Polska. Poznań. Największy w Europie żłóbek pod dachem

Ponad 200 postaci, 16 m wysokości, ok. 5 ton wagi. Dziś od północy w poznańskim kościele oo. Franciszkanów w Poznaniu, jak co roku, można oglądać największy w Europie żłóbek pod dachem
Zajmuje całe prezbiterium i część nawy - w głąb ciągnie się przez 27 m, wszerz - 14. Co roku, bardziej lub mniej zmieniony, ma w centrum naturalnej wielkości figury Świętej Rodziny i pasterzy. W głębi nad nimi stoją domy Betlejem, w niektórych świecą się okna.

Do leżącego w żłobie Jezusa podchodzą ludzie w narodowych strojach ze wszystkich kontynentów, by złożyć mu hołd, a ze wzgórza nad stajenką idą prorocy Starego Testamentu. Zbliżywszy się do Dzieciątka, wygłaszają proroctwa o nadejściu Mesjasza. Dookoła, bliżej i dalej, stoją dziesiątki figur: aniołowie, wielbłądy, sarny, wiewiórki i zające, przyglądając się z zagajników narodzinom Jezusa. Jest staw z rybakiem łowiącym ryby i skaczącymi żabami, młyn z płynącą wodą. Franciszkanin potrząsa dzwonkiem, pasterze pilnują stad. A nad tym wszystkim rozpięte na granatowym firmamencie (750 m materiału szerokości 1,5 m) świecą konstelacje gwiazd w takim układzie jak nad Betlejem ponad 2 tys. lat temu.

Poznań. Kościół św. Franciszka Serafickiego

Budowa żłóbka rozpoczyna się w klasztornej kuźni już na przełomie października i listopada. Wszystkie ruchome elementy są dziełem franciszkanów. Żeby zdążyć na Boże Narodzenie, w połowie listopada zaczynają montować konstrukcję. Najprzyjemniejszą i najmniej czasochłonną pracą jest ustawianie dekoracji. Gigantyczny żłóbek powstawał i rozrastał się stopniowo. Najstarsze, wykonane w latach 50. XX w., są drewniane figury Jezusa, Maryi, Józefa i pasterzy.

Kościół św. Franciszka Serafickiego (pierwotnie bernardynów) został poważnie zniszczony podczas wojny, odbudowa trwała do 1988 r. Rozwijał się też żłóbek, choć zapewne nigdy nie zyskałby dzisiejszej postaci, gdyby nie o. Dobiesław Nieradzik, obecny przełożony klasztoru. Gdziekolwiek był, tam potężniały bożonarodzeniowe żłóbki (jak choćby w Katowicach-Panewnikach). Współbracia mówią, że poprzez pasję ich budowy przełożony realizuje swoje franciszkańskie powołanie i żartują, że jak tak dalej pójdzie, wyjdą kiedyś ze żłóbkiem przed świątynię, na plac Bernardyński.

Tradycja ta jest silnie zakorzeniona w zakonie Braci Mniejszych. Zapoczątkował ją św. Franciszek, tworząc w 1223 r. żłóbek w Greccio m.in. z żywymi zwierzętami

Choć od kilku lat ten poznański przestał zwiększać swoją kubaturę (obecnie 4,6 tys. m sześc.), wciąż dochodzą doń nowe elementy. Tak będzie i w tym roku.

- Co to będzie, nie wiemy, to niespodzianka o. Dobiesława - śmieje się rzecznik klasztoru o. Leonard Bielecki. - Stworzyliśmy tak wielki żłóbek nie po to, żeby bić rekordy czy znaleźć się w "Księdze rekordów Guinnessa", choć nam to proponowano. Wziął się on z miłości do budowy żłóbków o. Dobiesława, ale ma cel ewangelizacyjny. Czujemy satysfakcję, gdy przychodzą go oglądać całe rodziny.

Poznań. Największy w Europie żłóbek pod dachem

Dwa lata temu zmieniła się koncepcja żłóbka - przestał być tak bajkowy jak dotąd. Jego główna część jest teraz szara, zieleń została zepchnięta na boki. Zakonnicy chcą w ten sposób powiedzieć, że Jezus przyszedł na świat ubogi, naprawdę nasz. Jak mówi o. Bielecki, ascetyczność żłóbka ma zmuszać do refleksji.

Niemniej jednak co roku w Boże Narodzenie przed każdym nabożeństwem i po nim (podczas mszy mechanizmy nie działają) do Jezusa na sianie podchodzą brodaci prorocy i ludy ziemi, kiwają głowami wielbłądy, zające i sarny, ściągając tłumy poznaniaków.

Żłóbek w kościele przy ul. Garbary 22 postoi do 2 lutego, czyli do święta Matki Boskiej Gromnicznej. Zakonnicy zamierzają organizować przy nim różne wydarzenia kulturalne, m.in. koncerty kolęd

www.franciszkanie.net

Tekst pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej