Wenecja włoska i inne Wenecje świata

Wenecja - to miasto nikogo nie pozostawia obojętnym, a jego magia sprawia, że na świecie jest kilka miejsc uważanych za zadziwiająco podobne do Wenecji
Piętnaście wieków temu, ogarnięte najazdami grabieżczych Hunów cesarstwo rzymskie przemierzali uciekinierzy szukający bezpiecznego schronienia. Znaleźli je w miejscu, o którym w "normalnych" warunkach zapewne by nawet nie pomyśleli, że może nadać się do zamieszkania. Na bagnistych wyspach w lagunie Adriatyku przez kolejne lata zbudowali prawdziwą potęgę - republikę Wenecji, wolne państwo-miasto słynące z nadzwyczajnej na owe czasy tolerancji, a przede wszystkim - zdolności handlowych. Imperium, z którego wywodzi się Marco Polo - pierwszy Europejczyk, jaki dotarł do Indii, przez wieki kontrolowało handel ze wschodem. Wenecję zdołał zdobyć dopiero Napoleon w ostatnich latach XVIII wieku; nim do tego doszło, zapisała się w historii jako najdłużej istniejąca republika w dziejach świata.

Wenecja właściwa

Choć dzisiaj z handlowej potęgi Wenecji pozostały jedynie - a raczej "aż" - pałace notabli, miasto nikogo nie pozostawia obojętnym. Oblężone przez turystów jest jednym z tych miejsc na ziemi, którym się albo zachwycają, albo opuszczają je z myślą "nigdy więcej". Przedstawiciele tej drugiej opcji skarżą się na drożyznę, przelewające się przez główne place i ulice tłumy, stęchliznę z kanałów, czy zdarzający się nader często brak łazienek w hotelowych pokojach - wiele z nich powstało w pięknych, wiekowych pałacach i zbudować ich bezpośrednio przy pokoju zwyczajnie się nie dało. Zwolennicy zachwycają się niepowtarzalną atmosferą i romantyzmem, a na narzekania o tłumach i cenach słusznie odpowiadają: "Wystarczy odejść kilka minut od placu św. Marka, by zagłębić się w puste uliczki i przysiąść nad kawą w cenie dla miejscowych". Poza nią Wenecjanie lekkiego życia nie maja - nękają ich coraz wyższe koszty utrzymania podtapianych przez wodę budynków, coraz częstsze powodzie (z powodu tzw. aqua alta, czyli wysokiej wody, kilka razy w roku mogą poruszać się tylko po drewnianych pomostach) oraz trudy życia w "oblężonym" mieście: w ubiegłym sezonie, kiedy do Wenecji przyjeżdżało nawet 100 tys. turystów dziennie, jej władze zdecydowały, by miejscowi mogli wsiadać do tramwajów wodnych, czyli najpopularniejszych tu środków komunikacji, oddzielnym wejściem. Inaczej nie mieli szans zdążyć na czas do pracy czy na zakupy stojąc w codziennych kolejkach z przyjezdnymi.

Wszystko to powoduje, że historyczna część miasta się wyludnia: dwie trzecie jego mieszkańców żyje w położonej na lądzie dzielnicy Mestre - nowoczesnej, połączonej ze starym centrum mostem, po przejechaniu którego trzeba natychmiast odstawić samochód na jeden z podziemnych parkingów. Po historycznej Wenecji i 16 innych położonych w lagunie wyspach można się poruszać tylko pieszo wspinając się na kolejne mosty i mostki, wędrując wzdłuż kanałów i gubiąc w wąskich ulicach, a pomiędzy wyspami - tramwajem vaporetto.

Wenecja - gondola i Canal Grande

Punktem obowiązkowym programu turysty o wyjątkowo zasobnym portfelu jest przejażdżka gondolą - łodzią o płaskim dnie, wartą tyle, co dobry samochód, powożoną przez gondoliera noszącego tradycyjnie koszulę w biało-granatowe pasy, czarne spodnie i charakterystyczny słomkowy kapelusz przewiązany wstążką. Prawo je włożyć mają tylko wybrańcy: aby zostać godolierem, trzeba zdać trudny egzamin i dostać licencję. W całej Wenecji jest ich mniej niż 500: manewrowanie ciężkim i długim na 4 metry wiosłem w czasie rejsu po wąskich kanałach jest nie lada wyzwaniem nawet dla synów gondolierów wprawianych w tym od małego.

Spośród 150 weneckich kanałów najdłuższy i najbardziej znany jest Canal Grande, nazywany często "najpiękniejszą ulicą świata". Gdy się nim płynie nie wiadomo, czy podziwiać kunszt mijanych gondolierów, czy stojące na nabrzeżach najsłynniejsze pałace w mieście: jeden obok drugiego, z podcieniami, balkonami i fasadami koronkowej roboty - przez bite 4 km długości kanału. Czasem tylko pasażerowie spoglądają nad głowę podziwiając mosty. Najsłynniejszy to Rialto - piękna łukowa konstrukcja, obudowana sklepikami z pamiątkami, prowadząca do placu św. Marka, czyli najważniejszego miejsca i centrum starej Wenecji, przy którym stoją Pałac Dożów, Bazylika św. Marka i dzwonnica. Stąd już całkiem niedaleko do Mostu Westchnień, przed którym od świtu do nocy zbierają się tłumy. Mówi się, że jeśli ktoś trafi do miasta na chwilę pozwalającą mu zobaczyć tylko jedno miejsce, powinien wybrać się właśnie tu.

Żeby zobaczyć Wenecję mniej turystyczną trzeba po prostu pozwolić ponieść się nogom nie martwiąc się o zbłądzenie w kolejnych uliczkach. Jedynym niebezpieczeństwem jest wpadnięcie do kanału, bo idąc człowiek wciąż się przygląda - starym domom, z których drzwi prowadzą wprost do wody, łopacącemu praniu rozwieszonemu między oknami i ciasnym zaułkom prowadzącym donikąd.

San Michele - wyspa cmentarna

Warto też wsiąść do vaporetto i ruszyć na inne wyspy w lagunie; bodaj najsłynniejszą jest maleńka San Michele z daleko wyglądająca jak park cyprysów - starożytni uważali je za drzewa żałoby, a dzisiaj miedzy nimi skryły się nagrobki i kamienne tablice. To wyspa cmentarna, na której pochowano między innymi Igora Strawińskiego czy Josifa Brodskiego. Ponieważ miejsca na niej nie ma zbyt dużo, prochy mniej znanych śmiertelników przenosi się stąd po dziesięciu latach od pogrzebu.

Murano, Burano, Giudecca

Położone dalej Murano słynie z weneckiego szkła, Burano - z koronki, zaś obie te wyspy - z małych kolorowych domków i spokoju, który można znaleźć odchodząc kilka kroków od głównych ulic. Warto wybrać się również na Giudeccę: nie dość, że rozciąga się stąd najpiękniejszy widok na Pałac Dożów i historyczną część miasta, dzielnica jest jednym z nielicznych miejsc, w których wciąż łatwiej spotkać wenecjanina niż turystę. Ponieważ jeszcze półtora wieku temu była przemysłowym przedmieściem i nie ma w niej spektakularnych atrakcji, przyjezdni raczej tu nie docierają, a miejscowi mogą w spokoju zasiąść w lokalnym barze racząc się widokiem po drugiej stronie zatoki św. Marka.

Wenecja Bydgoska - Polska

Urok Wenecji działa na wyobraźnię i na świecie jest już przynajmniej kilka miast uważanych za zadziwiająco podobne do niej. Miejsc bardzo różnych i położonych w różnych zakątkach globu; jedno mamy nawet w Polsce - to Wenecja Bydgoska, czyli leżący nad Brdą, słynący z zabytkowych kamieniczek, najbardziej malowniczy zakątek tego miasta.

Udajpur - Indie

Podobnie jak Wenecję "prawdziwą" uciekinierzy założyli dwie "Wenecje Wschodu". Jedna to indyjski Udajpur, ufundowany w połowie XVI w. przez książąt Mewar szukających schronienia przed Mongołami po tym, gdy tamci zdobyli ich poprzednią stolicę. Miejsce pod nową siedzibę - nad brzegami ukrytego wśród gór jeziora - zdawało się być doskonałe i zapewniać ochronę jego mieszkańców. Rzeczywiście, zarządzany przez niepokornych i dumnych książąt, którzy nigdy nie ugięli przed nikim kolan Udajpur, nie potrzebował nawet 100 lat, by rozkwitnąć. Miasto słynęło z bogactwa i bajkowej architektury; wędrując dziś między dawnymi pałacami radżów i przyglądając się ich misternym wykończeniom, można się poczuć jak na planie "Baśni Tysiąca i Jednej Nocy". Kiedy zapada zmrok, na dachach hoteli zaczyna się oglądanie innego filmu - "Ośmiorniczki" z cyklu przygód Jamesa Bonda nakręconej w tutejszym pałacu na wodzie. To jedna z dwóch rezydencji królewskich, w której niegdyś maharadża odpoczywał w towarzystwie swojego haremu, dzisiaj skrywająca luksusowy hotel.

Wilkowo - Ukraina

Dotrzeć do drugiej "Wenecji Wschodu" jest znacznie łatwiej - wystarczy pokonać granicę polską-ukraińską i ruszyć w kierunku południowo-zachodnich rubieży terytorium naszego sąsiada. Na bagnistym skrawku lądu wciśniętym między Mołdawię, Rumunię i Morze Czarne, w delcie Dunaju, znaleźli schronienie prześladowani przez carskie władze starowiercy. Żeby uczynić z tego nieprzyjaznego terenu dom, wykopali 80-kilometrową siatkę kanałów. Jeśli dodać do nich cztery odnogi ramienia Dunaju i położone na rzece wyspy przestaje dziwić, że powstałe na wodzie Wilkowo, zabudowane głównie drewnianymi parterowymi domami, ma z Wenecją więcej wspólnego niż niejedno eleganckie miasto. Dostać się autem można co najwyżej do jego nowej części. Stara to kwartał pocięty szerszymi i węższymi kanałami, obok których położono na palach drewniane kładki pozwalające poruszać się po tym bagnistym terenie. Jedynym środkiem komunikacji są tu łodzie - w Wilkowie jedna przypada na dwóch mieszkańców.

Petersburg - Rosja

W czasie, gdy starowiercy znaleźli swoje miejsce, na drugim krańcu imperium car Piotr I zbudował z pomocą najlepszych zachodnich architektów nową siedzibę i stolicę. Zafascynowany Holandią zapewne się nie spodziewał, że założony przez niego Petersburg w przyszłości zostanie ochrzczony nie "Amsterdamem", ale "Wenecją Północy". Klimat miasta tworzą przecinające dzielnice kanały i rzeka Newa oraz przerzucone nad nimi mostki i mosty. Niespodzianką tych pierwszych są kute metalowe balustrady, drugie - są niespodzianką samą w sobie. O północy ruch samochodowy ustępuje miejsca wodnemu - by Newą mogły przepłynąć duże statki, mosty nad nią zostają złożone. Konieczność zostania na noc na nie swojej wyspie jest wpisana w przygodę każdego nieświadomego turysty odwiedzającego Petersburg po raz pierwszy. Najlepiej wybrać się tu miedzy połową maja a końcem lipca, gdy miasto rozświetlają słynne białe noce. Za dnia spacer między kanałami zaprowadzi m.in. do słynnego krążownika Aurora, z którego padł strzał dający sygnał rewolucji październikowej, twierdzy Pietropawłowskiem albo Ermitażu z dziełami Leonarda da Vinci, Rembrandta czy Picassa.

Urok Wenecji działa na wyobraźnię i na świecie jest już przynajmniej kilka miast uważanych za zadziwiająco podobne do niej. Miejsc bardzo różnych i położonych w różnych zakątkach globu.