Estonia - Setomaa. Leelo z listy UNESCO

Kiedy we wrześniu odwiedzamy Estonię, jest chłodno i wietrznie. Jedziemy z północnego Rakvere na południowy wschód, w stronę jeziora Pejpus, na granicy z Rosją (piąte co do wielkości w Europie, 2670 km kw.). Płasko. Jak okiem sięgnąć, tylko lasy i lasy, niemal żadnych osad. No cóż, cały kraj liczy zaledwie 1,3 mln mieszkańców. Choć wśród Estończyków najwięcej jest luteranów, w tej okolicy przeważa prawosławie. Nakłada się ono na ciekawą kulturę ludu Seto w regionie Setomaa...


Estonia. Setomaa - jeziora i staroobrzędowcy

We wsiach nad brzegiem jeziora mieszkają staroobrzędowcy - potomkowie wyznawców prawosławia w Rosji, którzy uciekli przed prześladowaniami, nie godząc się na reformy liturgii w 1652 r. W końcu XVII w. niektórzy osiedlili się właśnie tutaj. W kolejnym stuleciu ich drewniane świątynie - molenny - wyrosły m.in. w: Kükita, Varnja, Kallaste, Kasepää, Kolkja, Mustvee. I choć nie było to łatwe pod rządami carów (Estonia stała się niezależnym państwem dopiero po I wojnie światowej, wcześniej przechodziła z rąk do rąk), a potem Sowietów, zachowali swoją wiarę i zwyczaje.

Należą do odłamu bezpopowców, którzy nie uznawali kapłanów wyświęconych po reformie, więc z czasem ich w ogóle zabrakło (co uznali za dowód, iż Ziemią zawładnął Antychryst). Od prawosławia różni ich niewiele - znak krzyża czyniony dwoma palcami czy pisownia imienia Jezus - ale nie mając duchownych, nie celebrują sakramentu Eucharystii. Pozostawili chrzest i spowiedź pod kierunkiem duchowego kierownika wybieranego przez gminę. Takich gmin jest nad jeziorem Pejpus dziewięć, należą do kongregacji Pomorców i Fiedosiejewców.

Estonia. Setomaa - w gościnie u Pomorców

Tradycyjne domostwo Pomorców odtworzono we wsi Kolkja w murowanym budynku dawnej szkoły liczącym 130 lat. Po drugiej stronie szosy migocze tafla jeziora. Gdy wchodzimy na chwilę między nadbrzeżne trzciny - horyzont znika.

"Gospodyni" Anna Portnova obraca w rękach lestkowkę - różaniec z wałeczków materiału, z czterema trójkątami symbolizującymi ewangelistów - i zaprasza do środka.

Pierwszy od drzwi - pokój dla gości. Na stole ogromny samowar, a we wschodnim narożniku ozdobiona haftowanym ręcznikiem ikona (każdy wchodzący do domu najpierw się modlił). W kącie bardzo krótkie łóżka - spało się na siedząco, pozycja na wznak zarezerwowana była dla zmarłych. Na ścianie haftowane codzienne koszule i ciemne ubrania wkładane na nabożeństwa, zwłaszcza przez kobiety, by mężczyźni nie rozpraszali się w czasie modlitwy (za to do trumny ubierano je na różowo). Przez całe życie nosiły też na głowach chustki, ale nie zawiązane (supeł wiążą tylko samobójcy). Nie wolno im też było ścinać włosów na krótko, a mężczyznom - golić bród, które zapuszczali, wszedłszy w wiek Chrystusowy. Jest też pokój przeznaczony na ceremonie pogrzebowe, które z reguły odprawiano w domu, sypialnia i kuchnia.

Staroobrzędowcy tworzyli rygorystyczną, hermetyczną społeczność (obcy goście musieli np. używać oddzielnych naczyń), ale być może dzięki temu przetrwali częste w owych czasach epidemie.

Surowe obyczaje z biegiem lat osłabły, ale praktyki religijne niemal się nie zmieniły. Niemowlęta chrzci się przez zanurzenie trzy razy w wodzie ze studni, a imiona dostają z tradycyjnego kalendarza. Ponieważ jednak brakuje starszych mężczyzn nadających się na kierowników duchowych, dopuszczono już do tej roli kobiety (choć nie mogą spowiadać).

Dawniej źródłem utrzymania było głównie rybołówstwo, uprawa cebuli i cykorii. Dziś młodzi wyjeżdżają za pracą, wieś się starzeje.

W domostwie z 1893 r. działa muzeum i centrum informacji turystycznej . Na podwórzu drewniane budki do przechowywania ryb, spichlerze na cebulę i cykorię, studnia żuraw. Oglądamy haftowane koszule, drewniane zabawki i biżuterię, rosyjskie lalki związywane (nie zszywane) z gałganków. Kupimy je tutaj lub... zrobimy na warsztatach. W muzeum można bowiem nauczyć się m.in. tkać sieci rybackie, wyplatać koszyki, pisać ikony. My wyjeżdżamy z płóciennymi torbami, które własnoręcznie ostemplowaliśmy w tradycyjne wzory (moją zdobi stylizowana ryba), ciesząc się przy tym jak dzieci.

Estonia. Setomaa - spotkanie z ludem Seto

Zmierzamy teraz na południe, na spotkanie z Seto. Podobnie jak Estończycy to lud pochodzenia ugrofińskiego (jego przodkowie zamieszkiwali tereny dzisiejszej południowo-wschodniej Estonii prawdopodobnie już w trzecim tysiącleciu p.n.e.). Tyle że prawosławny - od X-XI w. był pod wpływem Rusi. Używa języka, którego raczej nie zrozumieją Estończycy z północy - ukształtowały go bowiem języki słowiańskie i bałtyckie. Zachował też własną kulturę.

Chutor - dawną zagrodę Seto - odtworzono na obrzeżach miasteczka Värska (ok. 100 km na południe od Kolkja), przenosząc stuletnie budyneczki z innych miejsc. Przysadzisty, kryty gontem drewniany dom jest niewielki, ale podwórze rozległe, odgrodzone od ulicy wysoką bramą. Dookoła kryte strzechą zabudowania, m.in. kurna łaźnia. Wznoszona jako pierwsza, służyła za mieszkanie do czasu, aż stanął dom. Spod spichlerza spogląda na nas Peko - bóg plonów, drewniana figura naturalnej wielkości o obłych kształtach. Taki sam, tylko mniejszy, pilnował zbiorów ukryty przed wzrokiem postronnych osób. Jego kult, tak jak i wielu innych (także święte miejsca, drzewa), przetrwał aż do lat 30. XX wieku.

Dom Seto składał się z zimnej (do przechowywania jedzenia) i ciepłej (mieszkalnej) połowy. W tej pierwszej akurat trwa wystawa tradycyjnych haftów, w tym ręczników na ikony. Choć styl jeden - zgeometryzowane wzory, dużo czerwieni - trudno znaleźć dwa podobne. Cześć druga to izba z wnęką kuchenną i piecem, który służył też do spania. Żyły tu wespół trzy pokolenia. Jest kącik z ikoną, a przy wejściu reprezentacyjne łóżko, na którym spała najstarsza dziewczyna gotowa do zamążpójścia.

Tuż obok muzeum Tsäimaja - w języku Seto "herbaciarnia" - ale w menu wiele lokalnych potraw. Nam bardzo smakuje kapuśniak z dodatkiem pęczaku i mielonego mięsa. Na deser dostajemy zaś kamę - twaróg z mielonymi ziarnami.

Estonia. Setomaa - tradycja Seto

Jedziemy na skróty, przekraczając kilkakrotnie granicę z Rosją, by po kilkunastu kilometrach znaleźć się w Saatse.

Muzeum tradycji Seto zajmuje duży drewniany budynek dawnej szkoły (granica w lesie za płotem). Na parterze ekspozycja multimedialna - teksty ludowych pieśni, stare fotografie, sfilmowana przed II wojną procesja w Pieczorach. A ponadto kolekcja ceramiki w naturalnych, "przybrudzonych" barwach wyrabianej tu od najdawniejszych czasów, ręczniki do ozdabiania ikon, sprzęty rolnicze i ule (kiedyś kwitło tu pszczelarstwo). Podziwiamy ludowe naszyjniki ze srebrnych monet z ogromną stożkowatą zawieszką - ważyły po dobrych parę kilo! Nosiły je gotowe do zamążpójścia dziewczyny.

Na piętrze wystawa Renalda Veebera - rzeźbiarza i grafika, zarazem dyrektora muzeum (to jego ojciec założył je w 1974 r.). Są tu też m.in. XVII-wieczne carskie wrota odnalezione w piwnicy pobliskiej cerkwi. Na podwórku zaś cięższy sprzęt rolniczy i rzemieślniczy.

Estonia. Setomaa - piaskowe jaskinie, cerkwie i leelo z listy UNESCO

Po drodze do Obinitsa (ok. 40 km na południowy zachód, wokół lasy) zaglądamy do jaskiń piaskowych niedaleko stacji kolejowej Piusa. Jeszcze do lat 70. wydobywano tu ręcznie piasek do produkcji szkła, potem wyrosła kopalnia odkrywkowa. Od 2001 r. obiekt można zwiedzać.

Kilka stopni w dół i... ukazuje się nam podziemna "katedra". Dawne wyrobisko wypełniają regularne rzędy kolumn wysokie na 7-15 m połączone łukami. Wszystkie korytarze mają w sumie ok. 1,5 km długości. Niestety, ze względów bezpieczeństwa (piasek może się nagle osypać ze sklepienia) nie da się wejść głębiej.

W czasie II wojny jaskinia była kryjówką żołnierzy, teraz zimują tu nietoperze - kilka chronionych gatunków, razem około 3 tys. sztuk, jedna z największych populacji w krajach bałtyckich. Dosyć tu zimno, więc szybko wracamy na powierzchnię.

Na tyłach jaskini wyrasta wysokie zbocze w odcieniach żółci i czerwieni - pozostałość po kopalni odkrywkowej. Pod stopami mamy piasek tak delikatny, że aż niemal aksamitny (złoża pochodzą sprzed 450 mln lat). Podobno używa się go nawet do produkcji pudru kosmetycznego.

Drewniana cerkiew Przemienienia Pańskiego w Obinitsa powstała w czasach stalinowskich, kiedy trudno było o pozwolenie. Jej budowa wymagała od mieszkańców wielu poświęceń. Na ikonach charakterystyczne dla regionu Setomaa ciemnoczerwone ręczniki. Na jednym z nich "przemycone" kolory estońskiej flagi, niedozwolone w czasach ZSRR trzy paski: niebieski, czarny i biały.

Sympatyczny ksiądz Wiktor zaprasza za rok na 18-19 sierpnia i Paasapäev - Dzień Przemienienia Pańskiego, jedno z najważniejszych świąt i festiwal ludowy Setomaa. Święci się wtedy m.in. jabłka i miód, a na cmentarzu spożywa przyniesione potrawy, wspominając zmarłych.

Przy wyjeździe z Obinitsa żegna nas granitowy posąg Matki Śpiewającej na wysokim brzegu sztucznego jeziora, odsłonięty w 1986 r. Trzymetrowa postać i otaczające ją głazy upamiętniają najsłynniejsze pieśniarki Seto, zwłaszcza zmarłą w 1933 r. Hilanę Taarka.

Polifoniczne pieśni zwane leelo (solista śpiewa wers, chór przyłącza się w ostatniej sylabie i powtarza całość; tekst bywa improwizowany) mają tysiącletnią tradycję. Niegdyś towarzyszyły niemal każdej czynności, niektóre są więc bardzo długie. Śpiewają je głównie kobiety. W 2009 r. leelo znalazły się na Liście Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO.

Zaglądamy jeszcze do stojącego tuż obok domu społeczności Seto (coś w rodzaju wiejskiej świetlicy, spotyka się tu chór i różne kółka). Drewniany budynek liczy sto lat, ale został gruntownie odnowiony. Do najważniejszych sprzętów należy tron króla. Według legendy wybierany co roku w pierwszą sobotę sierpnia król Seto (ülemsootska ) zastępuje prawdziwego, który śpi w pieczorskich jaskiniach. Na drewnianym krześle z bardzo wysokim oparciem okrytym skórą i haftowanym ręcznikiem mają też prawo siadywać muzycy, dzieci i domowy kot.

We wsi Serga niedaleko Meremäe oglądamy kapliczkę św. Anastazji z drugiej połowy XVIII w., jedną z ponad 20 zachowanych w regionie, zwanych tšässon (ros. czasownia, najstarsza pochodzi z 1694 r.). Niewielka, ciemna chatka z krzyżem na szczycie ma jedno małe pomieszczenie z ołtarzykiem w środku i zadaszony przedsionek. Plac tuż obok służy do świętowania. Stojąca na nim ogromna, kilkumetrowej wysokości huśtawka w zapadającym mroku robi dziwne wrażenie. Bujanie się na niej w czasie świąt, zwłaszcza Wielkanocy, to zwyczaj jeszcze z czasów pogańskich.

Estonia. Setomaa - historyczny szlak Ryga - Psków

Ostatni przystanek mamy w Miikse, przy historycznym szlaku handlowym Ryga - Psków. Przetaczały się tędy rozmaite fronty i przebiegały różne granice (m.in. Rosji i Polski do początku XVII w., a sto lat później - Szwecji i Rosji). Cerkiew św. Jana Chrzciciela na wzgórzu powstała w 1953 r. i przypomina tę w Obinitsa. Zbudowano ją podstępem - mieszkańcy wioski za dnia cichcem zbierali materiały i w jedną noc postawili świątynię.

Po drugiej stronie szosy płynie graniczna rzeczka, na niej mostek, obok kamień św. Jana (Jaanikivi ). Jak mówi legenda pewnego razu szedł tędy św. Jan Chrzciciel i usiadł, by odpocząć. W szczeliny kamienia wrzuca się monety i wypowiada życzenie. Ma on moc uzdrawiania - zwłaszcza 7 lipca, w święto Starego Iwana (w kalendarzu gregoriańskim to 24 czerwca). A woda w rzeczce leczy wzrok

Wszystkie muzea czynne cały rok, bilety 1-2 euro

www.starover.ee

www.setoturism.ee

www.setomaa.ee

www.eesti.pl

***

Tekst pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej

Komentarze (1)
Estonia - Setomaa. Leelo z listy UNESCO
Zaloguj się
  • janadam.michalek

    0

    zachodnie wybrzeże jeziora pejpus nie jest już Setomaa. dopiero samo poludniowo-wschodnie pogranicze estonsko-rosyjskie to setomaa. a kama to wlasciwie same te ziarna-maka, a twarog czy jogurt to dodatek, co razem daje taka niemalze kaszke.

    na stronie www.eesti.pl widzialem jakis czas temu ciekawy artykul o seto (setu) i zreszta duzo wiecej o estonii.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX