Wiedeń za dolara W Wiedniu za równowartość jednego dolara można dostać świeżo wypieczoną Kornspitz (rodzaj rogala), ale tylko tyle - na tradycyjne pikle z miejskiego rynku już nie wystarczy. Więcej niż dolara kosztuje też w Wiedniu jeden przejazd komunikacją miejską. Za to sobotnia wizyta w wiedeńskim Muzeum Sztuki Stosowanej (MAK) jest bezpłatna.
Teneryfa (Wyspy Kanaryjskie) za dolara Równowartość jednego dolara wystarczy, aby wypić filiżankę dobrej kawy w największym mieście Teneryfy, Santa Cruz. Na obszarach turystycznych na południu wyspy jest niestety drożej.
Indie Południowe za dolara W Południowych Indiach za jednego dolara można urządzić sobie prawdziwą kulinarną ucztę: do porcji ryżu (bez ograniczeń) podaje się tam zupę rasam na bazie soku z owoców tamaryndowca, wegetariański sambar, ser i porcję słodkości, wszystko zaserwowane na liściu bananowca.
Cebu, Filipiny za dolara W filipińskim mieście Cebu za jednego dolara można zamówić wspaniały, trwający 30-45 minut masaż stóp.
Nepal za dolara W Nepalu równowartość jednego dolara kosztuje porcja tybetańskich pierożków momo (serwowanych z mięsem, warzywami lub serem, ale także - specjalnie dla turystów - ze słodkim nadzieniem z Marsów i Snickersów!) i 250 ml coli.
Chorwacja za dolara Wielka łycha lodów w lodziarni - to kupicie, jeśli podczas wakacji w Chorwacji zostanie Wam mniej niż jedno euro.
Wielka Brytania za dolara W Wielkiej Brytanii za dolara (czyli ok. 60 pensów) można dostać niecały litr mleka, pół litra benzyny lub oleju napędowego, 3 jabłka, dostawę brukowca "The Sun" przez dwa dni, małą porcję frytek z McDonald's i... dwa papierosy. Palacze nie mają lekko.
Dania za dolara 1 dolar to w przeliczeniu 5,5 korony duńskiej. Co za to kupimy? Litr mleka, ciabattę w piekarni w Godthaabsvej, znaczek na pocztówkę (ale wysłaną w obrębie Danii), ogórka i czekoladę.
Budapeszt za dolara 30 minut parkowania w centrum, jedna gałka lodów, cztery małe jabłka, pocztówka - sami zdecydujcie, na co w Budapeszcie wydacie swojego ostatniego "dolara".
Kanada za dolara W Kanadzie za dolara nie dostaniecie nic! - napisał czytelnik Lonely Planet, Ashley, i zrzucił winę na kanadyjskie podatki. Oj...