku ukazała się nakładem wydawnictwa Poradnia K.

O autorce:

Marzena Filipczak , dziennikarka i redaktorka, autorka wydanej w 2009 roku książki "Jadę sobie. Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet", w której udowodniła, że każdy może wyjechać w długą, samodzielną podróż, tym razem pokazuje, że każdy może wyskoczyć za grosze po miętę do Maroka, na porto do Porto albo przeprawę przez maderskie góry czy rumuńskie bezdroża. Książka została nagrodzona w 2009 roku Nagrodą Magellana jako najlepsza książka podróżnicza roku.

O książce:

"Lecę dalej" to książka złożona z dwóch części. W pierwszej autorka opisuje 12 podróży na 12 miesięcy roku, które odbyła korzystając z promocji w tanich i regularnych liniach lotniczych. Zimą zajadała się truskawkami w Afryce, wiosną spacerowała po gajach oliwnych, latem szukała chłodu nad Oceanem Arktycznym, a jesienią - słońca na wyspach na Atlantyku. Marzena Filipczak odwiedza miejsca niezwykłe i zwykłe, a te powszechnie znane opisuje z nowej perspektywy, oddając lokalny klimat i wynajdując atrakcje nie opisywane w przewodnikach. Cześć druga to kompendium wiedzy na temat tanich lotów, z którego można się dowiedzieć m.in. gdzie i kiedy szukać promocji, jak płacić, żeby nie przepłacić, jak kupić bilet za 3 euro do Fezu i dlaczego na Ibizę najlepiej lecieć przez Sztokholm. A także, dlaczego na koło podbiegunowe trzeba zabrać komplet ołówków z temperówką.

Marzena Filipczak, "Lecę dalej. Tanie podniebne podróże": wydawnictwo - Poradnia K, cena - 39,90 zł., premiera - kwiecień 2012 roku.



CZYTAJ TAKŻE:

Tanie latanie: wakacje na Lanzarote za mniej niż 300 zł

Tanie latanie: egzotyczna i piękna Rumunia za 185 zł

Poznaj uroki Lądka Zdroju. Tygodniowy pobyt w luksusowym apartamencie 56% taniej!




Komentarze (78)
Polowanie na tanie loty, czyli jak latać po świecie naprawdę za grosze [PORADNIK]
Zaloguj się
  • cehaem

    Oceniono 54 razy 38

    W zasadzie sie zgadza, ale tylko w zasadzie. Pierwszym problemem jest czas. Aby znalezc dobra promocje trzeba codziennie wieczorem usiasc do komputera. Ok, to jeszcze nie az taki wielki problem. Gorzej z urlopem. Zanim sie go otrzyma, promocji juz nie ma. Na Rzym przez Krym tez mozna leciec, ale wtedy z 14 dni urlopu raptem pozostaje 10 czy 11. Oczzwiscie, kiedys lecialem w taki sposob za smieszne pieniadze na Islandie, ale bylem wtedy studentem i czas nie odgrywal az takiej roli, wiec moglem "kwitnac" cala noc na lotnisku w Oslo.

    Drugim problemem sa pieniadze. Co z tego, ze lecimy za grosze, skoro znalezienie dobrego i taniego lokum to tez sprawa, w ktora nalezy zainwestowac duzo czasu. A te miejsca sa z reguly pelne. WIec co z tego, ze skorzystamy z taniego biletu, skoro na miejscu musimy wziasc taki hotel, jaki akurat jest dostepny, a nie jaki chcemy.

    Opis autorki jest interesujacy i z pewnoscia uswiadamia istnienie jakis alternatyw do tradycyjnego podrozowania, ale przecietny Polak cudow oczekiwac nie moze.

  • chateaux

    Oceniono 153 razy -109

    Nie każdy chce sie czuć jak tanie bydło latając tanimi liniami

  • boo-boo

    Oceniono 30 razy 28

    "czyli jak latać po świecie naprawdę za grosze"
    Jak to jak ?- zostać posłem :)

  • Gość: Rob

    Oceniono 21 razy 11

    Ludzie narzekajacy na brak miejsca na nogi w 2-3 godzinnym locie na wakacje maja cos z glowa.

  • speak.up

    Oceniono 15 razy 11

    Hmm nawet niezłe rady dla kogoś planującego wakacje z tym, że akurat bilety kupowane u pośrednika mogą być zdecydowanie tańsze!
    Ostatnio był podobny artykuł z autorką książki Lecę Dalej. Szanowna pani dzięki tanim liniom lotniczym zwiedziła chyba całą Europę z przybudówkami. od Maroko po Kaukaz i też opowiadała o kulisach tego sportu. W końcu jakaś inspiracja do działania na głównej stronie portalu, a nie twarze z Wiejskiej i katastrofy.

  • seantravcom

    Oceniono 8 razy 8

    Juz pierwsze zdanie ('Z a w s z e kupuj bilety bezpośrednio na stronie internetowej przewoźnika') dyskwalifikuje artykul oraz autora.
    Otoz, sprawdzac trzeba wszystkie zrodla, dla przykladu bilet do Tokio zakupiony u posrednika kosztowal 220 EUR, na stronie linii lotniczej niemal trzykrotnie wiecej, bilet do Rio de Janeiro 260 EUR, na stronie linii lotniczej ponad dwukrotnie wiecej.
    Przypominam, ze tytul artukulu mowi o podrozowaniu za grosze po swiecie.

  • benelton

    Oceniono 8 razy 8

    Pewnie, że da się za 8 zł, a przynajmniej dało się kiedyś. Ba, dało to się nawet za 2 grosze polecieć, oczywiście wszystkie opłaty wliczone, a właściwie- ominięte.

  • single_malt

    Oceniono 23 razy 5

    Za pol darmo mozna miec nawet pogrzeb wyskakujac w nocy z promu na Baltyku , najlepiej w grudniu 24.12.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX