Egipt, Wyspy Kanaryjskie, Turcja - podróże życia

Piramidy w Gizie

Piramidy w Gizie (Fot. Nelly Kamińska)

Serce zostało w piramidzie. Podczas samotnej podróży po Egipcie, w Kairze, dowiedziałem się, że 30-40 km na południe znajdują się piramidy prawie zapomniane przez turystów - mówi Cyprian Bus, student antropologii, od ośmiu lat podróżuje po Azji i Afryce
Pojechałem tam i chodziłem po pustyni od jednej do drugiej, aż w końcu, jak Indiana Jones, zrobiłem podkop w piasku pod metalowymi drzwiami i wślizgnąłem się do wnętrza piramidy. Przed wejściem zostawiłem plecak, żeby wiedzieli, że ktoś tam wszedł, na wypadek gdybym nie wyszedł. Panowała absolutna ciemność. Świecąc sobie zapałkami, zszedłem wąziutkim korytarzem, który liczył kilkadziesiąt metrów, aż na samo dno - do małej, ale bardzo wysokiej komnaty. Czubek piramidy był zniszczony, dzięki czemu wpadało trochę światła i rozświetlało wnętrze. Tam już nie było tak przerażająco. Miałem ze sobą aborygeński instrument didgeridoo - siedziałem i grałem. I tam zostało moje serce.

Niezapomniany dzień w podróży...

przydarzył się na południu Turcji, gdy pojechałem tam z koleżanką na światowy zlot hipisów. Późnym popołudniem dotarliśmy do ostatniej wioski, gdzie zaproponowano nam taksówkę za jakąś niesamowitą cenę, postanowiliśmy więc iść. Szliśmy kilka godzin przez góry, już dawno zapadła ciemność i wtedy zobaczyliśmy zbliżające się powoli światła. Podjechał traktor i nawet nie musieliśmy za dużo mówić, bo wszystko było wiadome. Usadowiliśmy się na dachu, a kierowca wiózł nas przez oświetlone księżycem góry drogą wijącą się nad urwiskiem. Nagle z tych mroków wyłoniło się centrum tętniące życiem. Byliśmy na miejscu. Światła, muzyka, wielkie ognisko, wokół którego ludzie tańczyli nago.

Najlepsze wakacje...

spędzam na Wyspach Kanaryjskich. Jest ich kilka, każda ma inny charakter. Będąc w nastroju bardziej kontemplacyjnym można udać się na La Palmę, gdzie jest zawsze dużo zakręconych osób poszukujących swojej drogi i duchowy klimat. Mając ochotę na niekomercyjną imprezę, wystarczy popłynąć na La Gomerę.

Wkrótce będę w drodze do...

Mam nadzieję, że wkrótce będę w drodze dokądś, ponieważ teraz kończę studia i siedzę w domu. Chciałbym kupić ciężarówkę, która podołałaby kiepskim drogom i z grupą znajomych pojechać do Burkina Faso. Już dawno temu przyszedł mi do głowy pomysł, żeby zabrać ze sobą obwoźne kino. Do Afryki można zabierać lokalne filmy, np. w języku malinke. Jest ich trochę w sieci, wideoteki nie stworzysz, ale dziesięć się znajdzie. Chciałbym jeździć od wsi do wsi i wyświetlać filmy.

W podróż zawsze zabieram...

Dawniej - zawsze didgeridoo. Jak się ma mało pieniędzy, to się wozi ze sobą instrument. Można grać na ulicy, żeby zarobić, albo dla przyjemności. To otwierało serca ludzi - zabierali mnie na herbatki, ciasteczka, obiadki. Teraz mam więcej pieniędzy i zabieram aparat, którego kiedyś nie miałem, kamerę, dyktafon, statyw.

Mój ulubiony hotel...

W pustynnym mieście Jazd w Iranie są hotele utrzymane w stylu dawnych karawanserajów (kilka dolarów za noc) - zajazdów, w których zatrzymywali się kupcy przemierzający ze stadami wielbłądów Iran i Pakistan, podróżujący do Chin po jedwab czy szlachetne kamienie. Wyglądają one jak kilkaset lat temu: centralny dziedziniec, a dokoła wejścia do pokoi utrzymanych w staroświeckim stylu. Czas się tam zatrzymał.

Niebo w gębie poczułem...

Zamiast opisywać, co jadłem najlepszego, powiem, co jadłem najgorszego. Kilka miesięcy temu w Mali mój przewodnik polecił mi w restauracji wywar z mózgu kozy. Potrawę przyrządza się w ten sposób, że obdziera się głowę ze skóry i gotuje kilka godzin, aż powstaje sos. Wiedziałem, że to będzie obrzydliwe, i zamówiłem coś innego, ale przez pomyłkę, prawdopodobnie zamierzoną, dostałem jednak ten mózg. Nie byłem w stanie tego zjeść.

Moja noga nigdy więcej nie postanie...

w egipskiej Hurgadzie. To jest właśnie to miejsce, gdzie trafia większość Polaków jadących na wycieczki z biurami podróży. Obrzydliwe, zgniłe, turystyczne miasto. Hotele, nurkowanie, bary, dyskoteki i beton. Kiedy byłem spłukany, szukałem tam sposobu, żeby dorobić i jechać dalej. Mimo że znalazłem pracę, zdecydowałem, że w Hurgadzie nie zostanę, i pojechałem pracować do Izraela.

W Polsce lubię...

Ostatnio polubiłem Podlasie, ponieważ znajomi kupili tam dom blisko białoruskiej granicy i czasami ich odwiedzam. Niezmodernizowane, dzikie tereny - i to mi się w nich bardzo podoba. Zupełnie inna Polska niż ta koło Krakowa.

Wymarzony cel podróży...

Kiedy byłem dzieckiem, śniły mi się kaniony, wielkie góry, wielkie drzewa - i to była Afryka. Trochę zainspirowało mnie "W pustyni i w puszczy", naprawdę podobała mi się ta książka i zapadła głęboko w pamięć. Marzy mi się, żeby poszaleć trochę po Afryce. Może przejechać cały kontynent do Kapsztadu i z powrotem?

Cyprian Bus swoje podróże opisywał na fotoblogach:

www.dziennikiantropologiczne.wordpress.com

http://cyprianbus.wordpress.com

Tekst pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej

Zobacz także
  • Turcja Side Turcja Side
  • Turcja Marmaris Turcja Marmaris
  • Turcja all inclusive Turcja all inclusive
Skomentuj:
Egipt, Wyspy Kanaryjskie, Turcja - podróże życia
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane